Notowania

Apteka dla aptekarza. Ceny leków w górę, liczba aptek w dół, a może być gorzej

Nowe prawo zdaniem jego zwolenników ustabilizowało rynek w Polsce i trzyma ceny w ryzach. Przeciwnicy regulacji mówią o drożyźnie i ostrzegają przed ograniczonym dostępem do leków. Jak nowa ustawa zmienia życie Polaków?

Podziel się
Dodaj komentarz
(ANDRZEJ STAWINSKI/REPORTER)
Wg. PEX Pharma Sequence między czerwcem a sierpniem 2017 ceny leków wydawanych na receptę wzrosły o 6,4 proc.

Nowe prawo - zdaniem jego zwolenników - ustabilizowało rynek w Polsce i trzyma ceny w ryzach. - Masło podrożało o 44 proc., chleb o 11 proc., mięso o 26 proc., a leki o 2,9 proc. - twierdzą aptekarze zrzeszeni w Izbie. Przeciwnicy regulacji mówią o drożyźnie i ostrzegają przed ograniczonym dostępem do leków. I twierdzą, że w trzy miesiące leki podrożały o ponad 6 proc.

Po stu dniach funkcjonowania nowych regulacji Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, nie ma wątpliwości, że obawy się sprawdziły. Nowelizacja mocno da się we znaki Polakom. - Jeżeli wzrosty cen leków z pierwszych trzech miesięcy po wprowadzeniu apteki dla aptekarza będą kontynuowane w kolejnych miesiącach, czeka nas drożyzna w aptekach, a co za tym idzie – ograniczenie dostępności do leków.

Medyczna marihuana coraz bliżej

Według niego dla wielu osób w Polsce - seniorów, dużych rodzin, osób cierpiących na choroby przewlekłe, wzrost cen leków oznaczać będzie niemożność ich wykupienia. - Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w Irlandii, gdzie w 1996 roku, pod naciskiem lobby aptekarskiego, wprowadzono system, który, tak jak dziś w Polsce, ograniczał powstawanie nowych aptek. Okazało się, że spowodowało to wzrost cen i ograniczenie dostępności do leków - mówi Piskorski

Jak przekonuje w tym samym czasie sektor apteczny notował ogromne zyski. W 2002 roku, pod naciskiem irlandzkich pacjentów i tamtejszego urzędu ds. ochrony konsumentów, ograniczenia te zniesiono. - Mam nadzieje, że Polska pójdzie irlandzką drogą - mówi prezes ZPA PharmaNET.

Co zmieniła ustawa? Od 25 czerwca nową aptekę może otworzyć tylko farmaceuta lub grupa farmaceutów tworząca spółkę. Ponadto ustawa wprowadziła zasadę, według której jeden właściciel (ew. spółka) może mieć najwyżej cztery apteki.Przepisy wprowadziła też ograniczenia demograficzne i geograficzne.

Na trzy tysiące mieszkańców danej gminy może przypadać tylko jedna apteka. Odległość między sąsiadującymi placówkami, musi wynosić co najmniej 500 metrów. To kryterium demograficzne jednak nie jest brane pod uwagę, jeśli nowa apteka powstaje w odległości co najmniej 1 km od już istniejącej.

Ceny stabilne?

Zupełnie inaczej niż PharmaNET efekty nowelizacji ocenia Naczelna Izba Aptekarska. Organizacja przekonuje, że ustawa wreszcie na dziesięciolecia poukłada rynek apteczny tak, by był on bezpieczny dla pacjenta i przedsiębiorców.

- Ponad 15 tys. obecnie istniejących aptek dalej prowadzi swoją działalność, a dzięki utrzymującej się między nimi konkurencji ceny leków i preparatów nadal pozostają na porównywalnym poziomie - przekonuje Tomasz Leleno, rzecznik prasowy NIA.

Na poparcie tej tezy Izba przedstawia badania przeprowadzone przez QuintilesIMS. Wynika z nich, że wśród Top 50 najlepiej sprzedających się produktów w aptekach, średnia cena opakowania wzrosła jedynie o 2,9 proc.

Na co zwraca uwagę Leleno wzrost jest nieznaczny, bo inflacja oscyluje wokół 2 proc. Ceny leków lepiej też, jego zdaniem, wypadają w porównaniu z tymi w sklepach. - Masło podrożało o 44 proc., chleb o 11 proc., a mięso o 26 proc. - wylicza rzecznik.

Ceny wystrzeliły w górę?

Z tą oceną nie zgadza się Marcin Piskorski. - Ciężko nawet komentować dane, które podaje Izba. Nawet nie wiadomo za jaki okres jest ten Top 50. Zestawili to też z inflacją, chyba z września, bo też nie podają, oraz cenami masła. Dorzuciłbym jeszcze olej napędowy, bo też ostatnio mocno drożeje - kpi Piskorski.

Dlatego - jego zdaniem - bardziej obiektywne są tu badania PEX Pharma Sequence, z których wynika, że między czerwcem a sierpniem 2017 ceny leków bez recepty wzrosły o 4,1 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku 2016. Jeszcze gorzej jest w segmencie leków nierefundowanych wydawanych na receptę, tutaj ceny w tym samy okresie wzrosły o 6,4 proc.

NIA przekonuje też, że te 100 dni dobrze wpłynęły na równowagę rynkową. Izba mówi nawet o zatrzymaniu agresywnej ekspansji sieci, która odbywała się kosztem aptek indywidualnych. Jak argumentuje Leleno te sieciowe, biorąc pod uwagę wartość sprzedaży, zdążyły już opanować rynek krajowy w 60 procentach.

Według danych NIA w 2004 r. w Polsce było ich 45, dzisiaj jest ich 420. - Dzięki wprowadzonym zmianom zmniejszeniu uległa liczba wniosków o zezwolenia na prowadzenie nowych aptek z 507 w czerwcu, do zaledwie jednego w lipcu tego roku - mówi Tomasz Leleno.

Aptek będzie ubywać

To co dla Izby jest powodem do zadowolenia, bardzo niepokoi Busines Center Club, Konfederację Pracodawców Lewiatan, ZPP i oczywiście ZPA Pharmanet. Wszystkie te organizacje w sprawie ”apteki dla aptekarza” mówią o niebezpiecznym zabetonowaniu rynku.

”Nowelizacja Prawa farmaceutycznego wprowadziła w Polsce model apteczny poczwórnie zamknięty. Z typowego europejskiego systemu otwartego (wg raportu UOKiK z 2015 r.) zmieniła go w jeden z najostrzejszych, najbardziej restrykcyjnych systemów zamkniętych w Europie” - czytamy we wspólny oświadczeniu tych organizacji.

Czym to skutkuje? - Widzimy niebezpieczne przełamanie, jeśli chodzi o liczbę aptek. We wrześniu liczba ta zaczęła spadać, choć przecież ustawa dopiero co weszła w życie - mówi Piskorski. Rzeczywiście według najnowszych danych Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia we wrześniu ubyło siedem ogólnodostępnych aptek w Polsce.

- Jeszcze bardziej do myślenia daje liczba wniosków o otwarcie placówki. Średnio było to około 105 miesięcznie, a w pierwszym miesiącu obowiązywania nowych przepisów pojawił się jeden wniosek - mówi Piskorski, który zapowiada, że to dopiero początek problemów dla pacjentów.

800 atrakcyjnych nowych lokalizacji?

W jego ocenie za chwile przestaną powstawać nowe. Tymczasem cały czas będą jakieś apteki z rynku wypadać. - Na rynku aptek to normalne, ktoś sobie nie radzi, sprzedaje aptekę, a ktoś inny wchodzi na jego miejsce, ktoś zmienia lokalizację etc. Jednak z nową ustawą widać wyraźnie, że ten mechanizm został zaburzony i liczba będzie tylko spadać - mówi prezes ZPA Pharmanet.

Jednak jak przekonuje Izba Aptekarska zarzut, mówiący o zabetonowaniu rynku i braku możliwości otwarcia nowej apteki, to kolejny mit. Mit, który nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Według NIA na mapie Polski wciąż ma się znajdować ok. 800 atrakcyjnych lokalizacji, w których mogą powstać nowe placówki. Tak przynajmniej wynika z analizy DataWise, firmy specjalizującej się w wyszukaniu lokalizacji.

Zastosowana metoda, jak zapewnia NIA, łączy wymogi ustawowe z indeksem atrakcyjności handlowo-usługowej. - To jest 800 teoretycznych lokalizacji. Ale co z tego pytam, skoro mamy tylko jeden wniosek miesięcznie. Kto ma skorzystać z tych setek lokalizacji, skoro mogą to zrobić tylko nieliczni - przekonuje Piskorski.

Idziemy pod prąd europejskich regulacji?

Jak dodaje wszystkich farmaceutów jest w Polsce około 30 tys. Ale oczywiście nie wszyscy chcą otwierać apteki. - TNS Polska w sierpniu ub. roku zapytał farmaceutów, jak wielu z nich jest zainteresowanych otwarciem własnego biznesu. Okazało się, że 65 proc. nie dopuszcza w ogóle takiej możliwości. A po podaniu przez ankietera potencjalnych kosztów otwarcia lub zakupu apteki, odsetek ten wzrósł do 88 proc. - mówi Piskorski.

Więc po stronie potencjalnych chętnych mamy garstkę. Do tej pory każdy z milionów Polaków mógł to zrobić. - Jednak teraz mamy totalnie zabetonowany rynek i to w sytuacji, kiedy z takich regulacji wycofują się Włochy, a pozostałe 15 państw Europy zrobiło to w ciągu ostatnich 20 lat - konkluduje Marcin Piskorski.

W ocenie BCC, ZPP i Lewiatana kłopot rzeczywiście będzie spory. Wszystko dlatego, że średnio w Polsce zamyka się 82 aptek miesięcznie, a liczba nowych wniosków dramatycznie spadła.

Według tego scenariusza na dobre apteki zaczną znikać z polskich ulic za ok. 2 - 3 miesiące. W tym czasie inspekcja farmaceutyczna zakończy pracę nad zwiększoną liczbą 500 wniosków, które wpłynęły do niej w czerwcu, tuż przed zamknięciem rynku.

Tagi: apteki dla aptekarzy, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
07-10-2017

PYTON60500+ wraca zgodnie z planem do budżetu. Jeszcze trochę "Dojnej zmiamy", a będziemy mieli 500- dla każdego.

07-10-2017

Ratuj misiaUstawa musi Misiowi wyczyścić rynek. Nie chcielismy go w MON to chlopina wróci do apteki tylko konkurencja zniknie! A co tam podwyżki przecież dali … Czytaj całość

07-10-2017

szarusNajlepsze,co ostatnio słyszałem - ...apteki dla aptekarzy..sklepy dla sklepikarzy.. leczenie dla lekarzy..piłkarstwo dla piłkarzy.....tylko Spółki … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (81)