Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Internauci zbierają na nowe Seicento. Fiskus już może zacierać ręce?

Internauci zbierają na nowe Seicento. Fiskus już może zacierać ręce?

Fot. Pomagam.pl/Screenshot

Ponad 75 tys. zł zebrali internauci na nowego Fiata Seicento dla Sebastiana K. To właśnie jego prokuratura oskarża o spowodowanie wypadku samochodowego z udziałem premier Beaty Szydło. Zbiórka jest solą w oku posłów Prawa i Sprawiedliwości, skrytykował ją sam prezes partii Jarosław Kaczyński. Ręce zacierać może za to fiskus. Najprawdopodobniej podatku od darowizn nie uda się uniknąć.

Kilka dni temu w internetowym serwisie Pomagam.pl ruszyła zbiórka pieniędzy na nowy samochód dla Sebastiana K., oskarżonego o wypadek z udziałem premier Beaty Szydło. Za kolizję, w której poszkodowani spędzili ponad tydzień w szpitalu, grożą mu nawet 3 lata więzienia. Rafał Biegun postanowił pomóc Sebastianowi kupić nowe auto. Takie samo jak poprzednie - kilkunastoletniego Fiata Seicento. I dlatego wystartował z internetową zbiórką.

"Auto, które zostało uszkodzone to rocznik 98-2000 według ustaleń Klubu Miłośników Fiata Seicento. Ceny takiego auta wahają się od 3500 zł do 5000 zł, w zależności od przebiegu i jego stanu. Zależy mi, aby młody chłopak mógł kupić auto w pełni sprawne, bez podejrzanej historii, ukrytych wad" - pisze na stronie zbiórki. Cel? 5 tys. zł. Już teraz licznik wskazuje na 75 tys. zł i z każdą minutą zebrana kwota rośnie. Taka suma wystarcza na kupienie przynajmniej 15 Fiatów Seicento (za 5 tys. zł). Ostatecznie jednak pieniędzy na konto chłopaka może trafić trochę mniej. Wszystko przez podatki.

Do kwoty 10 278 zł obowiązuje 12 proc. podatku. 16 proc. od kwot w przedziale 10 278 zł - 20 556 zł. Najwyższy, 20-procentowy próg dotyczy sum powyżej 20 556 zł. W tej chwili kwota podatku oscyluje w okolicach kilkunastu tysięcy złotych. Mówiąc w skrócie: z 15 Seicento, na które są zebrane pieniądze, trzy powędrują do skarbówki.

- W tej chwili prowadzimy analizy, czy w ogóle i w jakiej wysokości będziemy musieli opłacić podatek. W ciągu najbliższych godzin się to wyjaśni - tłumaczy WP money Rafał Biegun, organizator zbiórki. - Rodzina Sebastiana jest skromna, nigdy nie życzyła sobie rozgłosu. Teraz mają na głowie większe problemy niż podatki - dodaje. Biegun zapewnia, że o zbiórce wie mecenas Władysław Pociej - to on działa na rzecz Sebastiana K. Próbowaliśmy się z nim skontaktować, jednak nie odbierał telefonu. Wysłaliśmy do niego wiadomość SMS z pytaniem, czy Sebastian K. wie o zbiórce na nowe auto.

Platforma Pomagam.pl twierdzi, że o podatku nie ma mowy, ale urzędnicy fiskusa widzą tę sprawę inaczej. Serwis zapewnia, że organizatorzy zbiórek nie muszą płacić podatku od darowizn, jeżeli wpłaty nie przekraczają 4902 zł. To limit dla tak zwanej III grupy podatkowej, czyli osób niespokrewnionych ze sobą. W II grupie znajdują się m.in. ciotki, wujkowie oraz dzieci rodzeństwa. W I grupie z kolei są małżonkowie, rodzice oraz dzieci. Dla tych grup limit jest wyższy, odpowiednio 7276 zł i 9637 zł.

W przypadku zbiórki na Seicento nie ma wątpliwości, że zdecydowana większość wpłacających to osoby zupełnie obce. Warto pamiętać, że limity dotyczą ostatnich pięciu lat - a nie tylko jednego roku podatkowego.

- Urzędy skarbowe w dotychczasowej praktyce stały na stanowisku, że osoby prywatne organizujące zbiórki na portalach crowdfundingowych, takich jak Pomagam.pl, nie muszą płacić jakichkolwiek podatków ani dokonywać jakichkolwiek zgłoszeń, jeżeli żadna z wpłacających osób nie przekazała im kwoty przekraczającej 4 902 zł (w ciągu ostatnich 5 lat). W przypadku wpłat od członków rodziny, limit ten jest jeszcze wyższy. Jeżeli któraś z wpłat przekroczyła tę kwotę należy skontaktować się z Urzędem Skarbowym - wyjaśniają przedstawiciele serwisu.

- Organizator otrzymuje listę wszystkich wpłacających z wyszczególnionymi imieniem i nazwiskiem podanym podczas wpłaty oraz kwotą wsparcia udzielonego przez danego darczyńcę - dodają przedstawiciele serwisu. Skontaktowaliśmy się z nimi za pośrednictwem Facebooka, gdyż nie podają żadnych numerów telefonu.

Co ciekawe w kolejnej wiadomości do nas lekko zmieniają zdanie. - Organizatorzy zbiórki otrzymują wykaz wpłat, który mogą przedstawić na potwierdzenie tego, że otrzymana kwota stanowi tak naprawdę sumę wielu niewielkich darowizn. Gdyby urząd skarbowy wykaz ten uznał za niewystarczający, mógłby się zgłosić bezpośrednio do nas celem otrzymania bardziej szczegółowych informacji o płatnościach. Ze względu na prywatność darczyńców oraz ochronę danych osobowych, informacji takich udzielamy wyłącznie uprawnionym organom, a nie organizatorom zbiórek - odpisali nam na pytanie, czy Urzędy Skarbowe aby na pewno nie przychodzą po podatki.

- Nigdy nie mieliśmy tego typu sygnałów od organizatorów zbiórek, pomimo że na portalu prowadzonych jest tysiące zbiórek, a sam portal funkcjonuje już od ponad półtora roku - dodają.

Skarbówka może uznać, że podatek od darowizn jednak się należy. Dlaczego? Wszystko przez konstrukcję zbiórki. Pieniądze trafiają na konto operatora płatności i stamtąd dopiero całość powędruje do organizatora. I najprawdopodobniej dopiero później do obdarowanego. To może stanowić problem.

Fragment regulaminu serwisu Pomagam.pl

Zadzwoniliśmy na Krajową Informację Podatkową i podaliśmy się za organizatora podobnej zbiórki pieniędzy. Nie udawaliśmy organizatorów akcji z Seicento. Chcieliśmy po prostu wiedzieć, w jakiej sytuacji podatku od darowizn nie trzeba zapłacić, a w jakiej już tak.

- Jeżeli platforma po podpisaniu umowy udostępnia subkonto bankowe dla wpłat, to podatek będzie należał się tylko od wpłat przekraczających limit - usłyszeliśmy na infolinii. - Inaczej wygląda sytuacja, gdy pieniądze do obdarowanego trafią w całości z jednego konta platformy - wyjaśniała urzędniczka z KIP. Z regulaminu serwisu wynika, że cała kwota leży u operatora płatności, który współpracuje z serwisem.

Dopiero po zakończeniu zbiórki przekazuje pieniądze dalej. Kwestią otwartą jest też, czy pieniądze najpierw trafią na konto organizatora zbiórki - obcej Sebastianowi osobie, czy bezpośrednio do niego. Efekt? Podatek od darowizn powinien być opłacony. Pomagam.pl zarzeka się, że w dotychczasowej praktyce żaden Urząd Skarbowy nie zakwestionował takich metod. Nie ma jednak wątpliwości, że fiskus może zaprosić do siebie Sebastiana, by wyjaśnił, skąd wzięły się pieniądze na jego koncie.

Urzędniczka Informacji Podatkowej zastrzegła, że przez telefon trudno wydać ostateczny wyrok. Fiskus będzie musiał przyjrzeć się konstrukcji regulaminu platformy.

Zresztą opodatkowanie tej zbiórki nie powinno nikogo dziwić. Kilka miesięcy temu internauci w innym serwisie zbierali pieniądze na rzecz zamordowanego w Berlinie polskiego kierowcy. Joanna Szczygielska, p.o. dyrektora Izby Skarbowej we Wrocławiu nie zostawiała wtedy żadnych wątpliwości - podatek od darowizn się należy. W podobnym tonie wypowiadali się też eksperci podatkowi.

Szczygielska zaznaczała jednak, że nie znając szczegółów całej sprawy, nie może kategorycznie wskazać zasad opodatkowania w tym przypadku. Tak samo może być i w przypadku zbiórki dla Sebastiana K. Fiskus będzie się musiał pochylić nad regulaminem serwisu.

Oczywiście teoretycznie organy podatkowe mogą wydać decyzję o zwolnieniu takiej darowizny z podatku, ale muszą mieć do tego jakąkolwiek podstawę prawną. Czy będą chciały jej szukać? Czy może jednak sprawa jest na tyle jasna, że po prostu zostanie naliczony podatek?

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Mr Dilbert
2017-02-18 00:09
Czyli jak ludzie w kościele rzucają na tacę to wg US "darowizna" jest od wikarego, który z tą tacą latał i jeśli zebrana kwota przekracza 4 tysiaki to należy odprowadzić podatek?
stanley
2017-02-17 12:42
TO PO DZIAŁA CHCĄ POKAZAĆ TERAZ DOBRĄ TWARZ. PRZYZNAJCIE SIĘ ILE LUDZI SKRZYWDZILIŚCIE W TYM KRAJU; Okradziony ZUS OFE AMBER , MIESZKANIA I DOMY, PRZYWŁASZCZONE OSIEDLA SPÓŁDZIELCZE. CZY WAM NIE WSTYD ???? Nie wy nie macie wstydu wam ciągle mało. Pan z pięknym uśmiechem chce aby ślązk był niemiecki. O tym była mowa z panią Kanclerz
bea
2017-02-17 12:13
niedługo skubaniec będzie Aston Martinem posuwał! A tak na marginesie, kto siedział w tym kraju 3 lata w więzieniu za spowodowanie tego typu wypadku. A wszyscy obywatele są w tym kraju przed prawem równi....jak powiedziała PBS.
Pokaż wszystkie komentarze (317)