Ponad 8 zł za litr oleju napędowego i 7 zł za litr benzyny Pb95 to fakt na stacjach paliw. Zaledwie w dwa tygodnie tankowanie 50-litrowego baku podrożało o blisko 50 zł. Analitycy ostrzegają, że to jeszcze nie musi być koniec podwyżek – ceny podążają w kierunku 9 zł za litr diesla. Dopóki konflikt na Bliskim Wschodzie się nie zakończy, perspektywa wzrostów cen będzie wisieć w powietrzu.
Dotychczas rząd nie zdecydował się ani na uwolnienie strategicznych rezerw, ani na obniżkę podatku VAT na paliwa. Sytuację "ratuje" Orlen, który ogłosił niemal całkowitą rezygnację z marży, a także promocje na tankowanie w tej i innych sieciach paliw. W piątek wieczorem premier Donald Tusk powiedział, że decyzję o obniżeniu podatku VAT na paliwa "trzyma w rezerwie cały czas".
– Ja muszę być bardzo czujny. Nie wiemy, co się wydarzy za pięć dni i za dwa tygodnie. I dlatego te stosunkowo skromne narzędzia działania, czyli to, co można zrobić z marżą, akcyzą, podatkiem VAT, musimy zachować na tę najczarniejszą godzinę, bo ona, niestety, może lada chwila nastąpić – stwierdził szef rządu w TVN24.
WIDEO"Rządowa stacja" w Warszawie. Sprawdziliśmy jak wyglądają ceny za paliwo
Za wcześnie na obniżkę podatku VAT?
Eksperci oceniają, że taktyka przyjęta w tej sprawie przez rząd może być słuszna. Uważają, że dotychczas mechanizmy rynkowe cały czas działają. I przede wszystkim uspokajają, że Polsce brak paliwa nie grozi – inaczej niż miało to miejsce w sytuacji tzw. cudu paliwowego i masowych "awarii dystrybutorów" na Orlenie, dziś jego import wciąż jest opłacalny.
Obniżka podatku VAT przyniosłaby ulgę tylko użytkownikom indywidualnym, a nie biznesowi. Oczywiście, wszyscy chcemy płacić za tankowanie jak najmniej, ale z punktu widzenia gospodarki na pierwszym planie powinna być troska o dalsze funkcjonowanie przedsiębiorstw, dla których paliwo to jeden z podstawowych kosztów działalności – mówi money.pl dr Jakub Bogucki, ekspert rynku paliw z e-petrol.pl.
Jeśli wzrost cen paliwa będzie długotrwały i postępujący, prędzej czy później odbije się na cenach towarów i usług. Kilka dni temu minister finansów i gospodarki Andrzej Domański prognozował, że obecna sytuacja na rynkach, związana z konfliktem na Bliskim Wschodzie, może podbić inflację o mniej niż 0,4 pkt. proc..
Z raportu UCE Research i Shopfully Poland wynika, że wzrostu cen świątecznych produktów wywołanego konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie obawia się 73 proc. respondentów. Jego autorzy wskazują, że podwyżki nie powinny przekroczyć poziomu 5 proc., o ile konsumenci nie wpadną w zakupową panikę.
– Obniżka akcyzy to jest prosta sprawa. W Unii Europejskiej obowiązują limity, do których można akcyzę na paliwo obniżyć. To przełożyłoby się na obniżkę o 29 gr netto na litrze benzyny i diesla. Gdyby VAT spadł do 8 proc. przy obecnym poziomie cen, to diesel byłby tańszy o 1,4 zł brutto – wylicza Rafał Zywert, ekspert rynku paliw z firmy Reflex, w rozmowie z money.pl.
Jego zdaniem rząd może wstrzymać się z takim działaniem do czasu, gdyby rzeczywiście ceny paliw mogły podskoczyć do 10 zł za litr diesla, bo wówczas skutek obniżki podatku VAT byłby bardziej odczuwalny w portfelach.
Uważam, że to jeszcze nie jest moment na takie działania. Przy dalszych wzrostach cen, byłaby to tylko chwilowa ulga. Myślę, że rząd może się obawiać widma dwucyfrowych cen na stacjach paliw i temu będzie chciał przeciwdziałać – ocenia ekspert.
Trzy scenariusze na stole w Kancelarii Premiera
O tym, że rząd jest gotowy do interwencji, mówił w poniedziałek wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. – Ta gotowość jest. O tym mówił premier już kilka dni temu. Minister Motyka tutaj podejmuje wszelkie możliwe działania, też największy koncern naftowy Orlen udostępnił różnego rodzaju obniżki, promocje – stwierdził.
Jak ustaliło RMF FM, rząd rozmawia z Orlenem o trzech możliwych scenariuszach:
- uwolnienia rezerw paliwowych,
- obniżki opodatkowania, na przykład akcyzy na paliwa, co według rozgłośni ma napotykać opór ze strony Ministerstwa Finansów,
- przerzucenia części kosztów na Orlen, który miałby samodzielnie ograniczyć lub wręcz zamrozić ceny paliw.
– Orlen minimalizuje swoją marżę detaliczną na tyle, ile się da, oczywiście nie mogąc działać na szkodę firmy. Inne instrumenty są w rękach państwa. To, co dla nas jest kluczowe, to zabezpieczenie dostaw, stabilności, tego, żeby nie było braków na stacjach benzynowych – powiedział Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych, w Polsat News w poniedziałek wieczorem. To jego resort realizuje nadzór właścicielski nad Orlenem.
Ceny ropy naftowej. Co się dzieje?
Poniedziałek przyniósł zwrot na rynkach paliw. Choć prezydent USA zapowiedział w weekend ataki na obiekty energetyczne Iranu, jeśli ten nie odblokuje cieśniny Ormuz, to w południe czasu polskiego Donald Trump poinformował, że odroczy te działania o pięć dni. Podkreślił, że z Iranem przeprowadzono pozytywne rozmowy, zmierzające do zakończenia ataków.
Teheran zaprzeczył, by prowadził z Amerykanami jakiekolwiek bezpośrednie lub pośrednie rozmowy. Cena ropy Brent spadła wtedy ze 108,8 dol. za baryłkę na otwarciu do 96,32 dol. na zamknięciu, a amerykańska ropa WTI – do 88 dol. za baryłkę, czyli poziomu z 11 marca, gdy Międzynarodowa Agencja Energii ogłosiła największe w historii uwolnienie rezerw ropy.
Jednak we wtorek rano ceny ropy znów rosły. Inwestorzy pozostają sceptyczni wokół rozmów, o których w poniedziałek poinformował amerykański prezydent, nie są przekonani co do trwałości deeskalacji.
We wtorek w handlu azjatyckim:
- Kontrakty na ropę Brent do 102,96 dol. za baryłkę (wzrost o ponad 3 proc.).
- Amerykańska WTI osiągnęła poziom 91,27 dol. (wzrost o 3,6 proc.).
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl