Na skróty
Forum Forum prawneKarneczy to jest znęcanie psychiczne?

czy to jest znęcanie psychiczne?

skomentuj
fionka / 2008-05-22 10:45
mam 28 lat.jestem mężatką od niespelna roku.mam bardzo porywczego mężą.nie uderzył mnie do tej pory,ale myślę że zneca się nade mna psychicznie.czy do takich rzeczy można zaliczyc obrażanie,wyzwiska-te najgorsze,wyłączanie telewizora-bo jest jego,zabieranie telefonu-bo jest jego,grozby wyrzucenia mnie z domu-bo jest jego,niszczenie różnych rzeczy(ostatnio zniszczył stolik do kawy o 1-szej nad ranem)rzucanie popielniczką,wysypywanie ziemi z kwiatka do łóżka gdy śpię o 6 rano?nie wiem co mam robic.nie mam z kim porozmawiać na ten temat.i najgorsze w tym wszystkim jest to że nie mam gdzie pójść.gdybym nie miała syna to
rzuciłabym pracęi wyjechała.ale nie mogę tak zrobić.muszę pracować i spłacać kredyty.nie jest tak codziennie.to trwa kilka dni potem sa przeprosiny i po około dwóch tygodniach jest powtórka.co mam zrobić?proszę o pomoc.
Wyświetlaj:
ecka / 80.54.70.* / 2013-01-14 22:41
JA NIEWIEM CO JEST NIETAK.MAM OCHOTE TO MOJE MALZENSTWO ZAKNAC RAZ NA ZAWSZE NIE DA SIE TAK ZYC NIE DA.ON NIE BEDZIE LEPSZY ODEMNIE...DZIEWCZYNY SERDECZNIE MAM GO DOSC
pokrzywdzona / 89.78.108.* / 2012-09-27 12:05
Tak naprawdę w każdym opisanym przypadku tutaj, widać że to jest znęcanie psychiczne. Jeśli mężczyzna znęca się nad rodziną to oznacza że MUSI mieć zaburzenia psychiczne. Ja to przeżywam od roku, przez 365 dni potrafił się czepiać ponad 120 razy. Co 3 dni to samo, awantury, kłótnie, Policja. A o co się czepia? Przykładem może być to że na podłodze leżał okruszek chleba, moje złe samopoczucie (np. przeziębienie), obiad mu nie smakuje i wiele takich przypadków. Co kłótnia to się upija i robi taką awanturę że Policja musi przyjeżdżać, bo mnie szarpie, wyzywa.
A znęcanie psychiczne - przez rok, normalnie spałam tylko ... 10 razy, bo jak robi awanturę to nie daje mi spać do rana, tylko chce żebym mu całą noc wyjaśniała dlaczego zrobiłam coś źle, obiecuje że się poprawi i kłamie, bo nie się nie poprawia.

Polecam kobietom pomoc z zewnątrz:
- Policja
- Dom samotnej matki
- Ośrodek interwencji Kryzysowej
- PSYCHOLOGÓW RODZINNYCH

STOP PRZEMOCY WOBEC KOBIET!!!
alicja684 / 88.199.40.* / 2012-12-06 14:30
hmmm ten czlowiek jest psychopata!
neri / 79.175.224.* / 2012-09-25 19:19
Drogie Panie!
Jutro są moje 30 urodziny, czas przemyśleń...
Chcę tylko położy nacisk, na temat życia po takim gó...nie. Znałam go cztery lata, zanim wyszłam za mąż. Sytuacja diametralnie się odwróciła na weselu.... od tej pory moje życie było piekłem i uwieżcie, wolała bym by mnie pobił, zabił, zakopał. Ale on mnie separował od najbliższych i niszczył. w ciągu 3 miesięcy straciłam ponad 20kg, bałam się wejśc do domu. Tysiące razy chciałam z tym skończyc. Przekonał mnie, że to wszystko moja wina, poszłam do psychiatry- lekarz, chciał mnie zatrzymac, bo bał się że mogę sobie coś zrobic, nie poszłam do niego więcej (jaka ja wtedy byłam głupia) Znalazłam siłę i się uwolniłam. Parę tygodni póżniej okazało się że byłam w ciąży...byłam bo poroniłam. Po roku zdecydowałam się na rozwód, bez orzekania o winie. Skończyło się jednak na orzekaniu, dostałam rozwód i zasądzono mi pieniążki, których mój były nie zapłacił (i nawet nie chciałam iśc do komornika bo gów...a się nie tyka) zależało mi tylko na wolności. I jaki z tego morał??? Jutro uderzy mi 30 lat. z mężem nie jestem od 3 lat a rozwód dostałam półtora roku temu... Jestem wrakiem człowieka, nie potrafię zaufac, każdy mój związek niszczę, bo się boję. Od tej pory nie potrafię się śmiac, życ, jestem pusta od środka. Nigdy się z nikim nie zwiążę, nie bendę miała dzieci, strach i rozsądek są silniejsze. Można powiedziec, że ja swoje życie już przeżyłam. Nigdy nie wolno się dac tak zniszczyc jak ja. Niech to będzie przestrogą dla osób, które właśnie pomyślały po raz kolejny że coś jest nie tak w ich życiu.
josephine 25 / 88.240.27.* / 2013-01-19 16:10
...Twoje zycie sie nie skonczylo tylko zaczelo...tak jak moje od niedawna...wolnosc we wlasnym zyciu....
katowana / 89.76.19.* / 2012-12-31 21:31
Mam nadzieję, że i ja będę miała tyle siły żeby odejść.
