Decyzja o tym, że końcowy akt greckiej tragedii, czyli Grexit nie zostanie rozegrany w najbliższych miesiącach zapadła już w zeszłym tygodniu. A przypieczętowało ją posunięciem ze strony ECB, który zrzucił problem finansowania greckich banków na Bank Grecji.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Niemniej biorąc pod uwagę ostrą retorykę używaną przez premiera Tsiprasa, inwestorzy mieli prawo się obawiać, że znalezienie kompromisu przed końcem lutego nie będzie łatwe. I dalej nie jest. Dzisiaj wprawdzie pojawiły się nieoficjalne informacje, że Komisja Europejska mogłaby przedłużyć obecny program pomocowy aż o 6 miesięcy (agencja MNSI). Plotki szybko zdementowano, więc szczegółów nie poznaliśmy. Pewien optymizm na rynku pozostał – inwestorzy liczą, że jutrzejsze _ przesłuchanie _ Greków na spotkaniu Eurogrupy przyniesie kolejne pozytywy. Tymczasem można odnieść wrażenie, że rynek nie zastanowił się dłużej nad dzisiejszą plotką z KE. Bo Grecy wielokrotnie w ostatnich dniach powtarzali, że nie zgodzą się na przedłużenie wsparcia na dotychczasowych warunkach.
Tym samym pomysł KE nie jest dla nich ofertą – a na pewno nie taką, na którą zgodzą się od razu bez możliwości dodatkowych negocjacji przy odpowiednim szumie medialnym (na potrzeby własnych wyborców, aby _ jakoś to wyglądało _). Oferta grecka dotyczy pomostowego finansowania na trzy miesiące – być może będzie to w formie emisji bonów skarbowych na specjalnych warunkach. Dyskusja ws. renegocjacji warunków zadłużenia dalej jest aktualna i nie będzie łatwa. Punktem zapalnym będą chociażby kwestie związane z dużymi prywatyzacjami, których proces Syriza zamroziła – tymczasem KE nieoficjalnie naciska na dokończenie tego procesu.
Wspólna waluta zyskała jedynie w relacji z jenem, a także AUD i CAD. W pierwszym przypadku widoczne było dzisiaj osłabienie jena na szerokim rynku (to wynik wczorajszych słów przedstawiciela Banku Japonii, że słaby jen nie jest problemem dla gospodarki), w drugim widać, że inwestorzy na AUD szybko zapomnieli o chińskich danych i zaczynają się pozycjonować pod czwartkowe publikacje. Z kolei CAD stracił po słowach szefa Banku Kanady, który stwierdził, że gospodarka powinna szybko odczuć negatywny wpływ niskich cen ropy – o takim ryzyku wspominaliśmy w raporcie tygodniowym.
W pozostałych relacjach euro dzisiaj traciło. Uwagę zwraca przecena względem walut skandynawskich (SEK i NOK). W pierwszym przypadku wygląda to na realizację zysków przed czwartkowym komunikatem Riksbanku (część inwestorów zabezpiecza się przed możliwością, że nie będzie on wystarczająco _ gołębi _?), a w drugim jest reakcją na dzisiejsze lepsze dane makro z Norwegii (inflacja CPI wzrosła w styczniu o 2 proc. r/r i 2,4 proc. r/r w ujeciu bazowym, czyli powyżej oczekiwań).
Na wykresie EUR/SEK można wskazać ważne wsparcie przy 9,39-9,40. Wyraźne złamanie tych poziomów będzie sygnałem, że korona szwedzka zaczyna dłuższy proces wychodzenia z dołka w który wpadła w ostatnich miesiącach. Niemniej wydaje się, że w kontekście czwartkowego komunikatu Riksbanku rynek może jeszcze raz zagrać na słabość SEK. W ostatnich tygodniach nie zaistniały wyraźne przesłanki, które miałyby zniechęcić tamtejszych decydentów od _ gołębich _ pomysłów w sferze polityki monetarnej.