Donald Trump: USA i Iran uzgodniły główne punkty porozumienia
Donald Trump stwierdził, że w rozmowach z Iranem uzgodniono "główne punkty porozumienia". Prezydent Stanów Zjednoczonych ocenił, że wojna może wkrótce się skończyć. Amerykanin zasugerował także, iż może kontrolować Cieśninę Ormuz wspólnie z Teheranem.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że podczas rozmów z Iranem obie strony uzgodniły główne elementy porozumienia. Wypowiedź padła podczas rozmowy z dziennikarzami na lotnisku w Palm Beach, przed jego odlotem do Memphis.
- Prowadzimy bardzo, bardzo mocne rozmowy. Zobaczymy, dokąd doprowadzą. Mamy punkty, główne punkty porozumienia. Powiedziałbym, prawie wszystkie punkty porozumienia - oznajmił Trump.
Prezydent USA mówił też, że negocjacje w niedzielę prowadzili jego doradcy Steve Witkoff oraz Jared Kushner. Zapowiedział kolejne rozmowy telefoniczne jeszcze w poniedziałek, a następnie spotkanie.
"Nie będzie mu na rękę". Analityk mówi, co dla Trumpa oznacza długi konflikt z Iranem
Warunki Trumpa
Pytany o to, co chce osiągnąć, Trump podkreślał wątek związany z bronią jądrową i sytuacją na Bliskim Wschodzie. Mówił m.in. o "nuklearnym pyle", co może być nawiązaniem do zapasów wysoko wzbogaconego uranu.
- Nie chcemy żadnych bomb atomowych, żadnej broni atomowej, nawet żeby byli blisko. (...) Chcemy pokoju na Bliskim Wschodzie. Nuklearny pył - będziemy tego chcieli i dostaniemy to, zgodziliśmy się na to. I chcemy zero wzbogacania - powiedział Trump.
Trump odniósł się również do zablokowanej żeglugi przez kluczową dla globalnego handlu ropą Cieśninę Ormuz. Stwierdził, że po zawarciu porozumienia ma zostać przywrócona, a sama cieśnina ma być kontrolowana wspólnie przez USA i Iran.
- Może przeze mnie, może przeze mnie i ajatollaha - powiedział Trump.
Dopytywany o to, kto po stronie Iranu prowadzi rozmowy, prezydent USA nie ujawnił tożsamości negocjatora. W materiale wskazano, że nazwał go "czołową osobą" i zaznaczył, że nie jest to najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei, o którym stwierdził, że "nie wiadomo, co się dzieje".
Prezydent ocenił, że gdyby był hazardzistą, postawiłby na sukces rozmów, choć jednocześnie mówił, że nie może tego zagwarantować. Zagroził, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, bombardowania zostaną wznowione. Trump zapewniał, że porozumienie będzie bardzo dobre zarówno dla Izraela, jak i dla innych państw regionu.
Iran nic nie wie
Trump skomentował też doniesienia irańskich mediów państwowych, które stanowczo zaprzeczają rozmowom z USA.
Ministerstwo spraw zagranicznych Iranu przekazało w poniedziałek, że dostało od USA propozycję negocjacji. Oferta miała zostać przedstawiona za pośrednictwem "zaprzyjaźnionych państw". Jednocześnie MSZ w Teheranie zaprzeczyło, aby od wybuchu wojny doszło do jakichkolwiek rozmów.
Trumpskwitował, że Irańczycy "powinni zatrudnić lepszych ludzi od public relations" i sugerował, że przyczyną mógł być brak informacji wywołany zakłóceniami łączności.
- Łączność, jak wiecie, legła w gruzach. Nie mogą się ze sobą porozumiewać - dodał.
Pytany o to, czym jego groźby uderzeń na elektrownie w Iranie różnią się od tego, co robi Rosja w Ukrainie, Trump odparł, że są istotne różnice. Zwracał przy tym uwagę na zagrożenie, które stanowił Iran dla całego świata, m.in. ze względu na chęć posiadania broni jądrowej. Zaznaczył jednak, że nie podoba mu się to, co robi Rosja.
Trump przedstawił również nowe tłumaczenie swoich twierdzeń, że Iran stanowił "bezpośrednie" (ang. imminent) zagrożenie dla USA, które zmusiło go do ataku. Jak powiedział, gdyby jego instalacje atomowe nie zostały zniszczone podczas ubiegłorocznej operacji Midnight Hammer, Iran w ciągu dwóch tygodni pozyskałby broń jądrową i użył jej przeciwko Izraelowi.
Kiedy dziennikarka CNN zauważyła, że działo się to w ubiegłym roku, a Iran od tego czasu zatrzymał swój program wzbogacania uranu, Trump powiedział, że nadal pod ziemią i gruzem znajdują się zapasy wysoko wzbogaconego uranu, do którego Iran mógłby uzyskać dostęp.
"Z odpowiednim sprzętem można się tam dokopać i to zdobyć. Nie chcemy tego i nie pozwolimy na to, ale zniszczyliśmy to miejsce" - zaznaczył.
Źródło: PAP