Mój kat znęca się nade mną już 3 lata (zaczął na weselu). Wesele było dla mnie koszmarem, gdy wszyscy się rozeszli krzyczał, że w gówno sie wpakował, że nie mam kasy,,, a ja głupia go przepraszałam. Gdy byłam w ciąży kazał mi zbierać włosy na kolanach, jak wróciłam 5 min póżniej od rodziców czekał na mnie pijany i nagrywał moje tłumaczenie... żebym mogła z nim mieszkać kazał mi zapłacić 200tys, wtedy pierwszy raz uciekłam (byłam w 8 miesiącu ciąży)głupia wróciłam po kilku dniach z przeprosinami. Obwinia mnie o wszystko, wyzywa, każe za wszystko płacić, pozbawił mnie znajomych, boje sie wychodzić na ulice, boje się, że ktoś do mnie zadzwoni :( Dzieci nastawia przeciwko mnie, wszystko co robie jest złe. Mój mąż kat nie daje mi ani grosza, ja nie pracuje, wychowuje dwoje małych dzieci. Jestem dla niego sprzątaczką, służącą i niańką. A najgorsze jest to, że wszystko się dzieje w domu, na zewnątrz przy ludziach jest normalny. Kiedyś powiedział, że zrobi ze mnie psychiczną i zabierze mi dzieci. To właśnie o nie się najbardziej boję :(
smutna K / 98.249.59.* / 2012-12-09 00:24
Hmmmm....
Ja mam 27, jestem w zwiazku od 9 lat. Pierwsze kilka lat bylo super, potem stopnowo sie popsulo. Teraz wysłuchuję grozb i wyzwisk, czuję się głupia i bezwartościowa i boję się odejść, bo ten związek trwa praktycznie całe moje dorosłe życie i zupełnie nie wiem jak być sama. No i jeszcze pracujemy w tym samym miejscu, więc boję się, że on zrobi mi z życia piekło jak go zostawię... i tak mijają lata...
narwowa / 46.169.159.* / 2012-12-15 20:53
Uciekaj z tego związku jak najszybciej bo on wykończy Cię psychicznie.Sama to przerabiałam.Musisz wytrwać w postanowieniu że nie chcesz z nim być i nie bój się bo skończysz jak ja.Jestem 23 lata po ślubie i całe życie mam do dupy, mam straszną nerwice.Teraz czekam za pierwszą sprawą rozwodową, więc ty zrób to samo tylko szybko bo i tak za długo tkwisz w tym związku.pozdrawiam
sylwia.iz / 188.124.171.* / 2012-11-28 19:07
Neri, pogadajmy na priv - sylwia.iz@wp.pl Pozdrawiam
marymig / 83.7.235.* / 2012-09-20 16:29
witajcie
w sytuacji przemocy w rodzinie, czy to fizycznej czy psychicznej, ofiara stwarza pewien system przekonań który właściwie uniemożliwia jej odejście od oprawcy. w takim wypadku często konieczna jest pomoc z zewnątrz. w mojej okolicy taką pomoc oferuje Ośrodek Interwencji Kryzysowej. pomoc ta obejmuje grupy wsparcia, pomoc psychologiczną a także hotel dla ofiar przemocy. spróbujcie znaleźć taki ośrodek u siebie. tam otrzymacie odpowiednią pomoc
Lila604 / 94.251.251.* / 2012-12-14 15:39
Powiem tylko tyle,że te cudowne ośrodki niestety działaja na nie korzyść dla osoby nad która oprawca znęca sie psychicznie .Twierdza, że wszystko da się naprawić z obu stron .Ja jestem w takim związku 13 lat ...pierwszae trzy były wzorowe ...natomiast po nakryciu męża z kolezanka z pracy diametralnie sie zmieniło .Dałam mu niepotrzebnie szansę ...moja wina że nie spończyłam tego wcześniej .Teraz mam piekło na własne życzenie .
Mania410 / 2.24.219.* / 2012-09-03 02:16
Dobry wieczór.

Widzę że nie jestem sama z tym problemem. To co czytam to mnie przeraża bo ja mam niemal identycznie jak większość z was...
Mąż się znęca nade mną psychicznie. Do tego nie mam wsparcia w rodzinie. Przyjaciół też jak na lekarstwo...
Najbardziej mnie boli to że on wciąga w to naszego syna. Np mówi mu że matka jest p*********** idiotką itd....porażka i szok/:(
M.M / 195.117.146.* / 2012-12-20 07:46
Czytam i jestem przerażona tym wszystkim:(mam to samo:(najgorsze jest wciąganie syna w to wszystko,a walka w pojedynkę to walka z wiatrakami:9jestem po pierwszej rozprawie i czekam na badanie w RODK....nie mam dokad pójść ale 16 lat życia z katem to za dużo:(
gość907 / 79.190.55.* / 2012-09-24 19:42
mam to samo,mąż też wykorzystuje dzieci do tego by słuchały szyderstw z jego ust pod moim adresem,ale na szczęście one są za mną.chcę z tym skończyć i mam duże wsparcie rodziny...
smutna1986 / 46.113.43.* / 2012-09-06 10:28
Ja mam taką sytuację, odeszłam od narzeczonego, który miał napady agresji. Wróciłam do domu i tu zaczął się mój koszmar. Moja siostra sprowadziła sobie do domu chłopaka, więc siłą rzeczy dla mnie brakuje miejsca. Na trzy pokojowe mieszkanie mam jedną trzecią pokoju. Wyzwiska, agresja, upokarzanie jest na porządku dziennym. Grozi, ze zabije mi psa. Moje rzeczy z mieszkania z narzeczonym musiałam ulokować u ludzi. Czasami tak cholernie brakuje mi sił...
