Notowania

wiadomości
07-02-2017 (09:33)

Nielegalny bukmacher przestraszył się polskiego prawa. Rząd może tryumfować

Choć nowa ustawa hazardowa jeszcze nie weszła w życie, to pierwsi nielegalni bukmacherzy już rezygnują z polskiego rynku. Rejestracji nowych użytkowników zaprzestała właśnie firma Betano. Swoim klientom daje tylko kilka tygodni na wypłacenie pieniędzy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Andrzej Hulimka/REPORTER)

"Począwszy od poniedziałku, 13 lutego 2017 roku, nasi członkowie przestaną mieć dostęp do produktów Betano (zakłady sportowe, kasyno, kasyno Live). Nasi członkowie będą mogli wypłacać środki z rachunków do piątku 17/3/2017. Chcielibyśmy podziękować za zaufanie i wybór naszej marki." - tak żegna się z Polską bukmacher zarejestrowany na Malcie.

Jak tłumaczy to efekt nowej, restrykcyjnej ustawy hazardowej. Ta w życie wejść ma 1 kwietnia, a od 1 lipca działać ma już blokowania stron internetowych oraz płatności do niezarejestrowanych w Polsce serwisów hazardowych.

"Zdecydowaliśmy się zawiesić naszą działalność na polskim rynku ze względu na uwarunkowania legislacyjne podczas procesu uzyskiwania licencji na działalność na terytorium RP" - podaje bukmacher.

To jeden z pierwszych nielegalnych serwisów skierowany do Polaków, który wystraszył się ustawy hazardowej. Teoretycznie jeszcze przed uchwaleniem przepisów z naszego rynku zrezygnował 188bet. Ten stwierdził w listopadzie zeszłego roku, że nasze prawo nie pozwala mu na działanie. Było to dosyć dziwne, bo przez kilka lat przepisy były identyczne i bukmacherowi wówczas nic nie przeszkadzało.

Być może po prostu mu na naszym rynku nie szło tak, jak zakładał. Zniknęła więc polska strona internetowa 188bet. Na anglojęzycznej obecnie jest informacja o błędzie z dopiskiem, że z terytorium Polski serwis nie działa.

Co ciekawe, Betano zastanawia się nad legalizacją swojej działalności w naszym kraju. Decyzja jednak nie zapadła.

"Betano rozważa uczestnictwo w procedurze uzyskania stałej licencji na prowadzenie serwisu bukmacherskiego" - czytamy w oświadczeniu.

To byłaby prawdziwa rewolucja, bo choć Betano nie jest dużym graczem na polskim rynku, to mogłoby to do podobnego ruchu zachęcić inne firmy. Dotąd większość zagranicznych serwisów kategorycznie wykluczała legalizację swojego biznesu. Twierdzili, że nasze prawo jest zbyt restrykcyjne, a podatki za wysokie. Nowelizacja ustawy hazardowej jeszcze bardziej je zaostrza.

- Gdyby nielegalne pomioty zdecydowały się pozyskać odpowiednie pozwolenia – czego nikt nigdy im nie zabraniał ani w żaden sposób nie utrudniał – to dla legalnej branży byłoby to bardzo dobre rozwiązanie. W końcu wyrównałyby się szanse i moglibyśmy konkurować na tych samych zasadach - komentuje sprawę Paweł Rabantek ze Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich.

To, że jest to realne Betano niedawno udowodniło w Rumunii. Od 1 lutego bukmacher posiada 10-letnie pozwolenie na działanie w tym kraju. Tam jednak obowiązuje inne, niższe i korzystniejsze opodatkowanie niż w Polsce.

- Nie mam wiedzy o tym, by jakiś członek naszego stowarzyszenia postanowił zdobyć polską licencję. Każda firma podejmie w tym zakresie indywidualną decyzję. Nie ma natomiast żadnego stanowiska, które by tego zakazywało lub wykluczało - mówi nam Joanna Dzios ze stowarzyszenia EGBA, które zrzesza największych bukmacherów w Europie. Nie należy do nich Betano.

Dzios jak mantrę powtarza też, że EGBA apeluje o dalsze zmiany i wprowadzenie do Polski modelu duńskiego. Oznacza to przede wszystkim przejście na podatek uiszczany bez kwoty na wypłaty dla graczy. W Polsce tymczasem pomniejsza się kwotę zakładu bukmacherskiego niezależenie czy się wygrało czy przegrało.

- Jako stowarzyszenie, uważamy że model duński jest optymalny. To zysk i dla budżetu, i dla operatorów, i dla klientów. Powtarzam jednak, że każdy będzie podejmował decyzję indywidualnie - dodaje przedstawicielka EGBA.

Szacuje się, że polski rynek bukmacherski jest wart ok. 5-6 mld zł. Zdecydowana większość to szara strefa, która wynosi 90 proc. Zagraniczne serwisy zarejestrowane na Malcie, Gibraltarze czy Kajmanach oferują swoje usługi Polakom i nie płacą w naszym kraju podatków. W opozycji do nich stoją operatorzy stacjonarni, którzy działają też w internecie. To m.in. STS, Milenium czy Fortuna.

Ci liczą, że dzięki nowemu prawu zabiorą klientów nielegalnym serwisom. Jak informowaliśmy kilka tygodni temu stworzyli nawet specjalną stronę rejestrdomenzakazanych.pl, na której ostrzegają przed graniem u niezarejestrowanych bukmacherów. Prawdziwy rejestr, który zmusi dostawców internetu do blokowania stron, zacznie działać dopiero 1 lipca.

Tagi: wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-02-2017

PolakNie możliwe , kolejne "koryto PO i PSL" ucieka , cóż za straszliwa wieść , a szKODniki jeszcze nie manifestują , Petru nie leci do Niemców na … Czytaj całość

07-02-2017

wyborczyI dobrze niech spadają z tym hazardem, wezmą się za sprawiedliwa prace

07-02-2017

bcCo ze skokami??? Może tutaj Morawiecki się przyjrzy dziwnym nagłym upadkom. Ale nic z tego. To pisowski twór.

Rozwiń komentarze (172)

Wybrane dla Ciebie