Nowy pomysł prezydenta dla frankowiczów. Przewalutowanie po kursie z dnia zaciągnięcia i emisja akcji

Kredyty we frankach miałyby zostać przewalutowane po kursie z dnia zaciągnięcia. Straty, jakie poniosą banki, pokryje emisja nowych akcji, którą może objąć NBP lub BGK, dzięki czemu sektor uniknie trzęsienia ziemi – tak ma wyglądać kolejna propozycja prezydenta na rozwiązanie problemu kredytów frankowych, do której dotarła „Gazeta Wyborcza”. Projekt zostanie oficjalnie zaprezentowany dopiero za kilka dni.

Obraz
Agata Kołodziej

Kredyty we frankach miałyby zostać przewalutowane po kursie z dnia zaciągnięcia. Straty, jakie poniosą banki, pokryje emisja nowych akcji, którą może objąć NBP lub BGK, dzięki czemu sektor uniknie trzęsienia ziemi – tak ma wyglądać kolejna propozycja prezydenta na rozwiązanie problemu kredytów frankowych, do której dotarła "Gazeta Wyborcza". Projekt zostanie oficjalnie zaprezentowany dopiero za kilka dni.

Po tym, jak prezydencki projekt pomocy frankowiczom zaprezentowany 15 stycznia został niemal zmiażdżony przez najważniejsze instytucje w kraju, specjalny zespół powołany przy prezydencie, składający się z prawników i ekonomistów, pracował nad kolejną, lepszą propozycją.

Styczniowy pomysł polegał na przewalutowaniu kredytów po tzw. kursie sprawiedliwym. Narodowy Bank Polski wyliczył, że to rozwiązanie będzie kosztowało sektor bankowy 44 mld zł, a prezes NBP nazwał to rozwiązanie "czystym złem", bo mogłoby zachwiać stabilnością całego sektora bankowego. Komisja Nadzoru Finansowego oszacowała, że w zależności od scenariusza, prezydencki pomysł mógłby kosztować banki nawet 56-67 mld zł.

Nowy plan prezydenta, nad którym eksperci pracowali od tygodni, miał te straty przede wszystkim rozłożyć w czasie. Problem polega na tym, jak to zrobić, żeby rozwiązanie było zgodne z międzynarodowymi standardami księgowości. Wygląda na to, że prezydencki zespół znalazł rozwiązanie.

Wszystkie koszty poniosą banki

Z informacji, do jakich dotarła "Gazeta Wyborcza" wynika, że prezydencki pomysł zakłada przewalutowanie kredytów frankowych po kursie z dnia ich zaciągnięcia. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Oto szczegółowe warunki:

- przewalutowaniu miałby podlegać nie cały zaciągnięty kredyt, a jedynie kwota, jaka pozostała do spłaty;

- negatywną różnicę kursową, pomiędzy kursem obecnym a tym z dnia zaciągnięcia, poniosą w całości banki;

- klient jednak będzie musiał oddać różnicę w racie wynikającą z tego, że spłacając kredyt we frankach korzystał na niższym oprocentowaniu kredytu;

- przewalutowanie miałoby być dobrowolne.

Straty rozłożone na raty

Największym mankamentem poprzedniego pomysłu prezydenta było to, że zgodnie z prawem banki musiałyby od razu zaksięgować straty wynikające z przewalutowania, a dziesiątki miliardów złotych strat dla całego sektora w jednym roku oznaczałoby poważne kłopoty dla wszystkich i upadłość kilku banków.

Prezydencki zespół znalazł jednak rozwiązanie. Straty, jakie poniosłyby banki w wyniku przewalutowania, miałaby pokryć emisja nowych akcji, którą objąłby prawdopodobnie Narodowy Bank Polski. Sugestia, że NBP mógłby się włączyć w rozwiązanie problemu kredytów walutowych pojawiały się już wcześniej.

Akcje wyemitowane na zasypanie pofrankowej dziury, banki mogłyby wykupować w dowolnym terminie, na przykład w ciągu 20-30 lat, dzięki czemu mogłyby w ten sposób rozłożyć straty na raty.

Akcje z tej emisji nie dawałyby prawa głosu NBP, ani prawa do wypłaty dywidendy. Jeśli po założonym czasie 30 lat bank nie wykupiłby akcji od NBP, dopiero wtedy akcje "nieme" zmieniałyby się w pełnoprawne papiery zarówno z prawem głosu jak i prawem do dywidendy.

Jeden problem rozwiązany, pojawia się kolejny

Pomysł, który prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zaprezentuje Kancelaria Prezydenta rozwiązuje dwa problemy: po pierwsze rzeczywiście niweluje ryzyko walutowe związane z kredytami frankowymi, które, jak twierdzi szef NBP, są "tykającą bombą". Po drugie rozwiązuje problem, jak zadbać o stabilność sektora bankowego, który poniesie większość kosztów związanych z przewalutowaniem.

W zamian jednak pojawiają się dwa kolejne problemy. Po pierwsze, żeby przewalutować kredyty, banki będą musiały kupić ogromną ilość franków, żeby zamknąć swoje pozycje walutowe. Jeśli zrobiły by to zwyczajnie na rynku, potężnie zachwiałoby to kursem franka i osłabiło złotego. Chyba że udałoby się porozumieć z Narodowym Bankiem Szwajcarii, żeby ten umożliwił przeprowadzenie takiej operacji poza rynkiem.

Innym rozwiązaniem jest interwencja NBP, który przy użyciu swoich rezerw walutowych sięgających 105 mld dol. mógłby bronić kursu złotego. To jednak poważnie naruszyłoby te rezerwy i w przypadku ataku spekulantów na polską walutę, moglibyśmy mieć kłopoty.

Dodatkowo, jak powiedział kilka dni temu Marek Belka w rozmowie z agencją Bloomberg "użycie rezerw walutowych przez bank centralny oczywiście zostałoby źle odebrane przez rynek".

Banki chcą przewalutować kredyty tylko najbiedniejszym

Kilka dni temu, tuż przed zakończeniem prac nad nowym prezydenckim projektem, swoją propozycję zaprezentowały banki. Związek Banków Polskich proponuje przewalutowanie kredytów, ale tylko dla tych najsłabszych ekonomiczne, których miesięczna rata przekracza 70 proc. dochodów. ZBP chce przewalutowania po kursie bieżącym. Jeśli po konwersji kredytu i ewentualnym wydłużeniu okresu kredytowania, rata nadal będzie wyższa niż 70 proc. dochodów, dopłaci do niej bank.

Propozycja ma być jednorazowa, jeśli kredytobiorca się na nią nie zdecyduje, nie będzie miał kolejnej szansy. ZBP chciałby przeprowadzić całą operację do końca roku, najchętniej do listopada. Koszt dla banków to maksymalnie na 2,7 mld zł.

Bankowcy zapowiedzieli, że przedstawią swój pomysł prezydentowi, jednak z Kancelarii Prezydenta płyną głosy, że propozycja ZBP jest "mało ciekawa". Rzeczywiście nie rozwiązuje ona systemowo problemu ryzyka walutowego, jakie niosą kredyty frankowe, pomaga jedynie tym, którzy mają największe kłopoty.

Prezydencka propozycja, jeśli sprawdzą się doniesienia "Gazety Wyborczej", ten problem rozwiązuje. Bardziej szczegółowe zapisy poznamy być może już 7 czerwca, wtedy planowane jest zakończenie prac zespołu prezydenckiego.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Jeden z gigantów przepłynął Ormuz pod eskortą USA. Firma potwierdza
Jeden z gigantów przepłynął Ormuz pod eskortą USA. Firma potwierdza
Orlen uruchomił nowe złoże na Morzu Północnym. Gaz już płynie do Polski
Orlen uruchomił nowe złoże na Morzu Północnym. Gaz już płynie do Polski
Stomatolog oskarżona o wyłudzenia z NFZ. Ma 682 zarzuty
Stomatolog oskarżona o wyłudzenia z NFZ. Ma 682 zarzuty
Fałszywe akty urodzenia dzieci z Chin. Władze Tajlandii mają dość
Fałszywe akty urodzenia dzieci z Chin. Władze Tajlandii mają dość
"Kopernik" gotowy do służby. Polsko-chiński statek ochrzczony
"Kopernik" gotowy do służby. Polsko-chiński statek ochrzczony
Ministerstwo zmienia zasady ws. OZE. Koniec z fakturami
Ministerstwo zmienia zasady ws. OZE. Koniec z fakturami
"Natychmiast, jak najszybciej". Ministra apeluje o nowy podatek
"Natychmiast, jak najszybciej". Ministra apeluje o nowy podatek
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu w Europie wystrzeliły
Wojna na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu w Europie wystrzeliły
Wielkie miasto w USA zagrożone. Ludzie muszą się przenieść
Wielkie miasto w USA zagrożone. Ludzie muszą się przenieść
Oddech na giełdach. Ropa na razie tanieje
Oddech na giełdach. Ropa na razie tanieje
Sądne dni dla kredytobiorców. Co zrobi RPP? "Podwyższona czujność"
Sądne dni dla kredytobiorców. Co zrobi RPP? "Podwyższona czujność"
Nowe ustalenia wokół afery Zondacrypto. "Jest tylko figurantem"
Nowe ustalenia wokół afery Zondacrypto. "Jest tylko figurantem"