Na skróty
Forum Forum prawneKarne

czy to jest znęcanie psychiczne?

czy to jest znęcanie psychiczne?

skomentuj
fionka / 2008-05-22 10:45
mam 28 lat.jestem mężatką od niespelna roku.mam bardzo porywczego mężą.nie uderzył mnie do tej pory,ale myślę że zneca się nade mna psychicznie.czy do takich rzeczy można zaliczyc obrażanie,wyzwiska-te najgorsze,wyłączanie telewizora-bo jest jego,zabieranie telefonu-bo jest jego,grozby wyrzucenia mnie z domu-bo jest jego,niszczenie różnych rzeczy(ostatnio zniszczył stolik do kawy o 1-szej nad ranem)rzucanie popielniczką,wysypywanie ziemi z kwiatka do łóżka gdy śpię o 6 rano?nie wiem co mam robic.nie mam z kim porozmawiać na ten temat.i najgorsze w tym wszystkim jest to że nie mam gdzie pójść.gdybym nie miała syna to
rzuciłabym pracęi wyjechała.ale nie mogę tak zrobić.muszę pracować i spłacać kredyty.nie jest tak codziennie.to trwa kilka dni potem sa przeprosiny i po około dwóch tygodniach jest powtórka.co mam zrobić?proszę o pomoc.
Wyświetlaj:
justyna501 / 46.112.192.* / 2013-02-04 21:23
ojciec zneca sie nade mna moja mama i moim rodzenstwem , ma wyrok za probe mnie podpalenia w zawiasach, szukam kogos kto mi pomoze
kasik333 / 85.202.57.* / 2013-02-03 00:04
Mój mąż ciągle mi wypomina że był młody i głupi jak się żenił 11 lat po ślubie, nie pozwolił mi wziąć pieska małego, ale ja i tak zrobiłam wbrew jego zdaniu i teraz będę cierpieć za to. Kiedyś widział i mieszkał ze mną i zwierzętami i może nie kochał, jednak tolerował. W naszym związku tylko on ma zawsze racje moje zdanie jest niczego warte. PORAŻKA MAM DOŚĆ!!!
beatazofia93 / 2013-01-30 18:13
Byłam z mężczyzną który był dla mnie całym światem .Między nami różnica wieku była dość spora. Jednak zawsze byłam dojrzałą dziewczyną i rozumieliśmy się wspaniale, nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu . W tamtym momencie wydawało mi się , że jest miłością mojego życia ..Zaufałam mu w wielu sytuacjach , gdyż był wyrozumiały i troskliwy .Sprawiał ,żę wszystkie problemy nie miały najmniejszego znaczenia kiedy był obok. Jako młoda dziewczyna nie liczyłam się ze zdaniem innych ludzi na jego temat,czy też rodziców którzy od początku starali mi wybić go sobie z głowy. Potrafił czarować mnie swoim wdziękiem , imponował mi realizacją swoich planów .Był rozwodnikiem miał dziecko, więc wiele barier musiałam w sobie pokonać i stać się odpowiedzialną kobietą .Byłam z nim prawie 4 lata. Rok zapowiadał się wspaniale . Nie było kłótni , awantur i braku szacunku.Rozkochał mnie do stanu nie widzenia w nim wad. Kwiaty , kolacje , niespodzianki , wspólne wyprawy- i jego charakter ,który w tamtym momencie był dla mnie azylem. Po pewnym czasie Moi rodzice przekonali się do niego i traktowali jak syna. Po drugim roku bycia ze sobą zaczynały się problemy .Bardzo mnie ograniczał , nie pozwalał mieć przyjaciół , zabraniał ubierać spodenki w lato, obcisłe koszulki, sukienki, zero obcisłych spodni , makijażu - broń Bożę dekolt w koszulce .Twierdził że wtedy każdy się na mnie lampi a ja nie jestem wypożyczalnią kaset video.Jednak sam zwracał uwagę na inne kobiety .Dostosowałam się by zapobiec nie potrzebnych scen zazdrości,wtedy tłumaczyłam sobie , żę chce dla mnie dobrze. W któryś weekend Chcąc zrobić mu niespodziankę- podobać mu się bardziej ,bo zaczął podchodzić do mnie obojętnie zrobiłam się na bóstwo - chcąc obudzić w nim kogoś kogo kochał na początku ,jednak jego reakcja była ostatnią jaką mogłam się spodziewać . Zwyzywał mnie od ku***, że wyglądam jak dz**** i mam się przebrać bo tak ze mną nie wyjdzie na ulice mimo ,żę wyglądałam normalnie miałam koszulkę za pupe na ramiączkach bez dekoltu , i zwykłe rurki jeans .Było wiele sytuacji w których deptał mnie jak robaka swoja agresją. Szarpał mnie wielokrotnie kiedy nie chciałam dać mu sprawdzić mojego telefonu .-Ja nie dawałam mu go ,tylko i wyłącznie z powodu kasowania numerów , bo kasował do wszystkich do mojego szefa , szefowej , do dziewczyn z uczelni -ludzi, dzięki którym mogłam mieć możliwość jakiejś konfrontacji w sprawach zawodowych .Jednak kończyło się to zazwyczaj szarpaniną i słowem- rozpier**** Ci ten telefon!, napisał jakiś frajer? Jak mnie zdradzisz rozpier**** Ci twarz , wyleje ci kwas na ta całe ciało _już nie będziesz taka piękna! i inne zastraszania..Próbowałam szukać pomocy żeby się od niego uwolnić ale przez jego zachowanie ,szpiegowanie mnie i straszeniem zdjęciami które robił mi w sumie wszędzie -pod prysznicem , kiedy się przebierałam lub byłam w bieliźnie czy filmikami które nakręcał w różnych chwilach- jakie kiedyś mieliśmy będąc para..Zawsze pytałam czemu mnie nagrywa i żeby przestał , jednak jego odpowiedzi były znów obrócone przeciwko mnie .-Że jestem jego przyszłą żoną , matką jego przyszłego w planach dziecka i w partnerstwie stawia się na zaufanie, więc mi nie ufasz? , nie kochasz? a może inni k**** mogą na Ciebie patrzeć?Może masz innego kochasia? Zabije za Ciebie..Wiesz do kogo należysz.Kiedy wychodziłam do sklepu kazał robić mi zdjęcia ,jak nie odebrałam bo miałam zajęte ręce zakupami wyzywał mnie żę się k*****..Ze wszystkiego musiałam się tłumaczyć-strasznie się go bałam .. Jedna z sytuacji miała miejsce u jego babci , która wyjechała do rodziny i często bywaliśmy u niej w domu podczas jej nieobecności .szarpał mnie rzucając o łózko kiedy mój telefon był wyłączony , strasznie się przestraszyłam - poszłam do ubikacji ,która znajdowała się na wprost drzwi żeby uciec bo miałam wrażenie że zrobi mi krzywdę. Miałam wtedy możliwość jedynej ucieczki , nie interesował mnie wtedy telefon z który Sebastian próbował włączyć - jednym ruchem otworzyłam ubikacje , sięgając za klamkę od drzwi wejściowych i uciekałam z całych sił z 4 piętra na sam dół bo na nim właśnie mieszkała jego babcia, jednak wyleciał za mną , chwycił mnie za fraki i uderzyłam głową w skrzynkę na listy -nie wiedziałam co dzieje się dookoła, w jednej chwili czułam tylko jak ciągnie mnie za włosy na samą górę z powrotem - próbowałam krzyczeć ale uciszał mnie mówiąc ,że robię sobie krzywdę .Nie chciał mnie wypuścić z domu ,kazał milczeć -mówił ,że zrobi ze mnie zwykłą szma**..Moje psychika siadała mi z każdym dniem ,czułam się zmęczona i wyczerpana..Nie wierzyłam że to się skończy , moja mama wielokrotnie pytała czy wszystko jest w porządku ale wiedziałam ,że nie mogę jej powiedzieć ze względu na stan zdrowotny jaki obecnie miała -przeżywała rozwód z moim tatą i popadła w depresje .Wiedziałam,że przeze mnie w końcu wyląduje w szpitalu a była , jest i będzie najważniejszą osobą w moim życiu.Sebastian - grał pozorami , bawił się uczuciami , wyżywał się na mnie jakbym była jego sk
Alvin / 79.185.82.* / 2013-05-20 22:21
starczy pobieznie przeczytac,ten facet to ciezki psychopata ,nie da rady z takim zyc ,na razie kontroluje swoje zachowanie przed ludzmi dobry aktor stwarza pozory ze to z toba jest cos nie w porzadku,to jest nieuleczalne,z czasem sie nasili az przeksztalci sie w obled zazdrosci a wtedy uciekaj najdalej bo on cie zabije.caly tekst o tym swiadczy.
beatazofia93 / 2013-01-30 18:22
Sebastian - grał pozorami , bawił się uczuciami , wyżywał się na mnie jakbym była jego skazańcem. Byłam przetłoczona w swoim świecie , nieszczęśliwie zakochana i zupełnie bezradna . Miał kolegów policjantów i dorabiał sobie na ochronie w klubach . Więc naprawdę był silny , wyrafinowany i wszędzie miał znajomości.Przez niego próbowałam popełnić samobójstwo-by nie cierpieć- mam wypis ze szpitala jakiś czas temu , chodziłam do psychiatry . Jadłam środki uspakajające .Wykorzystywał mnie seksualnie wywierając na mnie presje ,traktował mnie jak rzecz . Kiedy chciałam odejść nie pozwalał mi , komplikował mi życie - powiedział że jeśli będę go słuchać będzie dla mnie lepszy - polegało to na tym ,że jak będzie chciał się kochać napisze do mnie na telefon i mam mu się nie przeciwstawiać . Było tak przez jakiś czas . Wiedział ,że oddaje się tylko mu i tylko on może mnie dotykać.Jednak mimo to ingerował w moje życie i decyzje . Wyzywał i szmacił . Mam filmik na którym obcina głowę karpiu i mówi że jak go zdradzę skończę jak ta ryba. Mam niektóre smsy z różnymi groźbami . Kolegę którego uderzył za to że podczas imprezy chciał ze mną zatańczyć i próbował się do mnie zbliżył. Przyjaciółki które potwierdza ,że tępił mnie publicznie .Moja mama napisała mu smsa w który nastraszyła ze pójdziemy na policje i ma trzymać się ode mnie z daleka gdy się przed nią otworzyłam. Co ja mam zrobić w takiej sytuacji? Nie czuje się bezpieczna - powiedział że mnie znajdzie jak ucieknę a nie jest karany ? grozi ze jedyne co zrobią na policji to dadzą mu zawias ale wtedy mnie zabije bo i tak mu nie zależy- było tego multum. Ostatnie 3 lata z tym człowiekiem było najgorszą rzeczą jaka mnie wogólę spotkała. Teraz włamał sie na mój telefon wcielił się w kolegę z którym się spotykam i w jego imieniu napisał do mojej mamy o tresci (Siema Seba , bajera idzie jak ta lala , dupne ja i foto pójdzie w świat bo szma** trzeba tępić haha ) mój kolega wyciągnoł bilingi by udowodnić ze jest niewinny ,jego reakcja, zachowanie powoduje że naprawdę tego nie pisał.Dzwoniąc do operatora sieci play jest to możliwe tylko trzeba mieć pojęcie i wtyki. Boje się ,żę może być to ukartowane ? Ale ten chłopak chce iść ze mną nawet na policje i ja mu wierze:( co ja mam zrobić - ten człowiek chce mnie zniszczyć!
Majka618 / 178.36.136.* / 2013-01-30 15:36
Jak najbardziej jest to znęcanie się psychiczne. Jeżeli nie widzisz potencjału do poprawy relacji z mężem, to lepiej zdecydować się na rozwód, niż żyć w toksycznym związku. Odejdź od niego, nim on Cię wykończy. Najlepiej zacznij od porady prawnej - mecenas Sokołowski z Warszawy pomagał mi z moim rozwodem i jestem bardzo zadowolona z rezultatu. Trzymam za Ciebie kciuki.
zagatka / 91.150.222.* / 2013-01-27 23:32
Witam, moi rodzice są po ślubie 28 lat, od kąt pamiętam ojciec był nerwowy. Mama wykształcona matematyczka pracowała na całą rodzinę, a ojciec nie miał pracy całe życie, siedział w domu i może przez to wszystko go drażniło, wszystko było złe jeśli nie było tak jak on chciał. Od jakiegoś czasu jest coraz gorzej. Awanturuje się o wszystko, słowo na k.. używa co drugi wyraz.. ostatnio zrobił awanturę bo mama poprosiła go żeby przyniósł ogórki z piwnicy...a on się wydarł że już dawno by je sama przyniosła i jaka ona nie jest.. jak to słuchałam to chciało mi się płakać, że mój ojciec tak nie szanuje mamy. Mama powiedziała mi, że zagroziła mu że go wyrzuci z domu (jest przepisany tylko na moją mamę), ale to nic nie pomogło bo nadal jest tak samo. Nie wiem jak mam jej pomóc..nie mieszkam z rodzicami, po studiach zostałam w Krakowie i przyjeżdżam do domu raz na ruski rok i ciągle jest tak samo... Martwi mnie to że ona tak się męczy tam, a ja siedzę tutaj i nic nie mogę zrobić.
chadryanka / 188.33.103.* / 2013-01-16 22:42
bardzo dobrze cie rozumiem jakbym słuchała o sobie ale to tylko kropla w morzu bo nie da sie tego wszystkiego opisac w calosci czasem zastanawiam sie czy nie on nie chce zrobic ze mnie wariatki bo ile mozna zniesc tych przykrosci bolu zalu zlosci bezradnosci jak mozna jednoczesnie kogos kochac i tak nienawidzic?kiedys myslalam ze on ma racje ze to wszystko zawsze moja wina ze musi mnie tak tyrac ale teraz jestem juz pewna ze to on ma problem z soba on potrzebuje tych zlosci nerwow klotni obelg ponizania jak choleryk cos nie tak z nerwami ma ale co dalej?nie moge patrzec jak moj synek w tym doasta.co wy na to?kocham mojego meza ale juz nie wytrzymuje takiego traktowania mnie jak sciery do podlogi i tych wszystkich słów co rania jak sztylet.
neri / 79.175.224.* / 2013-02-19 22:39
Broń się jak możesz, idź do rodziny czy do przyjaciół, bo prędzej czy później wmówi Ci, że jesteś wariatką. Ale Ty masz dla kogo życ, musisz byc silna dla swojego dziecka, reszta się nie liczy.
neri / 79.175.224.* / 2013-02-19 22:03
To znowu ja (neri) po roku i już sama sobie z tym nie radzę, nie potrafię byc taka jak byłam, już się nie boję, ale nie ufam ludziom, nie potrafie z nimi rozmawiac, coraz częściej mysle, że to zmierza ku lepszemu koncowi, bo nie jestem sobą, a ludzie odemnie tego wymagają.
Chcę, aby to się skończyło!!!
pewna dziewczyna / 83.30.104.* / 2013-01-18 11:02
hmmmm ja mama to samo w domu...też myślę ze to znęcanie psychiczne,i czasem już nie daję rady,mam ochotę uciec gdzies daleko ale to nie takie proste...Mój mąż potrafi być tak wredny jednego dnia by następny dzień zachowywać sie tak jakby nic się nie stało.Płakalam,wybaczałam,walczyłam,znów wierzyłam ze sie wszystko ułoży,a potem znów powtórka...i znów ten bezsens...załamanie nerwowe....Widze ze twój post jest nowy z tego roku...może jakoś nawiążemy kontakt,może będzie nam łatwiej przez to przejsć...
ecka / 80.54.70.* / 2013-01-14 22:41
JA NIEWIEM CO JEST NIETAK.MAM OCHOTE TO MOJE MALZENSTWO ZAKNAC RAZ NA ZAWSZE NIE DA SIE TAK ZYC NIE DA.ON NIE BEDZIE LEPSZY ODEMNIE...DZIEWCZYNY SERDECZNIE MAM GO DOSC
pokrzywdzona / 89.78.108.* / 2012-09-27 12:05
Tak naprawdę w każdym opisanym przypadku tutaj, widać że to jest znęcanie psychiczne. Jeśli mężczyzna znęca się nad rodziną to oznacza że MUSI mieć zaburzenia psychiczne. Ja to przeżywam od roku, przez 365 dni potrafił się czepiać ponad 120 razy. Co 3 dni to samo, awantury, kłótnie, Policja. A o co się czepia? Przykładem może być to że na podłodze leżał okruszek chleba, moje złe samopoczucie (np. przeziębienie), obiad mu nie smakuje i wiele takich przypadków. Co kłótnia to się upija i robi taką awanturę że Policja musi przyjeżdżać, bo mnie szarpie, wyzywa.
A znęcanie psychiczne - przez rok, normalnie spałam tylko ... 10 razy, bo jak robi awanturę to nie daje mi spać do rana, tylko chce żebym mu całą noc wyjaśniała dlaczego zrobiłam coś źle, obiecuje że się poprawi i kłamie, bo nie się nie poprawia.

Polecam kobietom pomoc z zewnątrz:
- Policja
- Dom samotnej matki
- Ośrodek interwencji Kryzysowej
- PSYCHOLOGÓW RODZINNYCH

STOP PRZEMOCY WOBEC KOBIET!!!
alicja684 / 88.199.40.* / 2012-12-06 14:30
hmmm ten czlowiek jest psychopata!
neri / 79.175.224.* / 2012-09-25 19:19
Drogie Panie!
Jutro są moje 30 urodziny, czas przemyśleń...
Chcę tylko położy nacisk, na temat życia po takim gó...nie. Znałam go cztery lata, zanim wyszłam za mąż. Sytuacja diametralnie się odwróciła na weselu.... od tej pory moje życie było piekłem i uwieżcie, wolała bym by mnie pobił, zabił, zakopał. Ale on mnie separował od najbliższych i niszczył. w ciągu 3 miesięcy straciłam ponad 20kg, bałam się wejśc do domu. Tysiące razy chciałam z tym skończyc. Przekonał mnie, że to wszystko moja wina, poszłam do psychiatry- lekarz, chciał mnie zatrzymac, bo bał się że mogę sobie coś zrobic, nie poszłam do niego więcej (jaka ja wtedy byłam głupia) Znalazłam siłę i się uwolniłam. Parę tygodni póżniej okazało się że byłam w ciąży...byłam bo poroniłam. Po roku zdecydowałam się na rozwód, bez orzekania o winie. Skończyło się jednak na orzekaniu, dostałam rozwód i zasądzono mi pieniążki, których mój były nie zapłacił (i nawet nie chciałam iśc do komornika bo gów...a się nie tyka) zależało mi tylko na wolności. I jaki z tego morał??? Jutro uderzy mi 30 lat. z mężem nie jestem od 3 lat a rozwód dostałam półtora roku temu... Jestem wrakiem człowieka, nie potrafię zaufac, każdy mój związek niszczę, bo się boję. Od tej pory nie potrafię się śmiac, życ, jestem pusta od środka. Nigdy się z nikim nie zwiążę, nie bendę miała dzieci, strach i rozsądek są silniejsze. Można powiedziec, że ja swoje życie już przeżyłam. Nigdy nie wolno się dac tak zniszczyc jak ja. Niech to będzie przestrogą dla osób, które właśnie pomyślały po raz kolejny że coś jest nie tak w ich życiu.
josephine 25 / 88.240.27.* / 2013-01-19 16:10
...Twoje zycie sie nie skonczylo tylko zaczelo...tak jak moje od niedawna...wolnosc we wlasnym zyciu....
katowana / 89.76.19.* / 2012-12-31 21:31
Mam nadzieję, że i ja będę miała tyle siły żeby odejść.
Mój kat znęca się nade mną już 3 lata (zaczął na weselu). Wesele było dla mnie koszmarem, gdy wszyscy się rozeszli krzyczał, że w gówno sie wpakował, że nie mam kasy,,, a ja głupia go przepraszałam. Gdy byłam w ciąży kazał mi zbierać włosy na kolanach, jak wróciłam 5 min póżniej od rodziców czekał na mnie pijany i nagrywał moje tłumaczenie... żebym mogła z nim mieszkać kazał mi zapłacić 200tys, wtedy pierwszy raz uciekłam (byłam w 8 miesiącu ciąży)głupia wróciłam po kilku dniach z przeprosinami. Obwinia mnie o wszystko, wyzywa, każe za wszystko płacić, pozbawił mnie znajomych, boje sie wychodzić na ulice, boje się, że ktoś do mnie zadzwoni :( Dzieci nastawia przeciwko mnie, wszystko co robie jest złe. Mój mąż kat nie daje mi ani grosza, ja nie pracuje, wychowuje dwoje małych dzieci. Jestem dla niego sprzątaczką, służącą i niańką. A najgorsze jest to, że wszystko się dzieje w domu, na zewnątrz przy ludziach jest normalny. Kiedyś powiedział, że zrobi ze mnie psychiczną i zabierze mi dzieci. To właśnie o nie się najbardziej boję :(
smutna K / 98.249.59.* / 2012-12-09 00:24
Hmmmm....
Ja mam 27, jestem w zwiazku od 9 lat. Pierwsze kilka lat bylo super, potem stopnowo sie popsulo. Teraz wysłuchuję grozb i wyzwisk, czuję się głupia i bezwartościowa i boję się odejść, bo ten związek trwa praktycznie całe moje dorosłe życie i zupełnie nie wiem jak być sama. No i jeszcze pracujemy w tym samym miejscu, więc boję się, że on zrobi mi z życia piekło jak go zostawię... i tak mijają lata...
narwowa / 46.169.159.* / 2012-12-15 20:53
Uciekaj z tego związku jak najszybciej bo on wykończy Cię psychicznie.Sama to przerabiałam.Musisz wytrwać w postanowieniu że nie chcesz z nim być i nie bój się bo skończysz jak ja.Jestem 23 lata po ślubie i całe życie mam do dupy, mam straszną nerwice.Teraz czekam za pierwszą sprawą rozwodową, więc ty zrób to samo tylko szybko bo i tak za długo tkwisz w tym związku.pozdrawiam
sylwia.iz / 188.124.171.* / 2012-11-28 19:07
Neri, pogadajmy na priv - sylwia.iz@wp.pl Pozdrawiam
marymig / 83.7.235.* / 2012-09-20 16:29
witajcie
w sytuacji przemocy w rodzinie, czy to fizycznej czy psychicznej, ofiara stwarza pewien system przekonań który właściwie uniemożliwia jej odejście od oprawcy. w takim wypadku często konieczna jest pomoc z zewnątrz. w mojej okolicy taką pomoc oferuje Ośrodek Interwencji Kryzysowej. pomoc ta obejmuje grupy wsparcia, pomoc psychologiczną a także hotel dla ofiar przemocy. spróbujcie znaleźć taki ośrodek u siebie. tam otrzymacie odpowiednią pomoc
Lila604 / 94.251.251.* / 2012-12-14 15:39
Powiem tylko tyle,że te cudowne ośrodki niestety działaja na nie korzyść dla osoby nad która oprawca znęca sie psychicznie .Twierdza, że wszystko da się naprawić z obu stron .Ja jestem w takim związku 13 lat ...pierwszae trzy były wzorowe ...natomiast po nakryciu męża z kolezanka z pracy diametralnie sie zmieniło .Dałam mu niepotrzebnie szansę ...moja wina że nie spończyłam tego wcześniej .Teraz mam piekło na własne życzenie .
Mania410 / 2.24.219.* / 2012-09-03 02:16
Dobry wieczór.

Widzę że nie jestem sama z tym problemem. To co czytam to mnie przeraża bo ja mam niemal identycznie jak większość z was...
Mąż się znęca nade mną psychicznie. Do tego nie mam wsparcia w rodzinie. Przyjaciół też jak na lekarstwo...
Najbardziej mnie boli to że on wciąga w to naszego syna. Np mówi mu że matka jest p*********** idiotką itd....porażka i szok/:(
M.M / 195.117.146.* / 2012-12-20 07:46
Czytam i jestem przerażona tym wszystkim:(mam to samo:(najgorsze jest wciąganie syna w to wszystko,a walka w pojedynkę to walka z wiatrakami:9jestem po pierwszej rozprawie i czekam na badanie w RODK....nie mam dokad pójść ale 16 lat życia z katem to za dużo:(
gość907 / 79.190.55.* / 2012-09-24 19:42
mam to samo,mąż też wykorzystuje dzieci do tego by słuchały szyderstw z jego ust pod moim adresem,ale na szczęście one są za mną.chcę z tym skończyć i mam duże wsparcie rodziny...
smutna1986 / 46.113.43.* / 2012-09-06 10:28
Ja mam taką sytuację, odeszłam od narzeczonego, który miał napady agresji. Wróciłam do domu i tu zaczął się mój koszmar. Moja siostra sprowadziła sobie do domu chłopaka, więc siłą rzeczy dla mnie brakuje miejsca. Na trzy pokojowe mieszkanie mam jedną trzecią pokoju. Wyzwiska, agresja, upokarzanie jest na porządku dziennym. Grozi, ze zabije mi psa. Moje rzeczy z mieszkania z narzeczonym musiałam ulokować u ludzi. Czasami tak cholernie brakuje mi sił...
