Horyzonty

Zaprasza Patrycjusz Wyżga

Polska ma poważny problem demograficzny, a jego źródłem nie jest wyłącznie spadająca liczba urodzeń. Mateusz Łakomy wskazuje na problemy z tworzeniem trwałych związków, bariery na rynku pracy, brak mieszkań, a także zmiany w sposobie funkcjonowania młodych ludzi.

Polska demografia od lat zmierza w niepokojącym kierunku. Jak mówił w programie "Horyzonty" Patrycjusza Wyżgi Mateusz Łakomy, dyrektor programu Demograficon w Polskim Towarzystwie Gospodarczym, problem będzie coraz mocniej wpływał zarówno na społeczeństwo, jak i gospodarkę.

Jednym z najważniejszych wskaźników jest dzietność. Aby zapewnić prostą zastępowalność pokoleń, powinna ona wynosić około 2,1 dziecka na kobietę. Tymczasem w 2025 roku wskaźnik w Polsce wyniósł 1,07. Łakomy zwraca uwagę, że oznacza to również przyszły spadek liczby potencjalnych pracowników, podatników i osób tworzących bogactwo kraju.

Nie tylko miasta odpowiadają za spadek dzietności

Jednym z potencjalnych wyjaśnień niskiej dzietności jest urbanizacja. Łakomy wskazuje jednak, że różnica między miastem a wsią w tym zakresie w ostatnich latach mocno się zmniejszyła. Jego zdaniem większe znaczenie ma zmiana modelu życia i gospodarki.

Coraz więcej prac, które kiedyś wykonywano w gospodarstwie domowym, zostało przeniesionych na rynek usług. Jednocześnie rodzina przestała być dla wielu osób niezbędnym zapleczem zapewniającym podstawowe bezpieczeństwo. W razie kryzysu można dziś korzystać z usług państwa i instytucji, które wcześniej zastępowała rodzina czy lokalna społeczność.

Ekspert zwraca uwagę, że zmieniły się również powody, dla których ludzie decydują się na związki i dzieci. Dawniej były one w większym stopniu elementem życiowego modelu, dziś decyzja jest bardziej świadoma i zależy od wielu indywidualnych czynników.

Problem zaczyna się jeszcze przed narodzinami dziecka

Według Łakomego jednym z kluczowych problemów jest to, że Polacy coraz rzadziej tworzą trwałe związki. Jak wskazuje, badania dotyczące osób pozostających w stabilnych relacjach pokazują, że ich dzietność jest znacznie bliższa poziomowi potrzebnemu do zastępowalności pokoleń.

– Lekko upraszczając, możemy powiedzieć, że cały problem z demografią mamy w tym, że nie powstają związki – mówi ekspert. Zastrzega przy tym, że nie jest to pełne wyjaśnienie problemu, ale dobrze pokazuje jego istotną część.

Jednocześnie rośnie grupa kobiet, które wchodzą w późniejszy wiek bez dzieci. Według danych przywołanych w rozmowie około 30 proc. kobiet w Polsce w rocznikach, które niedawno przekroczyły 40 lat, nie ma żadnego dziecka. Łakomy wskazuje, że jedną z najczęstszych przyczyn może być brak trwałego związku w historii życia.

Wykształcenie utrudnia znalezienie partnera

Ekspert zwraca uwagę również na różnice między kobietami i mężczyznami dotyczące wykształcenia. Wśród młodych kobiet odsetek osób z wyższym wykształceniem jest większy niż wśród mężczyzn. Tymczasem – jak tłumaczy Łakomy – ludzie często szukają partnerów o podobnym lub wyższym statusie społeczno-ekonomicznym.

Powstaje więc luka. Kobietom z wyższym wykształceniem trudniej znaleźć partnera spełniającego ich kryteria, a mężczyźni z wyższym wykształceniem mają większe możliwości wyboru. Problem jest szczególnie widoczny poza dużymi miastami, gdzie dodatkowo część młodych kobiet wyjechała do większych ośrodków.

Smartfon też może mieć znaczenie

Łakomy wskazuje również na czynnik, który dopiero jest intensywnie badany – dorastanie z telefonem w ręku. Jego zdaniem smartfony ograniczają bezpośredni kontakt z rodziną i rówieśnikami, a tym samym mogą zmniejszać możliwości ćwiczenia relacji społecznych.

Problem dotyczy także kolejnych pokoleń, które mają przeciętnie mniej rodzeństwa. W przeszłości rodzeństwo i jego znajomi tworzyli naturalną sieć kontaktów, dzięki której młodzi ludzie poznawali innych. Dziś ta sieć jest znacznie mniejsza.

Ekspert zwraca uwagę, że doświadczenie pierwszych relacji może później wpływać na jakość i trwałość kolejnych związków. Do tego dochodzą doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego, które również mogą oddziaływać na późniejsze decyzje dotyczące związków.

Gospodarka odczuje skutki demografii

W rozmowie ekspert zwracał również uwagę na skalę możliwego spadku liczby ludności. Przy utrzymaniu obecnych trendów populacja Polski może w bardzo długim okresie znacząco się zmniejszyć, a proces starzenia społeczeństwa będzie postępował.

Nie oznacza to jednak, że sytuacja jest nieodwracalna. Łakomy podkreśla, że "idealna liczba dzieci" nie jest wartością wyrytą w kamieniu. Jeśli uda się zmniejszyć bariery stojące przed ludźmi chcącymi zakładać rodziny, deklarowana liczba dzieci może się zwiększyć.

Elastyczna praca i mieszkania mogą pomóc

Jednym z obszarów, w których zarówno państwo, jak i biznes mogą działać, jest rynek pracy. Ekspert wskazuje przede wszystkim na upowszechnienie pracy na część etatu. W Polsce takie rozwiązanie jest jego zdaniem wciąż stosunkowo mało dostępne, a mogłoby pomóc zarówno rodzicom małych dzieci, jak i osobom opiekującym się starszymi bliskimi.

Znaczenie ma również stabilność zatrudnienia i relacja pracownika z pracodawcą. Łakomy zwraca uwagę, że przyszły rodzic powinien mieć poczucie, że informacja o ciąży nie będzie dla firmy powodem do traktowania go z nieufnością.

Kolejnym problemem pozostaje dostępność mieszkań. W rozmowie wskazano ją jako jeden z obszarów, w których potrzebne są działania państwa.

Łakomy nie przedstawia jednak demografii wyłącznie w czarnych barwach. Podkreśla, że dostrzega możliwości działania i że świadomość problemu wśród decydentów zaczyna rosnąć. – Jestem optymistą mimo wszystko. Ja widzę, które punkty konkretnie powinny się zmienić i wiem, że jest to możliwe, żeby dokonać tej zmiany – mówił.

Patrycjusz Wyżga

Wszystkie odcinki programu "Horyzonty"

Odcinki innych programów

Wybrane dla Ciebie