10 krajów wzywa von der Leyen. Pod apelem ws. ETS podpisał się też Donald Tusk
Przywódcy 10 państw Unii Europejskiej wezwali przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen do gruntownego przeglądu systemu ETS, w tym do przedłużenia okresu obowiązywania bezpłatnych uprawnień, które mają wygasnąć w 2034 r. Pod listem w tej sprawie podpisał się również premier Donald Tusk.
Obok szefa polskiego rządu apel poparli przywódcy:
- Włoch,
- Austrii,
- Bułgarii,
- Chorwacji,
- Czech,
- Grecji,
- Węgier,
- Słowacji
- i Rumunii.
Apel został skierowany do szefowej KE w przededniu szczytu w Brukseli poświęconego cenom energii. Sygnatariusze uważają, że konieczny jest gruntowny przegląd unijnego systemu handlu emisjami ETS. Domagają się złagodzenia wpływu tego systemu na ceny energii elektrycznej oraz zmniejszenia ryzyka zmienności cen emisji dwutlenku węgla, w tym przedłużenia bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 poza 2034 r.
"Ponadto kluczowe jest złagodzenie procesu wycofywania bezpłatnych uprawnień od 2028 r., aby uniknąć nadmiernego obciążenia przemysłu w tym okresie przejściowym" - czytamy w liście.
Trump: gigantyczne oszustwo Bidena i Obamy. Koniec regulacji klimatycznych
W ocenie przywódców 10 krajów Komisja Europejska nie powinna czekać z przeglądem systemu ETS do lata, ale po dyskusji liderów na czwartkowym szczycie powinna przedstawić zmiany najpóźniej pod koniec maja.
Darmowe uprawnienia do emisji CO2 w UE
Darmowe uprawnienia do emisji CO2 były pierwotnie wprowadzone jako mechanizm przejściowy, mający chronić europejski przemysł przed utratą konkurencyjności. "Ceny energii gwałtownie wzrosły, a inflacja utrudniła inwestycje potrzebne do transformacji" - napisali liderzy do szefowej KE, zwracając uwagę na zmienione globalne warunki od momentu podpisania Europejskiego Zielonego Ładu.
W ocenie sygnatariuszy listu obecna ścieżka wycofywania darmowych uprawnień do emisji do 2034 r. jest zbyt stroma i ambitna. Zwrócili oni uwagę, że aktualne przepisy w połączeniu z wysokimi cenami energii i wycofywaniem bezpłatnych uprawnień w ramach ETS stały się egzystencjalnym zagrożeniem dla wielu strategicznych sektorów przemysłu europejskiego.
Z kolei w projekcie wniosków ze szczytu, które mają przyjąć przywódcy na szczycie w czwartek, znalazł się apel do KE o pilne przedstawienie "konkretnych działań mających na celu obniżenie cen energii elektrycznej w perspektywie krótkoterminowej, z uwzględnieniem zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych państwach członkowskich (...)".
Polski rząd: ETS wymaga zmian
Przypomnijmy: ETS to system handlu uprawnieniami do emisji CO2, którym obecnie objęta jest energetyka. Mechanizm został wprowadzony przez Unię Europejską, by ograniczać emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) poprzez nadanie im ceny. Od 2028 r. ma wejść w życie ETS2, który prawami do emisji obejmie m.in. transport czy budownictwo.
- Komisja Europejska mięknie i będą zmiany w systemie ETS. Myślę, że prezydent też już o tym wie zakulisowo i podpina się pod sukces rządu. Zmiany mechanizmów będą skutkowały dla zwykłego obywatela, dla przemysłu brakiem destabilizacji i wiadomością, że ceny nie będą wzrastać - powiedział w środę w Radiu Zet Dariusz Klimczak, minister infrastruktury (PSL).
Dodał, że "UE powinna skończyć z ETS". - Powinniśmy podjąć takie działania, które nie będą windowały nam cen energii m.in. Powinniśmy zrobić porządek - stwierdził członek rządu.
- Z systemu ETS nie da się jednostronnie wyjść, ale można i trzeba go zmienić. To musi być system, który daje impuls i środki do odejścia od importowanych paliw, ale w sposób akceptowalny dla gospodarki i gospodarstw domowych - wskazała ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, cytowana w środowym komunikacie resortu.
Również według ministra energii system ETS wymaga dziś rewizji. - Ale wyjście z niego byłoby de facto wyjściem z Unii Europejskiej, z czego też zdawał sobie sprawę doskonale poprzedni premier (Mateusz Morawiecki, red.) - powiedział Miłosz Motyka w środę w Gdańsku.
Źródło: PAP