Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Program 500 + na plus, ale obniżenie wieku emerytalnego zaszkodzi gospodarce

151
Podziel się:

Ekonomiści oceniający rok rządów PiS wskazują na pozytywy związane z programem 500 plus.

Program 500 + na plus, ale obniżenie wieku emerytalnego zaszkodzi gospodarce
(Jacek Bereźnicki)

Ekonomiści oceniający rok rządów PiS wskazują na pozytywy związane z programem 500 +, czy sprawne zarządzanie budżetem państwa, ale są zgodni w jednym - uważają, że obniżenie wieku emerytalnego nie przysłuży się polskiej gospodarce.

Zdaniem prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Elżbiety Mączyńskiej najbardziej zauważalnym efektem funkcjonowania rządu PiS jest właśnie program Rodzina 500 Plus.

- To ukłon w stronę polityki społecznej i - przynajmniej z założenia - prodemograficznej. Sytuacja demograficzna w Polsce jest bowiem bombą z opóźnionym zapłonem. Wszystkie prognozy wskazują, że w Polsce do 2050 r. będzie nas mniej o ok. 5 milionów. To ogromny ubytek - powiedziała Mączyńska.

Zaznaczyła, że właśnie dlatego, jak i dlatego, że Polska należy do krajów o stosunkowo niskich transferach socjalnych, Program 500 Plus ocenia pozytywnie. - Przez wszystkie lata transformacji zaniedbywano sferę społeczną, mimo że w Konstytucji RP mamy zapisaną społeczną gospodarkę rynkową, co oznacza równoważenie celów gospodarczych, społecznych i ekologicznych - zauważyła prezes PTE.

Wskazała na groźne, jej zdaniem, zjawisko społeczne. - Ludzie nie mają stałych etatów, w związku z tym zmniejsza się skłonność do posiadania dzieci. Jeśli zaś współczynnik dzietności jest niski, czyli rodzi się mało dzieci, to pogarsza się struktura demograficzna, a jeśli się pogarsza struktura demograficzna, to grozi to większym deficytem budżetu państwa. To z kolei oznacza brak pieniędzy na działania prorozwojowe, społeczne, w tym na edukacyjne oraz na poprawę warunków pracy. Program 500 plus to próba przecięcia tego węzła gordyjskiego - oceniła ekonomistka.

Przyznała, że program 500 plus nie jest wolny od wad i z pewnością możliwe byłyby inne rozwiązania. Słuszne, jej zdaniem, mogą być np. zarzuty, iż wypłaty nie są uzależnione od wysokości dochodów rodzin. Jednak zarazem - jak zwróciła uwagę - koszty sprawdzania dochodów kwalifikujących do pomocy mogłyby być większe niż osiągane efekty, co potwierdzają analizy.

Mączyńska uważa, że największą słabością rządu PiS jest stagnacja w inwestycjach i wykorzystywaniu funduszy europejskich. Zaznaczyła zarazem, że częściowo wynika to z zaniedbań poprzedniej ekipy. - Niemniej najsłabszym punktem dotychczasowej działalności tego rządu są niedostateczne inwestycje. A przecież to właśnie inwestycje mają być głównym filarem Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju - powiedziała.

Podkreśliła, że strategia wykracza poza okres wyborczy - co jest pozytywnym elementem. Oceniła ponadto, że punktem wyjścia Strategii jest wnikliwa i trafna diagnoza problemów, na podstawie której sformułowane zostały na ogół słuszne postulaty i rekomendacje. - Wątpliwości budzą jednak możliwości pozyskiwania źródeł finansowania tego rozwoju. I to będzie stanowiło jedno z największych wyzwań w funkcjonowaniu tego rządu - uważa profesor.

Zdaniem prezes PTE, rząd PiS za mało robi w sferze uproszczenia systemu podatkowego, przede wszystkim regulacji VAT, ale należy docenić, że zaczął się zajmować walką z optymalizacją podatkową i unikaniem płacenia podatków. - Okazuje się, że dzięki temu wpływy do budżetu rosną - zaznaczyła.

Szefowa PTE zastrzegła jednak, że uszczelnienie systemu podatkowego jest leczeniem objawów, a nie przyczyn. - A przyczyną problemów jest skomplikowany, nieprzejrzysty system podatkowy i trudności, zawiłości interpretacji prawa podatkowego. W takim gąszczu podatkowym łatwo o podatkowe nadużycia, manipulacje i błędy - powiedziała. Wskazała, że co prawda rząd zaczął wychwytywać różne absurdy w gospodarce, niemniej jest ich ciągle dużo. Niedostateczny jest też - jej zdaniem postęp, jeśli chodzi o cyfryzację, co niekorzystnie wpływa na postęp, koszty transakcyjne i przejrzystość w całej gospodarce.

Mączyńska krytycznie wypowiedziała się o planie skracania wieku emerytalnego. - To moim zdaniem będzie bardzo niekorzystna zmiana, niezasadna nie tylko ze względu na trend demograficzny. Żyjemy bowiem coraz dłużej, dłużej też utrzymując zdolność do pracy. Skracanie wieku emerytalnego będzie przy tym finansowo niekorzystne dla samych emerytów oraz dla rynku pracy - podkreśliła.

Główny ekonomista BZ WBK Maciej Reluga wskazał, że spowolnienie gospodarcze nie zaszkodziło rządowi, jeśli chodzi o realizację budżetu państwa. - Dane miesięczne dotyczące budżetu centralnego pokazują, że wszystko jest pod kontrolą - uważa ekonomista.

Jego zdaniem widać odbicie podstawowych dochodów podatkowych i wszystko wskazuje na to, że budżet centralny zamknie się deficytem poniżej planu. - Jest szansa na niespodziankę zarówno po stronie dochodowej, jak i po stronie wydatkowej. Może chodzić o kilka miliardów złotych pod każdej ze stron - powiedział.

Według niego samorządy na koniec roku mogą pokazać sporą nadwyżkę, co oznacza, że deficyt całego sektora finansów publicznych może być raczej bliżej 2 proc. niż 3 proc. PKB.

Ekonomista wyjaśnił, że spowolnienie wzrostu gospodarczego, które mamy w tym roku, wynika ze słabych inwestycji, głównie publicznych. To z kolei doprowadziło do wspomnianej nadwyżki w samorządach. Reluga docenia jednak strukturę wzrostu gospodarczego - pochodzi on głównie z konsumpcji, która w drugiej połowie roku może okazać się wyższa niż w pierwszej połowie 2016 r.

- Budżet centralny spokojnie da się domknąć dzięki dobrej strukturze dochodów podatkowych i popytowi krajowemu. Większych problemów tutaj nie widzę - zapewnił.

Jego zdaniem wyzwaniem może być natomiast budżet przyszłoroczny. Tym bardziej, że po stronie wydatkowej pojawi się kilka dodatkowych elementów, jak całoroczne wypłaty z programu 500+, wydatki związane z obniżeniem wieku emerytalnego, podwyżką płac w administracji publicznej, darmowymi lekami itp. Rząd będzie się musiał więc uporać z groźbą wzrostu zarówno deficytu sektora finansów publicznych, jak i długu publicznego. Na wzrost tych wskaźników może też wpłynąć aktywizacja inwestycji publicznych, zwłaszcza samorządów - na co liczy przecież resort finansów.

Reluga zauważa przy tym, że rząd przywiązuje jednak dużą wagę do strony dochodowej budżetu - poprawy ściągalności podatków. - To dobrze, że rząd zmierza do poprawy ściągalności podatków. Należałoby się jednak zastanowić, czy te pieniądze nie powinny być wydane na zmniejszenie deficytu, a nie w zły sposób - np. na obniżkę wieku emerytalnego - podsumował.

Jednoznacznie krytycznie ocenia rok rządów PiS główny ekonomista Fundacji FOR Aleksander Łaszek. Zwrócił on uwagę, że polskie społeczeństwo starzeje się, co oznacza mniej osób w wieku produkcyjnym. - Cofnięcie podnoszenia wieku emerytalnego tylko ten problem pogłębi - uważa Łaszek.

Według niego chronicznym problemem polskiej gospodarki jest zły stan finansów publicznych. Zauważył, że w 2016 r. tylko dwa kraje w UE miały wyższy deficyt strukturalny niż Polska.

Dodał, że z punktu widzenia stabilności gospodarki kluczowa jest relacja długu publicznego do PKB, bowiem od wielkości PKB zależy, czy są dochody, z których ten dług jest obsługiwany i spłacany. - W momencie, kiedy tempo PKB spowolni ryzykujemy szybki i niebezpieczny wzrost relacji długu do PKB - ostrzegł.

Podkreślił, że główny program rządu Rodzina 500+ jest bardzo kosztowny, a jednocześnie będzie wypychał ludzi z rynku pracy.

Zaznaczył, że gdy rząd PiS obejmował władzę rok temu polska gospodarka miała swoje liczne mocne strony: prawie brak deficytu na rachunku obrotów bieżących, dobrą sytuację na rynku pracy, stabilny system bankowy. Wśród minusów wymienił zły stan finansów publicznych, upolitycznienie największych firm, małą konkurencję, nieprzewidywalne prawo i dużą szarą strefę.

- Niestety, polityka rządu w większości albo pogorszyła istniejące problemy, zamiast je rozwiązywać, albo uderzyła w rzeczy, które dotychczas były naszą mocną stroną, np. w stabilność systemu bankowego - mówił.

Wskazał na wprowadzenie podatku bankowego, ale także próbę opodatkowania dużych sklepów. Krytykował ponadto działania zmierzające do repolonizacji sektora bankowego, co - jego zdaniem - jeszcze bardziej zwiększa wpływ polityków na firmy.

gospodarka
pap
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(151)
Edi Zabierzów
6 lat temu
"Ekonomiści oceniający rok rządów PiS wskazują na pozytywy związane z programem 500 +, czy sprawne zarządzanie budżetem państwa, ale są zgodni w jednym - uważają, że obniżenie wieku emerytalnego nie przysłuży się polskiej gospodarce." Dlaczego nie da się w Polsce zrobić tak jak na zachodzie z wiekiem emerytalnym. Na przykład Niemcy. Masz udokumentowane 45 lat składkowych to możesz iść w wieku 63 lat. W większości krajach co podnoszą wiek emerytalny tak jest. Można ?. W Polsce sporo osób z rocznika powojennego ma staż pracy po 48,49, 50, 51 i więcej lat. W Niemczech wiek podnoszony jest stopniowo do roku 2040 a w Polsce w roku 2020 wszyscy mężczyźni mają tyrać do 67 lat. I to jest draństwo. Rocznik luty 1951 którego nie łapie obniżenie wieku emerytalnego. Mam 48 lat składkowych i muszę tyrać jeszcze do końca marca przyszłego roku.
ewa
6 lat temu
Niemcy dadza odszkodowanie za II wojnę i już kasa będzie na wszystko
mag
6 lat temu
Nikt nikogo na siłę nie będzie wysyłał to po pierwsze, po drugie jeżeli ktoś wierzy w takie brednie, że po przepracowaniu, w wypadku mężczyzn 2 lat więcej, a w przypadku kobiet 7, jego emerytura jakoś znacząco wzrośnie, znaczyło by to bowiem że więcej można odłożyć w ciągu 2 czy 7 lat niż w ciągu 40 czy 45. Możemy więc albo pracować krócej, lepiej może pasuje tu określenie tyle co kiedyś i mieć G, lub pracować do 67, na razie bo podejrzewam że przy rządach liberałów ten wiek będzie nieustannie rósł i też mieć G. Po trzecie mieliśmy już reformę emerytalną, na pewno nie doskonałą, ale jakąś, można było ją usprawniać i udoskonalać. Jak to się skończyło, wszyscy widzieli, Donald dobił do dna, zabrakło nawet na ciepłą wodę, trzeba było wykonać skok na kasę i jesteśmy teraz w czarnej D. Co najbardziej w tym wszystkim śmieszne to to, że ci sami eksperci, no może poza Balcerowiczem, krytykują dziś rząd za rozdawnictwo i zamach na nasze emerytury, nawet nie pierdli kiedy czyszczono nasze konta w OFE, a niezależni i bezstronni sędziowie, których fundacje opłacał rząd PO-PSL poprzez ministerstwa, orzekli że wszystko jest zgodne z prawem. Według dzisiejszej opozycji, najlepiej było by, gdyby PIS wygrał wybory i podał się do dymisji, żeby nie realizował obietnic, bo to stawia ich w trudnej sytuacji, też muszą coś obiecać i co najgorsze spełnić, a najlepiej żeby dalej zasilał odpowiednie konta, wtedy wszystko było by mu wybaczone.
ja
6 lat temu
Nie wiek emerytalny jest problemem a brak kasy w ZUS. Musimy zrozumieć, że nie ma szans na wysokie emerytury. Bardziej staną się one zasiłkiem na przetrwanie. Trzeba samemu zadbać o godne życie na starość i nie ma co liczyć, że Państwo i politycy jakiejkolwiek opcji nam w tym pomogą. Stąd pomysł na książkę "Emery tura nie jest Ci potzrebna". Żeby ludzie brali życie w swoje ręce, bo można żyć bezpiecznie i godnie i to w Polsce.
ciekawski Geo...
6 lat temu
to nie jest socjal tylko kiełbasa wyborcza czy w Niemczech socjal dostają 17 latki Kulczyków
...
Następna strona