"Rzeczpospolita" - czujniki wcześniej działały
Kilka dni przed tragedią w kopalni "Wujek - Śląsk" czujniki zaalarmowały o podwyższonym stężeniu metanu, po czym górników wycofano z zagrożonego miejsca. Jednak w piątek te same urządzenia zadziałały niewłaściwie - informuje "Rzeczpospolita". Gazeta pisze, że kilka minut przed piątkową tragedią czujniki nie wskazywały, że gaz może się zapalić. Zarejestrowały, że metan jest w normie pozwalającej górnikom pracować w tym rejonie - poniżej 1 i 2 procent. Dopiero o godzinie 10.15, a więc w chwili zapalenia się gazu, wskaźniki podskoczyły do 8-10 procent. W tym momencie zadziałały prawidłowo - przesłały informację, prąd został odcięty.