Jagoda62 / 84.25.57.* / 2013-01-30 15:19
Dziewczyno wez sie w garsc, jak czlowiek moze tak dac soba pomiatac, masz swoja godnosc, zrob cos z tym. Nie rozumie takich ludzi ktorzy na wlasne zyczenie zyja z takim oprawca. Nie poradzisz sobie? zostaw go!!!!Zacznij wszystko od nowa moze w innym miescie, inna praca.
bezsilnaaa / 5.60.57.* / 2012-08-24 22:29
witam mam 20 lat i prawie dwoch lat jestem w malzenstwie. bylo cudownie byl kochany przed slubem oczywiscie cywilnym. teraz jest bardzo z nami zle niewiem co robic bo go bardzo kocham. lecz teraz jestem zagubiona czuje sie samotna on ciagle mnie poniza wyzywa od szmat i ciagle to moja wina ale tylko chce zeby choc czasem sam id siebie prZytulil i keszcze jak jest ostra klotnia potrafi mnie uderzyc... booje sie rozwiesc bo nirwiem czy poradze sobie psychicznie juz nie raz zazylam tabletki bo mialam mysli samobojcze ale nie potrafie id niego idejsc moje dziecinstwi nue bylo udane ojciec pil potem rozwod z matka moj maz tez lubi wypic ja przy nim z braku sil na to wszystjo tez ale nie pomaga to jest od domu 400 km i jestem sama nue mam jyz swoich znajomych prYjaciol siedze w domu posrid 4 scian maz pracuje a jak przychodI to albo wyzqiska albo idzie spac czasem sa dibre momenty ale to juz nie to co kiedys w lozky on myslu o sobie juz nawet nie jest dla mnie przyjemny. co mam robuc? juz nue mam sil jestem sama w tym wszystkim ;( prisze pomóżcie nie mam odwagi na to zeby odejsc...
ecka / 80.54.70.* / 2013-01-14 22:38
jak nie masz dzieci to ja bym sie nie zastanawiala
.doradca. / 81.190.72.* / 2012-06-19 23:34
Czytając tutejsze żale kobiet,dochodzę do wniosku ,że wybrały sobie nieodpowiednich partnerów do życia.
Przede wszystkim już w ciemno można stwierdzić ,że ci "mężowie" systematycznie znęcający się nad domownikami są co najmniej psychicznie zaburzeni.
Wymagają natychmiastowego leczenia.Zaś osoby pokrzywdzone z tego tytułu powinny niezwłocznie zgłosić to na policję . Policja z kolei jest zobowiązana w takich przypadkach interweniować i zgłaszać to do odpowiednich instancji.
monia590 / 87.119.48.* / 2012-05-04 00:53
Witam mam31lat jestem mężatką9lat jestem chora na serce osteoporoze tarczyce i mam napady czestoskurczu nadkomorowego od5 lat. Niestety od ślubu zmieniłsie awantórował a teraz pobił mnie paskiem dospodni wyzwał od kalek śmieci ze jestem nikim tylko pasorzytem zrobiłam obdukcje ,była 3 razy interwencja policji teście śie wmieszali wyzywali od śmieci kalek ze doniczego się nienadaje on im przyznał racje wyśmiewa się zemnie straszy ze dieci mi zabierze zopieki społecznej kazano nam iśc naspotkanie do pani psycholog teraz smieje sie ze jestem głupia powiedziałam upani psycholog ze były 3 sytuacje jak udezyłam córke 8lat nies łuchasie wogule pyskóje kłuci się zemno niemoge jej dotknąc bo krzyczy ze mnie nielubi serce mnie boli jak ona to mówi kocham ją ale niemoge dac sobie wejść nagłowe musze hodzić nate spotkania bo nieradze sobie zeswoimi nerwami .
justa796 / 85.221.205.* / 2012-05-09 19:20
Dziewczyny, tyle nas jest?
To straszne, że jest tak wielu psychicznych facetów. Mój mąż jest agresywny, niszczy przedmioty przy dziecku, zadręcza mnie smsami gdy wyjeżdżam do rodziców. Tak jak u Was sytuacja powtarza się co dwa tygodnie - ostatnio nawet rzadziej co miesiąc, dwa. Najgorsze jest to, że gdy podjęłam decyzję o rozwodzie to zdecydował się w końcu na wizyty u terapeuty, zaczął płakać, mówić o samobójstwie. Teraz czekam na jego spotkanie z "trenerem", który pomoże mu radzić sobie z agresją - zobaczymy czy się zdecyduje? Dziewczyny musimy być silne bo odejście od takich "partnerów" będzie dużym wyzwaniem...
hela / 46.205.89.* / 2012-06-19 23:49
Jestem w szoku, że w tylu domach dzieje się podobnie jak w moim. Jestem półtora roku po ślubie, mamy dziesięcznomiesięcznego synka. Przed ślubem była wielka dwuletnia miłość, mąż był opiekuńczy, miły, kochany. Od kilku miesięcy często słyszę wyzwiska, że jestem wariatką, idiotką, nie radzę sobie z dzieckiem, nie umiem gotować, sprzątać. Bardzo często jest agresywny w stosunku do mnie. Jeszcze mnie nie uderzył, ale robi gesty jakby chciał to zrobić, zdarza się, że mnie popchnie, poddusi, przyciśnie. Bardzo często krzyczy i przeklina przy dziecku z byle powodu. Potrafi zrobić awanturę o byle szczegół, który na nic nie wpływa. Wydaje mi się, że wyżywa się na mnie z powodu swoich frustracji i niepowodzeń, bo ma trochę problemów z samooceną, co jednak w żaden sposób go nie tłumaczy. Prawie nie zajmuje się dzieckiem, jest agresywny kiedy się go o coś prosi. Często nie chce mu się wrócić na czas do domu. Oboje mamy wyższe wykształcenie, on bardzo dobrze zarabia, ma wysoką pozycje społeczną. Ja również nieźle zarabiam, jednak obecnie jestem na urlopie wychowawczym. Nigdy nie spotkałam się z takim traktowaniem, jestem zdruzgotana. Przy swojej rodzinie i obcych udaje kochającego męża. Moja rodzina wszystko wie. Na szczęście jest blisko mnie. Dwa tygodnie temu spakowałam siebie i synka i wyjechałam do rodziców. Powiedziałam mężowi, że nie wrócę dopóki nie pójdzie na terapię, a on mi na to, że rozmowa między nami na pewno wszystko załatwi. Zachowuje się, jakby nie widział nic złego w swoim zachowaniu. Nie mogę już tego znieść, czuję, że garnia mnie nerwica, bronię się przed depresją. Dodam, że mój mąż wywodzi się z rodziny bardzo wierzącej, niestety chyba głównie w Kościół. Nigdy nie opuści mszy świętej, przestrzega postu i wszelkich obrzędów. Dziewczyny! Absolutna podsatwa to praca i pieniądze. Jeśli się to ma, można uciec i spróbować samej. Nie tkwijcie w takich związkach, bo Ci mężczyźni raczej się nie zmieniają. Zniszczą Was. Jestem ładną dziewczyną, która radzi sobie w pracy, w życiu, z dzieckiem zna kilka języków... On próbował mi wmówić, że jestem nikim, psycholką, idiotką, a ja w pewnym momencie prawie uwierzyłam. Nie dajcie sobie tego wmówić!!! Nigdy!!!
vyu / 176.111.24.* / 2012-12-28 14:38
mój mąz ma mnie za idiotkę mam lepsze wykształcenie ale jego zdaniem jestem głupia ...czasem zabiera mi telefon nie pozwala prowadzic samochodu jak potrzebuje jechac gzieś z dzieckiem lub nawet do fryzjera to kierowcy mi szuka .. czasem mnie wyzywa od najgorszych ..gdy dziecko się przeziebi lub jest na coś chore zawsze mnie obwinia, nawet gdy dziecko trafiło do szpitala i lekarz mu podawał lekarstwo potrafił podniesionym tonem przy lekarzu ze to przezemie...kiedys słyszałam ze mnie obgaduje ze swoimi rodzicami ciagle do nich biega jak mu mówie zeby jego rodzice nie wtracali sie do wychowywania dziecka to wyzywa mnie ze nic nie potrafie itd...
Renata529 / 95.155.79.* / 2012-12-19 20:54
czytajac ta wypowiedz przerazilam sie bo zobaczylam wlasne zycie. jestem po rozwodzie 3 lata a moj byly maz nadal zneca sie nade mna. wykorzystuje do tego dziecko. myslalam ze juz nic gorszego mnie w zyciu nie moze spotkac ale mylilam sie. teraz boje sie o zycie wlasne i dziecka. strach jest jeszcze gorszy. awanturuje sie i odgraza mi sie ze zaplace za to co mu zrobilam. czasami siedzimy z dzieckiem w domu caly dzien bo boje sie wyjsc. nie wiem czy ktoregos dnia nie zjawi sie pod moimi drzwiami z nozem i nie zabije mnie. im wiecej mija czasu od rozwodu tym wieksza w nim zlosc i agresja.
Renata529 / 95.155.79.* / 2012-12-19 20:24
czytajac ta wypowiedz przerazilam sie bo zobaczylam wlasne zycie. jestem po rozwodzie 3 lata a moj byly maz nadal zneca sie nade mna. wykorzystuje do tego dziecko. myslalam ze juz nic gorszego mnie w zyciu nie moze spotkac ale mylilam sie. teraz boje sie o zycie wlasne i dziecka. strach jest jeszcze gorszy. awanturuje sie i odgraza mi sie ze zaplace za to co mu zrobilam. czasami siedzimy z dzieckiem w domu caly dzien bo boje sie wyjsc. nie wiem czy ktoregos dnia nie zjawi sie pod moimi drzwiami z nozem i nie zabije mnie. im wiecej mija czasu od rozwodu tym wieksza w nim zlosc i agresja.
ewa73 / 195.238.227.* / 2012-09-27 15:00
normalnie, jakbym czytała o swoim byłym mężu!
wszystko pasuje co do joty...
nieznjoma / 89.151.20.* / 2012-08-30 11:15
no własnie ktos mi to wmawiał non stop ze mimo ze studiuje dwa kierunki to jestem głupia nie znam zycia tylko on zna i jego rodzinka :(
potrafia znobic z nas takie malutkie :(
Jola / 178.42.49.* / 2012-06-02 20:12
nade mną znęcają się prawie wszyscy koledzy z sąsiedztwa ale już wiem jak ich załatwić z tym trzeba iść na policję i tak zrobię nie będę się bała że mnie pobiją bo nic mi nie mogą zrobić znam swoje prawa a poza tym od czego jest internet wszystko można sprawdzić nie można się bać im to daje tylko satysfakcję i poczucie dowartościowania
mała mi / 178.239.7.* / 2012-04-25 10:49
Czytając Wasze przypadki, aż włos się jeży. Każda zadaje sobie pytanie, jak mężczyzna, którego kochałyśmy, miły, cudowny, opiekuńczy może stać się taką bestią, pozbawioną czułości? Ja jestem 2 lata po ślubie, a przed ślubem znaliśmy się 5 lat. Owe 5 lat było cudowne. Kochał, szanował, na rękach nosił. Później ślub i jakiś czas dobrze, a potem koszmar. Mój mąż sam przyznał, że przed ślubem na dużo mi pozwalał, ale teraz to się zmieni. Na początku nawet nie zwróciłam na to uwagi, no bo przecież ON= IDEAŁ. A z czasem wyzwiska, ty idiotko, ty debilko, ty taka ty owaka. Mimo, że skończyłam studia, ciężko było mi znaleźć pracę, on dobrze o tym wiedział, a wypominał przy każdej okazji, że jestem nieudacznikiem, że gdyby nie on to nie miałabym za co żyć. W domu zaczęły się ciągłe awantury o wszystko, nawet o to, że pies nie dostał o określonej godzinie jeść. Kiedy sobie coś ubzdurał, awanturował się mimo, że nie miał racji. A jeśli chodzi o seks, to chyba każda rozumie, że z takim mężczyzną to po prostu nie ma się ochoty - no i kolejna awantura, że to mój zasrany obowiązek, tak jak pranie jego brudnych skarpet i gaci! Teraz jestem na stażu, zarabiam brutto 700 zł, co nie pozwala mi się samej utrzymać, ale jak tylko znajdę lepiej płatną pracę, to go zostawię, bo nasze państwo jednak nie chroni kobiet takich jak my psychicznie maltretowanych, uzależnionych finansowo od swoich partnerów. A przecież za coś trzeba żyć, rachunki płacić.
allabella / 2012-05-03 09:32
Witam,
Maz jest terrorysta psychicznym od lat, jestesmy po slubie cztery lata a dziesiec spotykalismy sie przed... na poczatku zupelnie ignorowalam jego zachowanie, wyzwiska i szarpanine... on sie "wygadal" potem przepraszal i wszystko wracalo do normy ale moja cierpliwosc sie konczy jego slowa zaprzataja mi glowe: "ze jestm swinia, wieprzem p*******... p***********... debilka...brudasem... ze wszystkie jego niepowodzenia zyciowe to moja wina, nawet to ze, jak ostatnio potracil krolika to jest moja wina ze wygderalam...mowiac ze za szybko jedzie.... wczoraj walna w drzwi i wywalil je z futryny bo strasznie go zdenerwowalam po tym jak celowal nienabita wiatrowka w moja glowe a ja zaczelam go okladac (otwarta dlonia w ramie) i mowic ze jest nienormalny a on ze i tak byla nienabita wiec ja nie powinnam reagowac!!!
Kilka razy kazalam mu sie pakowac i wynosic!!! Mieszkanie jest moje i na mnie zapisane, finansowo tez jestem zabezpieczona sama sie utrzymuje, mam w sumie dobra prace tylko ze bez swiadczen...
Ale on najpierw to robi ale potem pomalu wraca z podkulonym ogonem... a ja przez to ze mamy coreczke czteroletnia, ktora kocha tatusia nawet jesli jest w stosunku do niej bardzo surowy... przyjmuje swira i jest sielankowo przez tydzien a potem horror od nowa...
Nie mam juz sily, jak ja moge go wyprostowac??? czy moze sie nie da???
rybka1111 / 178.182.85.* / 2012-03-28 14:30
witam.mam problem jestem mezatka od 6 lat.na poczatku wszystko bylo dobrze.po wybudowaniu domu i urodzeniu synka maz zmienil sie.chce isc do pracy ale mowi ze nie dziecko nie ma z kim byc.mowi ze mam sprzatac i od tego jestem.zostawia mi grosze na zakupy.mowi ze nie dobre jedzenie robie.gotuje na pale.nie mam pracy aby uciec od niego.jest złośliwy synka mi zabierze.co robic/jak wraca z pracy to sie trzese czy zobaczy gdzies brud.nie rozmawia ze mna nie spimy razem.przy rodzinie udaje dobrego meza.
agnieszka74 / 78.30.104.* / 2012-04-10 11:23
Znęca się ewidentnie nad Tobą!!!!nie dam Ci rady,nic nie powiem ,może będzie dobrze,ale nie można pamiętaj myśleć tak do końca zycia!!!!jesli to będzie się przdłużać w nieskonczoność ,zacznij rozmawiać o tym z bliskimi ,oni pomogą Ci podjąć decyzję poprowadzą z arękę -))))najważniejsze nie ukrywaj tego co przeżywasz w domu!!!!nikt nie zasługuje na takie traktowanie!!!!W taki sposób zachowywali się tylko Hitlerowcy!!!!!
Pisz o tym ,będziesz miała zawzse tu oparcie we wzsystkich nas ,maltretowanych w różny sposób1!!!
Izydora / 79.184.19.* / 2012-04-02 16:40
Rozumiem Was doskonale,ja jestem po 40 ,starz małrzeński ponad 20 lat i cały czs mam wygadywanie.Mam serdecznie dosyć.Mamy 3 dzieci na które długo czekaliśmy,tatuś jest zadowolony z nas tylko wśród znajomych i rodziny a w domu to awntury że na nas nie zarobi,a zaznaczam że pracowałam zanim urodziły się dzieci ,potem po przerwie też wróciłam do pracy ale musiałam się zwolnić bo było nie do wytrzymania jak wracałam.Opowiadał że mało zarabiam ,co było nie prawdą zarabiałam lepiej jak nie jeden facet. Ale do świętego spokoju zwolniłam się bo obiecywał,że będzie dobrze jak tylko będę w domu.No i guzik jest tak samo od rana do wieczora pretensje a to obiad zly koszula nie ta i tak cały czas.Wim napewno,że gdybym była sama miałabym ciężko ale spokojnie.zyję tylko dla dzieci.
SAMARKANDA / 89.76.77.* / 2013-08-21 20:12
DZIEWCZYNY CZYTAM WASZE HISTORIE I JEST MI BARDZO PRZYKRO, ŻE DOŚWIADCZACIE TAKIEGO ŻYCIA. wIEM CO CZUJECIE BO SAMA MA ZA SOBĄ 10 LAT TAKIEGO MAŁŻEŃSTWA. MAM 34 LATA I JESTEM TRZY LATA O CIĘŻKIM ROZWODZIE. pOWIEM JEDNO OPŁACAŁO SIĘ - JESTEM SZCZĘŚLIWA I SAMA WYCHOWUJĘ SYNKA W SPOKOJNYM DOMU. MÓJ EX MĄŻ BYŁ PSYCHOPATĄ I POPAPRAŃCEM PSYCHICZNYM. zNĘCAŁ SIĘ PSYCHICZNIE NADE MNĄ DOŁOWAŁ, NIE POZWALAŁ STUDIOWAĆ, POMIMO ŻE NIE PŁĄCIŁĆ ZA MOJE STUDIA ALE ROBIŁ WSZYSTKO ŻEBYM ICH NIE SKOŃCZYŁA. uCZYŁAM SIĘ W UKRYCIU PRZED NIM, W KAŻDEJ WOLNEJ CHWILI. WYMAGAŁO TO NIE LADA DETERMINACJI. dODAM ŻE WÓWCZAS NIE PRACOWAŁĄM (ZA STUDIA PŁĄCILI MI RODZICE, KTÓRYM NA TYM ZALEŻAŁO). BYŁ CIĘŻKO SFRUSTROWANY ŻE NIE MA NA TO WPŁYWU. PO STUDIACH ROBIŁĄN SPECJALIZACJĘ. w TYM CZASIE ZUPEŁNIE ZOBOJĘTNIAŁAM NA NIEGO. PRZESTAŁĄM PRZEJMOWAĆ SIĘ TYM CO ROBI W DOMU JEGO AWANTURAMI, CYRKAMI I TYM, ŻE PIŁ I JECHAŁ PO PIJAKU PO KOLEJNĄ WÓDKĘ. jAK ROBIŁ TE SWOJE PRZEDSTAWIENIA TO ZAJMOWAŁAM SIĘ CZYM INNYM, DOMEM DZIECKIEM, SPRZATANIEM - CZYMKOLWIEK. WISIAŁO MI TO CO ROBI BO WIEDZIAŁĄM JUŻ ŻE JAK TYLKO SIE USAMODZIELNIE FINANSOWO WEZMĘ SYNA I ZOSTAWIE JEGO JEGO RODZINKĘ Z DEFICYTAMI SPOŁECZNYMI. WIELE PRZYKRYCH RZECZY NASŁUCHAŁĄM SIĘ PRZEZ TE WSZYSKIE LATA, WIELE WYCIERPIAŁAM KŁAMSTW I OBŁUDY, ZDRAD. ALE W KOŃCU PRZYSZEDŁ TEN SZCZĘŚLIWY KONIEC. ROZWIODŁAM SIĘ Z NIM (TRWAŁO TO DOSC DŁUGO I NIE BYŁO FAJNIE - BO JEST PSYCHOPATĄ I ROBIŁ WSZYSTKO ŻEBY PRZEDSTAWIĆ MNIE W JAK NAJGORSZYM ŚWIETLE)WTEDY PRÓBOWAŁ NAWET WPLĄTAĆ MNIE W RÓŻNE PRZESTĘPSTWA SKŁĄDAJAC NIEPRAWDZIWE DONIESIENIE NA POLICJĘ - PO TO BYM STRACIŁĄ PRACĘ I NIE MIAŁĄ NIC. TŁUMACZYŁAM SIĘ NAWET PRZED PRZEŁOZONYMI Z JEGO OSKARŻEŃ NA POLICJI. OCZYWISCIE NIE OSIĄGNĄŁ ZAMIERZONEGO CELU. NIE MIAŁAM WTEDY SIŁ PSYCHICZNEJ NA TO BY WYCIĄGNĄĆ MU Z TEGO KONSEKWENCJE PRAWNE. SKONCENTROWAŁĄ SIĘ NA NAJISTOTNIEJSZYCH DLA MNIE SPRAWACH: NA DZIECKU I PRACY. MINĘŁO. I POWIEM WAM ŻE DZIŚ JESTEM BARDZO SZCZEŚLIWĄ SAMOTNĄ MAMĄ, KTÓA CIESZY SIĘ WSZYSTKIM CO JĄ SPOTYKA NA CODZIEN. MAM WIELU PRZYJACIÓŁ. NIE MAM PARTNERA - NIE WIEM CZEMU ALE NIE SPIESZY MI SIĘ DO TEGO CHOĆ WIEM ŻE MOGŁĄBYM SOBIE KOGOŚ ZNALEŹĆ. W KONCU MAM CZAS NA SWOJE SPRAWY, NA WOJE PRZYJEMNOŚCI PRZEDE WSZYSTKIM NA DZIECKO, NIKOMU Z NICZEGO SIĘ NIE TŁUMACZĘ, NIEKLOMU NIE MUSĘ SIĘ PRZYPODOBAĆ. JAK CHCĘ TO SPORZĄTAM JAK NIE CHĆE TO NIE SPRZĄTAM NIE GOTUJĘ, NIKT MNIE Z TEGO NIE ROZLICZA. OPRÓCZ PRACY ZAWODOWEJ JAKO WOLONTARIUSZKA UDZIELAM SIĘ W INSTYTUCJI PRZECIWDZIAŁAJĄCEJ PRZEMOCY W RODZINIE. ROBIĘ TO DLATEGO BY SPŁACIĆ PEWIEN DŁUG JAKI CZUJĘ W SOBIE WOBEC INNYCH KOBIET MALTRETOWANYCH - GDYŻ JAK WYCHODZĄC Z TRUDNEJ SYTUACJI MIAŁĄM DUŻE WSPARCIE RODZINY, W TYM RÓWNIEZ FINANSOWE - A WIEM JAKIE TO ISTOTNE I ŻE WIELE Z WAS JEST W PATOWEJ SYTUACJI BO NIE MA PRACY LUB ODPOWIEDNIEGO WYKSZTAŁĆENIA. POWIEDZIAŁĄM SOBIE, ŻE SKORO MI SIĘ UDAŁO (NO NIE TYLKO MI) TO PRZYCZYNIE SIĘ DO TEGO ŻEBY PARĘ KOBIET TEŻ WYCIĄGNĄĆ Z TAKIEGO ŻYCIA. MAM JUŻ NA TYM POLU DROBNE SUKCESY I TO MNIE BARDZO CIESZY, ŻE WIDZĘ EFEKTY SOJEGO ZAANGAŻÓWANIA. CHCIAŁĄM WAM DZIEWCZYNY POWIEDZIEĆ, ŻE TRZEBA MIEĆ NADZIEJE NA LEPSZĄ PRZYSZŁOSC, POTEM POUKŁADAĆ SOBIE PLAN DZIAŁANIA I KONSEKWENTNIE REALIZOWAĆ KAZDY JEGO PUNKT. JEŚLI SIĘ COŚ NIE UDA TO PRÓBOWAĆ DO SKUTKU. NIE WAŻNE ILE TO BĘDZIE TRWAŁO - CHCIEĆ - TO MÓC. JUŻ SAMO REALIZOWANIE PLANU WYCHODZENIA Z TAKIEGO ZWIĄZKU DAJE MNÓSTWO SIŁ (APETYT ROŚNIE W MIARĘ JEDZENIE). IM BLIŻEJ KOŃCA TYM STAJECIE SIĘ CORAZ BARDZIEJ ŚWIADOMYMI SAMOWYSTARCZALNYMI KOBIETAMI, SILNYMI MATKAMI SWOICH DZIECI, KTÓRE PORADZĄ SOBIE W KAZDEJ PRAWIE SYTUACJI W SAMODZIELNYM ŻYCIU. LICZY SIE KONSEKWENCJA W DZIAŁANIU I NIE SPOWIADANIE SIĘ Z TEGO SWOJEMU OPRAWCY. MOŻNA Z TEGO WYJŚĆ. MACIE PRAWO ŻYC GODNIE I SZCZĘŚLIWIE. A WASZE DZIECI IM MNIEJ BĘDĄ WIDZIAŁY ZŁYCH WZORCÓW TYM BĘDĄ ZDROWSZE RELACJE BUDOWAŁY W PRZYSZŁOŚCI. WIĘC NIE MA NA CO CZEKAĆ. ZASTANÓWCIE SIĘ OD CZEGO KAŻDA Z WAS MOGŁABY ZACZĄĆ I WALCZCIE O SWOJE GODNE ŻYCIE I TAKIE SAMO ŻYCIE DLA WSZYCH DZIECI. POZDRAWAM I TRZMAM KCIUKI
Tukarla / 89.231.55.* / 2012-12-06 11:09