Jagoda62 / 84.25.57.* / 2013-01-30 15:19
Dziewczyno wez sie w garsc, jak czlowiek moze tak dac soba pomiatac, masz swoja godnosc, zrob cos z tym. Nie rozumie takich ludzi ktorzy na wlasne zyczenie zyja z takim oprawca. Nie poradzisz sobie? zostaw go!!!!Zacznij wszystko od nowa moze w innym miescie, inna praca.
bezsilnaaa / 5.60.57.* / 2012-08-24 22:29
witam mam 20 lat i prawie dwoch lat jestem w malzenstwie. bylo cudownie byl kochany przed slubem oczywiscie cywilnym. teraz jest bardzo z nami zle niewiem co robic bo go bardzo kocham. lecz teraz jestem zagubiona czuje sie samotna on ciagle mnie poniza wyzywa od szmat i ciagle to moja wina ale tylko chce zeby choc czasem sam id siebie prZytulil i keszcze jak jest ostra klotnia potrafi mnie uderzyc... booje sie rozwiesc bo nirwiem czy poradze sobie psychicznie juz nie raz zazylam tabletki bo mialam mysli samobojcze ale nie potrafie id niego idejsc moje dziecinstwi nue bylo udane ojciec pil potem rozwod z matka moj maz tez lubi wypic ja przy nim z braku sil na to wszystjo tez ale nie pomaga to jest od domu 400 km i jestem sama nue mam jyz swoich znajomych prYjaciol siedze w domu posrid 4 scian maz pracuje a jak przychodI to albo wyzqiska albo idzie spac czasem sa dibre momenty ale to juz nie to co kiedys w lozky on myslu o sobie juz nawet nie jest dla mnie przyjemny. co mam robuc? juz nue mam sil jestem sama w tym wszystkim ;( prisze pomóżcie nie mam odwagi na to zeby odejsc...
ecka / 80.54.70.* / 2013-01-14 22:38
jak nie masz dzieci to ja bym sie nie zastanawiala
.doradca. / 81.190.72.* / 2012-06-19 23:34
Czytając tutejsze żale kobiet,dochodzę do wniosku ,że wybrały sobie nieodpowiednich partnerów do życia.
Przede wszystkim już w ciemno można stwierdzić ,że ci "mężowie" systematycznie znęcający się nad domownikami są co najmniej psychicznie zaburzeni.
Wymagają natychmiastowego leczenia.Zaś osoby pokrzywdzone z tego tytułu powinny niezwłocznie zgłosić to na policję . Policja z kolei jest zobowiązana w takich przypadkach interweniować i zgłaszać to do odpowiednich instancji.
monia590 / 87.119.48.* / 2012-05-04 00:53
Witam mam31lat jestem mężatką9lat jestem chora na serce osteoporoze tarczyce i mam napady czestoskurczu nadkomorowego od5 lat. Niestety od ślubu zmieniłsie awantórował a teraz pobił mnie paskiem dospodni wyzwał od kalek śmieci ze jestem nikim tylko pasorzytem zrobiłam obdukcje ,była 3 razy interwencja policji teście śie wmieszali wyzywali od śmieci kalek ze doniczego się nienadaje on im przyznał racje wyśmiewa się zemnie straszy ze dieci mi zabierze zopieki społecznej kazano nam iśc naspotkanie do pani psycholog teraz smieje sie ze jestem głupia powiedziałam upani psycholog ze były 3 sytuacje jak udezyłam córke 8lat nies łuchasie wogule pyskóje kłuci się zemno niemoge jej dotknąc bo krzyczy ze mnie nielubi serce mnie boli jak ona to mówi kocham ją ale niemoge dac sobie wejść nagłowe musze hodzić nate spotkania bo nieradze sobie zeswoimi nerwami .
justa796 / 85.221.205.* / 2012-05-09 19:20
Dziewczyny, tyle nas jest?
