Po wtorkowym spotkaniu ministrów energii państw UE Dan Joergensen ocenił, że Unia nie mierzy się dziś z bezpośrednimi niedoborami ropy naftowej i gazu ziemnego, ale napięcia widać już na rynku części paliw. Według komisarza 30 dni konfliktu zwiększyło unijne wydatki na import paliw kopalnych o 14 mld euro.
- W miarę jak kryzys na Bliskim Wschodzie wkracza w drugi miesiąc, staje się jasne, że stoimy w obliczu bardzo poważnej sytuacji. Chociaż w UE nie ma bezpośrednich niedoborów ropy naftowej i gazu ziemnego, obserwujemy ograniczenia na rynku niektórych produktów, zwłaszcza oleju napędowego i paliwa lotniczego - powiedział Joergensen po spotkaniu ministrów energii państw UE.
Duńczyk dodał, że presję zwiększają także ograniczenia na globalnych rynkach gazu oraz ich wpływ na ceny energii elektrycznej.
Ceny energii w UE i plan Komisji Europejskiej
Ministrowie wymienili się we wtorek informacjami o działaniach krajowych, a także rozmawiali o wspólnych rozwiązaniach, które ma przedstawić Komisja Europejska.
Pakiet nazywany przez Komisję Europejską "skrzynką narzędziową" ma dotyczyć m.in.: obniżenia podatków za energię elektryczną, zmniejszenia opłat za przesył i dystrybucję energii, promowania długoterminowych umów w energetyce, wsparcia inwestycji w OZE.
- Nie powinniśmy się łudzić, że konsekwencje tego kryzysu dla rynków energii będą krótkotrwałe, bo nie będą - powiedział Joergensen.
Komisarz zaznaczył też, że państwa członkowskie powinny działać wspólnie i koordynować odpowiedź na kryzys.
- Unikajmy też rozdrobnionych reakcji na szczeblu krajowym i sygnałów zakłócających rynki - zaznaczył. - Nasze środki muszą być ukierunkowane, muszą mieć charakter tymczasowy i nie mogą pogarszać warunków podaży i popytu - podkreślił.
Konieczna redukcja zużycia
Wiele państw, w tym Polska, zdecydowało się na wprowadzenie pułapu cen na paliwa. Joergensen nie chciał jednak oceniać rozwiązań wdrażanych osobno przez poszczególne kraje.
- Nie ma jednego rozwiązania pasującego wszystkim - powiedział. - Jest też jasne, że musimy pomagać grupom wrażliwym. Powiedziawszy to, dodam, że znajdujemy się w sytuacji, która może się pogorszyć i w której rzeczywiście konieczna jest redukcja popytu. Zachęcam państwa członkowskie do wzięcia tego pod uwagę przy stosowaniu różnych środków kryzysowych - zaznaczył.
Pytany o sposoby ograniczenia popytu na paliwa, wskazał na 10-punktowy plan MAE. Dokument rekomenduje m.in. pracę z domu, ograniczenie prędkości na autostradach o co najmniej 10 km/h, wsparcie transportu publicznego, car sharing.
Joergensen podkreślił, że obecny kryzys różni się od sytuacji z 2022 r., która była związana z dostawami gazu po pełnowymiarowej agresji Rosji na Ukrainę.
- Sytuacja jest inna i pod wieloma względami skutki mogą być bardziej skomplikowane niż w 2022 r., ponieważ jesteśmy tak zależni od rosnących cen na rynkach światowych i mamy do czynienia z bardziej zróżnicowaną gamą produktów, na które to zjawisko ma wpływ - powiedział komisarz ds. energii.
Duńczyk dodał, że Europa jest dziś lepiej przygotowana niż w 2022 r., bo od tamtego czasu wdrożono wiele projektów OZE, które dają tanią i własną energię w systemie. Zaapelował też do państw członkowskich o przyspieszenie inwestycji, które są już blisko zakończenia.