Nowa Omoda 7. Pierwsze wrażenia z jazdy chińską hybrydą plug-in
Omoda 7 weszła na polski rynek z ceną od 169 tys. 900 zł. Jednak chiński producent stara się, by cena nie była jej jedynym atutem. Podczas jazd testowych w Trójmieście sprawdziłem, jakie pierwsze wrażenie robi SUV z napędem hybrydowym plug-in.
Chińska marka Omoda wprowadziła na polski rynek trzeci model – Omoda 7 z napędem Super Hybrid, czyli hybrydę plug-in (PHEV). Z tyłu wyróżnikiem Omody 7 są reflektory w kształcie błyskawicy. Patrząc na nią z przodu, trudno uniknąć skojarzeń z japońską marką Lexus – wąskie światła i geometryczny grill w kształcie litery X mogą kojarzyć się z modelem RX. Przypadek? Nie sądzę.
Jednak Omoda 7 nie ma ambicji z segmentu premium. To auto rodzinne, kompaktowe, które próbuje znaleźć swoje miejsce w najpopularniejszym w Europie segmencie – C-SUV. Jego stylistyka jest nowoczesna, ale trudno nazwać ją odkrywczą.
Omoda 7 w czarnym lakierze blednie jednak na tle egzemplarzy w kolorach metalicznej zieleni, srebrnym i szarym – te lepiej podkreślają detale i wyróżniają samochód na drodze. Bo choć trudno tu mówić o ekstrawaganckim wyglądzie, ten model ma w sobie pierwiastek tego "czegoś".
Omoda - autonomiczne parkowanie
Nadwozie Omody 7 ma 462 cm długości, 187 cm szerokości i 167 cm wysokości. Rozstaw osi to 270 cm, a prześwit – 18 cm. Minimalna pojemność bagażnika to 632 l, jednak po rozłożeniu tylnej kanapy można uzyskać 1265 l.
Wrażenia z wnętrza
Wnętrze, w charakterystyczny dla Omody i innych chińskich marek sposób, jest minimalistyczne. Monolityczna deska rozdzielcza z dwoma kolorowymi ekranami – pierwszy (8,9") pełni funkcję zegarów za wieńcem kierownicy, drugi (15,6") – centrum sterowania komputerem pokładowym, nawigacją i multimediami. Nowością jest opcja elektrycznego przesuwania ekranu przed fotel pasażera. Po co? Nie wiem.
Przycisków jest tu jak na lekarstwo – na kierownicy i konsoli środkowej, pod półką na dwa smartfony. Sterowanie lusterkami również odbywa się z poziomu kierownicy. Na szczęście tę funkcję menu można aktywować nie tylko na ekranie dotykowym, ale również programowalnym przyciskiem na kierownicy.
Pierwsze wrażenia z wnętrza są dobre. Fakt, nie znajdziemy tu skóry i wyszukanych materiałów. Jednak zamiast twardego plastiku wykorzystano sztuczny zamsz. Opcjonalny system audio Sony zapewnia dźwięk z ośmiu głośników. Fotele są komfortowe, a na wygodę nie powinni narzekać też podróżujący w drugim rzędzie. Wnętrze doświetla duży, panoramiczny dach z elektrycznie rozwijaną roletą.
Dostęp do wnętrza dają klasyczne klamki jednak "schowane" w obrysie nadwozia. Choć te elektrycznie wysuwane wyglądają efektownie, przynajmniej część producentów wycofuje się z nich. Co więcej, w Chinach od 1 stycznia 2027 r. elektrycznie wysuwane klamki będą zakazane. Decyzja ta jest podyktowana względami bezpieczeństwa po serii wypadków drogowych.
Omoda 7 z napędem Super Hybrid
Pod maską silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM i 215 Nm maks. momentu obrotowego. Prym wiedzie jednak jednostka elektryczna o mocy 204 KM i 310 Nm. To ona przede wszystkim napędza nową Omodę 7. Moc systemowa układu to 279 KM i 365 Nm.
Przyspieszenie od zera do "setki" zajmuje 8,5 s. Baterie mają pojemność 18,4 kWh, co po pełnym ich naładowaniu pozwala pokonać do 90 km wyłącznie na prądzie. Auto można ładować z domowego gniazdka, wolniejszych ładowarek AC, jak i za pomocą szybkiego ładowania DC – złącze CCS/Type2 pozwala przyjąć do 40 kW.
Zbiornik paliwa pomieści 60 l benzyny, co pozwala wybrać się Omodą 7 również w dłuższą trasę bez potrzeby częstego tankowania. Średnie zużycie wg producenta to 6 l/100 km.
Pierwsze jazdy testowe, pierwsze wrażenia
Za kierownicą Omody 7 usiadłem podczas pierwszych jazd testowych w Trójmieście. Kilka godzin za kierownicą na drogach wokół Gdańska i Gdyni to jeszcze za krótko, by ocenić deklaracje producenta w zakresie zużycia paliwa, energii i czasu ładowania. Wystarczyło jednak, by stwierdzić, że w warunkach codziennych dojazdów Omoda 7 prowadzi się po prostu komfortowo i przyjemnie.
Ten samochód nie sili się na sportowe ambicje, choć dynamiki na drodze ekspresowej mu nie brakuje. Jeśli Omoda 7 ma być atrakcyjnym wizualnie, przestronnym, rodzinnym i komfortowym samochodem – jest duża szansa, że te obietnice dowiezie. Na polskim rynku model ten wyceniono od 169 tys. 900 zł. W tej cenie można nabyć wariant wyposażenia Comfort.
Bogatszą wersję Luxury wyceniono na 179 tys. 900 zł. Wersja Premium, najwyższa, to kolejne 5 tys. zł dopłaty. W tej cenie jest funkcja masażu w przednich fotelach, czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz asystent zdalnego parkowania wraz z pilotem.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl