Niemcy od lat pozostają najważniejszym odbiorcą polskich towarów. W latach 2005–2025 ich łączna wartość sięgnęła dokładnie 4896,7 mld zł, czyli niemal 4,9 bln zł.
Przeciętnie w każdym z tych 21 lat Polska sprzedawała niemieckim odbiorcom towary warte około 233 mld zł. W przeliczeniu na mieszkańca oznacza to około 130 tys. zł wartości eksportu przypadającej średnio na jednego Polaka. Do tego trzeba doliczyć 215,1 mld zł eksportu do Niemiec w pierwszej połowie 2026 roku. Łączna wartość sprzedaży od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej przekracza więc już 5,1 bln zł - zauważa "Rz".
To oznacza, że wartość towarów sprzedanych Niemcom od 2005 roku jest niewiele niższa niż suma PKB Polski z lat 2004–2008 i jednocześnie około 30 proc. wyższa od wartości naszej gospodarki w 2025 roku - wylicza dziennik.
WIDEO272 kamienie milowe wykonane. Minister żali się na koalicjantów
Co Niemcy kupują w Polsce?
Znaczenie Niemiec dla polskiego eksportu jest ogromne – na ten rynek trafia od lat około 25–30 proc. towarów sprzedawanych za granicę. W 2025 r. najwięcej sprzedały tam firmy produkujące maszyny i urządzenia – za 102,7 mld zł, a dalej producenci pojazdów i urządzeń transportowych (52,7 mld zł), metali (37,3 mld zł) oraz żywności (34,8 mld zł).
Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, zwraca jednak uwagę w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że udział Niemiec w polskim eksporcie zawyża skalę zależności. Licząc wartość dodaną, niemiecka gospodarka odpowiada za około 6 proc. polskiego eksportu brutto, dlatego – jego zdaniem – mowa raczej o silnej koncentracji geograficznej niż całkowitym uzależnieniu od jednego rynku.
Bliskie relacje mają jednak także swoje koszty. Polska w pewnym stopniu "importuje" niemiecką koniunkturę, a dodatkowo duża część niemieckich inwestycji nad Wisłą koncentruje się na produkcji i montażu, podczas gdy działalność badawczo-rozwojowa pozostaje przede wszystkim po drugiej stronie Odry.
Niemcy to nie tylko handel
Powiązania z Niemcami wykraczają poza handel. Według GUS niemieccy klienci odpowiadają za 51,5 proc. wydatków cudzoziemców w Polsce; w 2025 r. osoby wyjeżdżające z naszego kraju do Niemiec deklarowały prawie 18 mld zł wydatków, a w pierwszym kwartale 2026 r. kolejne 4 mld zł. Niemcy - jak czytamy - są też ważnym źródłem kapitału i technologii – w latach 2015–2024 ich inwestycje w Polsce wyniosły 136 mld zł netto, a na koniec 2025 r. działało tu 8,7 tys. firm z niemieckim kapitałem.
Znaczenie niemieckiej gospodarki dla naszego wzrostu jest więc większe niż sam eksport. Piotr Arak szacuje, że niemiecki popyt końcowy oraz polskie komponenty trafiające przez Niemcy na światowe rynki odpowiadają obecnie za 9,5–9,7 proc. polskiego PKB, a około 11–12 proc. wzrostu polskiej gospodarki od 2005 r. jest bezpośrednio lub pośrednio związane z RFN.
Nie oznacza to jednak, że polski rozwój zależy wyłącznie od zachodniego sąsiada. Arak wskazuje, że kluczowe były również członkostwo w UE, dywersyfikacja eksportu, wzrost produktywności i popyt krajowy, ale jednocześnie ostrzega, że słabsza niemiecka gospodarka może w kolejnych latach ciążyć Polsce. Jego zdaniem korzystna byłaby zmiana niemieckiego modelu wzrostu w kierunku większej konsumpcji wewnętrznej.
Polska gospodarka od 2005 r. urosła z 307 mld do 1040 mld dol. Piotr Arak szacuje, że niemiecki popyt końcowy oraz polskie komponenty trafiające przez Niemcy na światowe rynki odpowiadają dziś za 9,5–9,7 proc. polskiego PKB, a około 11–12 proc. wzrostu naszej gospodarki od 2005 r. jest bezpośrednio lub pośrednio związane z RFN.
Nie oznacza to jednak, że za cały rozwój odpowiada niemiecki rynek – dużą rolę odegrały także członkostwo w UE, dywersyfikacja eksportu, wzrost produktywności i popyt krajowy. Arak ostrzega jednak, że problemy niemieckiej gospodarki mogą ciążyć Polsce, dlatego korzystna byłaby zmiana modelu wzrostu za Odrą i większe znaczenie krajowej konsumpcji.