Ja też tylko dla dzieci. 13 lat w małżeństwie. Nie mam już sił, duszę się. Jestem tym zmęczona, myśli samobójcze. Rodzice moi o tym wiedza nawet rozmawiali o tym z teściami. Bo były ostre incydenty w domu, kłótnie i szarpanie, wyzwiska bardzo okropne i poniżające. Mąż się wkurzył i to moja wina , że rozpowiadam to moim rodzicom o naszych problemach . Dziadki nie mają prawa wchodzić do naszego domu i nie widują wnuków. On ich nienawidzi z reszta zawsze twierdził że to niski poziom . Nie wiem zkąd to się bierze taka złość okrucieństwo , chamstwo ,krytyka wywyższanie się ,że jest się lepszym,a ty gówno dno nic nie potrafię Mam 32 lata i szukam cały czas pracy .Rok pracowałam w przedszkolu i z niej musiałam zrezygnować żeby mu pomóc w jego działalności.
agnieszka74 / 78.30.104.* / 2012-04-10 11:41
Kochana Izydoro,skoro same wiemy że bez nich nam lepiej byłoby,skromniej na pewno ,finansowo ale spokojniej!!!!dlaczego jesteśmy tak zbudowane ,żeby pozwalać na niszczenie nas i naszych dzieci psychiczne!!!??????
Wszystkie zwierzeta ,mają taki instynkt ,że jak ktoś tylko chce skrzywdzić ich dzieci,to zabijają!!!!a my ,uśmiechamy się do naszych dzieci mówiąc im ,że tata jest zmęczony,i dlatego rządzą nim takie czy inne emocje,uczac jednocześnie ,że to jest dopuszczalne!!!!że ,tak można ,i nie trzeba z tym walczyć,albo żałować tak karygodnych zachowań,zastanawiam się na jaką kobietę wyrośnie moja córka????czy też będzie tkwiłą w tak chorym związku jak ja???
KObiety ,zmieniajmy to!!!!
Wspierajmy się na wzajem!!!!
Nie dopuszczajmy do ,tragedii,w naszych domach!!!!
Nie polecam stawiania się,stawiania warunków itp,bo z psychopatą,bądz hitlerowcem to i tak nie wyjdzie,niezłą jest obojętność,choć trudno ją zachować bo to łączy się z opanowaniem nerwów ,ale to powoduje że on nie ma argumentów,do kłótni.
Trudno ,jednak bardzo trudno się opanować,
ciekawe jak ja się dzisiaj zachowam jak on przyjedzie po telewizor ,który kupił???i swoje ciuchy.....
nie wyjdę z domu ,bo sadomasochistycznie chcę przy tym być....
I nie wiem co przyniesie jutro.....
Ale z każdego doła się kiedyś wychodzi,tylko jestem wsciekłą o to że facetom jest zawsze jednak łątwiej w życiu,i po rozstaniu też.....
pozdrawiam
kasia61 / 37.31.51.* / 2013-02-03 10:48
Witam mieszkam z tesciowa ktura ciagle sie wtraca ,zebym nie wiem co zrobila jest zle mam male dziecko ,gdy u niej przebywa wysluchoje jaka to mama jest nie ma dnia jak slychac przez sciany wyzwiska bo ciagle cos nie pasoje .ostatnio zdzielila mnie szczotka ,gdy maz jest w pracy gdy tylko wyjde z domu wyzywa mnie wynos sie ty elemencje itd zanim wyremontowalismy lazienke nie moglam sie umyc a co dopiero skozytac z toalety walila w drzwi maz stal pod drzwiamy i pilnowal zebym spokojnie sie zalatwila .Oskarza mnie jak kwiatek zwiednie w ogrudku ze popsikalam czyms ,pies zdech jamnik na mrozie to zekomo go otrulam ciagle cos czasami nie wiem co robic nie mam sily ,juz sie klucic i tlumaczyc co ja mam robic
agngaj5079 / 178.36.4.* / 2012-03-21 20:51
Witam, ja mam podobnie. Od półtora roku jestem mężatką. Mieszkamy u mnie - męża rodzina mieszka ok. 400 km od nas. Mąż od czterech miesięcy jest nie do poznania, bo w obecności obcych "miłość kwitnie jest ok - jak miodowy miesiąc", lecz gdy jesteśmy sami to koszmar, obraża się o byle co, krzyczy, wyzywa, grozi np. że mnie załatwi, ograniczam jego wolność, straszy że mnie zostawi itp. Zabrania rozmawiać z rodzeństwem, wylicza z każdej minuty, ciągle kontroluje. Co najgorsze to po każdej większej akcji UCIEKA pakuje się w samochód i jedzie do swojej mamy. Po czym co 12 godzin dzwoni zachowuje się jak chorągiewka raz grozi i krzyczy innym razem kochający mąż.
