Złoto bezpieczną przystanią? Eksperci wyjaśniają zmiany na rynku
- Złoto, które fizycznie znajduje się w granicach własnego państwa, nie podlega zagranicznym sankcjom. Daje to rządom komfort i poczucie bezpieczeństwa - tak niemalejący popyt na najważniejszy z kruszców tłumaczy w rozmowie z money.pl Ole Hansen z Saxo Banku.
Złoto, które wyceniane jest dziś na ok. 4700 dol. za uncję, pozostaje jednym z najważniejszych aktywów. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie utrwaliła schemat, który rozpoczął się, gdy wybuchła pełnoskalowa wojna w Ukrainie. Przed inwazją kruszec był bowiem wyceniany na poziomie 1700 dol.
Kto jednak sięga po złoto, które przez lata było głównie w zainteresowaniu branży jubilerskiej? W komentarzu dla money.pl tłumaczy to Ole Hansen, dyrektor do spraw strategii surowców w Saxo Bank.
Kierowcy kontra agresja na drogach. "5 milionów ludzi już sobie pomaga"
Wojna zmieniła optykę banków centralnych
- Zakupy złota przez banki centralne pozostają jednym z głównych filarów popytu od 2022 roku, gdy rosyjska inwazja na Ukrainę i późniejsze sankcje nałożone przez kraje zachodnie - a w tym zamrożenie aktywów Banku Rosji - fundamentalnie zmieniły sposób, w jaki zarządzający rezerwami postrzegają aktywa państwowe i bezpieczeństwo rezerw - mówi.
Ekspert zwraca uwagę, że to bezprecedensowe wydarzenie całkowicie zmieniło wektory polityki monetarnej wielu państw. Zaufanie do międzynarodowych systemów rozliczeniowych spadło, a rządy zaczęły poszukiwać aktywów, które gwarantują pełną niezależność.
W podobnym tonie wypowiada się w rozmowie z money.pl Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB.
Banki centralne zdecydowały się na dywersyfikację rezerw wobec niepewności dotyczącej statusu amerykańskiego dolara, który został jeszcze mocniej podważony od początku drugiej prezydentury Donalda Trumpa. Banki centralne skupiły ponad 1000 ton złota w latach 2022–2024, jedynie niewiele spowalniając do nieco ponad 800 ton w całym 2025 roku. W pierwszym kwartale 2026 roku banki centralne zakupiły 247,3 tony złota, co jest wyraźnym przyspieszeniem tego segmentu popytu od przynajmniej roku, co jest powiązane z niepewnością dotyczącą przyszłości i dalszą chęcią dywersyfikacji rezerw - tłumaczy.
Ekspert XTB podkreśla, że jednym z liderów zakupów jest ponownie Narodowy Bank Polski. - Zakupy banków centralnych w dalszym ciągu będą wysokie w kolejnych kwartałach, co jest związane z dalszą niepewnością dotyczącą polityki Donalda Trumpa oraz stabilności fiskalnej Stanów Zjednoczonych i Japonii, które stanowiły również bezpieczne przystanie dla inwestorów. Banki centralne oraz popyt na inwestycyjne złoto fizyczne stanowią obecnie trzon całego popytu na złoto - ocenia Michał Stajniak.
Ucieczka od dolara i pragnienie suwerenności
Motywacje instytucji państwowych mają charakter wielowymiarowy. Ole Hansen wymienia kilka kluczowych czynników, które napędzają ten historyczny popyt. Na pierwszym miejscu znajduje się chęć ograniczenia zależności od amerykańskiej waluty. - Banki centralne dążą do zmniejszenia zależności od aktywów rezerwowych denominowanych w dolarze, zwłaszcza amerykańskich obligacji skarbowych. Mają na to wpływ rosnące obawy o deficyt fiskalny USA, narastające zadłużenie oraz długoterminowa siła nabywcza walut fiducjarnych - wyjaśnia ekspert duńskiego banku.
Kolejnym aspektem jest suwerenność. Sytuacja z 2022 roku udowodniła, że obce jurysdykcje niosą ze sobą ryzyko polityczne. Zamrożenie rosyjskich rezerw walutowych w 2022 roku było momentem przełomowym, pokazującym, że aktywa rezerwowe utrzymywane w zachodnim systemie finansowym mogą zostać ograniczone lub zamrożone. Złoto przechowywane w kraju daje państwu kontrolę nad rezerwami.
Złoto, które fizycznie znajduje się w granicach własnego państwa, nie podlega zagranicznym sankcjom. Daje to rządom komfort i poczucie bezpieczeństwa w świecie, który dzieli się na konkurujące ze sobą bloki geopolityczne. W takim środowisku złoto pozostaje jednym z nielicznych aktywów, które wszyscy akceptują i którego żaden pojedynczy rząd nie kontroluje - wskazuje ekspert Saxo Banku.
Złoto najlepiej "u siebie"
Ten strach przed utratą kontroli nad rezerwami wywołał zjawisko masowej repatriacji kruszcu. Charles-Henry Monchau, analityk rynków finansowych Investing.com, wskazuje na twarde dane. Ponad połowa banków centralnych przechowuje obecnie przynajmniej część swojego złota w kraju. To drastyczny wzrost w stosunku do lat ubiegłych. Od lat 70. ubiegłego wieku instytucje te sprowadziły do swoich państw tysiące ton kruszcu, z czego ogromna część tych operacji miała miejsce w ostatnich kilkunastu miesiącach.
Proces ten odbywa się zazwyczaj w absolutnej ciszy. Indie sprowadziły z Banku Anglii setki ton kruszcu. Serbia wycofała z zagranicy całe swoje rezerwy, których wartość szacuje się na miliardy dolarów. Nawet państwa Europy Zachodniej weryfikują swoją politykę. Francja przeprowadziła niedawno skomplikowaną operację arbitrażową. Zamiast fizycznie transportować przez ocean stare sztabki z Nowego Jorku, francuski bank centralny sprzedał je na amerykańskim rynku i kupił nowe, zgodne z nowoczesnymi standardami, bezpośrednio do skarbców w Paryżu. Operacja ta przyniosła państwu gigantyczny zysk księgowy, a jednocześnie zrealizowała cel strategiczny, jakim był powrót majątku do kraju.
Debata na ten temat toczy się również w Niemczech. Nasi zachodni sąsiedzi wciąż trzymają ogromną część swoich rezerw w amerykańskim systemie Rezerwy Federalnej. Choć oficjalne stanowisko Bundesbanku mówi o pełnym bezpieczeństwie tych aktywów, naciski polityczne na ich sprowadzenie do kraju systematycznie przybierają na sile.
Krótko mówiąc, zakupy złota przez banki centralne w mniejszym stopniu wynikają z krótkoterminowych zmian ceny, a w większym z dążenia do długoterminowego bezpieczeństwa rezerw, dywersyfikacji i strategicznej niezależności. Złoto zapewnia dywersyfikację dzięki niskiej korelacji z tradycyjnymi aktywami rezerwowymi, a jednocześnie oferuje płynność i cechy długoterminowego środka przechowywania wartości – podsumowuje Ole Hansen z Saxo Banku.
Złoto w czasie wojny reaguje inaczej
Teoria mówi, że w obliczu globalnych konfliktów zbrojnych kapitał ucieka w stronę bezpiecznych przystani, co powinno natychmiast windować ceny kruszcu. Praktyka rynkowa potrafi jednak zaskoczyć. Świetnym przykładem jest zachowanie kursu złota podczas niedawnych napięć wojennych z udziałem Iranu. Zamiast rosnąć, jego ceny spadły poniżej poziomów sprzed wybuchu konfliktu, tracąc w ciągu kilkunastu tygodni około 10 procent swojej wartości.
Wielu obserwatorów rynku uznało to za anomalię lub dowód na to, że kruszec traci swoją historyczną funkcję. Eksperci finansowi tłumaczą jednak, że taki spadek cen obnaża po prostu inną, niezwykle ważną rolę złota w systemie finansowym.
- Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, trzeba zrobić krok wstecz i zdać sobie sprawę, że złota nie przypisuje się jednoznacznie do jednej klasy aktywów - mówi Kristian Kerr, dyrektor do spraw strategii makroekonomicznej w LPL Financial. - Działa ono jednocześnie jako surowiec, waluta rezerwowa i substytut pieniądza.
Kiedy wybucha konflikt w regionie bogatym w surowce energetyczne, natychmiast pojawiają się problemy z eksportem ropy. Państwa, których budżety zależą od sprzedaży energii, nagle tracą źródło dochodów. Tymczasem globalny handel i obsługa długów wciąż wymagają amerykańskich dolarów. W takiej sytuacji rządy sięgają po swoje rezerwy złota.
Sprzedaż lub wymiana rezerw złota zapewnia natychmiastowy dostęp do waluty, która wciąż znajduje się na szczycie globalnej hierarchii finansowej: dolara amerykańskiego. To pomaga zrozumieć nietypowe zachowanie cen kruszcu. Zamiast napływu kapitału poszukującego schronienia, widzimy oficjalną i półoficjalną podaż. Niektóre kraje musiały po prostu upłynnić swoje rezerwy, aby załatać dziury w budżetach, które powstały przez wstrzymany eksport ropy - wyjaśnia Kristian Kerr.
Złoto w tym kontekście nie zawodzi jako bezpieczna przystań. Ono po prostu wykonuje swoje zadanie jako ostateczne źródło płynności. Służy jako zasób bilansowy, który państwo może w każdej chwili zamienić na twardą walutę, gdy wymaga tego sytuacja kryzysowa.
Inwestorzy idą śladem banków
Zmiana paradygmatu nie dotyczy wyłącznie instytucji państwowych. Prywatni inwestorzy, fundusze emerytalne oraz biura zarządzające majątkami najbogatszych rodzin dochodzą do bardzo podobnych wniosków.
Coraz większą uwagę zwracają na utrzymujące się deficyty, rosnące relacje długu do PKB oraz coraz większą skalę stymulacji fiskalnej. Wszystkie te czynniki zwiększają obawy o długoterminową deprecjację walut i ryzyko inflacyjne - tłumaczy Hansen.
Obawy o inflację, która ma charakter strukturalny ze względu na koszty transformacji energetycznej i fragmentację łańcuchów dostaw, skłaniają kapitał prywatny do poszukiwania twardych aktywów.
Złoto przyciąga inwestorów również dlatego, że brakuje dla niego oczywistych alternatyw. Rynki akcji notują świetne wyniki, ale ich wyceny osiągają poziomy, które budzą niepokój analityków. Obligacje państwowe generują dochód, ale w środowisku podwyższonej inflacji nie zawsze gwarantują ochronę kapitału. Gotówka z kolei traci na wartości każdego dnia. W tej sytuacji kruszec staje się naturalnym wyborem.
Ciągły popyt ze strony podmiotów wrażliwych na geopolitykę sprawia, że złoto utrzymuje wysokie wyceny nawet wtedy, gdy rynki akcji radzą sobie doskonale. W normalnych warunkach hossa na giełdach wywołałaby masową wyprzedaż kruszcu i realizację zysków. Obecnie jednak spadki cen są bardzo płytkie, ponieważ każdy dołek natychmiast wykorzystują banki centralne do uzupełnienia swoich rezerw.
Ta nowa dynamika sprawia, że największe globalne instytucje finansowe całkowicie przebudowują swoje prognozy. Skoro główni kupujący nabywają złoto ze względów strategicznych, a nie spekulacyjnych, cena schodzi na dalszy plan. Prowadzi to do sytuacji, w której wartość rezerw złota w posiadaniu banków centralnych zrównała się, a nawet nieznacznie przekroczyła wartość amerykańskich obligacji skarbowych w ich portfelach. To symboliczny moment, który potwierdza powolny, ale systematyczny proces odchodzenia od hegemonii dolara w globalnym systemie finansowym.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl