Kolejny zwrot rządu ws. podatków. Potrzebne ekspresowe tempo

Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak
Donald Tusk, Andrzej Domański, Ryszard PetruDonald Tusk, Andrzej Domański, Ryszard Petru
Źródło zdjęć: © KPRM, PAP | L. Szymański

Jeszcze na poprzednim posiedzeniu Senatu koalicyjni senatorowie walczyli o wpisanie do ustawy podatkowej podwyżki CIT. Wcześniej w Sejmie wypadła ona z rządowej ustawy na skutek poprawki Ryszarda Petru. A choć to się udało, rząd uznał, że trzeba ruszyć z pracami od nowa. Tyle że czasu jest bardzo mało.

  • Podczas prac sejmowych nad rządową ustawą doszło do niespodzianki – przeszły poprawki zgłoszone przez Ryszarda Petru i Janusza Kowalskiego.
  • Zakładały rezygnację z podwyżki CIT. I coroczną waloryzację progów podatkowych, która zaczęłaby obowiązywać od 2028 r.
  • Ta pierwsza zmiana, jak szacują w resorcie finansów, oznaczałaby spadek wpływów budżetu o 6,2 mld zł w 2027 r.
  • Wprowadzenie waloryzacji progów miało mieć konsekwencje finansowe od 2028 r.

Zamieszanie dotyczy najbardziej znanej rządowej propozycji zmiany podatków, która została przygotowana razem z budżetem – podwyżki pierwszego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł oraz wprowadzenia nowej stawki 24 proc. dla dochodów od 130 tys. do 150 tys. zł. Ta zmiana ma być korzystna dla 3,5 mln podatników.

By zrekompensować koszty tych zmian, pakiet obejmuje też podwyżkę CIT z 19 do 22 proc. dla podatników z przychodami powyżej 50 mln euro oraz dla podatkowych grup kapitałowych. A jednocześnie dla ryczałtowców obniża ona limit przychodów, który może być objęty tym podatkiem.

Koszty i zyski ze zmian w podatkach
Zyski lub straty z proponowanych w ustawie rozwiązań w miliardach złotych © money.pl | money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Odkręcanie w Senacie

W Senacie udało się te zmiany koalicji odkręcić, ale jednocześnie zaczęły się kłopoty. Bo pojawiły się zarzuty, że złamana została zasada legislacji – Senat nie może wyjść w swoich poprawkach poza wersję sejmową.

"Przywrócenie podwyżki przez Senat byłoby wprowadzeniem regulacji poza zakresem ustawy uchwalonej przez Sejm. Trybunał ocenił 20 lipca 2006 r. taki tryb krytycznie (K 40/05)" – napisał wówczas na portalu X poseł Ryszard Petru.

Krytycy Petru argumentowali, że przywoływany przez niego wyrok dotyczył ustawy o sporcie kwalifikowanym, do której w trakcie prac parlamentarnych Senat wprowadził poprawki wychodzące nie tylko poza wersję sejmową, ale także rządowe przedłożenie projektu.

Dlatego Senat niezbyt się tym przejął i przywrócił wersję rządową, uzasadniając to tym, że były one pierwotnie w projekcie rządowym, więc trudno mówić o wyjściu poza materię ustawy. Tyle że stronnicy Petru argumentowali, że to Sejm uchwalił ustawę i ona jest punktem odniesienia dla Senatu, a nie wersja rządowa, która była projektem.

Potrzebny legislacyjny ekspres

Taka dyskusja nie miałaby pewnie większego znaczenia, gdyby nie obawy, czy Karol Nawrocki nie potraktuje tych wątpliwości wobec procedowania ustawy jak piłki wystawionej do ścięcia. Tym bardziej że już wcześniej z Pałacu słychać było krytyczne opinie o rządowym projekcie, łącznie z opiniami, że okrojenie go z podwyżki CIT zwiększa szanse na podpis.

To spowodowało, że w rządzie pojawiły się obawy, żeby nie dawać prezydentowi dodatkowego argumentu do weta czy zaskarżenia do TK, że koalicja złamała prawo, uchwalając ustawę.

Różne są głosy co do tego, czy senacka korekta była zgodna z zasadami legislacji. To po co ryzykować? – słyszymy w rządzie.

To spowodowało, że rząd postanowił wyjść jeszcze raz z projektem i go błyskawicznie przeprocedować przez Sejm i Senat, tak by jak najszybciej znalazł się na biurku prezydenta. Projekt zapewne będzie procedowany bez poprawek, by przyspieszyć prace. To ważne zwłaszcza w kontekście Senatu, bo jeśli przyjmie ustawę bez korekt, to trafi ona prosto na biurko Karola Nawrockiego.

Prezydent musi mieć 21 dni na decyzję, więc ustawa powinna wyjść do Kancelarii Prezydenta najpóźniej do 9 listopada – zauważa szef sejmowej komisji finansów publicznych Janusz Cichoń.

Skąd pośpiech? Chodzi o zasadę, że prawo podatkowe powinno być uchwalane z co najmniej miesięcznym vacatio legis, więc dla ustaw, które mają wejść w życie od nowego roku oznacza to konieczność uchwalenia, podpisania przez prezydenta i opublikowania do końca listopada.

Pałac ma swoją teorię

Jeśli tak się nie stanie, to ustawa wejdzie w życie dopiero od kolejnego roku, a dla rządu to oznacza polityczną porażkę oraz mniejsze wpływy do budżetu. Bo ustawa jest dla finansów publicznych na niewielki plus.

Na ten legislacyjny ekspres krzywo patrzy Janusz Kowalski, jeden z autorów poprawek, które sprawiły taki kłopot koalicji.

Jest oczywiste, że zostały naruszone zasady dobrej legislacji. Zdesperowany rząd próbuje uchwalić tę samą ustawę, która jest jeszcze na ścieżce legislacyjnej. Nie pamiętam, żeby dwie identyczne ustawy były w tym samym czasie w Sejmie procedowane – mówi poseł.

Faktycznie, jeśli ten plan zostanie zrealizowany, dojdzie do sytuacji, w której Sejm nie rozpatrzył senackich poprawek do pierwszej ustawy, a Senat bez poprawek przyjmie powtórkę rządowej ustawy. Ale choć świadczy to o zacięciu koalicyjnej machiny legislacyjnej, to nie jest zabronione przez prawo.

Pałac ma swoją teorię, skąd taki plan rządu.

Boją się, że Sejm odrzuci poprawki Senatu i ustawa wyjdzie w wersji bez CIT, a taką prezydent może podpisać. To, co się dzieje, świadczy o tym, że rząd boi się utraty większości w tym przypadku. Tusk nie chce zaryzykować głosowania w tej sprawie – mówi nasz rozmówca z Pałacu Prezydenckiego.

PSL: Petru wprowadził nas w błąd

Tym razem, jak słyszymy, prace sejmowe mają być pozbawione niespodzianek. Do tych ostatnich doszło wskutek tego, że poprawki – mocno odchodzące od przedłożenia rządowego – poparło kilkunastu posłów PSL.

Szef tej formacji Władysław Kosiniak-Kamysz tłumaczył potem w mediach, że klub sejmowy został wprowadzony w błąd przez Ryszarda Petru, który przyszedł do ludowców z poprawkami, twierdząc, że zostały one koalicyjnie uzgodnione.

Takiej wersji zdarzeń przeczył sam Petru. "Panie premierze Kosiniak-Kamysz, nikogo nie wprowadziłem w błąd. Poprawkę o CIT pokazałem publicznie 19.10. W sprawozdaniu komisji była wnioskiem mniejszości, czyli odrzuconym w komisji głosami koalicji. MF mówiło głośno, że jest przeciw. To było jawne dla każdego posła. 17 posłów PSL zagłosowało za polskimi firmami i sprawiedliwością podatkową" – oświadczył poseł na platformie X.

Wybrane dla Ciebie