"Gazeta Wyborcza": Talibowie strzelali
Najpierw do nas, później do amerykańskiego śmigłowca, który zabierał rannych cywilów z Nangar Khel - twierdzi świadek w śledztwie w sprawie zbrodni wojennych, jakich mieli się dopuścić w Afganistanie komandosi z Bielska-Białej. - To nieprawda, że w czasie akcji nie było żadnego zagrożenia, talibowie byli cały czas w okolicy - podkreśla żołnierz.