Wyprzedaż złota i srebra przyspiesza. Co się dzieje na rynku metali?
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa nie tylko na kursy walut i ropy naftowej, ale i kruszców. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin inwestorzy masowo wyprzedwali złoto i srebro. Nie robią tego z braku wiary w te metale, ale z pilnej potrzeby zdobycia gotówki w czasach kryzysu - wyjaśnia w analizie dla money.pl Ole Hansen, ekspert SaxoBank.
Metale szlachetne, tradycyjnie uznawane za bezpieczną przystań na trudne czasy, padły ofiarą tak zwanego szoku płynnościowego - wynika z analizy Saxo Bank przesłanej redakcji money.pl. Zjawisko to oznacza nagły brak gotówki na rynku. Złoto traci na wartości, ponieważ inwestorzy zmuszeni są do jego sprzedaży, aby pokryć rosnące straty w innych miejscach swojego portfela inwestycyjnego.
Zarówno złoto jak i srebro taniały od rana o ok 10 proc. To wyraźa zmiana w porównaniu z początkiem roku, gdy złoto, platyna i srebro przebijały kolejne historyczne rekordy, a cena złota przekroczyła nawet poziom 5000 dolarów za uncję. Wtedy inwestorzy masowo kupowali metale szlachetne jako zabezpieczenie przed niepewnością gospodarczą.
Od kasetek do 300 mln zł. Polska firma ogrywa chińską konkurencję
Jak tłumaczy Ole Hansen, dyrektor do spraw strategii rynku surowców w Saxo Banku, metale pozostają pod ogromną presją z powodu trwającego konfliktu zbrojnego.
Wojna nadal wywołuje szeroki wstrząs makroekonomiczny na rynkach światowych, zmuszając inwestorów do jednoczesnej rewizji oczekiwań dotyczących inflacji, stóp procentowych, wzrostu gospodarczego i warunków płynnościowych – wyjaśnia ekspert.
W praktyce oznacza to, że złoto trafia pod młotek, ponieważ jest jednym z nielicznych aktywów, które wciąż pozwala zrealizować zyski wypracowane w poprzednich miesiącach. Rynki akcji gwałtownie spadają, a koszty pożyczania pieniądzy rosną z powodu obaw o to, że globalne dostawy paliw zostaną trwale zakłócone przez zawirowania na Bliskim Wschodzie - wskazuje autor analizy.
Srebro traci mocniej niż złoto
Sytuacja na rynku srebra jest jeszcze trudniejsza. Ten metal jest znacznie silniej powiązany z przemysłem niż złoto, dlatego wszelkie rynkowe obawy o globalne spowolnienie gospodarcze uderzają w niego ze zdwojoną siłą.
Analitycy Saxo Banku zwracają uwagę, że skala obecnej korekty, czyli spadków cen po długim okresie wzrostów, jest bardzo duża. Wystarczy wspomnieć, że cena złota spadła do poziomów średnich z 200 dni po raz pierwszy od 2023 roku. Z kolei srebro przełamało ważne bariery psychologiczne, co tylko napędza dalszą, paniczną wyprzedaż.
Od początku miesiąca złoto straciło ponad 19 proc., a srebro blisko 31 proc. swojej wartości. Warto jednak pamiętać, że patrząc z perspektywy całego roku, oba metale wciąż są na sporym plusie. To właśnie te wcześniejsze, ogromne zyski i masowe kupowanie metali przez inwestorów sprawiły, że obecna wyprzedaż jest tak gwałtowna.
Co dalej z rynkiem? Szansa na odbicie
Eksperci przewidują, że gdy minie pierwsza fala paniki i wymuszonej sprzedaży, perspektywy dla metali szlachetnych mogą się wyraźnie poprawić. Na horyzoncie pojawia się bowiem ryzyko stagflacji. To niebezpieczne zjawisko gospodarcze, w którym wysoka inflacja łączy się z brakiem wzrostu gospodarczego, co w obecnej sytuacji jest napędzane przez drożejącą energię.
W takich warunkach rządy i banki centralne mają mocno ograniczone pole manewru. Historycznie taka sytuacja sprzyjała powrotowi inwestorów do złota, które traktowane jest jako polisa ubezpieczeniowa przed utratą wartości pieniądza i niestabilnością gospodarki.
Zjawisko to podsumowuje Aleksander Mrózek, menedżer w Saxo Banku. – Obecny szok płynnościowy pokazuje, że nawet aktywa uznawane za bezpieczne mogą podlegać gwałtownym wyprzedażom – zauważa ekspert.
Dlatego tak ważna jest dywersyfikacja, czyli nie wkładanie wszystkich oszczędności do jednego koszyka, co pozwala ograniczyć wpływ jednoczesnych spadków różnych klas aktywów. Jak podkreśla przedstawiciel Saxo Banku, różne segmenty rynku reagują odmiennie na zmiany w gospodarce, a szerokie rozłożenie inwestycji pozostaje kluczem do ochrony kapitału.
Obecna sytuacja nie jest zresztą pierwszą gwałtowną korektą na rynku metali szlachetnych w ostatnich miesiącach. Pod koniec stycznia inwestorzy również musieli zmierzyć się z lawiną wyprzedaży, gdy po historycznych szczytach nastąpiła gwałtowna przecena. Wtedy analitycy ostrzegali, że po tak dynamicznych wzrostach naturalna jest realizacja zysków przez dużych graczy rynkowych.
Warto jednak pamiętać, że długoterminowe fundamenty dla metali szlachetnych pozostają mocne. Już w grudniu ubiegłego roku napięcia geopolityczne i słabszy dolar wywindowały notowania do rekordowych poziomów, a rosnące zainteresowanie ze strony banków centralnych i inwestorów instytucjonalnych, szczególnie z Indii, pokazuje, że popyt na fizyczne metale pozostaje wysoki. Historia uczy, że po okresach paniki i wymuszonej sprzedaży metale szlachetne zazwyczaj wracają do łask inwestorów szukających bezpiecznej przystani w niestabilnych czasach.