Notowania

podatek
22.02.2017 06:16

Rekordowo długo walczył ze skarbówką i wygrał 7 mln zł. Teraz chce pomóc innym temperować zapędy fiskusa

Prezes zatopionej przez aparat skarbowy firmy założył Fundację Praw Podatnika. Organizacja ma między innymi pomóc stworzyć instrumenty, dzięki którym fiskus ma zacząć zakładać, że przedsiębiorca działa uczciwie. - Jeśli tych instrumentów nie będzie, to będzie dokładnie tak samo dużo wolności jak było w Związku Radzieckim, którego konstytucja też dawała obywatelom wiele praw - mówi Marek Isański.

Podziel się
Dodaj komentarz

Prezes zatopionej przez aparat skarbowy firmy założył Fundację Praw Podatnika. Organizacja będzie pomagać walczyć z urzędniczymi nadużyciami i absurdami. - Prowadzący działalność gospodarczą nadal, tak samo jak za czasów komunistycznych, traktowany jest jak oszust i złodziej, który nie zasługuje nawet na odrobinę zaufania - uważa Marek Isański.

Marek Isański po 19 latach zmagań w sądach z aparatem skarbowym - oczyszczony z zarzutów - dostał zwrot 7 mln zł odsetek. Walczy jednak dalej. Za zniszczenie swojej firmy przez błędne decyzje podatkowe domaga się kolejnych 817 mln zł.

Wszystko zaczęło się ponad 20 lat temu, kiedy Urząd Skarbowy w Zielonej Górze uznał, że TFL leasingując autobusy dla PKS oszukiwał przy naliczaniu zwrotu VAT. Poszło o to, że firma miała siedzibę w Zielonej Górze, a autobusy kierowcy PKS przejmowali w Sanoku. Gdyby robili to w Zielonej Górze, wszystko byłoby w porządku.

Isański się odwoływał, ale jego firma ostatecznie nie udźwignęła domiarów podatkowych w wysokości 20 mln zł. Całe postępowanie zakończyło się dopiero w listopadzie 2015 r. Wyrok: uchylenie wszystkich decyzji podatkowych i umorzenie postępowań.

Przedsiębiorca już w kwietniu 2014 r. złożył w sądzie pozew przeciwko Skarbowi Państwa o odszkodowanie za doprowadzenie jego firmy do upadku w wysokości 157 mln. zł. W sierpniu zeszłego roku podbił stawkę i zawnioskował o ponad 817 mln zł. Do zmiany przyczyniły się opinie biegłych i przedłużający się proces. W środę 22 lutego przed sądem w Warszawie kolejna rozprawa w tej sprawie.

*Krzysztof Janoś: Dlaczego zdecydował się pan na założenie Fundacji. Nie ma pan zwyczajnie dość, po prawie dwóch dekadach walki ze skarbówką? *

Marek Isański, prezes TFL SA: Z moim doświadczeniem i unikatową wiedzą to po prostu obowiązek. Przypomnę, że jestem właścicielem TFL SA, z którym cały polski aparat skarbowy 19 lat prowadził wojnę. Ta polsko-polska wojna zniszczyła jedną z lepiej rozwijających się wtedy firm. Wręcz nie wolno mi zmarnować zdobytej wiedzy ani wobec samego siebie i mojej rodziny, ale też nie wolno mi wobec tych wszystkich, którzy przechodzili pseudo-fiskalną gehennę i wobec tych, których może ona w każdej chwili spotkać.

W końcu nie można wymagać, by każdy polski podatnik był gotów na dziesięciolecia sporów urzędniczych i sądowych w jednej sprawie. Zadajmy w końcu pytanie: ile naprawdę polskie państwo - czyli nas - kosztuje takie podejście do podatników?

*Rozumiem więc, że nie tyko tym zagonionym w kozi róg przez skarbówkę chce pan pomóc? *

Wszyscy jesteśmy podatnikami. Największych graczy na rynku stać na to - choć też nie zawsze - by ogromnym nakładem na własne procedury, księgowość, na wewnętrzne i zewnętrzne doradztwo prawne, radzić sobie w tym pro-urzędniczym chaosie. Natomiast sektor MSP wpada pod lupę organów skarbowych, nieuzbrojony w wiedzę prawniczą i prawdziwe analizy ekonomiczne.

*Czym będziecie się różnić od dotychczasowych inicjatyw, jak choćby Niepokonani 2012? *

Nie dziwi mnie to, że dotychczasowe próby polepszenia sytuacji podatników w sporach z aparatem skarbowym, choć liczne, nie były zbyt udane. Fundacja Praw Podatnika to zupełnie nowa jakość. Wiemy rzecz podstawową, że nic się nie da zrobić bez ministra finansów. To on musi być zainteresowany tym, aby przestrzegane były prawa podatników. Wiemy też, w jaki sposób uczynić z tego zainteresowania podstawowy cel jego działań.

Zamieniam się w słuch.

Jedynym sposobem jest doprowadzenie do stanu, w którym dalsze łamanie praw podatnika oznaczać będzie znaczne zmniejszenie wpływów do budżetu. I chodzi tu o realne zmniejszenie poprzez zwroty z odsetkami już pobranych z wykorzystaniem łamania prawa pseudopodatków. Bo to, że z powodu braku zaufania do fiskusa firmy emigrują i nie płacą w Polsce podatków, niestety ministra finansów nie mobilizuje.

Wiem, dlaczego aparat skarbowy wojnę z TFL przegrał. To ogromna wiedza o skali patologii podatkowych. Okazało się, że ta wiedza uruchamia wiedzę prawników praktyków i akademików, w zupełnie nowym świetle stawiając dotychczasowe diagnozy. Pozwala też zadawać nowe pytania i skłania do tworzenia całościowych, systemowych rozwiązań.

*Wydaje się jednak, że niektórzy nie chcą się uczyć na błędach. *

Rzeczywiście, aparat skarbowy z tej kompromitującej porażki z TFL SA żadnych wniosków nie wyciągnął. Znamienne jest, że nawet potężna kontrola resortowa całego postępowania przeprowadzona przez ministra finansów nieprawidłowości w działaniu aparatu skarbowego nie dostrzegła. To nie tylko zadziwiające, skoro zniszczono firmę zatrudniającą 40 osób i wszystkie decyzje podatkowe były niezgodne z prawem. To dowód na to, jak złe cele postawił fiskusowi minister finansów.

No właśnie. Zwykł pan powtarzać, że podstawowym obowiązkiem ministra finansów w zakresie poboru podatków musi być dbanie o to, aby wszystkie należne podatki wpływały terminowo do budżetu. Kluczowym terminem ma być słowo: należne prawnie. Jak duża jest skala naciągania przepisów, żeby tylko zwiększyć ten pobór? Na ile minister ma tego świadomość, a na ile jest to praktyka, nad którą już nikt nie panuje?

Dotknął pan tu co najmniej kilku poważnych problemów. Pierwszy, dotyczący terminowości wpływu należnych podatków, to dlaczego minister toleruje fakt, że większość postępowań wszczynanych jest pod koniec okresu przedawnienia, a nie bezpośrednio po zdarzeniu gospodarczym? Drugi to wspomniane sformułowanie należne prawnie, czyli jednoznaczna i zrozumiała treść przepisów prawa dla jego adresatów, czyli podatników, którzy sami muszą co miesiąc złożyć deklarację i obliczyć podatek.

*A co do ministra? *

Myślę, że minister o wielu złych rzeczach wie, ale nie wie, jak je rozwiązać. Fundacja deklaruje pomoc.

*Pomóżmy już teraz. Co wymaga zmiany żeby usprawnić system podatkowy w Polsce? *

W pierwszej kolejności należy doprowadzić do przestrzegania praw podatników przez organy państwa, ponieważ jest to jedyna możliwość uruchomienia procesu naprawy systemu podatkowego. Konkrety całościowej naprawy systemu podatkowego przedstawię, jak tylko Fundacja uzyska finansowanie niezbędne na dopracowanie szczegółowego planu. Zarys tego planu, główne założenia, już mamy przygotowane.

*No właśnie. W jaki sposób będzie finansowana Fundacja? Żeby realnie pomagać, konsultować przypadki, doradzać prawnie trzeba pieniędzy. *

Polscy przedsiębiorcy boją się fiskusa, nie widzą w nim swojego państwa i przynajmniej początkowo mogą się powstrzymywać przed finansowaniem działań Fundacji. Jednak sądzę, że po zapoznaniu się z projektem i pierwszymi jej działaniami dostrzegą w niej ogromną, by nie powiedzieć jedyną szansę nie tyle na zmiany, co na zachodnią normalność.

Liczy pan na dobrowolne składki? Sponsorów?

Naturalnym sponsorowaniem Fundacji powinny być organizacje pracodawców.

*Podatnicy będą mogli otrzymać realną pomoc od Fundacji? *

Oczywiście. Na początek zajmiemy się dwiema fundamentalnymi sprawami. Pierwsza to doprowadzenie do powszechnego stosowania zasady, że gdy treść przepisu może budzić wątpliwości interpretacyjne, to nie mogą być one rozstrzygane na korzyść fiskusa. Podatnik musi rozumieć przepis, który ma do niego zastosowanie. Jeśli treść przepisu jest wieloznaczna, to ewentualne negatywne konsekwencje tego stanu ponosić musi MF, bo to on jest twórcą takiego prawa.

Druga to walka z opieszałością organów. Praktyka wszczynania postępowań podatkowych pod koniec okresu przedawnienia to wyraz ewidentnej pogardy dla podatników, rodem z poprzedniej epoki.

Rzeczywiście jest aż tak źle?

Jest coraz gorzej. Kodeks Postępowania Administracyjnego uchwalony został w czasach siermiężnego komunizmu, za panowania Gomułki. Prawa obywatelskie są w nim dużo lepiej chronione niż w uchwalonej w wolnej Polsce Ordynacji Podatkowej. A ta była, przez ostatnich 20 lat, wielokrotnie zmieniana i za każdym razem ograniczano prawa podatnika, a zwiększano urzędnika.

Coś się chyba jednak zmieniło na lepsze?

Nie można nie doceniać dokonań okresu transformacji, ale to nie zwalnia nas od zauważania tego, czego się nie udało zrobić. Nie zmieni się mentalności homo sovieticus jednym zapisem w projekcie ustawy, że „organ kieruje się w swych działaniach zasadą zaufania przyjmując, że przedsiębiorca działa uczciwie”.

Niezbędne jest, aby podatnicy wiedzieli, za pomocą jakich instrumentów zagwarantowane będzie przestrzeganie tej zasady. Jeśli tych instrumentów nie będzie, to będzie dokładnie tak samo dużo wolności, jak było w Związku Radzieckim, którego konstytucja też dawała obywatelom wiele praw.

*Mocne słowa... *

Ale prawdziwe, bo prowadzący działalność gospodarczą nadal, już w nowo tworzonych przepisach podatkowych, tak samo jak za czasów komunistycznych, traktowany jest jak oszust i złodziej, który nie zasługuje nawet na odrobinę zaufania. Natomiast urzędnicy skarbowi, według tych samych przepisów, obdarzani są bezgranicznym zaufaniem.

Tagi: podatek, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
22-02-2017

PolakPracodawcy Sami udowodnili przez dlugi czas wolnosci dzialania ze nie zasluguja nawet na najmniejsze zaufanie ze strony urzedow i spoleczenstwa - … Czytaj całość

23-02-2017

OliCzas by urzędnik odpowiadał z nazwiska za złe decyzje!!!!!!!

22-02-2017

jarekOdszkodowanie powinni mu płacić urzędnicy z własnej kieszeni, a nie wszyscy podatnicy. To urzędnicy wzięli premię za złą robotę

Rozwiń komentarze (169)