Mam dość zaczęłam o tym mówić rodzinie mam w nich wsparcie. Postanawiam nie płakać być stanowcza, mieć swą godność. Myślą, że nie może już być gorzej, jak jest teraz. Postanawiam brać sprawy w swoje ręce i nie być OFIARĄ.
maja00 / 46.204.85.* / 2012-03-20 10:04
witam u mnie jest może nie dosłownie to samo ale przeszłam z Moim mężem dosyć dużo jaka na dwa lata małżeństwa.Wyszłam młodo za mąż mam półtora rocznego synka i nie wiem co mam zrobić nie pracuje a uczę się zoacznie wiec do pracy iść nie moge.Chciałam odejsc od męża juz kilkakrotnie raz nawet sie wyprowadziłam do rodziców lecz jakos załagodziliśmy tę sprawe.wypędza mnie z domu żałuje grosza auta i za każdym razem wypomina jak bardzo żałuje,że się ze mną ożeniłże jestem gówniarą nic nie wartą do tego obraża moja rodzine ni jestem zła ale jest mi bardzo przykro kiedy słysze takie słowa.Mam zaledwie 20lat myśle,że jestem dobra matką jak i żoną chcociaż mój mąż twierdzi,że bardzo się zrobiłam pyskata ale On nie rozumie ,że ja się tylko bronie przez Jego wyzwiskami i traktowaniem mnie jak śmiecia jestem osobą która nie umie powstrzymać sie od płaczu więc zawsze rycze a On ma z tego satysfakcje. jestem bezsilna nie wiem co robić nie mam gdzie pójść nie mam pracy po prostu jestem w wielkim dołku pomóżcie błagam!!
renate / 164.127.186.* / 2012-03-08 20:15
tak to jest znęcanie ja mam też podobnie dostaje obelgi nawet jak samochód stanie szukam miejsca dla siebie żeby nie mógł mnie znależć bo nie stać mnie na wynajęcie mieszkania szukam domu żeby na początek mieć gdzie mieszkać i poszukać pracy
ali21 / 81.102.231.* / 2012-03-15 22:52
Boze dziewczyny miejcie troche godności ,zostawcie to ścierwo i szukajcie szczesciea dfla siebie i dziecka teraz nich dziecko nie patrzy jak ojciec poniza matke.Uciekajcie i nie wracac nawet jakby ryczał na kolanach
maja00 / 46.204.85.* / 2012-03-20 10:10
łatwiej powiedzieć trudniej zrobić.moja rodzina chociaż wie jak mąż mnie traktuje twierdzi,iż nie powinnam odejsc od męża bo mamy razem dziecko jestesmy małżenstwem musimy sie dogadac tylko ile można...nie mam w ogóle wsparcia w rodzinie,w nikim...mój mąż moze nie jest alkoholikiem ale lubi sobie wypic nawet sam jak ma ochote i wtedy są kłótnie mój ojciec jest alkoholikem i wiem jak takie życie wygląda nie chce żeby moje dziecko słuchało tego wszystkiego i brało przykład z tatusia.myślałam,że to wszystko jest jakies łatwiejsze
kasia38 / 83.23.243.* / 2012-03-07 18:48
Ja mam tak samo , mąż alkoholik znęca się na demną psychicznie , wyzywa od najgorszych mam z nim 3 dzieci które bardzo kocham mąż zabrał mi wszystko pieniądze na dzieci wpływają na jego konto , on całkiem nieżle zarabia a mi wydziela grosze, resztę wydaje na swoje przyjemności , nienawidzę tego samoluba , ostatnipo naubliżał mi od s********** i lachociągów i to sprawiło , że powiedziałam dość nie pozwolę aby dupek mnie obrażał, muszę pozałatwiać sprawy alimentów na dzieci i odchodzę , nie wiem czy sobie poradzę już dzisiaj leczę się na depresję a niebawem mają usunąć mi marską nerkę ale wierzę , że los będzie dla mnie łaskawy pozdrawiam was i życzę siły
Tusiunia / 62.87.215.* / 2012-02-25 00:05
Witaj! U mnie jest podobnie! Potrafi napluć mi prosto w twarz bo jestem nikim! Jajecznice wywalić mi na glowe gdy trzymam dziecko na kolanach! Zamki od mieszkania pozmieniac bo jest jego! Poprostu masakra! Bez przerwy słysze ze jestem nikim, debilka, pustakiem, tumanem, ułomem, k..., sz...itd A on jest jak powiedzial kiedys TOWAR PIERWSZA KLASA heh ;( To sa psychole!!!! Znecaja sie nad nami psychicznie a przy innych sa takimi malutkimi pionkami g_uwno wartymi!!! Jeszcze nadejdzie czas ze nabierzemy tej siły aby ich zostawic w cholere! I pokazac im ze to oni sa nic nie warci!!! Trzymajcie sie :)
soniaaa / 83.21.64.* / 2012-03-18 00:57
Przypadkiem tu trafilam i wierze we wszystko, co tu czytam. U mnie to byla patologia, picie, bicie, agresja, wyzwiska, proba manipulacji, utrzymywalam go. wyrzucilam go z domu. teraz mnie straszy, ze wszystko strace, mieszkanie, prace, staram sie byc silna, wiem, ze teraz jest lepiej, ale niestety zaczynam sie starac o nakaz zblizania. Mam nadzieje, ze po tym odpusci albo bedzie jeszcze gorzej. Mieszkam w UK i tam prawo, policja chroni takie osoby, ofiary, bo tak, ja jestem ofiara - nawet nie wiecie jak ciezko sie do tego przyznac... a jestesmy dopiero rok po slubie... I powiem WAM cos!!! TO NIE NASZA WINA - WIEM, ŻE JEST CIĘŻKO, ALE NIE WARTO OGLADAC SIE ZA SIEBIE!!! DZIEWCZYNY, TRZYMAJCIE SIE!!!!
Agnes574 / 2.97.167.* / 2012-04-19 23:21
Trzymaj sie ,bardzo dobra decyzja .Takie gadanie ze zabierze tobie dziecko to puste gadanie,Poprostu dzwon na policje kiedy sie do Ciebie zbliza.Tutaj w uk panstwo zapewni tobie spokoj ,jesli dziecko widzi i slyszy awantury,to on odpowie za to .Teraz bedzie tylko lepiej choc wydaje sie ze jest gorzej.
skomentuj

Najnowsze wpisy