To straszne, że jest tak wielu psychicznych facetów. Mój mąż jest agresywny, niszczy przedmioty przy dziecku, zadręcza mnie smsami gdy wyjeżdżam do rodziców. Tak jak u Was sytuacja powtarza się co dwa tygodnie - ostatnio nawet rzadziej co miesiąc, dwa. Najgorsze jest to, że gdy podjęłam decyzję o rozwodzie to zdecydował się w końcu na wizyty u terapeuty, zaczął płakać, mówić o samobójstwie. Teraz czekam na jego spotkanie z "trenerem", który pomoże mu radzić sobie z agresją - zobaczymy czy się zdecyduje? Dziewczyny musimy być silne bo odejście od takich "partnerów" będzie dużym wyzwaniem...
hela / 46.205.89.* / 2012-06-19 23:49
Jestem w szoku, że w tylu domach dzieje się podobnie jak w moim. Jestem półtora roku po ślubie, mamy dziesięcznomiesięcznego synka. Przed ślubem była wielka dwuletnia miłość, mąż był opiekuńczy, miły, kochany. Od kilku miesięcy często słyszę wyzwiska, że jestem wariatką, idiotką, nie radzę sobie z dzieckiem, nie umiem gotować, sprzątać. Bardzo często jest agresywny w stosunku do mnie. Jeszcze mnie nie uderzył, ale robi gesty jakby chciał to zrobić, zdarza się, że mnie popchnie, poddusi, przyciśnie. Bardzo często krzyczy i przeklina przy dziecku z byle powodu. Potrafi zrobić awanturę o byle szczegół, który na nic nie wpływa. Wydaje mi się, że wyżywa się na mnie z powodu swoich frustracji i niepowodzeń, bo ma trochę problemów z samooceną, co jednak w żaden sposób go nie tłumaczy. Prawie nie zajmuje się dzieckiem, jest agresywny kiedy się go o coś prosi. Często nie chce mu się wrócić na czas do domu. Oboje mamy wyższe wykształcenie, on bardzo dobrze zarabia, ma wysoką pozycje społeczną. Ja również nieźle zarabiam, jednak obecnie jestem na urlopie wychowawczym. Nigdy nie spotkałam się z takim traktowaniem, jestem zdruzgotana. Przy swojej rodzinie i obcych udaje kochającego męża. Moja rodzina wszystko wie. Na szczęście jest blisko mnie. Dwa tygodnie temu spakowałam siebie i synka i wyjechałam do rodziców. Powiedziałam mężowi, że nie wrócę dopóki nie pójdzie na terapię, a on mi na to, że rozmowa między nami na pewno wszystko załatwi. Zachowuje się, jakby nie widział nic złego w swoim zachowaniu. Nie mogę już tego znieść, czuję, że garnia mnie nerwica, bronię się przed depresją. Dodam, że mój mąż wywodzi się z rodziny bardzo wierzącej, niestety chyba głównie w Kościół. Nigdy nie opuści mszy świętej, przestrzega postu i wszelkich obrzędów. Dziewczyny! Absolutna podsatwa to praca i pieniądze. Jeśli się to ma, można uciec i spróbować samej. Nie tkwijcie w takich związkach, bo Ci mężczyźni raczej się nie zmieniają. Zniszczą Was. Jestem ładną dziewczyną, która radzi sobie w pracy, w życiu, z dzieckiem zna kilka języków... On próbował mi wmówić, że jestem nikim, psycholką, idiotką, a ja w pewnym momencie prawie uwierzyłam. Nie dajcie sobie tego wmówić!!! Nigdy!!!
vyu / 176.111.24.* / 2012-12-28 14:38
mój mąz ma mnie za idiotkę mam lepsze wykształcenie ale jego zdaniem jestem głupia ...czasem zabiera mi telefon nie pozwala prowadzic samochodu jak potrzebuje jechac gzieś z dzieckiem lub nawet do fryzjera to kierowcy mi szuka .. czasem mnie wyzywa od najgorszych ..gdy dziecko się przeziebi lub jest na coś chore zawsze mnie obwinia, nawet gdy dziecko trafiło do szpitala i lekarz mu podawał lekarstwo potrafił podniesionym tonem przy lekarzu ze to przezemie...kiedys słyszałam ze mnie obgaduje ze swoimi rodzicami ciagle do nich biega jak mu mówie zeby jego rodzice nie wtracali sie do wychowywania dziecka to wyzywa mnie ze nic nie potrafie itd...
Renata529 / 95.155.79.* / 2012-12-19 20:54
czytajac ta wypowiedz przerazilam sie bo zobaczylam wlasne zycie. jestem po rozwodzie 3 lata a moj byly maz nadal zneca sie nade mna. wykorzystuje do tego dziecko. myslalam ze juz nic gorszego mnie w zyciu nie moze spotkac ale mylilam sie. teraz boje sie o zycie wlasne i dziecka. strach jest jeszcze gorszy. awanturuje sie i odgraza mi sie ze zaplace za to co mu zrobilam. czasami siedzimy z dzieckiem w domu caly dzien bo boje sie wyjsc. nie wiem czy ktoregos dnia nie zjawi sie pod moimi drzwiami z nozem i nie zabije mnie. im wiecej mija czasu od rozwodu tym wieksza w nim zlosc i agresja.
