Producenci ropy podjęli decyzję ws. wydobycia. Limit w górę. Jest jedno "ale"
Organizacja Krajów Eksportujących Ropę OPEC+ poinformowała w niedzielę, że od lipca podniesie limit produkcji ropy o 188 tys. baryłek dziennie. To już czwarta korekta w ciągu czterech miesięcy, ale wojna USA i Izraela z Iranem sprawia, że część państw kartelu nie może zwiększyć wydobycia w zakładanej skali - podaje Reuters.
Za decyzją o zwiększeniu limitu wydobycia stoi siedem państw, które odgrywają kluczową rolę w OPEC+: Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt, Kazachstan, Algieria, Oman i Rosja. W oświadczeniu opublikowanym jeszcze przed końcem niedzielnego spotkania w Wiedniu grupa zaznaczyła, że chce utrzymać stabilność rynku ropy i zachować gotowość do dalszego korygowania limitów, jeśli sytuacja znów się zmieni.
Lipcowa podwyżka to czwarta zmiana limitu wydobycia w ciągu czterech miesięcy. Reuters przypomina jednak, że od końca lutego, czyli od początku wojny USA i Izraela z Iranem i blokady cieśniny Ormuz, najważniejsi producenci z OPEC+ nie realizują w pełni zamówień odbiorców surowca. Problemy kartelu pogłębiło też odejście Zjednoczonych Emiratów Arabskich z organizacji.
"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie
Problem z dostawami ropy
Według Reutersa kluczowym punktem kryzysu pozostaje cieśnina Ormuz. Przed wojną przechodziło przez nią ok. jednej piątej światowego transportu ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego. Jej zablokowanie doprowadziło do bezprecedensowych zaburzeń podaży na globalnych rynkach surowców.
Agencja zwraca uwagę, że od kwietnia siedem państw OPEC+, w tym Rosja, podniosło łączny limit wydobycia o niemal 600 tys. baryłek dziennie. Mimo to całkowita podaż ropy na świecie spadła, bo część krajów Zatoki Perskiej nie ma możliwości szybkiego zwiększenia produkcji. Sam OPEC+ wcześniej sygnalizował też, że uszkodzenia infrastruktury energetycznej w krajach Zatoki Perskiej zwiększają wahania na rynku i grożą dalszymi problemami z dostawami.
Blokada cieśniny zwiększa ryzyko inflacji
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran 28 lutego. Teheran odpowiedział blokadą cieśniny Ormuz oraz uderzeniami na cele w regionie, obejmującymi zarówno amerykańskie bazy wojskowe, jak i obiekty cywilne, w tym infrastrukturę petrochemiczną.
W połowie maja brytyjski think tank Chatham House ostrzegł, że blokada cieśniny może wywoływać silny, globalny impuls inflacyjny, który dopiero nabiera rozpędu. Jak przypomina Reuters, historyczne kryzysy energetyczne z lat 70. przełożyły się później na wzrost inflacji w USA do 15 proc. na początku lat 80., a ówczesny szef Fed Paul Volcker podniósł stopy procentowe do 20 proc., by zahamować wzrost cen.