Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Modernizacja sił zbrojnych. Projekt zwiększający wydatki trafił do dalszych prac w komisji

Modernizacja sił zbrojnych. Projekt zwiększający wydatki trafił do dalszych prac w komisji

Fot. Stefan Maszewski/REPORTER

Projekt ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych, przewidujący m.in. zwiększenie wydatków na obronność w 2020 r. do 2,1 proc. PKB po wtorkowej debacie w Sejmie trafił dalszych prac w komisji. Poprawki do rządowej propozycji złożyli posłowie PiS, PO i Nowoczesnej.

Projekt ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych zakłada zmianę sposobu obliczania udziału wydatków obronnych w PKB i ich wzrost. Wydatki na obronność mają w 2018 r. wynieść, co najmniej 2 proc. PKB, w roku 2020 wrosnąć do 2,1 proc. PKB, a docelowo - do minimum 2,5 proc. PKB w 2030 r. Wiąże się to z ustaleniami państw NATO podjętymi na szczycie w Newport w 2014 r., a potwierdzonych w 2016 r. na szczycie w Warszawie oraz deklaracjami rządu i prezydenta o zwiększeniu wydatków obronnych do 2 proc. PKB (liczonych wg metodologii NATO, tj. w odniesieniu do budżetu roku bieżącego).

Wiceszef sejmowej komisji obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz (PiS) podkreślił, że zwiększenie wydatków przeznaczonych na obronność pozwoli na zapewnienie zdolności państwa do obrony i przeciwstawiania się agresji, reorganizację struktur organizacyjnych i dowodzenia sił zbrojnych, doskonalenie narodowego planowania obronnego, modernizację techniczną czy stworzenie wydolnego systemu powietrznej.

- Umożliwi także szybką, generacyjną wymianę posowieckiego sprzętu wojskowego w satysfakcjonującym horyzoncie czasowym oraz pozwoli na istotne stworzenie potencjału wojsk operacyjnych tak pod względem jakościowym jak i ilościowym - zaznaczył poseł PiS. Jak poinformował, zgłoszone podczas pierwszego czytania poprawki nie zostały przyjęte przez komisję.

Według Piotra Kalety (PiS) poprzedni rząd PO-PSL nie dbał o bezpieczeństwo Polski i rozwój polskiej armii. - Nie mamy już czasu, aby zwlekać z podejmowaniem decyzji ws. podniesienia bezpieczeństwa naszego kraju. Ślepym i głuchym być trzeba, aby nie dostrzec tego, co dzieje się na świecie, w pobliżu Polski - mówił. - Trzeba podejmować takie działanie, żeby polska armia była silna, nowoczesna i odpowiednio liczebna - dodał poseł. Zapowiedział, że klub PiS poprze projekt, jednak złoży do niego poprawki dotyczące zwiększenia górnej granicy ilości żołnierzy zawodowych.

B. wiceszef MON Czesław Mroczek (PO) ocenił, że obecnie z działalności MON wyłania się obraz chaosu i bałaganu. Skrytykował również rządowy projekt za rozwiązania dotyczące liczebności sił zbrojnych, finansowania wydatków obronnych i procesu modernizacji technicznej. - Tym projektem ustawy minister Antoni Macierewicz zmniejsza dopuszczalną liczebność sił zbrojnych w Polsce z obecnych 150 tys. do 130 tys. żołnierzy zawodowych - mówił poseł Platformy.

Zobacz też: Ursus inwestuje w e-busy

- Po raz pierwszy od wielu lat mamy do czynienia z konsekwentnym, zamierzonym działaniem zmniejszającym liczebność armii zawodowej w Polsce. W tym projekcie jest co prawda mowa o tym, by zwiększyć dopuszczalną liczebność sił zbrojnych do 200 tys., ale będą rozbudowywane Wojska Obrony Terytorialnej. Przy okazji zapisano, że zmniejsza się o 20 tys. dopuszczalną liczebność żołnierzy zawodowych w Polsce - dodał Mroczek.

Krytykował również WOT za ich działalność w sierpniu przy usuwaniu skutków nawałnic. Według Mroczka finansowanie wydatków obronnych powinno być skorelowane z budżetem na dany rok, a nie planowane, tak jak w projekcie ustawy, na kilkanaście przyszłych lat. B. wiceszef MON podkreślił, że PO zgłosi kilka poprawek do projektu, "by go poprawić".

Adam Cyrański (Nowoczesna) ocenił, że przy obecnym deficycie budżetowym i bieżących wydatkach na takie programy jak 500 plus oraz jednoczesnym obniżeniu wieku emerytalnego, zwiększając wydatki na obronność rząd "sięgnie po brakujące pieniądze do kieszeni Polek i Polaków". - Jak państwo polskie przy obecnym obciążaniu kosztami reform może ponieść ciężar zwiększenia wydatków na zbrojenia? - pytał Cyrański.

- Sam chciałbym przeznaczyć nie 2,5 a 5 proc. PKB i wspierać w naszym kraju proces badawczo-rozwojowy, aby stać się potentatem technologicznym w dziedzinie uzbrojenia, ale trzeba być realistą i mierzyć siły na zamiaru - zaznaczył poseł Nowoczesnej.

Podkreślił, że Nowoczesna poparłaby zwiększenie wydatków na obronność pod warunkiem braku deficytu budżetowego. Jak ocenił obecnie polskiej armii potrzebne jest nie zwiększenie nakładów finansowych, a odpowiednie dysponowanie dostępnymi środkami. Podobnie jak Mroczek krytykował także rząd za rozbudowę WOT. - To, co Ministerstwo Obrony Narodowej proponuje nam, to odrealniona armia nieprzygotowanych partyzantów, która ma wedle zapewnień pana ministra godnie stawić czoła rosyjskiemu Specnazowi - mówił Cyrański.

Poinformował, że Nowoczesna złoży poprawki zakładające m.in., że jeśli projekt budżetu na dany rok będzie zakładał deficyt, wówczas środki przeznaczone na obronność będą wynosić 2,05 proc.

Paweł Bejda (PSL) zaznaczył, że modernizacja polskiej armii to priorytet, natomiast wątpliwości budzą działania obecnego kierownictwa MON. - Znane chińskie przysłowie: dobra armia powinna przypominać zwinnego węża, który uderza ogonem, gdy zaatakowano jego głowę, głową, gdy zaatakowano ogon. Pytanie tylko, czy obecnie nie próbuje się w miejsce ogona wstawić głowy, a głowy ogona? - ironizował. - To, że PiS ma diagnozę, która jest dobra nie znaczy, że przypisało dobrą receptę - dodał poseł.

Według niego kierownictwo MON "wycięło doświadczoną kadrę dowódczą". Bejda chwalił projekt za zwiększenie wydatków PKB na modernizację i finansowanie armii i podkreślił, że należałoby rozważyć zwiększenie środków PKB do 3 proc. na obronność. Krytykował jednak MON za przewlekłość prowadzonych przetargów, co - według posła PSL - może spowodować złe wykorzystywanie zwiększonych środków.

Poseł Kukiz'15 Paweł Szramka poinformował, że w pełni zgadza się z zapisami projektu ustawy i będzie rekomendował przedstawicielom swojego klubu poparcie go.

Odnosząc się do wystąpień przedstawicieli klubów wiceszef MON Bartosz Kownacki podkreślił, że w sprawach obronności wszyscy powinni mówić jednym głosem. - Za czasów PO - rok 2015 - ilu było żołnierzy służby zawodowej? 95 tys. Nie mówię, że to za czasów PO zdezorganizowano polską armię i ograniczano polską armię - za czasów pierwszej kadencji PO. Ilu dzisiaj jest żołnierzy służby zawodowej? 101 tys. 584. Kto zwiększa liczebność armii? PiS - mówił.

Jak podkreślił resort chciałby zwiększyć liczbę żołnierzy służby zawodowej do 130 tys. przy 25 tys. żołnierzy Narodowych Sił Rezerwy i 5 tys. żołnierzy służby przygotowawczej.

Kownacki stwierdził również, że zwiększenie wydatków na obronność będzie oznaczać, że w każdym roku sukcesywnie minister finansów będzie musiał zwiększyć przewidywane nakłady na obronność o ok. 2 mld zł więcej. - Jestem przekonany, że dla każdego następnego ministra obrony narodowej ta ustawa, z takimi zapisami będzie znakomitym narzędziem do uzyskiwania pieniędzy, które są potrzebne na modernizację - powiedział wiceszef MON.

W związku ze zgłoszonymi poprawkami projekt ustawy został skierowany do ponownych prac w sejmowej komisji obrony narodowej.

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
2017-09-13 08:20
Cały ten dług powinien spłacić Rząd- Ci którzy go zaciągnęli i podejmowali tak skandaliczne decyzje prowadzące do jego dramatycznego zwiększenia.
rozbawiony
2017-09-12 23:19
Finlandia - 280 tys żołnierzy na wypadek wojny , Polska obecnie 100 tys + . Z czym do ludzi .