Prawnicy reprezentujący blisko 300 rodzin domagają się od jednego z największych deweloperów w Polsce, Dom Development, zapłaty niemal 7,8 mln zł. Spór dotyczy sposobu obliczania powierzchni użytkowej mieszkań na warszawskich osiedlach Metro Zachód i Przystanek Międzylesie. Mieszkańcy twierdzą, że firma zawyżyła metraż, doliczając do niego powierzchnię pod ścianami działowymi – co ich zdaniem jest niezgodne z normami i prawem.
– Deweloperzy często powołują się na normę PN-ISO 9836, twierdząc, że dopuszcza ona wliczanie powierzchni pod ścianami działowymi do metrażu lokalu. Stanowisko to jest niezgodne z prawdą – argumentuje kancelaria Terlecki & Wspólnicy, reprezentująca klientów. Według niej zarówno wersja normy z 1997 r., jak i z 2015 czy 2022 r., jednoznacznie wyłącza takie powierzchnie z definicji użytkowej - czytamy.
Dom Development odpiera zarzuty. Deklaruje, że klienci byli jasno informowani o sposobie liczenia metrażu, a zapisy umów zostały dwukrotnie zbadane przez UOKiK, który nie stwierdził nieprawidłowości. – Twierdzenia kancelarii, że wprowadziliśmy klientów w błąd i działaliśmy niezgodnie z prawem, są nieprawdziwe – zapewnia spółka w oświadczeniu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"Big techy okradają Polaków z ich pieniędzy". Ostre słowa ministra
"Setki tysięcy oszukanych". Ministra pisze do UOKiK
W poniedziałek ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz skierowała oficjalne pismo do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pyta w nim m.in. o działania, które urząd podjął, by wymusić na deweloperach stosowanie właściwych norm przy liczeniu metrażu mieszkań.
Chodzi właśnie o tzw. pseudometrów, czyli sytuacji, w której do ceny mieszkania doliczane są metry powierzchni pod ścianami działowymi. Ministra nazywa to "oszustwem na setkach tysięcy osób" i twierdzi, że straty po stronie kupujących liczone są w miliardach złotych.
Uważam, że w tej sprawie należy podjąć skuteczne działania, które zatrzymają ten proceder – napisała członkini rządu w piśmie do prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
Ministra powołała się na analizę polskich norm, z której jasno wynika, że powierzchnia mierzona na poziomie posadzki powinna być liczona bez uwzględniania ścian działowych, a nie – jak praktykowali to deweloperzy – z ich doliczeniem.