Horyzonty

Zaprasza Patrycjusz Wyżga

Przyszli emeryci nie powinni zakładać, że świadczenia będą wyglądały tak jak dzisiaj. Bartosz Marczuk, ekspert Instytutu Sobieskiego, przekonuje, że ZUS nie zbankrutuje, ale relacja emerytury do ostatniej pensji może mocno się pogorszyć. Wskazuje też, co można zrobić już teraz.

Czy ZUS zbankrutuje? To pytanie regularnie wraca w dyskusjach o przyszłości systemu emerytalnego. Bartosz Marczuk, ekspert Instytutu Sobieskiego i współautor książki "Jak uniknąć emerytalnej katastrofy", w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą w programie "Horyzonty" przekonywał, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Nie oznacza to jednak, że przyszli emeryci mogą spać spokojnie.

– ZUS nie zbankrutuje, ale nie możesz liczyć na to, że to będzie tak jak dziś – mówił Marczuk. Jak wyjaśniał, system będzie nadal funkcjonował, ale jego problemem pozostanie demografia. W efekcie świadczenia mogą stanowić coraz mniejszą część wcześniejszych zarobków.

Emerytura może wynieść zaledwie jedną piątą pensji

Jednym z najważniejszych wskaźników opisujących wysokość przyszłych świadczeń jest stopa zastąpienia. Pokazuje ona, jaką część ostatniego wynagrodzenia stanowi pierwsza emerytura. Według danych przywołanych przez Marczuka obecnie wynosi ona średnio około 45 proc.

Prognozy przedstawione przez eksperta są jednak znacznie mniej optymistyczne. W perspektywie 30–40 lat stopa zastąpienia może spaść do około 20 proc., szczególnie w przypadku kobiet.

To oznacza, że osoba zarabiająca przed przejściem na emeryturę 7 tys. zł mogłaby otrzymywać świadczenie odpowiadające około 1,4 tys. zł, jeśli prognozowany wskaźnik się sprawdzi. To przykład pokazujący skalę możliwej zmiany, a nie indywidualna prognoza wysokości emerytury.

Marczuk zwracał uwagę, że obecny system opiera się na zgromadzonym kapitale i przewidywanym dalszym trwaniu życia. Im dłużej żyjemy, tym na więcej miesięcy trzeba podzielić zgromadzone środki. Jednocześnie dodatkowy rok pracy może zwiększyć kapitał emerytalny i skrócić okres, przez który będzie wypłacane świadczenie.

Ekspert przywołał szacunki, według których pięć dodatkowych lat aktywności zawodowej może przełożyć się nawet na emeryturę wyższą o 50 proc. To dlatego zachęca, by nie traktować ustawowego wieku emerytalnego jako obowiązkowego momentu zakończenia pracy.

Trzy propozycje zmian. Wśród nich zrównanie wieku emerytalnego

W książce "Jak uniknąć emerytalnej katastrofy" Marczuk i Paweł Borys przedstawiają propozycję stopniowego zachęcania Polaków do dłuższej aktywności zawodowej. Nazywają ją "trójskokiem do dłuższej pracy".

Pierwszym elementem mają być dodatkowe korzyści finansowe dla osób, które zdecydują się pozostać na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Marczuk wskazywał między innymi na propozycję wypłacania 12 tys. zł za każdy dodatkowy rok pracy. Kolejnym pomysłem jest przekierowanie składki rentowej na konto emerytalne pracującego seniora.

Drugi filar propozycji zakłada powiązanie systemu emerytalnego z dzietnością. Ekspert przedstawił dwa rozwiązania: dopisywanie do kapitału emerytalnego określonych kwot za każde urodzone dziecko oraz możliwość przekazywania części podatku pracującego dziecka na rzecz emerytury rodzica. W pierwszym przypadku mowa o kwotach od 30 do 60 tys. zł, zależnie od kolejności dziecka.

Trzecim elementem jest rozpoczęcie dyskusji o stopniowym zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 65 lat. Marczuk podkreślał, że taka zmiana powinna być rozłożona w czasie i połączona z rekompensatami. W jego propozycji każdy rok dodatkowej pracy miałby oznaczać emeryturę wyższą o 6 proc. Są to rekomendacje ekspertów, a nie obowiązujące rozwiązania prawne.

PPK i oszczędności poza ZUS-em

Marczuk przekonywał również, że podstawą zabezpieczenia na starość powinno być dodatkowe oszczędzanie. Szczególnie mocno rekomendował Pracownicze Plany Kapitałowe. – Każdy, kto wypisuje się z PPK, robi sobie finansową krzywdę – mówił w rozmowie.

Zwracał uwagę, że na konto uczestnika trafiają nie tylko jego własne wpłaty, ale również środki od pracodawcy i państwa. Jego zdaniem właśnie ten mechanizm sprawia, że PPK może być skutecznym sposobem budowania dodatkowego kapitału.

Ekspert wskazywał także na pieniądze, które Polacy przechowują w gotówce i na słabo oprocentowanych rachunkach. Przywołał szacunki mówiące o około 1,5 bln zł zgromadzonych w ten sposób środków. Zachęcał, by szukać sposobów na ochronę ich wartości, wymieniając między innymi obligacje skarbowe czy fundusze ETF. Wskazywał też na indywidualne konta emerytalne IKE i IKZE.

W jego ocenie przygotowanie do starości nie kończy się jednak na finansach. Wśród pięciu indywidualnych rekomendacji wymienił także dbanie o zdrowie, aktywność fizyczną, edukację przez całe życie i budowanie relacji z innymi ludźmi. Emerytura ma bowiem trwać nawet kilkadziesiąt lat, a jej jakość zależy nie tylko od wysokości przelewów z ZUS.

Patrycjusz Wyżga Dziennikarz
Patrycjusz Wyżga
Patrycjusz Wyżga Dziennikarz

Wszystkie odcinki programu "Horyzonty"

Odcinki innych programów

Wybrane dla Ciebie