Za oceanem odetchnęli z ulgą. Deklaracja Trumpa przyniosła odprężenie u inwestorów
Amerykańska giełda notuje wzrosty na otwarciu poniedziałkowej sesji. Jak donosi serwis Barron's, rynki zareagowały optymizmem na decyzję Donalda Trumpa o zawieszeniu ataków na irańską infrastrukturę energetyczną.
Główne amerykańskie indeksy giełdowe otworzyły się na wyraźnych plusach, a Dow Jones Industrial Average zyskał ponad 900 punktów, rosnąc o 2 proc. do poziomu ponad 46.480 punktów. Podobne wzrosty zanotowały S&P 500 oraz technologiczny Nasdaq, które powiększyły swoją wartość o około 2 proc. Jak wskazuje serwis Barron's, inwestorzy z ulgą przyjęli najnowsze doniesienia z Bliskiego Wschodu, które oddaliły od rynków widmo głębszej korekty.
To wyraźny kontrast w porównaniu z najgorszym dniem Wall Street od trzech miesięcy, który miał miejsce w styczniu, gdy niepewność związana z polityką Trumpa napędzała spadki na parkietach. Sytuacja za oceanem kontrastuje też z początkowymi nastrojami w Europie - jeszcze przed deklaracją Donalda Trumpa indeksy wyraźnie traciły.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump poinformował o odłożeniu o 5 dni kolejnych uderzeń na irańskie elektrownie oraz infrastrukturę energetyczną. Warunkiem tego zawieszenia broni ma być postęp w trwających negocjacjach pokojowych. Amerykański przywódca we wpisie w mediach społecznościowych przekazał, że Stany Zjednoczone i Iran przeprowadziły "bardzo dobre i produktywne rozmowy". To diametralnie zmieniło nastroje na parkietach i zachęciło kapitał do powrotu w stronę ryzykowniejszych aktywów.
Od kasetek do 300 mln zł. Polska firma ogrywa chińską konkurencję
Od paniki do euforii
Jeszcze na kilka godzin przed otwarciem sesji sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, a kontrakty terminowe świeciły na czerwono z powodu obaw o powrót wysokiej inflacji napędzanej cenami ropy. Indeks strachu VIX zbliżył się do poziomu 30 punktów, co tradycyjnie sygnalizuje podwyższoną zmienność i niepokój inwestorów. Było to pokłosie wcześniejszych gróźb amerykańskiego prezydenta, który zapowiadał całkowite zniszczenie irańskich elektrowni.
Gdy retoryka uległa złagodzeniu, rynki zareagowały błyskawicznie. Zmianę widać było nie tylko na giełdzie akcji, ale także na rynku długu. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadła z poziomu 4,437 do około 4,386 proc., a w ślad za nią osłabił się również amerykański dolar, co wskazuje na spadek zapotrzebowania na najbardziej bezpieczne instrumenty finansowe w krótkim terminie.
Czwarty tydzień napięć na Bliskim Wschodzie
Obecny konflikt na Bliskim Wschodzie trwa już czwarty tydzień, co mocno rzutuje na globalne ceny surowców. Dziennikarze Barron's zwracają uwagę na sytuację w Europie, gdzie kontrakty na gaz ziemny notują silne wzrosty. W samym tylko bieżącym miesiącu europejskie ceny błękitnego paliwa poszybowały w górę o ponad 90 proc. Jest to bezpośredni efekt zablokowania żeglugi przez cieśninę Ormuz oraz poważnych uszkodzeń największego na świecie terminala LNG zlokalizowanego w Katarze.
Zaskakująco w obliczu trwającego kryzysu zachowują się tak zwane bezpieczne przystanie, do których inwestorzy uciekają w czasach wojen i zawirowań. Złoto wymazało już swoje tegoroczne zyski, nie dając rynkom oczekiwanego schronienia. – Niezwykłym elementem reakcji rynku na kryzys na Bliskim Wschodzie były słabe wyniki niektórych bezpiecznych przystani – ocenia Thomas Mathews z Capital Economics, cytowany przez serwis Barron's. Ekspert dodaje, że o ile wyprzedaż obligacji rządowych w obliczu szoku inflacyjnego nie jest niespodzianką, o tyle problemy złota mogą dziwić, biorąc pod uwagę jego tradycyjną rolę w takich sytuacjach rynkowych.
Nieprzewidywalność w erze Trumpa
Dzisiejsza reakcja Wall Street wpisuje się w szerszy wzorzec nieprzewidywalności rynków w erze Trumpa. Jak ujawnił "Wall Street Journal" w połowie marca, prezydent USA wiedział o zagrożeniu związanym z cieśniną Ormuz, ale uznał, że Iran skapituluje przed podjęciem działań odwetowych. Ta kalkulacja okazała się błędna, co doprowadziło do obecnego kryzysu energetycznego.
Inwestorzy przez ostatnie miesiące musieli przyzwyczaić się do gwałtownych zmian nastrojów na parkietach. W styczniu rynki już raz odetchnęły z ulgą, gdy Trump wykluczył użycie siły wobec Grenlandii podczas wystąpienia w Davos, co spowodowało wzrosty na giełdach i spadki cen złota. Podobny scenariusz powtarza się teraz w kontekście konfliktu z Iranem, choć stawka jest znacznie wyższa ze względu na kluczowe znaczenie cieśniny Ormuz dla globalnych dostaw energii.