Kapitanowie wolą nie ryzykować. Robi się tłoczno przed i za Cieśniną Ormuz
Po atakach USA i Izraela na Iran liczne tankowce gromadzą się zarówno u wejścia do cieśniny Ormuz, jak i u wyjścia z niej - przekazała w niedzielę agencja Bloomberga. Krytyczny dla globalnego handlu ropą punkt został nieformalnie zamknięty przez irańską Gwardię Rewolucyjną.
Liczne tankowce gromadzą się zarówno u wejścia do cieśniny Ormuz, jak i u wyjścia z niej – przekazał w niedzielę Bloomberg. Wcześniej irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła zakaz pokonywania szlaku łączącego Zatokę Perską z Morzem Arabskim oraz Oceanem Indyjskim po nalotach sił USA i Izraela na Iran.
Agencja zwróciła uwagę, że mimo iż odcinek cieśniny pozostaje formalnie otwarty i przepłynęło nią kilka statków, w tym kilkanaście tankowców paliwowych, armatorzy wyraźnie zwiększyli ostrożność. Rozmówcy agencji uznali ostrzeżenie Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) za de facto zamknięcie cieśniny.
Reuters, powołując się na dane platformy MarineTraffic, podał natomiast, że co najmniej 150 tankowców, w tym przewożących ropę naftową i skroplony gaz ziemny (LNG), zostało unieruchomionych w Zatoce Perskiej. Po drugiej stronie kontrolowanej przez Iran cieśniny oczekuje ponadto kilkadziesiąt statków – podała agencja. Jak dodała, w Zatoce Perskiej tankowce zgromadziły się na otwartych wodach u wybrzeży głównych producentów ropy naftowej, w tym Iraku i Arabii Saudyjskiej, a także eksportera LNG – Kataru.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Kluczowy punkt
Ormuz jest kluczowym punktem transportu ropy – codziennie tą drogą przechodzi od jednej piątej do jednej trzeciej światowego morskiego handlu ropą oraz znacząca część dostaw gazu ziemnego. To jedyna morska trasa wyjścia ropy dla Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Iraku.
Jak podaje PAP za firmą konsultingową Kpler, w 2025 r. przez cieśninę przepływało ponad 14 mln baryłek ropy dziennie. Około trzy czwarte tego wolumenu trafiało do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej. Portal CNBC wskazał, że Chiny, druga gospodarka świata, pozyskują przez Ormuz połowę importowanej ropy.
Tylko ograniczoną część ładunków można przekierować poza cieśninę. Arabia Saudyjska ma rurociąg biegnący ze wschodu na zachód do wybrzeża Morza Czerwonego, a Zjednoczone Emiraty Arabskie – magistralę kończącą się w Zatoce Omańskiej. Zdaniem analityków, łączna dzienna przepustowość tych tras to zaledwie 16–17 proc. średniej przepustowości cieśniny.
Bloomberg informuje, że po rozpoczęciu nalotów ceny ropy wzrosły w weekend w zależności od gatunku nawet o 12 proc. Co najmniej trzy metanowce zmierzające do lub z Kataru wstrzymały rejsy. A ten kraj pozostaje drugim co do wielkości eksporterem LNG na świecie. W ubiegłym roku odpowiadał za 20 proc. globalnych dostaw, które, by dotrzeć do odbiorców w Azji i Europie, muszą przejść przez Ormuz.
Cytowany przez CNBC Bob McNally, były doradca Białego Domu ds. energii, ocenił, że w przypadku faktycznego długotrwałego zamknięcia cieśniny wzrost cen ropy wywołałby na świecie spowolnienie gospodarcze.
Źródło: PAP