Insider trading pozwolił zarobić fortunę? Media sprawdziły liczby i daty
Dziennikarze brytyjskiego nadawcy BBC przeanalizowali dane dotyczące wolumenu obrotu na kilku rynkach finansowych w trakcie drugiej kadencji prezydenta USA Donalda Trumpa. Zestawienie tych informacji z najważniejszymi, wpływającymi na rynki oświadczeniami głowy państwa ujawniło konsekwentny wzorzec.
Jak wynika z opublikowanego raportu, na kilka godzin, a czasem zaledwie kilkanaście minut przed upublicznieniem wywiadu medialnego lub wpisu w mediach społecznościowych, dochodziło do nagłych skoków aktywności inwestorów.
Część analityków rynkowych, na których powołuje się brytyjski portal, uważa, że sytuacja ta nosi znamiona nielegalnego wykorzystywania poufnych informacji (insider trading). Zjawisko to polega na zawieraniu transakcji przez osoby dysponujące wiedzą, która nie jest jeszcze dostępna dla ogółu społeczeństwa. Z drugiej strony pojawiają się opinie, że obraz sytuacji może być bardziej złożony, a część traderów po prostu nabrała dużej wprawy w przewidywaniu interwencji amerykańskiego prezydenta na giełdzie.
Prezes UOKiK w "Biznes Klasie". "Raz miałem wbity nóż w oponę". Premiera w niedzielę o 17:00
Zaskakujące ruchy na rynku ropy i akcji
Jedne z najbardziej zauważalnych ruchów, według ustaleń BBC, miały miejsce na rynku kontraktów terminowych na ropę naftową w marcu 2026 roku. Skala tych anomalii stanowiła drastyczną zmianę w porównaniu z naturalną nerwowością z początku marca, gdy rynki naftowe trwały w napięciu wyłącznie na podstawie oficjalnych spekulacji o nowych propozycjach USA dla Iranu. W dziewiątym dniu konfliktu zbrojnego na linii USA-Izrael-Iran Donald Trump udzielił telefonicznego wywiadu stacji CBS News, w którym stwierdził, że wojna jest w zasadzie zakończona. Z danych rynkowych wynika, że na 47 minut przed tym, jak dziennikarz stacji poinformował o wywiadzie w serwisie X, nastąpił ogromny wzrost zakładów na spadek cen surowca. Po publikacji informacji cena ropy tąpnęła o około 25 proc.
Podobny schemat stacja odnotowała zaledwie dwa tygodnie później. Prezydent USA opublikował w serwisie Truth Social wpis o produktywnych rozmowach z Teheranem i całkowitym rozwiązaniu konfliktu. Było to duże zaskoczenie dla obserwatorów dyplomatycznych. Amerykańska ropa, która wcześniej drożała, gwałtownie staniała o 11 proc. Jak ustaliło BBC, na kilkanaście minut przed publikacją wpisu pojawiła się nietypowo duża liczba zakładów na rynkach naftowych. Jeden z analityków branżowych określił wówczas te transakcje w rozmowie z dziennikarzami jako z całą pewnością nienormalne.
Podejrzane transakcje na S&P 500
Zjawisko to nie ogranicza się jednak wyłącznie do surowców i geopolityki. Dziennikarze przypominają sytuację z kwietnia 2025 roku, kiedy to administracja waszyngtońska ogłosiła szeroki pakiet ceł na towary z całego świata, co wywołało spadki na globalnych giełdach. Tydzień później Donald Trump niespodziewanie ogłosił wstrzymanie tych opłat dla wszystkich krajów z wyjątkiem Chin.
Główny indeks S&P 500 wzrósł wtedy o 9,5 proc., co stanowiło jeden z największych jednodniowych skoków od czasów II wojny światowej. Analiza BBC wykazała, że tuż przed ogłoszeniem tej decyzji liczba obracanych kontraktów na fundusz śledzący ten indeks wzrosła z kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy na minutę.
Zakłady polityczne pod lupą
Uwagę obserwatorów przykuwa również rosnąca popularność internetowych rynków predykcyjnych, opartych na technologii blockchain, takich jak Polymarket czy Kalshi. Platformy te umożliwiają użytkownikom spekulowanie na temat przyszłych wydarzeń, w tym decyzji z zakresu polityki zagranicznej USA. W raporcie zaznaczono, że syn prezydenta, Donald Trump Jr., jest inwestorem i członkiem rady doradczej platformy Polymarket, a także doradcą strategicznym w Kalshi.
Brytyjscy dziennikarze przytaczają przykłady kont założonych na krótko przed istotnymi wydarzeniami politycznymi. W jednym z przypadków nowo utworzony użytkownik postawił znaczne kwoty na to, że prezydent Wenezueli Nicolás Maduro straci urząd do końca stycznia 2026 roku. Dzień po zawarciu ostatnich transakcji przez to konto, Maduro został ujęty przez amerykańskie siły specjalne, a użytkownik zainkasował setki tysięcy dolarów zysku, po czym zmienił nazwę i zaprzestał aktywności. Podobny schemat, według danych serwisu Bubblemaps cytowanych przez BBC, dotyczył grupy kont obstawiających amerykańskie ataki na Iran pod koniec lutego 2026 roku.
Biały Dom reaguje
Biały Dom nie odpowiedział na prośbę BBC o komentarz do konkretnych transakcji przeanalizowanych w raporcie. Warto jednak przypomnieć, że w zeszłym miesiącu administracja ostrzegała swoich pracowników przed korzystaniem z rynków predykcyjnych. Rzecznik Davis Ingle określił wówczas wszelkie sugestie, jakoby urzędnicy administracji angażowali się w takie działania bez dowodów, mianem bezpodstawnych i nieodpowiedzialnych doniesień.
Temat przenikania się wielkiej polityki z rynkami finansowymi w USA jest zresztą w ostatnich miesiącach niezwykle gorący i wykracza daleko poza same platformy predykcyjne. Wystarczy wspomnieć sytuację z połowy marca, kiedy to nagłe decyzje prezydenta doprowadziły do gwałtownych wystrzałów cen na rynku ropy, a w przestrzeni medialnej już wtedy wprost padały mocne oskarżenia o zjawisko insider tradingu.
Skala podejrzanych ruchów wokół amerykańskiej dyplomacji stawała się z czasem na tyle wyraźna, że zaczęła realnie ciążyć na wizerunku administracji. Oliwy do ognia dolały kontrowersyjne zlecenia zakupu akcji spółek zbrojeniowych, za którymi stał broker szefa Pentagonu, realizowane tuż przed wybuchem wojny z Iranem. W efekcie narastającej presji i obaw o wyciek informacji z najbliższego otoczenia prezydenta, zaledwie kilka tygodni temu Biały Dom wystosował oficjalne, wewnętrzne ostrzeżenie dla swoich pracowników, stanowczo zakazując im wykorzystywania niejawnych danych do jakichkolwiek transakcji giełdowych i kontraktowych.
Eksperci prawni zwracają uwagę na ogromne wyzwania związane z udowodnieniem winy w tego typu sprawach. Paul Oudin, profesor specjalizujący się w prawie regulacji finansowych w ESSEC Business School, wyjaśnił w rozmowie z BBC, że władze finansowe nie przeprowadzą postępowania, jeśli nie będą w stanie ustalić źródła wycieku informacji. Według eksperta, nawet jeśli na rynku widać potężne transakcje wyraźnie sugerujące, że ktoś był wtajemniczony w plany prezydenta, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nikt nie poniesie za to odpowiedzialności karnej.