Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Obniżenie wieku emerytalnego będzie kosztowne. ZUS policzył, jak bardzo

Obniżenie wieku emerytalnego będzie kosztowne. ZUS policzył, jak bardzo

120 tys. osób złożyło do tej pory wnioski o "wcześniejszą" emeryturę Fot. PAP/Jakub Kamiński
120 tys. osób złożyło do tej pory wnioski o "wcześniejszą" emeryturę

54 mld zł - tyle w latach 2017-2021 kosztować ma nowa ustawa emerytalna, obniżająca wiek przechodzenia na emeryturę. Kwota przewidziana na wypłaty w tym roku to ok. 805 mln zł - poinformowała w czwartek w Szczecinie prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska.

1 października w życie wejdą przepisy, które przywracają wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Jest to powrót do stanu sprzed reformy z 2012 r., która wprowadziła stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć. Wnioski o przejście na emeryturę według nowych zasad można składać od 1 września.

Prezes ZUS, pytana przez dziennikarzy o koszt wprowadzenia nowej ustawy emerytalnej odpowiedziała, że "koszty ustawy wiekowej za lata 2017-2021 to ok. 54 mld zł".

Wojna Morawieckiego z Rafalską. Poszło o ZUS:

 


 

- Koszty, które są przewidziane na wypłaty w tym roku to ok. 805 mln zł. W przyszłym roku i w kolejnych będą one zdecydowanie wyższe - dodała.

160 tys. nowych emerytów

Prof. Uścińska przypomniała też, że od 1 września do ZUS wpłynęło 160 tys. wniosków o emeryturę, w tym 120 tys. osób chce skorzystać z nowej ustawy, obniżającej wiek przejścia. Jak dodała, z tygodnia na tydzień urząd obserwuje tendencję malejącą w składaniu wniosków.

- W ramach szczegółowego harmonogramu przygotowania się do stosowania ustawy wykonaliśmy analizy wstecz, jak to było w poprzednich latach, kiedy wchodziła taka ustawa, która zmieniała coś istotnego w prawie i wysokości emerytury. Ustaliliśmy, że ok. 82 proc. osób podejmuje decyzję i korzysta z nowych uprawnień - powiedziała prof. Uścińska podczas konferencji w Szczecinie.

- Przyjęliśmy, że skoro mamy prawie 415 tys. osób, które spełnią warunki, to ok. 331 tys. podejmie teraz decyzję o przejściu na emeryturę. Spodziewamy się nawet, że będzie tych osób mniej, pomimo że dziś już złożyło te wniosków 120 tys. osób - wyjaśniła.

Ustalenie praw do świadczeń będzie trochę trwało

Jak podkreśliła prezes ZUS, "spośród 331 tys. osób ok. 40 proc., to osoby, które w tej chwili nie są ubezpieczone, czyli takie, które miały przerwę w pracy lub były bezrobotne". - Osoby te na pewno składały wnioski w pierwszych dniach. Teraz są zarejestrowane, a ustalenie ich praw do świadczeń będzie trochę trwało - zaznaczyła.

Prof. Uścińska podkreśliła, że "największą słabością jest brak ustalenia kapitału początkowego przez osoby składające wniosek o emeryturę". "Ustaliliśmy, że przeszło 90 tys. osób nie ma kapitału początkowego czyli tej części emerytury, do której nabyliśmy prawo przed 1 stycznia 1999 r. ZUS jej nie ustali z urzędu, ale na nasz wniosek. To powoduje, że proces wyliczenia emerytury może być wydłużony" - podkreśliła.

Marta Zabłocka

składka, płaca, praca, emeryci, kraj
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Olo
2017-09-16 09:37
A ile ZUS zarobił na podniesieniu wieku emerytalnego? Tyle samo czyli bilans zerowy tylko propaganda górą.
staś
2017-09-16 01:45
Mi wyliczyli 3560 a przecież nigdy ani jednego dnia nie pracowałem :)
Ola 23
2017-09-15 22:45
CZYLI POKOLENIE 50,60 LATKÓW CHCE POWROTU SOCJALIZMU.
WSZYSCY MAJĄ MIEĆ NAJLEPIEJ PO RÓWNO!
PO CO SIĘ WYSILAĆ!?!
Pokaż wszystkie komentarze (33)