Dostawy ropy i gazu do Polski. Oto jak wygląda sytuacja po ataku na Iran
"Stale monitorujemy sytuację na Bliskim Wschodzie. Dostawy ropy i gazu realizowane są bez zakłóceń. Polska posiada zabezpieczone zapasy surowców, a infrastruktura gazowa i naftowa działa w pełnym zakresie" - napisał w niedzielę na platformie X minister Motyka. Jak podkreślił, "obecna sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Polski".
Z kolei firma PERN, która zarządza siecią rurociągów naftowych w Polsce, poinformowała, że monitoruje na bieżąco sytuację, a wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie wpływają na ciągłość dostaw ropy naftowej i paliw do Polski. PERN zapewnia, że system logistyczny działa stabilnie, a dostawy realizowane są zgodnie z harmonogramem.
"Bezpieczeństwo energetyczne kraju w sektorze naftowym pozostaje zapewnione. Polska dysponuje rozbudowaną infrastrukturą magazynową ropy i paliw gotowych. Infrastruktura zarządzana przez PERN zapewnia elastyczność operacyjną, co pozwala utrzymać stabilność dostaw i ciągłość funkcjonowania systemu. Bazy magazynowe oraz sieć rurociągów pracują bez zakłóceń" - napisał PERN na portalu X.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Wcześniej w niedzielę operator przesyłowy gazu - Gaz-System - odnosząc się do sytuacji na Bliskim Wschodzie w opublikowanym komunikacie poinformował, że "krajowy system przesyłowy gazu ziemnego funkcjonuje stabilnie, a bezpieczeństwo dostaw tego surowca do Polski pozostaje w pełni zabezpieczone".
Gaz-System zaznaczył, że polska infrastruktura przesyłowa i regazyfikacyjna jest przygotowana do odbioru dostaw gazu ziemnego z dowolnego kierunku na świecie. "Dywersyfikację źródeł zapewniają połączenia międzysystemowe z państwami Unii Europejskiej, gazociąg Baltic Pipe oraz Terminal LNG w Świnoujściu, którego przepustowość umożliwia pokrycie istotnej części krajowego zapotrzebowania" - napisano.
"Terminal jest przystosowany i przyjmuje dostawy LNG z całego świata, co zapewnia elastyczność operacyjną w przypadku zmian kierunków dostaw" - dodali przedstawiciele spółki. Zwrócili jednocześnie uwagę, że infrastruktura regazyfikacyjna i przesyłowa funkcjonuje w sposób ciągły i niezakłócony, a poziom wypełnienia krajowych magazynów gazu - wysoki jak na końcową fazę sezonu grzewczego - wynosi obecnie około 50 proc., co plasuje Polskę wśród liderów w Europie.
Orlen uspokaja
Z kolei jeszcze w sobotę wieczorem Orlen poinformował, że nie dostrzega obecnie zagrożeń dla ciągłości odbieranych przez koncern dostaw ropy. Odpowiadając na pytania PAP o ocenę sytuacji po ataku na Iran, biuro prasowe Orlenu podkreśliło, że koncern "konsekwentnie realizuje strategię dywersyfikacji źródeł pozyskania surowców, co pozwala ograniczać ryzyko związane z ewentualnymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw oraz zwiększać elastyczność operacyjną Grupy".
Płocki koncern zwrócił jednocześnie uwagę, że posiada zróżnicowany geograficznie portfel dostaw, a surowiec, który trafia do zakładów produkcyjnych, pochodzi z wielu regionów świata, m.in. z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, a także z krajowego wydobycia.
Koncern przypomniał też, że ma podpisane długoterminowe umowy na dostawy ropy naftowej m.in. z Saudi Aramco oraz Equinor, które pokrywają znaczną część jego zapotrzebowania, przy czym pozostałe wolumeny uzupełniane są zakupami spotowymi.
Statki unieruchomione w Zatoce Perskiej
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały w sobotę Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków na bazy amerykańskie w regionie.
Reuters podawał w niedzielę, że co najmniej 150 tankowców, w tym przewożących ropę naftową i skroplony gaz ziemny (LNG), zostało unieruchomionych w Zatoce Perskiej po sobotnim ataku na Iran oraz ostrzeżeniach Teheranu dotyczących cieśniny Ormuz.
Precyzyjnie rzecz ujmując, Irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła zakaz pokonywania szlaku łączącego Zatokę Perską z Morzem Arabskim oraz Oceanem Indyjskim po nalotach sił USA i Izraela na Iran. Agencja Reutersa zwróciła uwagę, że mimo iż odcinek cieśniny pozostaje formalnie otwarty (bo Iran nie ma formalnego prawa, by go zamknąć) i przepłynęło nią kilka statków, w tym kilkanaście tankowców paliwowych, armatorzy wyraźnie zwiększyli ostrożność. Rozmówcy agencji uznali ostrzeżenie Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) za de facto zamknięcie cieśniny.
źródło: PAP