Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Umowy o dzieło z pełnymi składkami? "ZUS nie ma wyjścia, musi szukać pieniędzy"

Umowy o dzieło z pełnymi składkami? "ZUS nie ma wyjścia, musi szukać pieniędzy"

Fot. Piotr Kamionka/REPORTER

- ZUS bacznie przygląda się podpisującym umowy o dzieło. Coraz częstsze kontrole i kwestionowanie zasadności ich użycia w miejsce oskładkowanych umów zleceń to jasny sygnał - mówi Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan. Rząd zachęcony wpływami ze składek nałożonych na umowy zlecenia może obciążyć nimi również umowy o dzieło. To zmniejszy zadłużenie ZUS, ale spowoduje wzrost kosztów pracy i cen.

Według szacunków „Dziennika Gazety Prawnej”, wpływy do ZUS z objętych już składkami umów zleceń przyniosły do tej pory 390 mln zł, a do końca roku może to być nawet więcej niż 450 mln zł. Czy rzeczywiście te sumy robią na rządzie wrażenie na tyle silne, by oskładkować kolejny rodzaj umów cywilnoprawnych?

- Potrzeby Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w kontekście obniżenia wieku emerytalnego są olbrzymie. Przy jednoczesnym wpuszczeniu do systemu dodatkowych pobierających świadczenia i zmniejszeniu grupy opłacających składki, ZUS nie ma wyjścia, musi szukać pieniędzy - mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan.

Ekspert przypomina też, że już teraz deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przekracza 50 mld zł, a wprowadzane reformy mogą tylko pogarszać jego kondycję. W jego ocenie za tym, że to bardzo prawdopodobny scenariusz, przemawiają też kontrole przeprowadzane w ostatnich miesiącach.

Liczy się każda składka

- Z sygnałów, które otrzymujemy od przedsiębiorców wynika, że szczególnie wnikliwie kontrolowano podpisujących umowy o dzieło. Takie kontrole zdarzały się oczywiście wcześniej, ale teraz kwestionując je nakazywano najczęściej zmieniać je na umowy zlecenia - mówi Baczewski.

Przedstawiciel Lewiatana przekonuje również, że nie ma przypadku też w tym, że w odniesieniu do wielu firm kontrolerzy nakazywali wpłatę składek za wiele miesięcy wstecz. To też ma potwierdzać, że ubezpieczycielowi potrzebna jest teraz absolutnie każda składka i kierunek zmian może być tylko jeden.

Niestety działania, które mają dodatkowo zasilić budżet, z którego wypłacane są świadczenia ZUS po raz kolejny boleśnie odczuć mogą pracodawcy. Wzrost kosztów pracy, na który skrążą się od lat, może być jeszcze bardziej znaczący.

- To byłaby prawdziwa kumulacja. Minimalna płaca godzinowa i oskładkowanie umów o dzieło przerzuci koszty na ostatecznego odbiorcę. Szczególnie dotyczyć to może sektora usług. Niewątpliwie praca znów podrożeje, a to spowoduje wzrost cen - mówi Baczewski.

Oczywiście odczują to również przedstawiciele tzw. wolnych zawodów, którzy najczęściej pracują na podstawie tego rodzaju umów. Ich wynagrodzenie netto będzie niższe, ale jak zauważa Baczewski zazwyczaj umowy o dzieło stosuje się tam, gdzie wynagrodzenia są wyższe od przeciętnych.

Przy każdej zmianie zwiększającej obciążenia fiskalne pojawia się też zagrożenie, że przedsiębiorcy z zatrudnianiem będą chcieli uciekać do szarej strefy, albo przerejestrowywać swoje firmy do sąsiednich krajów, gdzie koszty pracy są mniejsze. Czy i w przypadku oskładkowania umów o dzieło można mówić o takich ewentualnych scenariuszach?

- Znaczny rozrost szarej strefy z tego powodu wydaje mi się raczej mało prawdopodobny. W przypadku kontynuowanych od dłuższego czasu umów nagłe zerwanie takiej współpracy na pewno wzmoże czujność kontrolerów i to może się źle skończyć - mówi Baczewski.

Dyrektor departamentu pracy, dialogu i spraw społecznych Konfederacji Lewiatan nie spodziewa się też ucieczek firm za granicę z tego właśnie powodu. Ponadto, jak zauważa, to ciągle tylko przypuszczenia, które ostatecznie mogą nie stać się obowiązującym prawem. - Historia z jednolitym podatkiem pokazuje też, że nawet z bardzo poważnych już planów rządzący mogą się w jednej chwili wycofać - dodaje Baczewski.

Powrót do wcześniejszych zapowiedzi?

Przypuszczenia nie są jednak bezpodstawne, a pełne składki ZUS od każdego rodzaju umowy rząd PiS zapowiadał już przed rokiem. Wtedy to w szeroko komentowanym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" mówił o tym wiceminister pracy Marcin Zieleniecki.

Głównym celem tego posunięcia miało być oczywiście ściągnięcie dodatkowych 5-8 mld zł do kasy ZUS na pokrycie kosztów obniżenia wieku emerytalnego. Zresztą zalecenia, by wprowadzić zmiany w przepisach prawa pracy i prawa ubezpieczeń społecznych, które przyniosłyby efekt w postaci zwiększenia przychodów Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, zapisano w uzasadnieniu projektu ustawy obniżającej wiek emerytalny.

Jednak już wtedy pojawiły się wątpliwości dotyczące właściwego naliczania składek od umowy o dzieło. - Część na ubezpieczenie emerytalne łatwo obliczyć, dużo gorzej jest z tymi elementami jak choćby składka zdrowotna, która wymaga określenia czasu trwania pracy - zauważa Baczewski. Tego rzeczywiście nie ma w przypadku umowy o dzieło, bo ona dotyczy tylko rezultatu pracy.

- Jeżeli przyjmiemy filozofię, zgodnie z którą celem jest tu pozyskanie dodatkowych wpływów, to pewnie rządzący będą próbowali sformułować reguły naliczania składek dla wszystkich segmentów ubezpieczenia. Prawdopodobnie będzie to jakiś ryczałt albo procent od przychodu - przekonuje Baczewski, który nie chce podejmować się bardziej szczegółowych prób dotyczących tego, jak ostatecznie może to wyglądać.

Warto w tym miejscu jednak przypomnieć, że już teraz dostępna jest opcja dobrowolnego przystąpienia do Narodowego Funduszu Zdrowia. Dotyczy ona osób, które nie podlegają obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego i nie mogą być zgłoszone przez członków rodziny. Najczęściej są to właśnie pracownicy zatrudnieni na umowę o dzieło.

W tym przypadku wysokość składki na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 9 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Kwota jest podawana co kwartał do przez Główny Urząd Statystyczny. W październiku, listopadzie i grudniu 2016 roku wynosi 4254,20 zł. Ubezpieczony musi więc płacić 382,88 zł miesięcznie.

Szacuje się, że podstawie umów o dzieło pracuje ok. pół miliona Polaków

Czytaj także
Polecane galerie
ZYZIO
2017-10-06 14:25
Potrzeby Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w kontekście obniżenia wieku emerytalnego są olbrzymie - nikt nikomu nie robi łaski, w programie wyborczym PiS było nie obniżenie a przywrócenie stanu prawnego dot. emerytur do stanu w którym kobiety przechodziły na emeryturę w wieku 60 lat a mężczyźni w wieku 65, dlaczego nie przywraca się algorytmu naliczania emerytury jaki obowiązywał, bo teraz naliczanie emerytury ma taki charakter, że straty są większe niż powrót do gwarantowanych lat poprzednich, wiek tak ale kasa nie!
Dana
2017-09-22 21:26
Zus niczego nie musi szukać niech tylko rząd nie zabiera składek do budżetu!!!!!!
BASIA
2017-09-21 11:54
DIETY POSELSKIE TEŻ OPODATKOWAĆ TO TEŻ JEST DOCHÓD.
Pokaż wszystkie komentarze (85)