Rząd interweniuje na rynku paliw. Jest zaskoczenie. Tak może zmienić się cena
– Będzie zamieszanie na rynku hurtowym, część właścicieli stacji nie będzie chciała kupić paliwa na stację, zanim nie zostanie ogłoszone wejście w życie nowych cen – mówi money.pl Rafał Zywert, ekspert i analityk rynku paliw z firmy Reflex, komentując zapowiedzianą przez premiera "maksymalną cenę detaliczną na paliwa".
Premier Donald Tusk ogłosił pakiet "CPN – ceny paliwa niżej", który rząd ma przyjąć jeszcze w czwartek i skierować do Sejmu. Będzie to pakiet rozwiązań ustawowych, które mają doprowadzić do obniżenia cen paliw na stacjach w Polsce. Złożą się na niego:
- obniżka VAT na paliwa z 23 do 8 proc.
- obniżka akcyzy o 29 gr na benzynę i 28 gr na olej napędowy,
- wprowadzenie maksymalnych cen detalicznych na paliwa.
Według analityka rynku paliw pierwsze dwa rozwiązania są tym, czego eksperci oraz rynek się spodziewali. Zwraca też uwagę, że zarówno obniżka podatku VAT na paliwa, jak i obniżka akcyzy są mechanizmami już w przeszłości przetestowanymi.
– Te dwa narzędzia przełożą się na cenę diesla niższą średnio o 1,36 zł brutto, a w przypadku benzyny o 1,16 zł brutto. Zupełną nowością i tak naprawdę wielką niewiadomą jest zapowiedź codziennego ustalania cen maksymalnych paliw na stacjach – mówi money.pl Rafał Zywert, ekspert i analityk rynku paliw z firmy Reflex.
Kierowcy apelują do premiera. Liczą na pilną reakcję rządu
Zagadka maksymalnej ceny paliwa
Donald Tusk zapowiedział, że cena maksymalna paliw na stacjach będzie ustalana codziennie przez ministra finansów na podstawie średnich cen paliw w polskich rafineriach oraz wskaźnika kosztów.
– Załóżmy, że cena zakupu diesla na rynku hurtowym wyniesie około 6,90 zł brutto za litr, bez marży. Moim zdaniem należałoby uwzględnić średnio 50 gr, co dałoby maksymalną cenę diesla w granicach 7,50 zł za litr, biorąc pod uwagę upusty. Pytaniem pozostaje, czy ten wskaźnik będzie taki sam dla wszystkich stacji, a jeśli tak, to co ze stacjami przy autostradach? Im może grozić nierentowność, bo koszty mają zdecydowanie wyższe – ostrzega Rafał Zywert.
Ekspert zwraca uwagę na dużą niepewność dla rynku paliwowego w Polsce w związku z zapowiedzią premiera. Niewiadomą jest też moment wejścia w życie nowych regulacji. Premier zapowiedział, że w porozumieniu z marszałkami Sejmu i Senatu nowe przepisy mogą przejść ścieżkę legislacyjną przez obie izby parlamentu już w piątek. Jeszcze w piątek mogłaby trafić na biurko prezydenta.
– Będzie zamieszanie na rynku hurtowym, przynajmniej część właścicieli stacji nie będzie chciała kupić paliwa na stację, zanim nie zostanie ogłoszone wejście w życie nowych, niższych cen. Spodziewam się spadku sprzedaży i niezadowolenia na rynku paliwowym – dodaje Rafał Zywert.
Wskazuje na jeszcze jeden aspekt, który może być problematyczny zwłaszcza dla mniejszych, niezależnych stacji paliw, które nie realizują codziennych dostaw paliwa.
– Taka stacja kupuje w poniedziałek paliwo w cenie X, ale sprzedaje je jeszcze we wtorek i w środę. Jeśli ustalona cena maksymalna we wtorek będzie niższa, stacja musiałaby sprzedawać paliwo kupione drożej w niższej cenie. To jest ryzyko – ostrzega Rafał Zywert w rozmowie z money.pl.
"Ja bym to rozwiązał inaczej"
Nie wyklucza też, że ogłoszone wcześniej nie tylko przez Orlen długoterminowe promocje na tankowanie nie tylko w weekendy mogą stracić sens. – To jest kolejny problem i wyzwanie dla rynku. Uważam, że z perspektywy kierowcy, statystycznego Kowalskiego, ogłoszony dzisiaj plan jest super. Nie mam co do tego wątpliwości. Jednak z perspektywy polskiego rynku paliwowego jest dużo niewiadomych i ryzyka – podkreśla ekspert.
Pytamy go o alternatywę dla ogłoszonego przez rząd pomysłu. – Ja bym to rozwiązał inaczej. Obniżyłbym VAT na paliwo oraz akcyzę i ostrzegłbym, że jeśli stacje będą wykorzystywać sytuacje, to wtedy wprowadzimy ceny maksymalne. To by wystarczyło jako "straszak" – mówi Rafał Zywert.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl