Notowania

rolnicy
14.10.2015 15:11

Rolnicze protesty. Kto i jak kupuje polską ziemię?

O co tak naprawdę chodzi w rolniczych protestach w Szczecinie? O uwolnienie aresztowanych w zeszłym tygodniu rolników, ale w sprawie przeplatają się także inne wątki.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Jakub Kamiński/ PAP)

Ciężar kampanii wyborczej na kilka dni przeniósł się do Szczecina, gdzie protestują działacze rolniczy. Mówią, że bronią polskiej ziemi. Opozycja zaś, że broni rolników. Z kolei rząd twierdzi, że sprawę trzeba wyjaśnić, a w Agencji Nieruchomości Rolnych polecą głowy. O co tak naprawdę chodzi w tych protestach?

Wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu, gdy aresztowano jedenastu rolników spod Pyrzyc w województwie zachodniopomorskim. Zatrzymano też byłego pracownika Agencji Nieruchomości Rolnych. Zarzucono im działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie przetargów. W obronie aresztowanych natychmiast zorganizowali się rolnicy, a sprawa trafiła na nagłówki ogólnopolskich mediów.

Prokuratura uważa, że zatrzymani umawiali się, kto zwycięży przetargi organizowane przez ANR. Ten, kto miał wygrać, oferował zapłacenie kwoty minimalnej za nieruchomość, a pozostali w ogóle nie przystępowali do licytacji. Przez to ziemia była sprzedawana taniej, niż gdyby przetarg odbywał się na normalnych zasadach. Proceder miał dotyczyć kilkunastu przetargów, w których w sumie sprzedano ziemię o wartości co najmniej 6 mln zł.

Wątek polityczny

Aresztowanych wyprowadzono z domów w kajdankach. Solidaryzujący się z zatrzymanymi rolnicy uważają, że sposób, w jaki zostali potraktowani i stawiane im zarzuty to polityczna zemsta ekipy rządzącej. Według nich włodarze mszczą się za to, że rolnicy przeciwstawiają się sprzedawaniu polskiej ziemi cudzoziemcom. "Aresztowani rolnicy w większości aktywnie uczestniczyli w naszych protestach, których celem było między innymi wprowadzenie zmian prawnych w zakresie gospodarowania gruntami rolnymi, ograniczających spekulacyjny obrót ziemią rolniczą w naszym kraju. Zmian, które przerwałyby niekontrolowaną bezmyślną wyprzedaż ziemi rolniczej, przyczyniającą się do degradacji gospodarczej i społecznej terenów wiejskich oraz powstawaniu stosunków kolonialnych na tych obszarach" - napisał w oświadczeniu Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego, z którym sympatyzują przedstawiciele obecnej opozycji.

Nie tylko jednak rolnicy uważają, że sprawa jest inspirowana politycznie. Podobnie myśli bowiem rząd. - Opozycja zawsze będzie zarzucać pewne rzeczy rządzącym - powiedziała premier Ewa Kopacz w wywiadzie dla Radia Szczecin. - Czy partia, która ma kilka tygodni do wyborów i jest w koalicji z PSL, do którego należy minister rolnictwa, strzela sobie w łeb? A może ktoś inny ma w tym interes? - pytała szefowa rządu. Również sam minister rolnictwa Marek Sawicki powiedział, że "nie do końca wierzy w czystość intencji" prokuratury. Zauważył, że śledczy badają tę sprawę od ponad roku, ale na aresztowania zdecydowali się tuż przed wyborami.

Wątek wyborczy

Protestujących rolników wspierają m.in. politycy PiS i przedstawiciele ugrupowania Kukiz '15. W obronie gospodarzy głos zabrał nawet lider opozycji Jarosław Kaczyński. Sprawie smaku dodaje fakt, że lider protestujących na Pomorzu Zachodnim w obronie polskiej ziemi, Edward Kosmal, również jest politykiem. Startuje do Senatu z listy Prawa i Sprawiedliwości. Otwiera listę tej partii w okręgu wyborczym nr 98, obejmującym część województwa zachodniopomorskiego.

Minister Sawicki również bronił aresztowanych wskazując, że zatrzymanie nie było potrzebne. Poręczył za nich i poprosił prokuraturę o ich uwolnienie. Premier Ewa Kopacz zapowiedziała natomiast, że kierownictwo szczecińskiego oddziału ANR zostanie zawieszone. W środę po południu o zawieszeniu szefa tamtejszej ANR poinformował prezes centrali Agencji, Leszek Świętochowski.

Wątek majątkowy

Protestujący rolnicy twierdzą, że w starciu o ziemię z zagranicznym kapitałem nie mają szans. - Jutro także inni rolnicy złożą oświadczenia, że - tak samo jak zatrzymani - również kupowali ziemię od ANR porozumiewając się ustnie przed przetargiem ograniczonym i oddadzą się do dyspozycji policji - powiedział rolniczy działacz z gminy Przelewice Bartosz Bogusz, cytowany przez "Kurier Szczeciński". - Niech prokuratura zajmie się Duńczykami. To oni okradają nasze państwo - dodał. Faktycznie statystyki pokazują, że cudzoziemcy kupujący polską ziemię dość często reprezentują właśnie duński kapitał.

Tymczasem według urzędników wojewody zachodniopomorskiego we wrześniu w rękach obcokrajowców było tylko 6,5 proc. wszystkich gruntów rolnych w województwie, to jest 27 tys. hektarów. Jednak Najwyższa Izba Kontroli wytykała w 2014 r., że system ewidencji nie jest wystarczający i nie sposób sprawdzić, kto właściwie jest właścicielem ziemi.

Marek Sawicki już w lutym zarzucał liderowi protestów Edwardowi Kosmali, że pod pretekstem obrony polskiej ziemi przed skupowaniem jej przez cudzoziemców sam dorobił się pokaźnego majątku - łącznie z najbliższą rodziną posiada 400 hektarów ziemi. Ponadto - jak donosiła prasa - choć krytykuje sprzedaż ziemi tzw. słupom, to sam miał kupić około 20 hektarów na córkę.

Protesty zachodniopomorskich rolników trwają z różnym natężeniem od półtora roku. Rolnicy zwracają uwagę na nieprecyzyjne przepisy regulujące obrót ziemią, które powodują, że kupując ją można przekroczyć prawo nawet nieświadomie. Jan Białkowski, członek komitetu protestacyjnego rolników województwa zachodniopomorskiego, powiedział w Polskim Radiu, że rolnicy kupując ziemię "działają na krawędzi prawa". - Jak my mamy konkurować z obcym podmiotem, który kupił ziemię po wycenie, a my, polscy rolnicy, mamy się bić i licytować? My sobie naprawdę nie zdawaliśmy sprawy, że państwo polskie zastawiło na swoich obywateli pułapkę - mówił Białkowski.

W sierpniu prezydent podpisał ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego, która określa maksymalną powierzchnię rodzinnego gospodarstwa rolnego. Zmiana przepisów ma przeciwdziałać wykupywaniu polskiej ziemi przez cudzoziemców i ograniczyć spekulację. Po 1 maja 2016 r., kończy się wynegocjowany przy wchodzeniu Polski do Unii okres przejściowy i cudzoziemcy będą mogli nabyć polską ziemię bez konieczności ubiegania się o zezwolenie na jej zakup . Przy okazji ustawa utrudni także obrót ziemią rolniczą także polskim rolnikom. Nowe przepisy mają wejść w życie od początku przyszłego roku.

Zobacz też: * *Polskie rolnictwo to nie światowa czołówka

Tagi: rolnicy, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz