Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Augustyniak: klienci przyzwyczaili się do niskich odsetek od depozytów

Augustyniak: klienci przyzwyczaili się do niskich odsetek od depozytów

Fot. Idea Bank

- Klienci przyzwyczaili się do niskiego poziomu stóp procentowych - mówi money.pl Jarosław Augustyniak, prezes Idea Banku. Przyznaje, że dziś stopy są na tak niskim poziomie, że nikt nie bije się w wojnie cenowej o pieniądze Polaków. Ich hitem sprzedażowym są z kolei lokaty strukturyzowane. Zapewniają lokatę kapitału, ale zysku nie muszą przynieść wcale. Augustyniakowi doskwiera natomiast podatek bankowy i wpłaty do Bankowego Funduszu Gwarantowanego. Co pomaga? Wpłatomaty w samochodach, z których każdy daje już 2,6 mln zł wpłat miesięcznie.

Idea Bank buduje swoją pozycję wśród małych przedsiębiorców, ale zarabia więcej m.in. dzięki temu, że ludzie przyzwyczaili się do niskich stóp procentowych. Czy mobilne wpłatomaty to zysk czy bardziej reklama? Z czego wynika wzrost popularności leasingu? Jakie są nastroje w gospodarce wśród małych firm? O tym Jarosław Augustyniak mówi w rozmowie z money.pl.

Jacek Frączyk, money.pl: Zysk na tzw. działalności kontynuowanej Idea Banku prawie się podwoił, ale łączny zysk netto spadł o 16 proc. rok do roku. Z czego wynikają takie różnice?

- Ten spadek wynika głównie z opłaty na BFG, która wyniosła 9 mln zł. Dotknęła ona cały sektor. Na to nie mieliśmy wpływu. Corowy biznes urósł wyraźnie rok do roku. Wynik z tytułu odsetek o 42 proc., a z prowizji o ponad 20 proc. Większe były co prawda koszty działania, ale jeśli z kosztów wyłączyć podatek bankowy i jednorazową opłatę BFG - łącznie to prawie 25 mln zł, czyli istotna wartość, bo ponad 15 proc. sumy kosztów - to były one na poziomie niższym niż przed rokiem.

Wynik z działalności kontynuowanej urósł o 111 proc. rok do roku. Pierwszy kwartał był solidny. Zadowala wzrost wyniku i jego struktura. Marża odsetkowa była na jednym z najwyższych poziomów w sektorze. Kwartał do kwartału zanotowaliśmy 16-proc. wzrost wyniku prowizyjnego, głównie dzięki sprzedaży produktów inwestycyjnych.

W sprawozdaniu za 2016 r. informowaliście o sporym wzroście salda środków w ogóle nieoprocentowanych, a widać, również w tym roku, że zyski na odsetkach rosną o wiele szybciej niż wartość kredytów. Jak to tłumaczycie? Czy ludzie przestali dbać o odsetki?

- Na rynku nie ma obecnie wojny cenowej, jeśli chodzi o depozyty. Nie ma presji, bo rynek przyzwyczaił się, że obracamy się w otoczeniu niskich stóp procentowych. W naszym przypadku wzrost marży odsetkowej wynika jeszcze z jednego elementu - mamy aż 30 proc. depozytów na okres powyżej roku, czyli depozytów długoterminowych, z których bardzo duża część to lokaty strukturyzowane.

Taki depozyt jest nieoprocentowany, ze 100-procentową gwarancją kapitału, a zysk klientowi daje już fundusz, koszyk spółek czy indeksy giełdowe. Mamy też 19 mobilnych wpłatomatów, dzięki którym wyraźnie rosną salda na rachunkach bieżących.

Które grupy produktów inwestycyjnych rosły najmocniej?

- Sprzedajemy własne depozyty strukturyzowane oraz fundusze inwestycyjno-ubezpieczeniowe i oba te segmenty rosły w podobnym stopniu. Ich popularność w dużej mierze wynika z tych samych powodów, co wśród produktów kredytowych popularność leasingu i faktoringu. To zasługa rozwoju rynku i wzrostu wiedzy u klientów. W faktoringu zanotowaliśmy 85-proc. wzrost sprzedaży rok do roku, a w leasingu o 38 proc.

Z czego właściwie wynika dynamika leasingu, jako formy finansowania działalności? Informuje o tym m.in. GUS w swoich badaniach. Coś się zmieniło w ostatnich latach, że jego popularność wzrosła?

- Powodem jest "krzywa nauki przedsiębiorców" oraz korzyści podatkowe. Produkt jest też dużo bardziej dostępny i łatwiejszy do uzyskania niż kredyt. Wreszcie, firmy leasingowe w Polsce rozwijają się bardzo dynamicznie. Jeśli chodzi o faktoring, to jest jeszcze jeden element - gdy porównamy rynek polski z rynkami w Europie, to mamy bardzo niskie nasycenie, czyli jest duży potencjał rozwoju, a przedsiębiorcy zaczynają te produkty rozumieć.

Jeśli po nie sięgną raz, to potem chętnie to powtórzą. Sprzedaż produktów finansowych była w pierwszym kwartale w Idea Banku prawie rekordowa i w dużej mierze zależała właśnie od faktoringu i leasingu. Generalnie jeśli chodzi o sprzedaż, to przyzwyczajaliśmy się w ostatnich latach do 1,5-2 mld zł kwartalnie, ale teraz powinniśmy już raczej oczekiwać przedziału 2-2,5 mld zł.

Kredyty przeterminowane w Idea Banku nie są może na poziomie wysokim, ale jednak na jednym z najwyższych wśród polskich banków komercyjnych. Czy to nieodłączna cecha banku dla przedsiębiorców i trzeba się z tym pogodzić, że tak będzie i w przyszłości?

- Jeśli chodzi o przedsiębiorców ryzyko jest wyższe w naturalny sposób, niż w przypadku banku dla osób indywidualnych albo dla dużych korporacji. Poza tym jesteśmy bankiem młodym, funkcjonujemy sześć lat, uczymy się i poznajemy klientów. Poziom NPL (niepracujących kredytów - przyp. red.) będzie stopniowo spadał.

Obecnie baza "starych" klientów jest relatywnie mała w porównaniu do innych banków, ale będzie rosła. Poznajemy jak się zachowują i będziemy o nich wiedzieć coraz więcej. Poza tym, trzeba wiedzieć, że choć segment mikroprzedsiębiorstw niesie ze sobą większe ryzyko dla banku, to ma i plusy.

Cena i liczba produktów jest większa. Wyższa cena rekompensuje wyższe ryzyko. Jeden klient może mieć 3-4 różne produkty, co bardzo trudno jest osiągnąć w sektorze detalicznym. Nie mamy przy tym wielkich kredytów, ryzykownych, jak w bankach obsługujących duże korporacje. Średni kredyt wynosi około 100 tys. zł, kredyty są rozproszone po branżach i regionach. Nie mamy też ryzyka walutowego.

Jaka jest stopa kredytów niepracujących po pierwszym kwartale?

- Spadły do 8,9 proc., podczas gdy w poprzednim roku było to 9,1 proc. Ten portfel będzie utrzymywał się na takim poziomie. Docelowo się obniży, ale na to musimy jeszcze popracować.

Do mobilnych wpłatomatów Idea Banku w marcu wpłacono pięciokrotnie więcej niż rok temu. Czy dla banku ta forma usługi jest opłacalna bardziej niż zwykłe wpłatomaty np. wynajęte u zewnętrznego operatora? Czy może to bardziej sposób na zwiększenie wygody klienta i po prostu reklamę waszych usług?

- Zarówno wpłatomaty - a obecnie mamy ich 19 i chcemy mieć 40 do końca roku - z punktu widzenia banku, to nie jest tylko miejsce generowania zysku. To bardziej narzędzie, które ma zbudować relacje z klientem, przyciągnąć i utrzymać klienta przy banku. Sam koszt mobilnego wpłatomatu nie jest bardzo wysoki.

Ale przecież trzeba zatrudnić pracowników, obsługiwać zlecenia, dojechać do klienta - to kosztuje.

- Średni koszt utrzymania to kilkanaście tysięcy za jeden wpłatomat miesięcznie, w tym rata leasingowa, kierowca-ochroniarz, koszt monitoringu i zabezpieczeń. Barierą jest dla nas milion złotych wpłat miesięcznie - powyżej korzyści pokrywają koszty wpłatomatu. Średnia za marzec to już 2,6 mln zł na wpłatomat i cały czas rośnie. Zarówno wpłatomaty, jak i huby spowodowały, że mamy około 2 mld z na rachunkach i 300 tys. klientów.

Pytanie o perspektywy rozwoju firm średnich i małych w Polsce. Czy widać jakieś ożywienie w tym sektorze obsługiwanym przez Idea Bank?

- Prowadzimy regularnie badania nastrojów małych firm i one w zasadzie są cały czas dobre, niezależnie od tego, co dzieje się w gospodarce. Przedsiębiorcy mają dużo optymizmu, widzimy też, że nie słabnie boom na zakładanie nowych firm.

My swój biznes prowadzimy od 6 lat, ale inaczej niż na początku, teraz nie trzeba promować pozytywnego wizerunku przedsiębiorcy. Klienci, z którymi się spotykamy, mają przy tym coraz większą wiedzę. Wstrzeliliśmy się w rynek rosnącej popularności do "bycia przedsiębiorcą”. Mamy już 15 proc. rynku kredytowego dla małych firm, w leasingu jesteśmy liderem, w "mikrofaktoringu" mamy 50-proc. udział licząc po liczbie klientów.

Jak jest z kluczowymi obecnie dla gospodarki inwestycjami?

- Jeśli chodzi o inwestycje, to jeśli mniejszy przedsiębiorca widzi, że biznes mu idzie, to wtedy kupi nowy samochód, a nie dlatego, że przeczyta, że gospodarka ruszy w tym roku. Dominuje reagowanie na to co się dzieje z moją firmą i w moim otoczeniu rynkowym. Skłonność do inwestowania od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie.

Przedsiębiorca prowadzący osiedlowy sklep, jest bardziej zagrożony, że mu postawią w sąsiedztwie jakąś sieciówkę, niż informacjami, że gospodarka zwalnia. Małe firmy, które wytwarzają jedną trzecią polskiego PKB, kierują się innymi czynnikami niż duże korporacje. Są też bardzo wrażliwe na takie czynniki zewnętrzne jak zmiany w podatkach - przykładowo zmiany w VAT mogą istotnie zmienić decyzje o zakupie samochodów firmowych.

Dwa banki: Getin Noble Bank i Idea Bank mają jednego wiodącego właściciela - Leszka Czarneckiego. Kilka lat temu KNF doprowadził do włączenia Santander Consumer do BZ WBK, by uniknąć sytuacji, gdy jeden właściciel ma więcej niż jeden bank. Czy są obecnie jakieś naciski z góry by doszło do połączenia z Getin Noble?

- Na razie nie ma na ten temat żadnych dyskusji. W momencie, gdy oba banki są na giełdzie i ich free-float (płynność - przyp. red.) jest też odpowiedni, czyli wszystko jest przejrzyste, to nie ma żadnych powodów ani nacisków, by je łączyć.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
bankier
2017-04-26 01:00
mobilne wpłatomaty być może cieszą się tak ogromnym powodzeniem bo jest kolejny plan sprzedażowy nałozony na pracowników na nagabywanie do ich zamawiania. Pracownicy oddzwaniają rodziny, znajomych i życzliwych im klientów po prośbie, żeby zamówili auto, które często i tak nie dociera na miejsce. Żenada. Marketing tego banku na słabym poziomie, mobilne wpłatomaty, pociągi, instagramy - śmiech na sali... Ludzie nie idzdzcie ta droga!
Jan
2017-04-25 23:30
Ja na niemieckich gigantach zarobilem 9% po roku a na drugich 27% po 3 lata h. Zobaczymy jak bedzie z idea kids 3
cvq
2017-04-25 22:54
Rząd chce kasę od banków, dlatego daje im ciche przyzwolenie na strzyżenie klientów na żywca.
Musimy dopłacać do oszczędzania u banksterów.
Pokaż wszystkie komentarze (15)