Złoto bije kolejny rekord. Oto co się stało z ceną
W poniedziałek, po raz pierwszy w historii, cena złota przebiła pułap 4,6 tys. dolarów za uncję. Tak inwestorzy zareagowali na informację, że szef Fed otrzymał wezwanie do zeznań w śledztwie karnym prokuratury federalnej oraz na rozwój wydarzeń wokół Wenezueli i Iranu - komentuje portal CNBC.
W poniedziałek cena złota wzrosła o 2 proc. i przekroczyła poziom 4,6 tys. dolarów za uncję - podaje CNBC. Jeszcze nigdy wcześniej nie była tak wysoka Obecnie wg danych z serwisu goldprice.org jest to 4610 dolarów.
Tylko od początku tego roku - a więc w niecałe dwa tygodnie - cena złota wzrosła o 6 proc. - zwraca uwagę CNBC. Natomiast na przestrzeni ubiegłego roku kruszec podrożał aż o 65 proc., kosztując jeszcze w styczniu 2025 roku około 2,6 tys. dol. za uncję.
"Przeproście za Włochów". Minister zwrócił się do polityków PiS
Dlaczego złoto drożeje
Portal tłumaczy, że obecne zwyżki to efekt zarówno wieści z USA, jak i rozwoju wydarzeń na arenie międzynarodowej. Po pierwsze: inwestorzy reagują na to, że szef Rezerwy Federalnej Jerome Powell poinformował w niedzielę, iż otrzymał wezwanie do zeznań w śledztwie karnym prokuratury federalnej, co ma związek z jego zeznaniami przed Kongresem dotyczącymi remontu siedziby Fed.
W ocenie Powella wezwanie to atak administracji Trumpa na niezależność banku, a śledztwo jest tylko pretekstem do uderzenia w niego i bank centralny za to, że nie prowadzą polityki pieniężnej zgodnie z życzeniami prezydenta - czyli nie dość szybko obniżają stopy procentowe. "Scenariusz, w którym mianowanie nowego prezesa Fed może utorować drogę do szybszych obniżek stóp procentowych, tradycyjnie sprzyja złotu" - tłumaczy CNBC.
Po drugie: inwestorzy obserwują wydarzenia wokół Wenezueli i Iranu - dodaje portal. Napięta sytuacja w tych krajach dodatkowo zwiększyła atrakcyjność złota jako "bezpiecznej przystani". Na początku roku USA przeprowadziły w Wenezueli operację, której efektem było pojmanie prezydenta Nicolasa Maduro i przewiezienie go do Stanów.
Departament Stanu poinformował w sobotę, że obywatele USA przebywający w Wenezueli powinni niezwłocznie opuścić kraj. W komunikacie wskazano na rosnące zagrożenie ze strony uzbrojonych formacji.
Rząd Wenezueli zapowiedział z kolei "rozpoczęcie eksploracyjnego procesu dyplomatycznego" ze Stanami Zjednoczonymi "mającego na celu przywrócenie działalności misji dyplomatycznych w obu krajach". W oświadczeniu opublikowanym w piątek na Telegramie wyjaśniono, że działania te mają służyć "usunięciu skutków agresji i porwania" prezydenta Nicolasa Maduro oraz jego małżonki, Cilii Flores, a także "opracowaniu programu roboczego w kwestiach wzajemnego zainteresowania".
Natomiast w Iranie trwają bardzo intensywne antyrządowe protesty. Prezydent Donald Trump, pytany, czy poważnie rozważa opcję ataku na Iran, potwierdził w niedzielę, że "przygląda się temu", dodając, że zamierza spotkać się z synem byłego szacha Iranu Rezą Pahlawim, który namawia USA do ataków na reżim. Trump wcześniej dwukrotnie groził irańskiemu reżimowi mocną odpowiedzią, jeśli będzie strzelać do uczestników antyreżimowych protestów. Prezydent dodał, że otrzymuje raporty na temat sytuacji niemal co godzinę.
źródło: CNBC, PAP