WAŻNE
TERAZ

CBA w Ministerstwie Środowiska

Sąd Najwyższy nie przyznał racji Markowi Kubale. To mogło być największe odszkodowanie w historii Polski

To mogło być najwyższe odszkodowanie przyznane polskiemu przedsiębiorcy. Mogło, bo Sąd Najwyższy nie przyznał racji Markowi Kubale, przedsiębiorcy z Wałbrzycha. Zdaniem sędziów trudno jest wykazać bezpośrednie połączenie pomiędzy niesłusznym aresztowaniem, a utratą kontrahentów i zerwaniem umów przez banki.

Obraz
Źródło zdjęć: © Aleksander Koźmiński
Mateusz Ratajczak

Kubala spędził w sądach 17 lat. Najpierw przez 11 walczył o niewinność, później o odszkodowanie.

Sąd Najwyższy w Warszawie oddalił w czwartek kasację Marka Kubali. To przedsiębiorca z Wałbrzycha, który w 2000 roku został oskarżony o stworzenie mechanizmu przestępczego. Zdaniem śledczych uszczuplił należny podatek o pół miliona.

Niewinność udowodnił dopiero po 11 latach, ale z firmy i życia niewiele już zostało. Od tamtego czasu walczy o odszkodowanie. Domaga się 48 mln zł. Za zamkniętą firmę, straty zdrowotne, zmarnowane prawie dwie dekady życia i długi, które od lat rosną. To mogło być największe zasądzone odszkodowanie dla przedsiębiorcy w historii Polski. Mogło.

Sędziowie Sądu Najwyższego uznali jednak, że poprzednie instancje nie popełniły żadnych błędów. - Nie ma wątpliwości, że kasacji nie można uznać za słuszną - wyjaśniał sędzia sprawozdawca. Skład sędziowski jest przekonany, że nie sposób wykazać związku pomiędzy niesłusznym aresztem a zerwaniem umów przez banki. Sąd argumentował, że wszystko odbyło się w świetle prawa. Z kolei bank i dostawca odwrócili się od Kubali przez inne jego zachowania. Sędziowie uznali, że pieniądze, które Kubala już dostał - 150 tys. zł, które natychmiast przejął komornik - to wszystko na co zasługuje. Dodali, że mechanizm wyliczania jego strat był i tak korzystny.

- Firma Marka Kubali pozostawała w tak zwanej spirali kredytowej. Brak jest bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego, o który ta sprawa się rozwija, wypowiedzenia umów przez banki a firmę Marka Kubali i niesłuszny aresz. Kontrakty zostały wypowiedziane w oparciu o inne przesłanki, a nie areszt - wyjaśniała sędzia sprawozdawca.

- Chcę to wygrać. Chcę to po prostu wygrać. Dotychczasowe wyroki są krzywdzące i wydane z naruszeniem prawa. Chcę, by to Sąd Najwyższy dostrzegł - mówił nam w środę. Czwartkowym wyrokiem był wyraźnie zdruzgotany. Nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, szybko wyszedł z sądu. - Potrzebuję czasu do namysłu - powiedział.

Przed rozprawą nie chciał mówić, czego się spodziewa. Powiedział mi tylko, że liczy na Sąd Najwyższy. Chciałby, żeby dał mu szansę wrócić do poprzednich instancji i wygrać odszkodowanie.

Na sądowych rozprawach - jak sam mówi - zmarnował już 16 pełnych lat. A właśnie zaczął się 17 rok jego sporu z polskim wymiarem sprawiedliwości. Kubali nie zostało już wiele możliwości. Ze sprawą może ruszyć przed Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

- Żałuję tych wszystkich lat. Żałuję, że od tak dawna nie mogę po prostu żyć normalnie. To jest koszmar. I czasami nie wiem już, jak to wszystko oceniać. Kiedy sobie uświadomię, że od kilkunastu lat walczę w sądach, to aż mi się nie chce wierzyć - mówił WP money Marek Kubala. - Posprzątano mnie, kiedy byłem na szczycie. Czy to był donos, czy jakiś układ, tego nie wiem. Wiem, że zniszczono mój biznes i mnie, bo byłem groźną konkurencją - opowiadał.

Historia Kubali zaczyna się tak: jest środa, 13 grudnia 2000 roku. Szósta rano, a do domu i sąsiadującej z nim firmy wpada kilkudziesięciu zamaskowanych policjantów i funkcjonariuszy służb celnych. W rękach mają broń. Zachowują się jakby było to zatrzymanie szefa mafii. Taki oddział został użyty do zatrzymania zwykłego przedsiębiorcy.

Gdy on siedział w areszcie, prokuratorzy zapraszali dziennikarzy ma konferencje prasowe. Z lokalnego przedsiębiorcy, który miał spowodować straty na pół miliona, kreowano bosa grupy przestępczej.

Prokuratura nie udowodniła mu przekrętów na cle i podatkach. Sprawa ciągnęła się 10 lat i po prostu się przedawniła. Z kolei pozostałe zarzuty zostały przez sąd oddalone.

- Gdy byłem wyprowadzany w kajdankach z domu, to miałem dobrze prosperujący biznes. Gdy wróciłem z aresztu to zastałem pusty salon samochodowy. I komorników zaczynających pracę - opowiada.

Wybrane dla Ciebie
Zaliczki ruszyły. Właściciele nieruchomości na terenie CPK dostali pierwsze pieniądze
Zaliczki ruszyły. Właściciele nieruchomości na terenie CPK dostali pierwsze pieniądze
SpaceX idzie na giełdę. Musk już ustawia zasady gry
SpaceX idzie na giełdę. Musk już ustawia zasady gry
Domański w brytyjskim dzienniku wprost o pomyśle Nawrockiego: odrzucam
Domański w brytyjskim dzienniku wprost o pomyśle Nawrockiego: odrzucam
Statki uwięzione w Zatoce. Jest plan ewakuacji
Statki uwięzione w Zatoce. Jest plan ewakuacji
Insider trading pozwolił zarobić fortunę? Media sprawdziły liczby i daty
Insider trading pozwolił zarobić fortunę? Media sprawdziły liczby i daty
Bezprecedensowa decyzja w Japonii. Chiny reagują
Bezprecedensowa decyzja w Japonii. Chiny reagują
Ogromne problemy firmy najbogatszego Polaka. Media: oto skala długów
Ogromne problemy firmy najbogatszego Polaka. Media: oto skala długów
Benzyna poniżej 6 zł. Tyle zapłacimy od środy na stacjach
Benzyna poniżej 6 zł. Tyle zapłacimy od środy na stacjach
Optymizm na rynku gazu. Ceny spadają
Optymizm na rynku gazu. Ceny spadają
Trump już mówi o planach ws. uranu w Iranie. Wydobycie będzie "długie i trudne"
Trump już mówi o planach ws. uranu w Iranie. Wydobycie będzie "długie i trudne"
Wiosenne ożywienie na budowach. Najnowsze dane GUS
Wiosenne ożywienie na budowach. Najnowsze dane GUS
Pensje blisko 10 tys. zł, ale ubywa etatów. Słodko-gorzkie dane GUS
Pensje blisko 10 tys. zł, ale ubywa etatów. Słodko-gorzkie dane GUS