Firmy windykacyjne pozywają na potęgę. Chcą zdążyć przed zmianą przepisów
Windykatorzy zasypują sądy pozwami. Chcą zdążyć przed wprowadzeniem w życie nowych przepisów, które mają skrócić okres przedawnienia z 10 do 6 lat i skończyć z żerowaniem na niewiedzy dłużników.
Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak przyznaje na łamach "Dziennika Gazety Prawnej", że banki oraz inne przedsiębiorstwa dochodzące wierzytelności na masową skalę składają powództwa do sądów. - Widać, że jest to ucieczka przed nowymi przepisami - mówi wprost.
Jak informowaliśmy w money.pl, wkrótce do każdego pozwu o zapłatę trzeba będzie wpisać datę wymagalności roszczenia, czyli terminu, do kiedy można dochodzić zwrotu długu. Ma to pomóc sądom w szybkim ustaleniu, czy upłynął już termin przedawnienia.
Zobacz także: Tym razem ZUS przesadził. 5-latkowi grozi komornik
Obecnie firmy korzystają z niewiedzy dłużników i idą do sądu nawet, gdy długi już się przedawniły. To w gestii pozwanego leży, by podnieść argument przedawnienia. Sądy tej kwestii nie badają, a nieświadomi dłużnicy karnie płacą.
Pośpiech windykatorów jest nieprzypadkowy. Ustawa może zostać uchwalona już na najbliższym posiedzeniu Sejmu. A to jeszcze nie wszystko, bo krótsze terminy przedawnienia będą obowiązywały także w przypadku roszczeń powstałych przed wejściem w życie nowego prawa - czytamy w "DGP".
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl