Odpływ turystów z Bliskiego Wschodu. Zapatrują się na nowy kierunek
Hiszpański sektor turystyczny spodziewa się napływu turystów z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie – poinformował w piątek dziennik "El Pais". Zwiększone zainteresowanie wczasami w tym kraju dostrzega już globalne biuro podróży TUI.
Dziennik podkreśla, że coraz więcej osób zaczyna odwoływać loty do takich państw, jak Egipt czy Jordania, które graniczą z Izraelem, państwem, które bierze udział w wojnie i jest celem ataków Iranu. Do tego dochodzi Dubaj i całe Zjednoczone Emiraty Arabskie, które leżą w bezpośredniej bliskości i zasięgu irańskich rakiet. Hiszpania jawi się w tym miejscu jako bezpieczny i atrakcyjny kierunek.
Obecnie możemy zaobserwować większe zainteresowanie w perspektywie krótkoterminowej krajami śródziemnomorskimi, takimi jak Hiszpania, Portugalia i Włochy – powiedział w rozmowie z "El Pais" rzecznik firmy turystycznej TUI.
"Nie będzie to masowe, ale niemieccy i brytyjscy turyści wybiorą inne, bezpieczniejsze destynacje, takie jak Wyspy Kanaryjskie. Mimo że średnie ceny są tutaj dwa lub trzy razy wyższe niż w Egipcie czy Turcji - przyznał hotelarz z Wysp Kanaryjskich. Nie wykluczył, że w przypadku sprzyjającej pogody Europejczycy z Zachodu zostaną w swoich ojczyznach.
Raz dostał zlecenie na przewóz koperty. Kto zamawia powietrzne taksówki?
Według danych Światowej Rady Podróży i Turystyki (WTTC), zrzeszającej liderów prywatnego sektora turystycznego, w 2025 r. na całym świecie odnotowano rekordową liczbę 1,5 mld podróżujących. Najczęściej odwiedzanym krajem na świecie była Francja ze 105 mln zagranicznych gości. Tuż za nią uplasowała się Hiszpania, którą odwiedziło 97 mln turystów.
W połowie stycznia minister turystyki Jordi Hereu ocenił, że w 2026 r. Hiszpania prawdopodobnie przekroczy granicę 100 mln przyjezdnych zza granicy. Sektor turystyczny w Hiszpanii odpowiada za ok. 15 proc. PKB.
źródło: "El Pais"