Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Kierowcy płaczą, a rząd się cieszy. Budżet państwa zarobi miliardy na droższej ropie

Wzrosty cen paliw na stacjach nie cieszą kierowców. Jest ktoś, kto jednak zaciera ręce z zadowolenia. Nazywa się Mateusz Morawiecki, jest wicepremierem i zawiaduje między innymi Ministerstwem Finansów Rzeczypospolitej. Im wyższe ceny paliw, tym większe są też i dochody budżetu. Policzyliśmy, że rząd na ustaleniach OPEC i pozostałych producentów ropy zarobi od 1,9 do 2,7 mld zł.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Dominika Zarzycka/ EastNews)

Wzrosty cen paliw na stacjach nie cieszą zwykłych kierowców. Jest jednak ktoś, kto zaciera ręce z zadowolenia. Nazywa się Mateusz Morawiecki, jest wicepremierem i zawiaduje między innymi Ministerstwem Finansów Rzeczypospolitej. Im wyższe ceny paliw, tym większe są też dochody budżetu. Policzyliśmy, że rząd na ustaleniach OPEC i pozostałych producentów ropy zarobi od 1,9 do 2,7 mld zł.

Siła Wyższa czuwa nad rządem Beaty Szydło. Gdy pojawiają się wątpliwości odnośnie szans na realizację dochodów państwa, to zaraz okazuje się, że na horyzoncie jest nowa okazja na większe wpływy podatkowe.

W tym roku odbyła się aukcja częstotliwości LTE, która dała budżetowi 7 mld zł, a wypłata zysku z NBP przyniosła prawie 8 mld zł. To umożliwiło w miarę gładkie otwarcie programu 500+, a rządowi dało dobre notowania i spokój w działaniu.

Gdy ekonomiści zaczęli w ostatnich miesiącach wskazywać, że wpływy państwa zaplanowane na 2017 rok będą trudne w realizacji, bo prognozy gospodarcze w budżecie są na wyrost, to zaraz pojawiła się nowa możliwość zapełnienia kasy państwa. To drożejąca ropa.

OPEC podwyższa ceny ropy. O ile więcej zapłacimy?

Ustalenia między krajami OPEC, a jedenastoma producentami spoza kartelu w ostatnią sobotę doprowadzą w przyszłym roku do ograniczenia podaży o kilka procent. Już sama zapowiedź takich działań dała podwyżkę cen. W środę baryłka ropy Brent kosztowała w Londynie 55 dolarów, czyli 11 dolarów więcej niż jeszcze miesiąc temu. W przeliczeniu z baryłek na litry i z dolarów na złotego daje to cenę 1,45 zł na litr, podczas gdy w połowie listopada było 1,14 zł na litr.

Koszt surowca wzrósł więc w miesiąc o 31 groszy. Co więcej - analitycy rynkowi przewidują, że jeśli ustalenia producentów ropy zostaną wykonane, tj. zredukują wydobycie tak jak to zadeklarowali, to cena dojdzie do nawet 60 dolarów za baryłkę, czyli przeliczając będzie to o 44 grosze więcej za litr od cen listopadowych.

W cenie paliw na stacjach jest wiele podatków, ale tylko jeden z nich jest liczony procentowo - pozostałe mają określone kwoty. Od wyższej o 31 gr. ceny z 23-procentowego VAT państwo będzie miało około 7 gr. od litra więcej, a 10 gr. jeśli cena wzrośnie do prognozowanych 60 dolarów za baryłkę.

Ceny paliw na stacjach

Ile państwo zarobi na wyższych cenach?

Jakiego rzędu kwoty da to budżetowi państwa? W 2015 roku, według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPIHN) Polacy kupili na stacjach 19,9 mld litrów benzyny i oleju napędowego oraz 4,3 mld litrów gazu LPG. W tym roku zużycie poszło jednak ostro w górę, po części dzięki temu, że działania państwa zmniejszyły nielegalny obrót, a częściowo dlatego, że zarabiający więcej Polacy kupili więcej samochodów i nie po to, by je tylko trzymać na parkingach.

W pierwszych trzech kwartałach zakupy benzyny wzrosły o 12,1 proc., oleju napędowego o 11,9 proc., a gazu LPG o 5,7 proc. Jeśli tempo się utrzyma, to na stacjach powinno się sprzedać w tym roku łącznie 26,8 mld litrów paliw, czyli o 2,6 mld litrów więcej niż rok temu.

Zakładając w uproszczeniu, że każdy rodzaj paliw zdrożeje o od 31 do 44 groszy przez działania kartelu OPEC, to sam efekt cenowy powinien dać budżetowi od 1,9 do 2,7 mld zł dochodu z VAT.

To mniej więcej jedna dziesiąta planowanych w przyszłym roku wydatków na Program 500+ (23 mld zł).

Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że wyższe ceny nie zniechęcą ludzi do wykorzystania samochodów - trzeba by wtedy odpisać w budżecie straty na akcyzie przy spadku sprzedaży paliw. W ostatnich latach rosła ona jednak w takim tempie - w 2015 r. o 6,6 proc., a w trzech kwartałach 2016 r. o 10,8 proc. - że można spokojnie przyjąć, iż przynajmniej nie będzie niższa.

Budżet oparty na ropie

Nie tylko Rosja, czy Arabia Saudyjska mają budżet oparty na ropie. Również finanse naszego kraju od niej zależą, tyle że nie od wydobycia, ale od konsumpcji. Podatki pobierane na stacjach benzynowych są znaczącym źródłem utrzymania państwa.

W 2015 roku z samej tylko akcyzy od benzyny, ropy i LPG wpływała do kasy państwa co dziesiąta złotówka. Akcyza od benzyny i oleju napędowego dała 27,8 mld zł dochodów budżetowych, a z gazu LPG wpłynęło 1,1 mld zł.

A jest przecież jeszcze VAT, opłata paliwowa i tzw. opłata rezerwowa. Razem można oszacować, że paliwa dają około 16 proc. łącznych dochodów państwa.

W cenie benzyny EU95 podatki to 57 procent, w oleju napędowym 54 procent, a w przypadku LPG - 45 procent.

Nie można też zapominać, że oprócz wzrostu kursu ropy na światowych rynkach, liczonego w dolarach, na ceny na stacjach wpływa też kurs złotego. Ten traci do umacniającego się dolara - od wyborów w USA już 6,3 proc. - co powoduje dodatkowo wzrost cen paliw i daje dodatkowy ekstra dochód kasie państwa.

VAT z paliwa to dodatkowy powód, dla którego rząd może się cieszyć z wzrostu kursu walut. Niedawno pisaliśmy, że może to też dać większą wypłatę z zysku NBP.

zamówień publicznych. 2,5 mld zł strat">

Tagi: program 500+, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-12-2016

KalkulatorCzy jest jeszcze coś co za rządów Pisu staniało oprócz złotówki?

14-12-2016

jurekPożałujesz tego...ty i cały rząd

14-12-2016

heySami nie płacą za paliwo. Wożą tyły za nasze podatki!

Rozwiń komentarze (687)