Prokuratura sprawdza, czy dascoin nie był oszustwem

Kilkanaście tysięcy Polaków zainwestowało w dascoina. Raczej nie zobaczą zysków, bo może się okazać, że kryptowaluta jest bezwartościowa.

Prokuratura sprawdza, czy dascoin nie był oszustwem
Źródło zdjęć: © Piotr Kamionka / EastNews
Martyna Kośka

Dascoin trafił pod lupę warszawskiej prokuratury na wniosek Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Fundacji TradingJam w grudniu zeszłego roku. Za globalnym projektem stoi firma CL Singapure Pte. Ltd. (Netleaders) – informuje "Puls biznesu".

- Prowadzone jest śledztwo w sprawie doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o znacznej wartości osób na terenie całego kraju. Za pośrednictwem strony internetowej sprzedawano im wiele produktów i usług, w tym licencję na wydobycie kryptowaluty o nazwie dascoin – wyjaśnia Łukasz Łapczyński, prokurator i rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Śledczy podejrzewają, że klientów wprowadzono w błąd, sprzedając im rzekomo wartościowe produkty.

Nie wiadomo jeszcze, ilu Polaków zainwestowało w dascoiny, ale szacuje się, że pieniądze mogło utopić w nich co najmniej 12 tys. klientów z naszego kraju.

Twórca kryptowaluty Michael Mathias nie zamierza wycofać się z Polski. Zapewnia też, że jego kryptowaluta nie zniknie z rynku.

Prezes kolejnego banku ostrzega przed kryptowalutami. "To niebezpieczne"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie