Notowania

podatki
21-07-2016 (06:00)

Wyłudzenia VAT. PiS liczy na uszczelnienie systemu, ale może się przeliczyć. Rumuni pokazali, jak to robić

Rząd Prawa i Sprawiedliwości powodzenie wprowadzanych zmian opiera w dużej mierze na dochodach budżetu z uszczelnienia systemu podatkowego. Z naszych wyliczeń wynika, że zamiast mitycznych kilkunastu, czy kilkudziesięciu miliardów złotych można się realnie spodziewać zaledwie kilku.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Andrzej Hulimka/REPORTER)

Powodzenie wprowadzanych reform PiS opiera na dochodach budżetu z uszczelnienia podatku VAT. Ta żyła złota może jednak przynieść o wiele mniej pieniędzy niż oczekują politycy. Z naszych wyliczeń wynika, że zamiast kilkudziesięciu miliardów dostaną kilka razy mniej. A i tak konieczne byłoby... cięcie stawek podatkowych, tak jak to zrobiła Rumunia. Dopiero wtedy rządzący zyskałby środki na spełnienie części obietnic wyborczych.

- Dochody podatkowe są o ok. 6-7 proc. wyższe niż przed rokiem - poinformował we wtorek minister finansów Paweł Szałamacha. Oznacza to, że dzięki rosnącej gospodarce budżet mógłby w tym roku uzyskać około 16-18 mld zł więcej z podatków niż w roku ubiegłym. I to nie licząc podatku od sprzedaży detalicznej (tzw. podatek od supermarketów) oraz uwzględniając niepełny pobór podatku od instytucji finansowych (banki płacą go od lutego).

Maleje bezrobocie (prognozuje się, że w czerwcu mogło zejść do 8,7 proc. z 10,3 proc. jeszcze rok temu), a to nie dość, że daje więcej wpływów z podatku PIT, to jeszcze powoduje, że mniej trzeba wypłacać na zasiłki dla bezrobotnych.

Dodatkowo rosną zakupy konsumentów. Wyraźnie przyspieszyły zresztą w czerwcu, czyli pierwszym miesiącu pełnych wypłat z Programu 500+, co pokazała dynamika sprzedaży detalicznej podana przez GUS, tj. +4,6 proc. w porównaniu z czerwcem 2015 r. A to zwiększa dochody budżetu z podatku VAT i akcyzy.

Minister Szałamacha podał we wtorek, że w przypadku samego tylko VAT do budżetu wpłynęło o 3,5 mld zł więcej niż przed rokiem.

To jeszcze za mało. Brakuje 30 mld zł

16-18 mld zł to jednak nadal za mało na zbilansowanie planowanych wydatków budżetu.

Przypomnijmy, że na Program 500+ będzie trzeba od przyszłego roku przeznaczać z budżetu 24 mld zł rocznie. Dodatkowo Sejm musi jeszcze w tym roku podwyższyć kwotę wolną od PIT. Wymusił to Trybunał Konstytucyjny orzeczeniem wydanym zaraz po ostatnich wyborach do Sejmu. Docelowo ma to być 8 tys. zł, PiS ma jednak zamiar do tej kwoty dochodzić na raty. Każde tysiąc złotych wyższej kwoty wolnej od PIT to 4 mld zł mniej wpływów do budżetu.

Przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego to natomiast koszt około 10 mld zł rocznie *w najbliższych trzech latach. Wreszcie darmowe leki dla seniorów, to około *0,8 mld zł rocznie.

Porównując kwoty planowanych wydatków z obecnymi danymi o wzroście dochodów podatkowych, widać, że brakuje jeszcze około 30 mld zł, żeby spiąć budżet przy planowanych wydatkach a nie zwiększać deficytu i zadłużenia państwa.

Uszczelnianie systemu

Uszczelnienie systemu to klucz powodzenia wszystkich reform. Tam właśnie PiS szuka góry pieniędzy, która sfinansuje programy socjalne i planowane podwyższenie kwoty wolnej w PIT.

Pierwszy "uszczelniacz" to tak zwany "pakiet paliwowy", czyli nowelizacje ustaw o VAT i akcyzie, Prawa energetycznego oraz ustawy o zapasach paliw podpisane w ostatni poniedziałek przez prezydenta. Pakiet ma uszczelnić pobór VAT przy tzw. wewnątrzwspólnotowych nabyciach paliwa i koncesjonowanie obrotu paliwami z zagranicą. Ministerstwo Finansów szacuje, że budżet zyska na tym rozwiązaniu ok. 2,5 mld zł rocznie.

- Planujemy, że w przyszłym roku nasze działania przyniosą co najmniej 12 mld zł, w 2018 - 10 mld zł, a w kolejnym 8 mld zł. W miarę uszczelniania systemu te dodatkowe korzyści będą coraz mniejsze - mówił dwa miesiące temu w rozmowie z PAP wiceminister finansów Wiesław Jasiński.

Łącznie rząd za trzy lata chce więc zbierać rocznie z podatku VAT o 30 mld zł więcej (czyli tyle, ile brakuje do zbilansowania wydatków) dzięki samemu tylko uszczelnieniu systemu. Czy to realne?

Wyższe stawki VAT dały zyski tylko przestępcom, nie budżetowi

Postanowiliśmy nie bujać w obłokach i nie oczekiwać nagłej poprawy skuteczności aparatu skarbowego. W naszej analizie próbujemy wykazać, o ile można efektywnie zmniejszyć szarą strefę, wracając tylko do skuteczności aparatu skarbowego sprzed kilku lat, czyli tego, co już było. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że na skuteczność poboru podatku wpływa też wysokość stawek, tj. im są one niższe, tym niższa też motywacja do wchodzenia w szarą strefę.

Założenie jest więc takie, że wracamy do starych stawek i starej skuteczności urzędników i sprawdzamy, ile w ten sposób jest realnie do zebrania. Według naszych wyliczeń i budżet, i obywatele sporo by na tym zyskali.

W 2015 roku płaciliśmy od kupowanych towarów średnio 17,3 proc. podatku VAT. Taka jest proporcja zebranego podatku do wartości sprzedaży detalicznej przy stawkach podatku: 23 proc., 8 proc. oraz 5 proc. Podobnie słaby wynik w ostatniej dekadzie budżet państwa miał tylko dwa razy - w 2013 (16,5 proc.) i 2009 roku (17,1 proc.).

Co ciekawe, proporcja kwoty zebranej z podatku do sprzedaży detalicznej zaczęła mocno spadać od 2012 roku, czyli już rok po wprowadzeniu podwyższonych o jeden punkt procentowy stawek. Górną stawkę VAT zwiększono od 2011 roku z 22 do 23 proc., niższą z 7 do 8 proc. i wprowadzono nową stawkę 5 proc. m.in. na nieprzetworzoną żywność, książki i chleb.

Wyższe stawki co prawda zapewniły większe dochody budżetowi państwa, ale tylko przez rok, ale zarazem szybko zaczęła się rozrastać szara, a właściwie czarna strefa. Wyłudzenia zwrotu VAT stały się ulubionym sportem polskich grup przestępczych. Zwykła "gangsterka" stała się już w porównaniu z tym bardziej ryzykowna i mniej opłacalna.

W pierwszym roku obowiązywania wyższych o jeden punkt procentowy stawek - w 2011 roku - średni VAT płacony od sprzedaży detalicznej wyniósł 18,7 proc. i był to historyczny rekord budżetu, osiągnięty wcześniej tylko raz w 2007 roku. Rok później ten wynik jednak spadł do... zaledwie 17,8 proc. Cała podwyżka na nic!

W 2013 roku było jeszcze gorzej - procent podatku w porównaniu z wartością sprzedaży detalicznej obniżył się do 16,5 proc. i był najniższy od czasu podwyżki VAT na materiały budowlane w 2004 roku, a względem produktu krajowego brutto nawet najniższy w tym wieku (patrz tabela).

Skuteczność poboru podatku VAT
dochody z VAT (mln zł) dochody z VAT a sprzedaż detaliczna (proc.) udział VAT w budżecie (proc.) dochody z VAT a PKB (proc.)
2016 (1) 128 683,0 17,6 41,0 7,2
2015 (2) 123 074,9 17,3 42,6 6,9
2014 (3) 124 262,2 17,6 43,8 7,2
2013 113 411,5 16,5 40,6 6,8
2012 120 000,7 17,8 41,7 7,4
2011 (4) 120 832,0 18,7 43,5 7,7
2010 107 880,3 18,2 43,1 7,5
2009 99 454,7 17,1 36,3 7,4
2008 101 782,7 18,0 40,1 8,0
2007 96 349,8 18,7 40,8 8,2
2006 84 439,5 18,2 42,7 8,0
2005 75 401,0 17,4 41,9 7,7
2004 (5) 62263,2 14,4 39,8 7,0
2003 60879,4 15,2 39,9 7,5
2002 57769,9 15,0 40,2 7,4
Źródło: MinFin, GUS, obliczenia własne, (1) prognoza na podstawie planów budżetu na 2016 r. i utrzymania dynamiki sprzedaży detalicznej na poziomie pierwszego półrocza 2016 r., (2) od 1 lipca podatnicy mogą odliczać 50 proc. VAT od paliwa, również jeśli samochód był używany częściowo prywatnie. W branżach stalowej, elektronicznej czy paliwowej wprowadzono odwrócony VAT oraz solidarną odpowiedzialność sprzedawcy i kupującego za prawidłowe odprowadzenie tego podatku, (3) od kwietnia 2014 r. można odliczać 50 proc. kwoty podatku VAT zawartego w cenie nabywanego paliwa, oleju napędowego lub gazu, ale z wyłączeniem pojazdów używanych częściowo prywatnie (obowiązek udowadniania sposobu wykorzystania samochodu). W styczniu przyjęto ustawę, likwidująca odliczenia VAT na auta z kratką, (4) podwyższony VAT z 22 do 23 proc., z 7 do 8 proc. i nowa stawka 5 proc. (nieprzetworzona żywność, książki, chleb), (5) VAT na materiały budowlane podwyższono do 22 proc. z 7 proc. od 1 maja

Tysiąc złotych więcej kwoty wolnej w PIT można sfinansować... obniżką VAT

Ile budżet traci na mniejszej skuteczności aparatu skarbowego, wynikającej m.in. właśnie z wyższych stawek podatkowych?

Gdyby fiskusowi udało się zbierać z podatku VAT średnio 18 proc. wartości sprzedaży detalicznej, a tak było w latach 2005-2010 przy niższych o jeden punkt procentowy stawkach podatku (22 i 7 proc.), to według naszych szacunków w czterech ostatnich latach zbierałby kwotę średnio o 5 mld złotych rocznie wyższą.

To pozwoliłoby na zwiększenie kwoty wolnej od podatku PIT o co najmniej tysiąc złotych!

Niższe stawki VAT wpływają przy tym na wzrost skuteczności aparatu skarbowego i zwiększają ściągalność podatków. Przy niższych stawkach przestępcom ryzyko może się po prostu... nie opłacić. Udowodnił to Leszek Miller. I Rumuni.

Rumunia obniża VAT i zbiera więcej pieniędzy. Jak to możliwe? Kłania się „krzywa Laffera”

W połowie lat siedemdziesiątych amerykański ekonomista Artur Laffer wskazał na z pozoru dość dziwną zależność pomiędzy stawkami podatkowymi, a przychodami budżetu. Wyszedł od oczywistej koncepcji, że budżet państwa dostanie od obywateli zero środków w dwóch skrajnych sytuacjach: jeśli stawki podatkowe będą zerowe i jeśli będą... stuprocentowe.

Przy 100 proc. podatku po prostu nikomu nie opłaci się pracować, skoro rząd zabiera wszystko. Tylko oficjalne niewolnictwo zapewniłoby jakiekolwiek środki z podatków. Korea Północna jest pewnie najbliżej takiego stanu.

Według koncepcji Laffera istnieje gdzieś punkt przegięcia, po którym podwyższenie stawki kończy wzrost łącznych wpływów budżetu z podatku, a zaczyna ich spadek. Wytłumaczeniem mogą być zwiększone przy określonych stawkach korzyści z omijania opodatkowania, tj. na przykład większe pieniądze na przekupywanie urzędników, czy też chociażby możliwość pokrycia kosztów prawnych wyprowadzania pieniędzy za granicę.

Tę teorię udowodnił za swoich rządów premier Leszek Miller, tnąc ostro akcyzę na mocne alkohole. Okazało się, że natychmiast rynek legalnej wódki wzrósł w takim stopniu, że budżet na tym zyskał, a nie stracił.

Podobnie jest obecnie w Rumunii. Rząd jednego z najbiedniejszych w UE krajów rozpoczął mocne cięcie VAT. Cięcia ze stawki 24 na 9 proc. przeprowadzono już w ubiegłym roku na szereg produktów, a i tak dochody budżetu z VAT wzrosły o 12,3 proc.

Ta i inne reformy, obniżające obciążenia podatkowe, przyniosły spektakularne rezultaty. Jak podali pod koniec czerwca analitycy z PwC, dziura podatkowa VAT w Rumunii - największa w Europie - spadła z 44,4 proc. w 2014 r. do 39,6 proc. w 2015 r.

W pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku, mimo drastycznego cięcia stawek (z 24 na 20 proc.) wpływy z VAT spadły o prawie 8 proc., ale za to wzrosły wpływy z pozostałych podatków. W rezultacie budżet wykazał nadwyżkę, a obywatele mają tańsze towary o prawie 4 proc.

Ryzykowne uszczelnianie

Rząd PiS chce trzydziestu dodatkowych miliardów rocznie z uszczelniania VAT. Jeśli przesunie to tylko środki od przestępców do budżetu, to byłoby wspaniale. Ale druga strona medalu to zwiększona presja urzędników na zwykłych przedsiębiorców i wzrost ilości obowiązków, jakie będą musieli spełniać wszyscy. No i zwiększona liczba urzędników, którzy nowe sprawozdania firm będą musieli przeglądać i kontrolować.

Jak wskazują autorzy Białej Księgi „Stop biurokratyzmowi”, największą niedogodnością dla przedsiębiorców - szczególnie tych najmniejszych - jest fakt, że średnio muszą poświęcić 3,5 godziny dziennie na interpretowanie zawikłanych i niejasnych przepisów.

Badacze z Grant Thornton obliczyli, że dla polskiego biznesu to koszty rzędu 200 mld zł rocznie. Z roku na rok "papierologii" jest coraz więcej. Każde nowe przepisy to realna strata czasu dla przedsiębiorców. Zamiast rozwijać działalności, muszą oni "siedzieć w papierach".

Jak pokazał między innymi przykład Rumunii, podobny efekt, tj. zmniejszenie szarej strefy podatkowej, można osiągnąć, obniżając podatki. Zachęca to większą liczbę firm do wyjścia z cienia, a wcale nie musi kończyć się zmniejszeniem dochodów budżetu.

Tagi: podatki, giełda, wiadomości, gospodarka, porady, raport, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz