Notowania

Finanse ojca Tadeusza Rydzyka. Fundacje z Torunia nie ujawnią od kogo i na co dostały pieniądze

Fundacje ojca Tadeusza Rydzyka nie ujawnią, od kogo i na co dostawały pieniądze z budżetu państwa. Dlaczego? Bo prosząca o to organizacja pozarządowa ma "kontakty z zagranicznymi podmiotami'. Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie wywiesza jednak białej flagi. - Dokumenty i tak ujrzą światło dzienne. Po wyroku sądu, ewentualnie kilku wyrokach, ale tak się na pewno stanie - mówi money.pl Katarzyna Batko-Tołuć, wiceprezes organizacji.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Andrzej Hulimka/REPORTER)

Fundacje ojca Tadeusza Rydzyka nie ujawnią, od kogo i na co dostawały pieniądze z budżetu państwa. Dlaczego? Bo prosząca o to organizacja pozarządowa ma "kontakty z zagranicznymi podmiotami". Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie wywiesza jednak białej flagi. - Dokumenty i tak ujrzą światło dzienne. Po wyroku sądu, ewentualnie kilku wyrokach, ale tak się na pewno stanie - mówi money.pl Katarzyna Batko-Tołuć, wiceprezes organizacji.

Informacji publicznej nie będzie, bo wnioskodawca dostaje pieniądze od zagranicznych podmiotów. Tak fundacje i szkoła ojca Tadeusza Rydzyka bronią się przed pokazaniem, od kogo dostawały pieniądze w ostatnich latach. Przez ostatni rok o te dane stara się Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

- To nie jest walka z ojcem Tadeuszem Rydzykiem. To jest walka o jawność wydawania środków publicznych. I to w organizacjach, które tych środków wydają naprawdę dużo - wyjaśnia już na wstępie Katarzyna Batko-Tołuć.

Watchdog to nazwa tzw. organizacji strażniczej. Ma jeden cel - monitorowanie i upublicznianie działań władzy i instytucji publicznych. Sieć Obywatelska ujawniła m.in, że nad ustawą o Trybunale Konstytucyjnym pracował sam Trybunał Konstytucyjny. Od dawna walczy chociażby o dostęp do ekspertyz w sprawie OFE. Spierała się z urzędnikami i Bronisława Komorowskiego, i Andrzeja Dudy. Tym razem domaga się dokumentów od ojca Tadeusza Rydzyka.

Historia zaczęła się w ubiegłym roku. Wtedy to Sieć Obywatelska Watchdog Polska wysłała do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, Fundacji Lux Veritatis i Fundacji Nasza Przyszłość pytania o ich przedsięwzięcia finansowanie z publicznych pieniędzy. Wszystkie trzy są kontrolowane właśnie przez ojca Rydzyka.

Pomysł był prosty. Skoro pieniądze, które otrzymują podmioty, pochodzą z budżetu, to zgodnie z prawem można wymagać informacji o tym, ile ich jest i na co trafiają. Tym bardziej, że od lat pytań o finansowanie toruńskiej rozgłośni przybywa. Kilka miesięcy temu "Wprost" informował, że ojciec dyrektor jest jednym z najbogatszych Polaków. Ma się znajdować na 83. miejscu zestawienia.

Z kolei w ubiegłym roku media obiegła wiadomość, że do działalności wyższej uczelni ojca Rydzyka dorzuci się Ministerstwo Spraw Zagranicznych.Ostatnio w mediach pojawiła się też kwestia przekazywania pieniędzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Z rocznego sprawozdania finansowego partii wynika, że Fundacja Lux Veritatis co miesiąc dostawała od PiS spore pieniądze, m.in. comiesięczne przelewy na ok. 40 tys. zł.

Czego oczekiwała Sieć Obywatelska Watchdog Polska od fundacji? - Chodziło o nazwy poszczególnych przedsięwzięć, które organizowały trzy organizacje. Poza tym wnioskowaliśmy o wskazanie podmiotów przekazujących tymże fundacjom środki publiczne, a także podanie roku podpisania ewentualnych umów - wyjaśnia Katarzyna Batko-Tołuć.

Efekt wniosków? Uniki prawne. Najpierw fundacje wyjaśniały, że wiadomość elektroniczna z wnioskiem o dokumenty nigdy do nich nie dotarła. Skoro maila nie było, to sprawy też nie ma. Później w sądach wskazywały, że nie mają wcale obowiązku informowania o wydawanych pieniądzach. Pod koniec kwietnia Fundacja Lux Veritatis i Fundacja Nasza Przyszłość przesłały kolejną odpowiedź na trzeci wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Odpowiedź, którą można określić jednym słowem - kuriozum.

"Zważywszy na (...) powiązania wnioskodawcy z podmiotami zagranicznymi o nie w pełni transparentnej proweniencji, uprzejmie informujemy, że merytoryczne rozpatrzenie wniosku (...) nie będzie możliwe" - taki dokument trafił na biurko stowarzyszenia. I zszokował prawników organizacji.

Dlaczego? - Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej organizacje pozarządowe, które wykonują zadania publiczne i są finansowane ze środków publicznych, muszą udostępniać informacje jak i na co wydały pieniądze - wyjaśnia Batko-Tołuć. I nie ma znaczenia, czy wnioskodawca się organizacji lub urzędnikowi podoba, czy nie. Prawo jest prawem.

O jakich kontaktach mówią prawnicy fundacji ojca Rydzyka? Głównie chodzi o Fundację Batorego. To najpewniej ona stała się podstawą do takiej odpowiedzi. Pokazujemy więc dokładnie, jak finansowana jest organizacja.

Soros problemem?

Sieć Obywatelska Watchdog od dawna na stronach internetowych publikuje pełne źródła finansowania. I tak w ubiegłym roku głównym źródłem finansowania były środki z Funduszu Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Funduszu Norweskiego. W sumie 438 tys. 541 zł i 88 gr. Operatorem pieniędzy jest właśnie Fundacja Batorego. Fundusze wspierają budowę społeczeństwa obywatelskiego. Zaangażowanego i świadomego - chociażby tego, jak wydawane są pieniądze publiczne.

A Fundacja im. Stefana Batorego od dawna w oczach Prawa i Sprawiedliwości uchodzi za faworyzującą konkretne projekty. Według prawicowych polityków jest narzędziem Georga Sorosa do mieszania się w wewnętrzne sprawy kraju. W skrócie: Soros ma rozdawać pieniądze na lewo i prawo, byle tylko uderzyć w nieprzychylne mu rządy.

Podobną wojnę z inicjatywami Sorosa prowadzi Viktor Orban. W ubiegłym miesiącu parlament węgierski postanowił "uporządkować" sprawy związane z uczelniami zagranicznymi na Węgrzech. Zmiany powodują, że Uniwersytet Środkowoeuropejski w Budapeszcie (założony właśnie z pieniędzy Sorosa) nie może działać.

Spór PiS z fundacją zaostrzył się do tego stopnia, że Polska może utracić prawie miliard euro środków. Dlaczego? Rząd chce renegocjować umowę i zmienić operatora środków (do tej pory była to właśnie Fundacja Batorego).

Beata Szydło już od dawna postuluje powstanie jednego organu, który miałby wspierać organizacje pozarządowe. O tym pomyśle pisaliśmy m.in. w materiale pt. "Dobre i złe organizacje pozarządowe". Na taką zmianę nie zgadza się jednak Norwegia. Erna Solberg, premier Norwegii, zapowiedziała, że nie zgodzi się na upolitycznienie pieniędzy. Podobny zarzut usłyszały też władze Węgier.

Poza tym Sieć Obywatelska Watchdog Polska otrzymała pieniądze od Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe. Organizacja powstała w 2001 roku z inicjatywy grupy prywatnych fundacji amerykańskich. Z wsparcia organizacji korzystała chociażby Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Panoptykon czy Fundacja ePaństwo. Sieć dostała 258 tys. zł na działalność.

Poza tym Watchdog utrzymuje się z wpłat w ramach 1 proc. podatku. W ubiegłym roku było to 147 tys. zł. Do tego dochodzą darowizny (82 tys. zł) i składki członkowskie. W 2016 roku wsparcia sieci obywatelskiej udzieliło też Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Wręczyło organizacji 54 tys. zł.

NCBiR trudno nazwać podmiotem zagranicznym o nieprzejrzystym finansowaniu. To w końcu agencja rządowa. Konkursy i sposób przyznawania pieniędzy są w pełni transparentne. Tak jak i wymogi, które musi spełnić fundacja.

Watchdog wsparła również w ubiegłym roku Fundacja im. Heinricha Boella. To niemiecka fundacja, bliska Partii Zielonych. Sieć obywatelska - jak na organizację walczącą o jawność w życiu publicznym przystało - na bieżąco informuje też o źródłach finansowania w bieżącym roku. Wszystko do znalezienia tutaj.

Na stronach organizacji można też sprawdzić, ile zarabiają jej pracownicy. Nie ma problemu, by skontrolować, jaką pensję dostaje chociażby prezes.

Sprawy w sądach

Prokuratura miesiąc temu odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie uchylania się od obowiązków przez pracowników Fundacji Lux Veritas. Śledczy uznali, że fundacja nie działała umyślnie. I dlatego żadnego śledztwa nie będzie. W tej chwili sprawa jest w sądzie rejonowym.

"Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku” - można przeczytać w ustawie o dostępie do informacji publicznej. I dlatego Watchdog Polska złożył zażalenie na decyzję prokuratury. Pod koniec maja sąd zajmie się sprawą ponownie. Poza tym Wojewódzki Sąd Administracyjny powinien niebawem rozstrzygnąć zażalenie na brak odpowiedzi Fundacji Lux Veritatis (trafiły do sądu w grudniu, jedno już zostało rozpatrzone).

- Cała sprawa z działalnością ojca Tadeusza Rydzyka sprowadza się do tego, że jego przedstawiciele zachowują się, jakby całe orzecznictwo sądów po prostu nie istniało. Klient mówi, że nie udostępni dokumentów, kancelaria prawna wymyśla do tego różne historie. Najpierw były uwagi co do procedur. Później pomysł z argumentami, że ustawa ich nie dotyczy. Teraz mówią, że nie udzielą informacji, bo im się nie podobamy - mówi wiceprezes Watchdog Polska.

- Ten wykręt jest zupełnie absurdalny, ale wpisuje się w to, co ostatnio w kwestii jawności danych publicznych w Polsce się dzieje. To jest kierunek, w którym mogą zmierzać odpowiedzi organów administracji, organizacji pozarządowych. Podważanie intencji powszednieje. To samo spotkało dziennikarzy, którzy chcieli wyciągać informacje od Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Pracodawca na legitymacji był podstawą do odmowy. A tymczasem w informacjach publicznych sprawa jest prosta. Niezależnie od tego kto pyta, musi dostać odpowiedź. Informacja publiczna jest i tyle - dodaje.

Ojciec Rydzyk odpowiada

"Jak pewnie wielu już z Państwa zauważyło, od jakiegoś czasu, raz po raz pojawiają się w mediach i nie tylko w mediach, ale także na scenie politycznej wypowiedzi, twierdzenia, wypowiadane szczególnie przez działaczy z Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, że obecny rząd płaci na Radio Maryja. Powtarzam: mówią, że obecny rząd płaci na Radio Maryja. (...) Oczywiście jest to bezwstydne kłamanie" - takie oświadczenie można znaleźć od wtorku na stronach Radia Maryja. Autorem jest sam ojciec Tadeusz Rydzyk.

"Radio Maryja, jak wiemy od samego początku – i to jest nawet do skontrolowania – jest utrzymywane przez jego słuchaczy. Ludzi rozumiejących powagę ewangelizacji Polski i świata, wiedzących, jak bardzo ważne są media katolickie i rozróżniających media polskie od polskojęzycznych. Każdy umiejący odczytywać nawet podteksty wie, iż mówiący, że utrzymuje nas rząd, bezwstydnie kłamią, a przez te kłamstwa chcą zniechęcić ludzi do wspierania, utrzymywania naszych mediów, chcą doprowadzić, by Radio Maryja i Telewizja Trwam upadły" - wyjaśnia redemptorysta.

Tagi: ojciec tadeusz rydzyk, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-05-2017

urząd skarbowyTo może wszyscy Polacy zrobią ze swoich dochodów tajemnicę jemu wolno nam też

09-05-2017

miecio512Tego złodzieja z Torunia, kryją -krasnal z Żoliborza, chory Antoni i paru innych facetów z fuzją.

09-05-2017

AdwokatTylko złodziej i oszuści nie wykażą z jakich źródeł maja kasę.Nich wyjaśni Tadeusz, nam Polakom co robił w czasie pół rocznej przerwy w … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (836)