- Nie odbieram amerykańskiej prezydencji w grupie G20 prawa do zapraszania uczestników, ale podkreślam w naszych rozmowach, że Rosji nie wolno ufać, bo przedstawiciele Federacji Rosyjskiej notorycznie kłamią - ocenił Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.
Pojawienie się rosyjskiego ministra - po raz pierwszy od czasu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę - spotkało się z krytyką europejskich delegatów, którzy wymusili wykluczenie Rosjan ze wspólnego zdjęcia uczestników szczytu.
- Nie odbieram amerykańskiej prezydencji prawa do zapraszania gości, ale podkreślam w naszych rozmowach, że Rosji nie wolno ufać, bo przedstawiciele Federacji Rosyjskiej notorycznie kłamią. Polska ma tutaj bardzo zdecydowane stanowisko. Uważamy, że trzeba ciągle wywierać presję na Rosję wszystkimi możliwymi środkami - ocenił Domański w rozmowie z PAP.
WIDEOChiny mają zdalne wyłączniki? Prezes polskiej spółki wyjaśnia
Szef resortu finansów zaznaczył, że ministrowie finansów odpowiadają przede wszystkim za presję gospodarczą, dlatego Polska jest aktywna przy kolejnych pakietach sankcji, a jej stanowisko wobec zamrożonych aktywów rosyjskich pozostaje jednoznaczne. - Widzimy, że ta presja ma sens, bo rosyjska gospodarka znajduje się w coraz większym kryzysie - ocenił.
Siłuanow spotkał się w poniedziałek z amerykańskim odpowiednikiem Scottem Bessentem i było to ich pierwsze spotkanie dwustronne. Według źródeł agencji Reutera Bessent miał powtórzyć Rosjaninowi, że nie może liczyć na zwolnienie z sankcji przed końcem wojny z Ukrainą. Miał też naciskać na przyjęcie planu pokojowego prezydenta Donalda Trumpa.
- Pamiętajmy, co ciągle dzieje się na Ukrainie. Tam trwa ciągła, brutalna rosyjska agresja. Ludzie giną, giną cywile - powiedział, przywołując niedawny rosyjski atak na Kijów, w wyniku którego śmierć poniosło ponad 30 osób.
Rozmowy w kuluarach
Domański zdradził, że rozmawiał w kuluarach G20 z szefami resortów finansów innych państw, m.in. Japonii, Indii, Korei Płd., Singapuru. Rozmawiał też z przedstawicielami Unii Afrykańskiej, a także szefową Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Podkreślał, że takie rozmowy często mają praktyczne znaczenie - np. po jednej z nich w ubiegłym roku powstał pomysł wizyty premiera i ministra w Turcji. Domański relacjonował, że w każdej z rozmów podnosił temat dalszego udziału Polski w G20. Zaznaczył to również podczas spotkania z brytyjskim odpowiednikiem Johnem Healeyem, ponieważ Wlk. Brytania będzie przewodzić G20 w przyszłym roku.
- Od wszystkich naszych partnerów słyszeliśmy słowa wsparcia. (...). Natomiast, oczywiście, decydujący będzie tutaj głos Wlk. Brytanii - powiedział Domański.
Pytany o kształt ładu gospodarczego proponowanego przez Stany Zjednoczone w obliczu agresywnej polityki Waszyngtonu wobec partnerów, Domański wyjaśnił, że Polska wierzy w porządek oparty na zasadach. - Tylko tak będziemy w stanie budować wzrost - jeżeli będą obowiązywały zasady i reguły, a nie prawo silniejszego - zaznaczył, dodając, że trzeba przy tym pamiętać o pragmatyzmie i skuteczności w polityce. Jak przekazał, wspieranie takiego porządku było tematem jego rozmowy m.in. z przedstawicielami Singapuru.
Domański mówił, że pierwszy dzień obrad w Asheville zdominowała dyskusja o wzroście gospodarczym i wpływie sztucznej inteligencji na produktywność. Polska została poproszona o wiodący głos w sesji poświęconej wzrostowi.
- Ten sukces gospodarczy Polski jest tutaj bardzo dostrzegany — zaznaczył Domański, dodając, że opowiadanie o jego źródłach, w tym o deregulacji i transformacji energetycznej, jest ważne dla budowania soft power Polski.
Minister podkreślił, że polska produktywność rosła dynamicznie jeszcze przed rewolucją AI. Zwrócił uwagę na to, że w panelach uczestniczyli przedstawiciele sektora prywatnego, w tym szefowie firm JP Morgan i Goldman Sachs oraz spółek technologicznych i przemysłowych.