Zarobki w Polsce blisko 10 tys. zł. W tych branżach najbliższej kluczowej granicy
Polacy zarabiają coraz więcej, a średnia płaca w grudniu zbliżyła się do psychologicznej granicy 10 tysięcy złotych. Najnowsze dane GUS pokazują jednak drugą stronę medalu: firmy wciąż redukują zatrudnienie, co może wpłynąć na decyzje Rady Polityki Pieniężnej.
Główny Urząd Statystyczny opublikował w zeszłym tygodniu najnowsze dane dotyczące rynku pracy w sektorze przedsiębiorstw za grudzień 2025 roku. Wynika z nich, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wyniosło 9583,31 złotych. To wynik o 8,6 proc. wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku oraz o 5,6 proc. wyższy w porównaniu z listopadem 2025 roku. Tak gwałtowny skok płac w ujęciu miesięcznym nie jest jednak zjawiskiem niezwykłym dla końca roku kalendarzowego.
Według wyjaśnień GUS, na tak wysoki poziom wynagrodzeń w grudniu wpłynęła przede wszystkim kumulacja dodatkowych wypłat, które tradycyjnie zasilają portfele pracowników w okresie świąteczno-noworocznym. Mowa tu o szerokim wachlarzu świadczeń: od premii uznaniowych i kwartalnych, przez nagrody roczne i motywacyjne, aż po wypłaty jubileuszowe.
Kluczowe znaczenie miały również gratyfikacje z okazji Dnia Górnika, które znacząco podbiły statystyki w sektorze wydobywczym. Warto pamiętać, że dane te dotyczą podmiotów zatrudniających co najmniej 10 osób, co stanowi około 40 proc. wszystkich pracujących w polskiej gospodarce.
Ujawnia, kto szturmuje portale randkowe. Jedna płeć przeważa
Górnictwo i IT na czele płacowego rankingu
Analiza poszczególnych sekcji gospodarki pokazuje ogromne rozpiętości w zarobkach Polaków. Bezdyskusyjnym liderem pozostaje górnictwo i wydobywanie, gdzie średnia płaca w grudniu przekroczyła barierę 21 430 złotych brutto. Jest to kwota ponad dwukrotnie wyższa od średniej krajowej dla całego sektora przedsiębiorstw. Na drugim miejscu uplasowało się rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo z wynikiem 18 451 złotych, co wiąże się z sezonowymi wypłatami w tych branżach. Wysokie pozycje zajmują także energetyka (ponad 15,2 tys. zł) oraz sektor informacji i komunikacji, w którym średnie zarobki otarły się o granicę 15 tysięcy złotych brutto.
Na przeciwległym biegunie znajdują się branże, które od lat borykają się z najniższymi marżami i wysoką presją kosztową. Najmniej zarabiali pracownicy zakwaterowania i gastronomii, gdzie przeciętne wynagrodzenie wyniosło zaledwie 6659 złotych brutto, oraz osoby zatrudnione w administracji i działalności wspierającej z płacą na poziomie 7354 złotych. Należy przy tym zaznaczyć, że kwoty brutto podawane przez GUS są dla wielu pracowników jedynie wartościami teoretycznymi – realna kwota "na rękę" jest o około 27 proc. niższa po potrąceniu składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne oraz zaliczek na podatek dochodowy.
Warto osadzić te dane w szerszym kontekście historycznym. Jeszcze w czerwcu ubiegłego roku dynamika płac oscylowała wokół 9 proc., co było napędzane głównie przez sektor wydobywczy. Dopiero w 2025 roku nominalne tempo wzrostu wynagrodzeń zaczęło przyjmować wartości jednocyfrowe. Jednocześnie istotnym czynnikiem kształtującym rynek była decyzja o podniesieniu płacy minimalnej. Od stycznia 2025 roku ustawowe najniższe wynagrodzenie wzrosło do poziomu 4666 złotych brutto, co oznaczało wzrost o 8,5 proc. w stosunku do stawki obowiązującej w drugiej połowie 2024 roku.
Zatrudnienie w dół mimo rosnących pensji
Mimo optymistycznie brzmiących danych o zarobkach, statystyki dotyczące zatrudnienia budzą niepokój ekonomistów. W grudniu 2025 roku przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6410,3 tys. etatów. Oznacza to spadek o 0,7 proc. w skali roku oraz ubytek 3,5 tysiąca etatów w porównaniu z listopadem. Trend ten utrzymuje się z przerwami od początku 2023 roku, a w samym 2025 roku z polskiego sektora przedsiębiorstw zniknęło łącznie ponad 43 tysiące etatów.
Eksperci wskazują, że tak silna dynamika płac przy jednoczesnym spadku zatrudnienia tworzy trudną sytuację dla polityki pieniężnej państwa. – Grudniowy raport z polskiego rynku pracy mocno zaskoczył ekonomistów.
Taka sytuacja może definitywnie przekreślić szanse na lutową obniżkę stóp procentowych w wykonaniu Rady Polityki Pieniężnej – ocenia Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Wysokie tempo wzrostu wynagrodzeń przy relatywnie niskiej inflacji (według GUS wyniosła ona w grudniu 2,4 proc.) oznacza, że realna siła nabywcza Polaków rośnie najszybciej od połowy 2024 roku. To z kolei może generować presję popytową, której obawiają się członkowie RPP w kontekście walki z inflacją.
Podsumowując, polski rynek pracy znajduje się w punkcie zwrotnym. Z jednej strony mamy do czynienia z gwałtownym wzrostem kosztów pracy, napędzanym zarówno przez ustawowe podwyżki płacy minimalnej, jak i presję płacową w kluczowych sektorach. Z drugiej strony, przedsiębiorstwa reagują na te koszty optymalizacją zatrudnienia. Choć średnia krajowa zbliża się do 10 tysięcy złotych, dla wielu branż i pracowników rok 2026 może stać pod znakiem dalszej restrukturyzacji i ostrożności w planowaniu nowych rekrutacji.