Trump chce lecieć do Pekinu. Przełomu w handlu i inwestycjach nie będzie?
Spotkanie Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, zaplanowane na przełom marca i kwietnia, ma przede wszystkim podtrzymać stabilne relacje USA-Chiny - wynika z ustaleń agencji Reutera. Osoby znające przygotowania mówią, że na razie trudno liczyć na większy reset w biznesie i inwestycjach.
Planowany na dni 31 marca-2 kwietnia wyjazd prezydenta USA Donalda Trumpa do Chin raczej nie otworzy drogi nawet do ograniczonego przełomu w relacjach handlowych i inwestycyjnych - wynika z informacji pięciu osób zaznajomionych z przygotowaniami, na które powołuje się Reuters. Według tych źródeł amerykańscy liderzy biznesu nie zapewnili na tym etapie delegacji prezesów firm, o którą zabiegali. Po stronie Pekinu nie widać z kolei, by Chiny miały otrzymać oczekiwane zabezpieczenia inwestycyjne dla swoich spółek.
Waszyngton i Pekin mają koncentrować się na utrzymaniu stabilności, która - według Reutersa - charakteryzuje relacje dwóch największych gospodarek świata od końca ubiegłego roku, po okresie napięć związanych m.in. z cłami Trumpa i ograniczeniami Chin w eksporcie metali ziem rzadkich.
Ujawnia triki sprzedawców. Pracował dla największych firm
Część amerykańskich firm liczyła jednak, że wizyta prezydenta USA wyjdzie poza zgodę na transakcje już rozważane, takie jak chińskie zakupy soi i samolotów Boeinga.
Przygotowania w ostatniej chwili i malejące oczekiwania
Reuters opisuje, że spotkanie - pierwsze w formule Trump-Xi od czasu zgody na rozejm handlowy w październiku - przyćmiewa chińska frustracja związana z planowaniem wizyty w ostatniej chwili. Trzy osoby znające ustalenia miały wskazać, że przygotowania, które zwykle trwają miesiącami, ruszyły zbyt późno.
- To wygląda jak coraz bardziej kurcząca się wizyta państwowa. Ambicje tego, co ta podróż ma osiągnąć, wydają się z dnia na dzień mniejsze - mówi Reutersowi Ryan Hass, dyrektor John L. Thornton China Center w Brookings Institution.
Według Reutersa potencjalnym sukcesem mogłaby być umowa na zakup przez Chiny ok. 500 samolotów wąskokadłubowych Boeing 737 MAX. Agencja wskazuje, że Pekin ma zabiegać o ustępstwa USA w zamian za kontrakt, w tym o wieloletnie gwarancje dostaw części.
Reuters informuje też, że Biały Dom mógłby zdecydować o przesunięciu ogłoszenia umowy dotyczącej Boeinga, aby ograniczyć potrzebę ustępstw wobec Pekinu i zachować część porozumień na ewentualne przyszłe spotkanie Trumpa z Xi Jinpingiem na terytorium USA.
Źródło: Reuters