Tusk zmienił zdanie ws. NBP. Arłukowicz tłumaczy decyzję: to są szachy

Premier Donald Tusk złożył kontrasygnatę pod propozycjami nowych członków zarządu NBP. Decyzja wielu zaskoczyła. – To są szachy – czasem trzeba zrobić krok w tył, czasem dwa do przodu, czasem się trzeba przesunąć w bok. NBP musi działać, nie może przejść w stan zawieszenia – ruch szefa rządu tłumaczył w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Bartosz Arłukowicz, eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej.

– Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Odesłaliśmy już te dokumenty do prezydenta, bo tam jeszcze trzeba jego podpisu – powiedział premier przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Rozmówcy money.pl z Narodowego Banku Polskiego spodziewali się, że premier prędzej czy później prawdopodobnie zgodzi się na uzupełnienie składu zarządu. – Moim zdaniem "uzysk polityczny" z zablokowania tych nominacji byłby ograniczony, bo chyba niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, kto w ogóle wchodzi w skład zarządu, natomiast skutki prawne mogłyby być bardzo poważne – mówi money.pl źródło w NBP.

Decyzję premiera tłumaczył w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Bartosz Arłukowicz, eurodeputowany Koalicji Obywatelskiej.

– Narodowy Bank Polski musi działać. Nie może przejść w stan zawieszenia. Mamy trudną sytuację ekonomiczną nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych następuje powolny upadek Donalda Trumpa, jest wojna na Ukrainie, konflikt na Bliskim Wschodzie – wyliczał eurodeputowany KO.

– Polityka jest polityką, ale podstawowe funkcje państwa muszą działać. To są szachy – czasem trzeba zrobić krok w tył, czasem dwa do przodu, czasem się trzeba przesunąć w bok. Grywam w szachy, to jest gra strategiczna, pozycyjna, wymaga współpracy i to się dzieje. To, co ja myślę o Glapińskim, a co o stabilności NBP, to są dwie różne sprawy – dodał Arłukowicz.

Europoseł koalicji w ostrych słowach wyraził się o szefie banku centralnego.

Gdyby mnie pan zapytał, czy Glapiński gwarantuje stabilność NBP, to mówię: nie, bo to jest pajac, jakiś kabotyn, który rządzi polskim bankiem centralnym, ale przyjdzie i czas na niego – dodał.

W drugiej połowie listopada Sejm ma głosować nad wnioskiem o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Komisja przez ponad dwa lata analizowała działania prezesa NBP. Najważniejszy zarzut dotyczy skupu obligacji skarbowych w latach 2020–2021, który miał w praktyce oznaczać pośrednie finansowanie deficytu państwa.

Ignacy Morawski, ekonomista, założyciel i szef SpotData, dyrektor działu raportów i analiz, w artykule ocenił, że ten argument jest trudny do jednoznacznego obronienia. "Sądzę, że jest to zarzut dęty. Z ekonomicznego punktu widzenia nie da się łatwo oddzielić skupu obligacji na rynku wtórnym, który jest finansowaniem budżetu, od tego, który takim finansowaniem nie jest. Każda interwencja zmierzająca do podniesienia cen obligacji ułatwia życie rządowi" – stwierdza.

Więcej wideo
"Ktoś straci pieniądze". Polak z OpenAI o ryzyku bańki"Ktoś straci pieniądze". Polak z OpenAI o ryzyku bańki
"ZUS nie zbankrutuje". Ekspert ostrzega przed niskimi emeryturami"ZUS nie zbankrutuje". Ekspert ostrzega przed niskimi emeryturami
"Nikt nie jest przygotowany". Polak wrócił do OpenAI i ostrzega"Nikt nie jest przygotowany". Polak wrócił do OpenAI i ostrzega
"Proszę przelać, ja go kocham". Tak działają oszuści"Proszę przelać, ja go kocham". Tak działają oszuści
Miliardowy majątek oddał fundacji. "Można się wypisać z klubu rodzina"Miliardowy majątek oddał fundacji. "Można się wypisać z klubu rodzina"
Polak wraca do giganta AI. "To czas daleko idącej ostrożności"Polak wraca do giganta AI. "To czas daleko idącej ostrożności"
Wybrane dla Ciebie