Renata529 / 95.155.79.* / 2012-12-19 20:24
czytajac ta wypowiedz przerazilam sie bo zobaczylam wlasne zycie. jestem po rozwodzie 3 lata a moj byly maz nadal zneca sie nade mna. wykorzystuje do tego dziecko. myslalam ze juz nic gorszego mnie w zyciu nie moze spotkac ale mylilam sie. teraz boje sie o zycie wlasne i dziecka. strach jest jeszcze gorszy. awanturuje sie i odgraza mi sie ze zaplace za to co mu zrobilam. czasami siedzimy z dzieckiem w domu caly dzien bo boje sie wyjsc. nie wiem czy ktoregos dnia nie zjawi sie pod moimi drzwiami z nozem i nie zabije mnie. im wiecej mija czasu od rozwodu tym wieksza w nim zlosc i agresja.
ewa73 / 195.238.227.* / 2012-09-27 15:00
normalnie, jakbym czytała o swoim byłym mężu!
wszystko pasuje co do joty...
nieznjoma / 89.151.20.* / 2012-08-30 11:15
no własnie ktos mi to wmawiał non stop ze mimo ze studiuje dwa kierunki to jestem głupia nie znam zycia tylko on zna i jego rodzinka :(
potrafia znobic z nas takie malutkie :(
Jola / 178.42.49.* / 2012-06-02 20:12
nade mną znęcają się prawie wszyscy koledzy z sąsiedztwa ale już wiem jak ich załatwić z tym trzeba iść na policję i tak zrobię nie będę się bała że mnie pobiją bo nic mi nie mogą zrobić znam swoje prawa a poza tym od czego jest internet wszystko można sprawdzić nie można się bać im to daje tylko satysfakcję i poczucie dowartościowania
mała mi / 178.239.7.* / 2012-04-25 10:49
Czytając Wasze przypadki, aż włos się jeży. Każda zadaje sobie pytanie, jak mężczyzna, którego kochałyśmy, miły, cudowny, opiekuńczy może stać się taką bestią, pozbawioną czułości? Ja jestem 2 lata po ślubie, a przed ślubem znaliśmy się 5 lat. Owe 5 lat było cudowne. Kochał, szanował, na rękach nosił. Później ślub i jakiś czas dobrze, a potem koszmar. Mój mąż sam przyznał, że przed ślubem na dużo mi pozwalał, ale teraz to się zmieni. Na początku nawet nie zwróciłam na to uwagi, no bo przecież ON= IDEAŁ. A z czasem wyzwiska, ty idiotko, ty debilko, ty taka ty owaka. Mimo, że skończyłam studia, ciężko było mi znaleźć pracę, on dobrze o tym wiedział, a wypominał przy każdej okazji, że jestem nieudacznikiem, że gdyby nie on to nie miałabym za co żyć. W domu zaczęły się ciągłe awantury o wszystko, nawet o to, że pies nie dostał o określonej godzinie jeść. Kiedy sobie coś ubzdurał, awanturował się mimo, że nie miał racji. A jeśli chodzi o seks, to chyba każda rozumie, że z takim mężczyzną to po prostu nie ma się ochoty - no i kolejna awantura, że to mój zasrany obowiązek, tak jak pranie jego brudnych skarpet i gaci! Teraz jestem na stażu, zarabiam brutto 700 zł, co nie pozwala mi się samej utrzymać, ale jak tylko znajdę lepiej płatną pracę, to go zostawię, bo nasze państwo jednak nie chroni kobiet takich jak my psychicznie maltretowanych, uzależnionych finansowo od swoich partnerów. A przecież za coś trzeba żyć, rachunki płacić.
allabella / 2012-05-03 09:32
Witam,
Maz jest terrorysta psychicznym od lat, jestesmy po slubie cztery lata a dziesiec spotykalismy sie przed... na poczatku zupelnie ignorowalam jego zachowanie, wyzwiska i szarpanine... on sie "wygadal" potem przepraszal i wszystko wracalo do normy ale moja cierpliwosc sie konczy jego slowa zaprzataja mi glowe: "ze jestm swinia, wieprzem p*******... p***********... debilka...brudasem... ze wszystkie jego niepowodzenia zyciowe to moja wina, nawet to ze, jak ostatnio potracil krolika to jest moja wina ze wygderalam...mowiac ze za szybko jedzie.... wczoraj walna w drzwi i wywalil je z futryny bo strasznie go zdenerwowalam po tym jak celowal nienabita wiatrowka w moja glowe a ja zaczelam go okladac (otwarta dlonia w ramie) i mowic ze jest nienormalny a on ze i tak byla nienabita wiec ja nie powinnam reagowac!!!
Kilka razy kazalam mu sie pakowac i wynosic!!! Mieszkanie jest moje i na mnie zapisane, finansowo tez jestem zabezpieczona sama sie utrzymuje, mam w sumie dobra prace tylko ze bez swiadczen...
Ale on najpierw to robi ale potem pomalu wraca z podkulonym ogonem... a ja przez to ze mamy coreczke czteroletnia, ktora kocha tatusia nawet jesli jest w stosunku do niej bardzo surowy... przyjmuje swira i jest sielankowo przez tydzien a potem horror od nowa...
Nie mam juz sily, jak ja moge go wyprostowac??? czy moze sie nie da???
skomentuj

Najnowsze wpisy