Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Katarzyna Bartman
|
aktualizacja

Zwolnienia z pracy i nagany za "białą noc przecen" w Biedronce. Sieć karze pracowników-kombinatorów

477
Podziel się

Nie tylko klienci Biedronki skorzystali z błędu w systemie kasowym, który rozdawał niemal za darmo najdroższe produkty. Na zakupy rzucili się też pracownicy. Sieć zwalnia ich teraz za to, że zamiast bronić swojego miejsca pracy, chcieli wyłudzić przecenione towary. - Pracownicy to też klienci sklepu, mogli kupować jak wszyscy inni - bronią zwalnianych osób związki zawodowe.

Na błędzie w systemie informatycznym skorzystali nie tylko klienci, ale też niektórzy pracownicy Biedronki.Teraz tracą pracę.
Na błędzie w systemie informatycznym skorzystali nie tylko klienci, ale też niektórzy pracownicy Biedronki.Teraz tracą pracę. (Biedronka)
bDIgSNmd

Przypomnijmy: 26 kwietnia 2020 r. właściciel sieci sklepów Biedronka poinformował w mediach o nadzwyczajnej promocji pod hasłem "biała noc". Sieć obiecywała, że przy zakupie 20 produktów trzy można dostać gratis. Miały to być trzy najtańsze produkty, ale coś poszło nie tak.

Najprawdopodobniej wskutek błędu w systemie informatycznym zamiast najtańszych produktów, klienci dostawali za darmo te najdroższe. Ludzie wychodzili więc ze sklepów obładowani drogimi towarami, w tym elektroniką, za które praktycznie nic nie płacili.

- Pracowałem wtedy na nocnej zmianie - mówi nam pan Jarek, pracownik ochrony w Biedronce w Aleksandrowie Kujawskim. - Po zakończeniu zmiany, a było to ok. godziny 3.30 nad ranem, też zrobiłem zakupy w promocji. Wszyscy dookoła mówili, że to "przebojowa promocja". Myślałem, że pracodawca zrobił taką ekstra akcję i dał niskie ceny na najdroższy towar specjalnie, nie przypuszczałem, że to jest błąd systemu. Dopiero później się dowiedziałem, że to był wypadek przy pracy. Od razu przyniosłem zakupy do sklepu, by je zwrócić - mówi nam ochroniarz.

bDIgSNmf

Zobacz: Niedziele handlowe. "Powinny wrócić na ten i kolejny rok"

W ochronie pracuje od wielu lat. Ma sukcesy w łapaniu sklepowych złodziei. Pracodawca podpisał z nim umowę na trzy lata. Teraz dowiedział się, że najprawdopodobniej straci pracę 1 czerwca. - Nie rozumiem, dlaczego chcą mnie zwolnić? Zrobiłem zakupy jak każdy klient sklepu, byłem już po godzinach swojej pracy. Codziennie robię zakupy w tym sklepie i dotąd nikomu to nie przeszkadzało, że zostawiam tam część swojej wypłaty. Dlaczego nie mogłem więc zrobić zakupów tego dnia? - pyta rozgoryczony.

Pan Jarosław nie jest jedynym, który zadaje sobie takie pytania. Pracodawca, portugalska spółka Jerónimo Martins, postanowił rozstać się z wieloma osobami, które pracowały tej nocy. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, część zwolnionych osób (głównie kierownicy i kasjerzy) dostała wypowiedzenia z pracy z zachowaniem okresu wypowiedzenia, inne dostały nagany z wpisem do akt pracowniczych.

bDIgSNml

Pani Dorota przez 16 lat była kierowniczką Biedronki na Śląsku. Miała dyżur w "białą noc przecen". Od 1 maja jest bezrobotna. Umowę o pracę z siecią rozwiązała sama pod wpływem strachu. Kierownik regionu miał dać jej do zrozumienia, że będzie wnioskował o ukaranie jej najwyższą możliwą karą za to, że biernie przyglądała się, jak czterech mężczyzn kupuje w nocy dziecięce pampersy za bezcen.

– Mieliśmy przez całą noc tylko jeden przypadek takich zakupów w promocji. Dopiero następnego dnia o godz. 9 rano dowiedziałam się od kierownika regionu, że to był błąd systemu. Również zrobiłam zakupy tamtej nocy, ale natychmiast zwróciłam towar do sklepu. Sieć non stop urządza promocje, nie nadążamy już z pracą. Jesteśmy przemęczeni. Nie czuję się winna, bałam się dyscyplinarki, dlatego się zwolniłam – mówi była już pracownica Biedronki.

Utrata zaufania

Money.pl dotarł do uzasadnienia zwolnienia jednego z pracowników, który chce pozostać anonimowy. Mowa jest w nim o utracie zaufania do pracownika w związku z nierzetelnym wykonywaniem przez niego obowiązków służbowych. Władze spółki zarzuciły podwładnym, że ci nie powiadomili w nocy serwisu technicznego firmy (helpdesku) o błędzie w systemie oraz sami skorzystali, kupując za bezcen najdroższe towary z sekcji non food, czyli inne niż żywność.

bDIgSNmm

Alfred Bujara, szef sekcji handlowej NSZZ "Solidarność", stoi murem za zwalnianymi. - Apelujemy do pracodawcy, by przemyślał swoje nieetyczne i niesprawiedliwe postępowanie wobec zwalnianych osób - mówi związkowiec.

Jego zdaniem sieć zachęcała społeczeństwo do skorzystania z nadzwyczajnej promocji nocnej, przyciągając ludzi do sklepów atrakcyjnymi cenami. Pracownicy też mieli prawo z niej skorzystać jako klienci, tym bardziej że niektórzy z nich zostawiają w kasach supermarketu nawet połowę swojej miesięcznej wypłaty.

Związkowiec zwraca uwagę, że był środek nocy. - Niektórzy próbowali alarmować helpdesk, że są problemy, ale nic to nie dało. Na poziomie sklepu nie można zmienić cen, one są programowane centralnie - tłumaczy Bujara. - Jak ci ludzie mieli powstrzymać sprzedaż? Zamknąć sklepy? Wówczas pracodawca zwolniłby ich za jeszcze większe starty - podkreśla.

bDIgSNmn

Zdaniem Bujary pracodawca, który uruchamia akcję promocyjną na taką wielką skalę, powinien był wcześniej sprawdzić, czy wszystko działa prawidłowo. Ponosi on odpowiedzialność i ryzyko związane z wdrażaniem takich promocji i nie powinien teraz przerzucać odpowiedzialności za to, co się stało, na pracowników.

Jak udało się nam ustalić, część pracowników nie próbowała kupować towaru za bezcen, ale "ratowała" pracodawcę. W niektórych sklepach podejmowano decyzje o chowaniu do magazynu najdroższych produktów. Pracownicy nie mogli zmienić cen, więc decydowali się na "ukrycie" towaru. Były też jednak przypadki, w których pracownicy po tym jak skończyli pracę, wykupywali towar w swojej placówce, po czym w środku nocy jechali do kolejnej Biedronki.

Powinni dostać dyscyplinarki

Sławomir Paruch, radca prawny i partner zarządzający w kancelarii prawa pracy PCS Paruch Chruściel Schiffter, nie ma wątpliwości, że Jerónimo Martins miało prawo zwolnić pracowników nawet w trybie dyscyplinarnym. Przyczyną zwolnienia nie był sam błąd informatyczny, ale udział w procederze zakupu po zaniżonych cenach, choćby przez bierną obserwację, a niekiedy przez czynny udział w zakupach.

bDIgSNmo

Nie zgadza się z argumentem związków zawodowych, że pracownicy to też klienci i że mogli zrobić zakupy jak każdy.

- Jeśli pracownik był świadom, że pracodawcy wyrządzona jest szkoda i nie zareagował odpowiednio, kiedy najdroższy towar był wykupowany po najniższej cenie, naruszył podstawowe obowiązki pracownicze. Jego obowiązkiem było zablokowanie dalszej sprzedaży. Korzystanie z okazji i robienie w takich okolicznościach prywatnych zakupów jest skrajnie ciężkim naruszeniem obowiązków, mogącym wypełniać znamiona przestępstwa. Przedstawione okoliczności mogą potwierdzać, że niektórzy pracownicy świadomie działali na szkodę zatrudniającej ich firmy - uważa prawnik.

Zwróciliśmy się z prośbą o stanowisko do Jerónimo Martins. Właściciel Biedronki nie komentuje zwolnień.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDIgSNmG
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(477)
B.
9 miesięcy temu
Ej, a w jaki sposób Biedronka dowiedziała się że to pracownik zrobił takie zakupy? Czyli wchodząc jako przykładowy Kowalski do sklepu, mają rejestr co kupił kowalski i gdzie on pracuje? Ach zapomniałem że przecież mają "kolegów" w pracy.
pracownik
9 miesięcy temu
Biedronka ms gdzieś pracowników, byle zarobić! A już szczyt hamstwa wykazuje niejaka pani Monika - kierowniczka rejonowa z Chorzowa - bardziej się nadaje do pracy w jakimś obozie niż współpracy z personelem
Biedronka to ...
9 miesięcy temu
Hahahaha no nie wierzę, a jak pracodawca okrada pracowników to jest dobrze, jak pracodawca ma w du zdrowie pracownika i każe zapiera.... to też jest git.... No ale jak pracownik zrobił zakupy jak normalny klient, to jest beee, a to nie pracownika wina, tylko w centrali kogoś kto zaakceptował promocje i błąd zrobił. Teraz to ma być winny pracownik? 😂 Cyrk na kółkach. Może z centrali niech weźmie ten błąd na swoją klatę? Tak bo to nie pierwszy taki błąd, co miało np kosztować 20 zł a kosztowało 1zl.... Dlaczego pracownicy mają cierpieć za czyjś przerażający błąd? Co w takim przypadku pracownik miał zrobić? Kłócić się, szarpać się z klientem którego to nie obchodzi bo ma to skasować? Bo zamknąć sklepu też nie, bo zaraz by była afera. Zamiast obarczać pracowników, to może wartało by przyjrzeć się świeżości towaru i jakości swoim towarom- bo tu jest najgorzej, a o syfie na sklepach i jak wali na sklepie nie świeżym mięsem to już tragedia. Najgorsze sklepy ze wszystkich tego typu... Aż dziw, że sanepid nie zamyka tych biedronek, zatem biedronka na biedronce, jak grzyby pod deszczu budują się...
bDIgSNmH
Prawnik
9 miesięcy temu
Dyscyplinarke powinni dostać informatycy bo to był błąd informatyczny a nie pracownicy Biedry vel klienci sklepu. Dobry prawnik i Jeronime będzie wypłacał zwolnionym pracownikom duże odszkodowania za straty moralne i niesłuszne zwolnienie. Dość tego wyzyskiwania przez obcokrajowców !!!
Adam
9 miesięcy temu
Sam bym tak robił - mogę nie być świadomy regulaminu promocji. Nie powinno mnie to obchodzić - zapłaciłem przy kasie? nic nie wyniosłem bez płacenia? Wszystko inne mnie g obchodzi.
...
Następna strona