Notowania

taxi
04.06.2017 12:36

Taksówkarze zablokują ulice w kilku miastach. Chcą, by rząd walczył z nielegalnymi przewoźnikami

3 tys. taksówek będzie blokować ruch w Warszawie w poniedziałek. Chcą, by rząd walczył z nielegalnymi przewoźnikami. - Państwo chroni przestępców, a nie uczciwych przedsiębiorców. Tak dłużej być nie może - tłumaczy money.pl Jarosław Iglikowski, przewodniczący związku zawodowego Warszawski Taksówkarz.

Podziel się
Dodaj komentarz
(MichaelGaida, pixabay.com (CC public domain))

Aktualizacja 09:12

W Warszawie, Poznaniu, Łodzi i Wrocławiu taksówkarze umówili się w kilkunastu miejscach. Stamtąd rozpoczną jazdę i zakorkują ulice. 8 kolumn, kilka tysięcy pojazdów i powolna jazda - tak będzie wyglądał protest tylko w stolicy. Na ulicę wyjadą 5 czerwca o 7.30, skończą przed 13. Pod koniec przejazdu do najważniejszych urzędów i ministerstw trafią petycje taksówkarzy.

- Chcemy zwrócić uwagę rządzących na problem, który niszczy branżę od lat. Od lat zmagamy się z nielegalnymi przewoźnikami. Nie chodzi tylko o brak działań służb, chodzi też o stosunek przedstawicieli państwa polskiego do tematu - mówi money.pl Jarosław Iglikowski, przewodniczący związku zawodowego Warszawski Taksówkarz.

"Paser nie jest konkurencją!"

Jego zdaniem niedopuszczalne jest, by UOKiK twierdził, że "Uber nie jest nielegalną konkurencją". Urząd opublikował na początku maja komunikat. Urzędnicy stwierdzili, że problemu nie ma. "Dotychczasowy monitoring oraz analizy nie wskazują na konieczność interwencji urzędu zarówno w zakresie ochrony interesów konsumentów jak i ochrony konkurencji" - możemy przeczytać na stronach urzędu.

- Państwo chroni przestępców, a nie uczciwych przedsiębiorców. Tak dłużej być nie może - dodaje Iglikowski. Jego zdaniem służby za słabo walczą z nielegalnymi przewoźnikami. Takimi, którzy nie rejestrują przejazdów i nie płacą podatków w kraju. Zdaniem taksówkarzy do akcji powinny wkroczyć służby podatkowe.

Metro na świecie. Tego mogłeś nie wiedzieć

Jak zapewnia przewodniczący, taksówkarzom wcale nie chodzi tylko o obecność Ubera w Polsce. Z wyliczeń związku wynika, że na ulicach Warszawy działa przynajmniej 8 tys. nielegalnych przewoźników. Z kolei Uber ma mniej więcej tysiąc pojazdów. - Nie walczymy z jakąś konkretną firmą. Walczymy z ogromnym i trudnym zjawiskiem - mówi Iglikowski.

- Co rusz powstają w Warszawie i całej Polsce jakieś dziwne twory. Piętnujemy z pełną stanowczością takich cwaniaków. To widać na naszych profilach w mediach społecznościowych. Ale to nie my powinniśmy z nimi walczyć, tylko odpowiednie służby - wyjaśnia.

Na stronach związku można znaleźć sporo wpisów dotyczących "akcji".

"Dzisiaj w Warszawie w nasze sidła wpadła pani Eliza S. z Piaseczna. Gdy zgłosiła problem na centralę, to w (...) doradzili jej, żeby uciekła z miejsca zdarzenia porzucając samochód. Próbowała, ale nie dała rady. A ostrzegaliśmy, że to już koniec ucieczek. Korzystając z uprawnień wynikających z art. 243 kpk mamy prawo użyć niezbędnej siły do zatrzymania takiej osoby i to też uczyniliśmy”.

- Tu nie chodzi o walkę z konkurencją. Niech będzie konkurencji na rynku jak najwięcej, ona jest dla nas dobra. Tylko nikt nigdy nie powie, że paser jest konkurencją dla sklepu. Bo nie jest, bo nie przestrzega tych samych reguł. I tak jest na rynku taksówek. Chcemy, by wszyscy przestrzegali tych samych przepisów. I chcemy, by wreszcie rządzący zajęli się tym problemem - wyjaśnia.

- To będzie ostatni taki protest. Kolejnego spokojnego protestu nie będzie. Kolejny odbędzie się w Warszawie, przyjadą na niego koleżanki i koledzy taksówkarze z innych miast Polski - wyjaśnia Iglikowski. Nie chce zdradzić, jaką formę ma przybrać jesienny protest. - Spokojnie nie będzie - mówi.

Gdy rozmawialiśmy Iglikowski był w pracy, w taksówce. - W poniedziałek nie zarobię, więc w niedzielę muszę dłużej jeździć. I tak warto - tłumaczył.

Już po publikacji odezwało się do nas biuro prasowe Ubera. Do mediów firma rozsyłała oświadczenie nawiązujące do tematu protestu taksówkarzy. Uber przekonuje, że na rynku jest miejsce i dla amerykańskiego giganta i dla polskich taksówkarzy.

"Chcemy wprawiać polskie miasta w ruch i łączyć ludzi oferując im możliwość przemieszczania się za pomocą jednego kliknięcia w bezpieczny, godny zaufania i niedrogi sposób. Miejska mobilność ulega dynamicznym zmianom na całym świecie. Rośnie liczba konsumentów, którzy wybierają innowacyjne, przejrzyste usługi oparte o nowe technologie. Z aplikacji korzysta już ponad 1 milion Polaków" - wyjaśniają przedstawiciele firmy.

"Na rynku jest miejsce na współistnienie obu rozwiązań – możliwość wyboru środka transportu w zależności od potrzeb i preferencji mieszkańców jest czynnikiem wpływającym na jakość życia we współczesnych miastach".

Idą zmiany?

Obowiązek posiadania licencji na pośrednictwo przy przewozie osób ministerstwo chce wpisać w nowelizację ustawy o transporcie drogowym. Nowela będzie też zawierała definicję pośrednictwa przy przewozie osób.

Co konkretnie chce zmienić ministerstwo? Poza definicją pośrednika i wymaganiem licencji, planuje też wprowadzić obowiązek zlecania przewozów przez pośrednika podmiotowi posiadającemu odpowiednią licencję oraz prowadzenia i przechowywania rejestru zleceń dotyczących przewozu osób. Oznacza to, że w Uberze nie będą już mogli dorabiać kierowcy bez określonych uprawnień. Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj.

Tagi: taxi, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
04-06-2017

szwejkniech zablokują to im opony poprzecinam !!!!

04-06-2017

KLIENT normalnyNie wsiadłbym do taksówki ,która nie jest TAXI z koncesją !!!!!!

04-06-2017

Ja"Uczciwych przedsiębiorców" dobre sobie, jeszcze chyba nie spotkałem taxiarza który nie chciałby jakoś mnie oszukać na hajs...

Rozwiń komentarze (80)