Notowania

duda
15.05.2015 12:42

Przewalutowanie kredytów frankowych. Duda obiecuje niższe raty

Kandydat na prezydenta wsparł frankowiczów. W jego opinii należy im się szybka pomoc. Eksperci krytykują jego pomysł.

Podziel się
Dodaj komentarz
(ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER)

Andrzej Duda stwierdził, że frankowcom należy się szybka pomoc. Kandydat na prezydenta chce przewalutowania kredytów we frankach. Skutki tego pomysłu krytycznie ocenia Piotr Kuczyński z firmy Xelion.

- Ja uważam, że te kredyty mogłyby być przewalutowane po kursie, w jakim były brane - mówił w senacie, gdzie spotkał się z frankowiczami. Jak dodał, we frankach ugrzęźli głównie młodzi ludzie.

- Znam przypadki, że oferowano im tylko jeden rodzaj kredytu mieszkaniowego, we frankach szwajcarskich. Trzeba porozmawiać nad tym, jak ten problem rozwiązać - mówił kandydat.

Stwierdził też, że dotychczasowe działania rządu na razie były ogólne, a zabrakło konkretów. W jego opinii frankowcami należy zająć się w trybie pilnym. Choć przyznał, że to nie do końca kompetencje prezydenta, to ten ma jednak "olbrzymią legitymację" i może załatwić tę sprawę.

Duda jeszcze zanim został kandydatem na urząd prezydencki, głosił podobne poglądy. W listopadzie zeszłego roku, a więc zanim w styczniu 2015 roku kurs franka gwałtownie się umocnił, twierdził, że frankowiczom należy się pomoc. A najlepsze rozwiązanie to właśnie przewalutowanie kredytów.

W piątek Duda dodał, że pozostaje kwestia ustaleń z instytucjami finansowymi, jak to zrobić.

- Kandydatom zdarza się mieć ostatnio coraz więcej niemądrych wypowiedzi. Ta o przewalutowaniu kredytów frankowych jest niewątpliwie jedną z nich. Po pierwsze dlatego, że nawet jako prezydent Andrzej Duda nie wiele będzie mógł w tej sprawie zrobić bez poparcia w parlamencie - mówi Money.pl Piotr Kuczyński, analityk firmy doradczej Xelion.

Dodaje, że musiał on zapomnieć o kosztach takiego procesu. KNF obliczył dwa lata temu, że automatyczne przewalutowaniu kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia to wydatek 40 mld zł i możliwość upadku kilku banków. Kuczyński tłumaczy więc, że zachowanie kandydata - według niego - jest co najmniej dziwne.

- Osób mających problemy z kredytami frankowymi i chcących pomocy państwa jest 100 tys. Wraz z ich rodzinami - 200 tys. A przecież przewalutowanie uderzy w całą gospodarkę. I poczujemy to wszyscy. Czy to ma więc sens? - retorycznie pyta

Propozycje przewalutowania już kilka miesięcy temu złożyła Komisja Nadzoru Finansowego. W jej rozwiązaniu frankowcy mieliby jednak zwrócić do banków różnicę wynikającą z tego, że przez kilka lat korzystali finansowo na niższych ratach niż złotowe. Przewalutowanie byłoby dobrowolne.

KNF przyznał, że takie rozwiązanie byłoby kosztem dla banków. Nie zagroziłoby ono jednak stabilności systemu finansowego. Rocznie banki miałyby na niego wydać ok. 1 mld zł. Przypomnijmy, że w ostatnich latach zysk sektora oscylował w granicach 15 mld zł. W sumie koszty wyniosłyby ok. 25 mld zł, ale rozłożone byłyby na kilkadziesiąt lat.

Innego zdania jest część analityków. Z wyliczeń DM Trigon wynika, że w zależności od scenariusza koszty przewalutowanie w wersji KNF kosztować mogą od 6,5 do 11 mld zł rocznie.

Ile kosztują obietnice?

Money.pl policzył, co chce dać wyborcom Andrzej Duda. Kandydat PiS ma walczyć jako prezydent m.in. o obniżenie wieku emerytalnego.

- Spełnienie tej obietnicy kosztowałoby polski budżet 15 miliardów złotych rocznie - szacowała w rozmowie Money.pl Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka Konfederacji Lewiatan. Według jej wyliczeń taki koszt byłby realny, gdyby połowa pracowników, którzy zyskaliby na nowo prawo do emerytury (a więc są w takim wieku, że teraz nie mogą na nią przejść, a po obniżeniu mieliby do tego prawo) zdecydowało się na rezygnację z pracy.

- Jeśli założylibyśmy, że właśnie tak na obniżkę wieku zareagują wszyscy uprawnieni, to koszt byłby dwukrotnie wyższy i wyniósłby 30 miliardów rocznie.

Poza tym Duda obiecuje też wyższą kwotę wolną od podatku. Dziś jest ona jedną z najniższych w Unii Europejskiej. Kandydat na prezydenta chce ją podwyższyć z ok. 3,5 tys. zł do minimum 8 tys. Koszt tej obietnicy Starczewska-Krzysztoszek szacuje na 10-11 mld zł. Więcej na ten temat można znaleźć tutaj.

Czytaj więcej w Money.pl
Propozycja podatkowa Dudy dla mikrofirm Duda opowiedział się za obniżką podatku dla mikroprzedsiębiorstw do 15 proc., w przypadku, gdy firma zatrudnia co najmniej trzy osoby.
SKOK finansuje Dudę? PiS ostro odpowiada Według polityków PO, jeśli koszty nie zostały wliczone do finansowania kampanii Dudy, sprawę powinna zbadać Państwowa Komisja Wyborcza.
Ostry atak na prezydenta. "Obiecał i oszukał" PiS rusza z _ szerszą ofensywą _ przeciwko obecnemu prezydentowi.

Andrzej Duda chce przewalutowania kredytów frankowych. Kandydat na prezydenta stwierdził, że frankowiczom należy pomóc.

- Ja uważam, że te kredyty mogłyby być przewalutowane po kursie w jakim były brane - mówił w Senacie, gdzie spotkał się z frankowiczami.

Jak dodał, we frankach ugrzęźli głównie młodzi ludzie.

- Znam przypadki, że oferowano im tylko jeden rodzaj kredytu mieszkaniowego, we frankach szwajcarskich. Trzeba porozmawiać nad tym, jak ten problem rozwiązać - mówił kandydat.

Stwierdził też, że dotychczasowe działania rządu na razie były ogólne, a zabrakło konkretów. W jego opinii frankowcami należy zająć się w trybie pilnym. Choć przyznał, że to nie do końca kompetencje prezydenta, to ten ma jednak "olbrzymią legitymację" i może załatwić tę sprawę.

Duda jeszcze zanim został kandydatem na urząd prezydencki głosił podobne poglądy. W listopadzie zeszłego roku, a więc zanim w styczniu 2015 roku kurs franka gwałtownie się umocnił, twierdził, że frankowiczom należy się pomoc. A najlepsze rozwiązanie to przewalutowanie kredytów.

Kandydat na prezydenta dodał w piątek, że pozostaje kwestia ustaleń z instytucjami finansowymi jak to zrobić.

- Kandydatom zdarza się mieć ostatnio coraz więcej niemądrych wypowiedzi. Ta o przewalutowaniu kredytów frankowych jest niewątpliwie jedną z nich. Po pierwsze dlatego, że nawet jako prezydent Andrzej Duda nie wiele będzie mógł w tej sprawie zrobić bez poparcia w parlamencie - mówi Money.pl Piotr Kuczyński, analityk firmy doradczej Xelion.

Dodaje, że musiał on zapomnieć o kosztach takiego procesu. KNF obliczył dwa lata temu, że w automatyczne przewalutowaniu kredytów po kursie z dnia ich zaciągnięcia to koszt 40 mld zł i możliwość upadku kilku banków. Kuczyński tłumaczy więc, że zachowanie kandydata - według niego - jest co najmniej dziwne.

- Osób mających problemy z kredytami frankowymi i chcących pomocy państwa jest 100 tys. Wraz z ich rodzinami 200 tys. A przecież przewalutowanie uderzy w całą gospodarkę. I poczujemy to wszyscy. Czy to ma więc sens? - retorycznie pyta

Propozycje przewalutowania już kilka miesięcy temu złożyła Komisja Nadzoru Finansowego. W jej rozwiązaniu frankowcy mieliby jednak zwrócić do banków różnicę wynikającą z tego, że przez kilka lat korzystali na niższych ratach niż złotowe. Przewalutowanie byłoby dobrowolne.

KNF przyznał, że takie rozwiązanie byłoby kosztem dla banków. Nie zagroziłoby ono jednak stabilności systemu finansowego. Rocznie banki miałyby na niego wydać ok. 1 mld zł. Przypomnijmy, że w ostatnich latach zysk sektora oscylował w granicach 15 mld zł. W sumie koszty wyniosłyby ok. 25 mld zł, ale rozłożone byłyby na kilkadziesiąt lat.

Innego zdania jest część analityków. Z wyliczeń DM Trigon wynika, że w zależności od scenariusza koszty przewalutowanie w wersji KNF kosztować mogą od 6,5 do 11 mld zł rocznie.

Tagi: duda, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska, banki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz