Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Forum Forum prawneKarne

czy to jest znęcanie psychiczne?

czy to jest znęcanie psychiczne?

skomentuj
fionka / 2008-05-22 10:45
mam 28 lat.jestem mężatką od niespelna roku.mam bardzo porywczego mężą.nie uderzył mnie do tej pory,ale myślę że zneca się nade mna psychicznie.czy do takich rzeczy można zaliczyc obrażanie,wyzwiska-te najgorsze,wyłączanie telewizora-bo jest jego,zabieranie telefonu-bo jest jego,grozby wyrzucenia mnie z domu-bo jest jego,niszczenie różnych rzeczy(ostatnio zniszczył stolik do kawy o 1-szej nad ranem)rzucanie popielniczką,wysypywanie ziemi z kwiatka do łóżka gdy śpię o 6 rano?nie wiem co mam robic.nie mam z kim porozmawiać na ten temat.i najgorsze w tym wszystkim jest to że nie mam gdzie pójść.gdybym nie miała syna to
rzuciłabym pracęi wyjechała.ale nie mogę tak zrobić.muszę pracować i spłacać kredyty.nie jest tak codziennie.to trwa kilka dni potem sa przeprosiny i po około dwóch tygodniach jest powtórka.co mam zrobić?proszę o pomoc.
Wyświetlaj:
ewa3031 / 188.47.22.* / 2013-02-17 16:22
mam 34 lata moj maz zneca sie nademna od 4lat nie mam gdzie isc o pomoc bez jego zgody nawet z domu wyjsc nie moge a najwiekszy problem to ze jest obcokrajowcem i nikt nie rozumie do konca co on do mnie mowi czyli brak swiatkow , do pracy nie mam prawa isc nawet nie pozwala mi sie zarejestrowac jako bezrobotna ostatnio coraz czesciej mysle o samobojstwie tylko co z moimi dziecmi ktore maja 6i3latka nie wiem nawet gdzie mam szukac pomocy
dorota506 / 195.117.14.* / 2013-03-15 10:26
przestań myśleć o samobójstwie musisz żyć dla dzieci oni ciebie potrzebują .nie możesz sie tak poddać!Jeżeli masz rodzeństwo to musisz im o wszystkim powiedzieć ,oni muszą ci pomóc .a ty poszukaj w internecie jakiejś poradni rodzinnej blisko ciebie ale zrób tak żeby twój mąż nie wiedział .a pózniej może i on by z tobą tam poszedł .lub skorzystaj z pomocy psychologa może on powie ci co dalej .bądz silna dla dzieci .ja mam 30 lat mam 3 dzieci jestem w podobnej sytuacji i dobrze wiem jak sie czujesz dlatego będę się modlić żeby twój mąż się zmienił .będzie dobrze głowa do góry :)) pozdrawiam
luisabel / 84.38.82.* / 2013-03-06 19:57
Musisz cos z tym zrobic. Nie poddawaj sie. Zglos siedo jakiejs fundacji albo do mopsu tam Ci pomoga! Powinnas zglosic to znecanie na policje. Nie bierz nawet pod uwage ze sie nie uda. Uda sie! zobacz ile osob z tego sie uwalnia. Tylko odwagi. Nie pozwol wmowic sobie ze jestes malo warta bo to nie prawda. Jestes silna! dasz rade! pomysl o dzieciach, one widza co sie dzieje i nie jest to obojetne dla ich psychiki. Trzymam kciuki za Ciebie! uda sie napewno!
Małgośka83 / 78.30.107.* / 2013-02-10 00:11
a ja mam prawie 30 lat. Mojego męża poznałam ponad 1,5 roku temu. Szybkie wielkie zakochanie, szybki ślub po 8 miesiącach znajomości no a w niedługim czasie będć składać dokumenty rozwodowe. Myślałam, że oszalałam na punkcie mojego męża od samego początku, że to miłość na którą czekałam całe życie a teraz mieszkam u rodziców i czekam aż będzie odpowiedni czas rozłąki abym mogła złożyć papiery rozwodowe. Dodam, że jestem w 8 miesiącu ciąży. Odeszłam od męża ponieważ mąż okazał się cholerykiem i strasznym egoistą. Wściekał się o wszystko, o to, że niby wszyscy są ważniejsi dla mnie od niego,ciągłe jego obrażanie (czasem fochy były gorsze od słów), że nigdy go niby nie kochałam, ciągłe sprawdzanie mojego telefonu, ciągła konieczność tłumaczenia się ze wszystkiego, ciągłe kontrola, ciagłe jego przeklinanie, wściekanie się o najmniejsze p*******, zdarzały się uderzenia pięścią w ścianę. Miesiąc po tym jak dowiedziałam się o ciąży powiedziałam, że nie pozwolę żeby zachowywał się w taki sposób w stosunku do mnie (dodam, że pierwszą ciąże z mężem poroniłam i nawet wtedy w szpitalu sprawdzał mi tel) i jak się nie zmieni to go zostawię. No i zostawiałam, wyprowadzałam się do rodziców ze 4 razy a on zawsze po mnie wracał, przepraszał, niby miałobyć lepiej no i było przez kilka dni a później to samo. Obiecał bo to był warunek mojego powrotu do niego, że pójdziemy na terapię a jak na nią nas umówiłam to nagle okazało się, że termin mu nie odpowiada, że nie zachowuję się jak kobieta, jak żona itp. No to się spakowałam i wyjechałam. Przy każdej mojej wyprowadzce było jeszcze gorzej. Słyszałam, że Bóg go mną pokarał, że jestem najgorszym co go w życiu spotkało, wymawianie byłych partnerów i mówienie strasznych obleśnych rzeczy, obelgi obelgi i jeszcze raz obelgi a także straszenie samobójstwem a potem z kolei mówienie, że dla mnie nie warto się zabijać, mówienie o niby jego wypadkach i że to przeze mnie. A ja wracałam do domu i martwiłam się o niego, ryczałam jak bóbr, nie mogłam się ogarnąć, przeszłam terapię psychologiczną. Jeszcze wcześniej zanim się wyprowadziłam stosowałam różne taktyki żeby sprawdzić co pomoże, najpierw się kłóciłam, nie pozwalałam na to wszystko i wtedy było strasznie, innym razem się nie odzywałam i czekałam ze mu przejdzie ale w głębi serca sama nie mogłam pojąć jak można się tak wściekać z byle powodu, a raz zrobiłam mu taką jazdę jak on mi i okazuje się ze żadna taktyka nie pomaga. Cokolwiek bym nie zrobiła będzie źle. Mój mąż nawścieka się, nawyżywa a później przeprasza, płacze i mówi jaki on jest głupi itp ale ja juz nie chce tego słuchac bo nie wierze w jego poprawe. Nawet jak się wyprowadziłam powiedziałam, że mamy jeszcze szanse ale musi iść do psychologa i muszę zobaczyć ze cos sie zmienia ale on nic nie zrobił. Raz twierdził, że był u dwóch psychologów a potem nage podczas tej samej naszej rozmowy uznał, że on nie może iść do psychologa bo rodzaj pracy mu na to nie pozwala. Na zmianę przepraszał mnie tel a potem znowu obwiniał jak ja niby strasznie zmarnowałam mu życie i że nadaję się tylko do jednego. Nawet kilka dni temu wtedy kiedy jestem w 8 miesiącu ciąży zażyczył sobie żebyśmy zrobili rozdzielność majątkową bo on musi sobie kupić mieszkanie. Przyjechał do domu moich rodziców bez zapowiedzi (odległość od niego około 400 km i nie wiedział ze będzie jechał tą drogą- takie tłumaczenie mojego męża, masakra)i znowu awantura. Najgorsze jest to, że on cały czas jest taki wściekły, nic go nie przechodzi i nadal twierdzi, że odeszłam dla kogoś bo inaczej nie zostawiłabym go bo przecież wszyscy się kłócą i są ze sobą- słowa męża. Na Boga jestem w 8 miesiacu ciąży!! to jest dla mnie niewyobrażalne. A najgorsze jest to, że mimo wszystko go kocham i pewnie długo będę jeszcze leczyć z niego moją głowę. Cały czas jeszcze o tym wszystkim myślę, wiem jednak jedno, że na pewno z nim już nie będę. A chciałam zostawić dla niego dobrą pracę, koleżanki i rodzinę. Nic nie docenił i został teraz sam z mamusią która dzwoni do niego co 2 godziny bo się o niego martwi. I wiem jeszcze jedno, że mam tak zmasakrowaną psychikę, że w kolejny związek raczej już nigdy nie wejdę. Podejrzewam też, że do czasu rozwodu i po rozwodzie mąż jeszcze da mi sporo popalić.
kubciomoj / 83.24.181.* / 2013-06-18 22:43
Gosiu podziwiam ciebie i szanuje że wybralas dobro dziecka. Mam 32 lata, w 4letnim małżeństwie Schemat cudownej paromiesiecznej miłości, ślubu jak u Ciebie.Po ślubie owocem miłości synek. Już w ciąży odkryłam mego wroga: granie w gry, wielogodzinne, kolidujace w zacisnianiu więzi rodzinnych i braku pomocy że strony męża przy malenstwie.A tak miałobyc pięknie. Niestety kłótnie, brak zrozumienia i egoizm męża a pewnie moja nerwowość doprowadził do kłótni i spakowania jego rzeczy by zastanowił się co jemu ważne. Poszliśmy na małe swoje, nie lepiej. Nawet dochodzi do rękoczynów. Teraz jestem we wczesnej ciąży, w chwilach dobrych chciałam dzieciątka ale nie wiedziałam że nie ma skrupułów uderzyć ciężarną. Przykro mi że mogłam być madrzejsza, z synkiem byłoby lżej ale czemu jest winne nienarodzone dzieciątko. Nie widzę szansy poprawy. Że względu na prace nie informowała policję choć nie raz dzwoniłam ale odkładałam słuchawkę. Standardowe nie dopasowanie a najgorzej że dzieci cierpią. Mój 3 latek tyle rozumie. Raz jak to dziecko stuknąl mnie tłumacze mu że nie wolno, boli a on mówi tato cię bije. Zamurowalo mnie. Myślę że chce mnie mój mąż zniszczyć bo wie że jestem słaba, ile można płakać przez 4 lata. Zapewne masz już dzieciatko i proszę napisz jak u Ciebie się ułożyło.
łepek / 83.238.48.* / 2013-07-05 20:55
Witam, jestem tym wszystkim przerażona. też się zastanawiam jak można tyle płakać. Moje małżeństwo to piekło. Nie mam nikogo zkim mogłabym sie podzielić tym co się u mnie dzieje. Mój mąż to erotoman, który znęca się nade mną psychicznie. Odkryłam to wszystko w listopadzie. Od wtedy próbowałam jemu pomóc i sobie tęż... wspólna terapia, jego terapia. Nie odeszłam zostałam, chociaż po tym co on wyprawiał to powinnam zostawić Go. tydzień temu po postanowiłam zawalczyć tylko o siebie, dzis pojechałam do psychologa i zrobiłam błąd bo powiedziałam męźowi co mi poradziła psycholożka - unieważnienie małżeństwa i zaczeła się "jazda" obwinanie, poniżanie, że to wina moje matki, że nie chce ze mną być, że mnie eksmituje... tyle się dzieje złego w moim zyciu... jesli dziewczyny macie siły uciekajcie, walczcie o siebie, mamy prawo do godności, do szacunku. Ja jestem wrakiem człowiek. Potrzebowałabym przytulenia, dobrego sowa i uśmiechu, nic z tego nie ma w moim życiu. Walczmy o siebie. Mamy prawo do spokoju
Paulinkaaa / 5.173.120.* / 2013-05-08 17:01
WIDZĘ, że nie tylko ja mam taki problem z mężem... u mnie bardzo podobne sytuacje się zdarzają, podobne słowa i obietnice, zachowanie wręcz identyczne z Twoim mężem.
A dodatkowo:
Jestem dwa i pół roku po ślubie, mamy z mężem dzidziusia. Nie układa nam się dobrze, mało tego według mnie przyczyną tego jest mój mąż. Nie wiem od czego zacząć, tak wiele tego było. Może najpierw poruszę kwestię wzajemnego szacunku w rodzinie. Mój mąż mnie wyzywa, mało tego, wyzywa także moich rodziców. Padają najgorsze epitety. Uważa, że to moje zachowanie stanowi przyczynę jego negatywnego zachowania. Wielokrotnie groził, co to nie zrobi mi i moim rodzicom. Każdą kłótnię przerabia tak, że to ja wychodzę na to, że zawiniłam. Moi bliscy nawet zauważyli jak nieładnie się do mnie odzywa (nie słyszeli najgorszych wyzwisk). Jednak wielokrotnie potrafi być także czułym i kochającym mężczyzną pomagającym w obowiązkach nad dzieckiem i domowych. Drugi problem stanowi kwestia finansowa. Mojego męża nie było w domu od rana do 19, 20 czy 21 wieczorem. Ale wcale nie przekładało to się na jego zarobki. Wręcz przeciwnie teściowa mówiła mi, że nieraz chodzi z kąta w kąt na warsztacie samochodowym i nic nie robi. Sam mówił, że on pracuje tylko 4-5 godzin dziennie, a resztę czasu się „szwenda”. Twierdził, że nie chce mu się wracać do domu. Również swoje zarobki trzymał przede mną w wielkiej tajemnicy, jak i prowadzoną przez niego i teścia działalność gospodarczą. Mało tego nieraz zabierał pieniądze zarobione przeze mnie i nie mówił co z nimi robi, a jak pytałam dochodziło do kłótni. Raz mówił, że ma konto prywatne drugim razem, że firmowe, a czasami twierdził, że ma pieniądze na kasetce w mieszalni i co za różnica gdzie są. Dochodziło do tego, że dawałam mu pieniądze z mojego konta, bo zapominał portfela, a on miał oddawać wieczorem, czego nie robił. Kolejnym problemem jest rodzina mojego męża. Mianowicie trzyma u nich w mieszkaniu część swoich rzeczy. Tam się kąpie i przebiera przed i po pracy, bo nie chce korzystać z dwóch łazienek, które mamy w domu. Z bratem i ojcem mają wspólne skarpetki i majtki. Wymieniają się ubraniami, nawet te, które ja mu kupiłam nieraz nosił jego brat (oczywiście jak o tym mówiłam, że mi się to nie podoba to kłótnia). Wyolbrzymia osiągnięcia członków swojej rodziny, np.: siostra jest bardzo mądra, ale już od kilku lat rozpoczyna studia, mama maluje pięknie jak rzeczywiście, a jej rysunku ani jednego nie widziałam (mnie nigdy nie pochwalił, że ładnie maluję, choć wiele innych ludzi mi to mówi). Wiem, że teściu pił całe życie i dopiero teraz zaczął się dorabiać na prowadzeniu działalności z moim mężem (tylko hasła do klientów typu: k**** lub potrząsaj tym jakbyś się masturbował nie świadczą o kulturze). W ogóle teściu ma dziwny światopogląd. Moja rodzina jest dla niego wrogiem nr 1. Mimo że zadbali o to, abyśmy mieli gdzie mieszkać (budują dom, a nam chcą zapisać połowę tego, w którym mieszkamy, druga połowa siostrze – dom jest tak skonstruowany, jakby były dwa oddzielne mieszkania). Twierdzi, że się wtrącają w nasze życie (wtrącili się teraz i półtora roku temu, jak im powiedziałam jak mnie traktuje i że nie mamy żadnych oszczędności, pomimo jego długiej „pracy”). Tak poza tym nikt się nie wtrącał, nie widzieliśmy ich nieraz przez cały tydzień, mimo że na razie mieszkamy razem. Mówi, że oni chcą nas zniszczyć, co jest kompletnie bez sensu. Dodam jeszcze, że leczy się psychiatrycznie. Oficjalnie ma depresję i nerwicę. Ale teściowa mówiła mi jeszcze o jakiś zaburzeniach maniakalno-lękowych. Tabletki nie trzyma w domu tylko u teściów. Jedną ulotkę z lekarstwa widziałam, ale czy nie ma więcej - nie wiem. Teściowa mówiła, że on zawsze wyolbrzymiał problemy i miał trudności sobie z nimi poradzić. Przez to wszystko wyrzuciłam go z domu na tydzień. Walczył z całych sił, by wrócić do mnie. I pozwoliłam mu. Ale już wydaje się być mniej pokorny. Daje mi teraz pieniądze i wcześniej wraca z pracy. I nie wyzywa mnie i nie kłóci się. Tylko pytanie jak długo taki stan może być? Chce wynająć mieszkanie, mimo iż mamy duży pokój i małą kuchnię + wspólna łazienka. A rodzice za kilka miesięcy się wyprowadzają i całe pół domu będzie nasze. To ma być niby terapia dla naszego małżeństwa. Boję się, że problemy wcześniej czy później powrócą i znów się zacznie. Boję się, aby moje dziecko nie padło ofiarą takiej agresji słownej z jego strony. Boję się wspólnie z nim wychowywać dziecko, jak się pojawią problemy wychowawcze. Jaki będzie jak przestanie zażywać tabletki? Jak może wyglądać nasze małżeństwo w przyszłości? Nie wiem, czy warto to ciągnąć? Tylko mam z nim ślub kościelny, co jest dla mnie bardzo ważne i nie wiem, czy miałabym szanse unieważnić ten związek? Bardzo proszę o pomoc i odpowiedź na te pytania. To, co opisałam wyżej to niewielka część tego wszystkiego, co się działo…
Jak coś pisz na mojego prywatnego maila: paulinamalarz@o2.pl. Trzeba się wspierać w trudnych chwilach ;)
1957465 / 213.25.140.* / 2013-03-07 15:26
od 37 lat czekam że mój mąz się zmieni nie bądz głupia jak ja urodziłam 5 wspaniałych dzieci a i tak jestem dla niego i jego mamy nikim
1957465 / 213.25.140.* / 2013-03-07 14:43
od 37 lat czekam że mój mąz się zmieni nie bądz głupia jak ja urodziłam 5 wspaniałych dzieci a i tak jestem dla niego i jego mamy nikim
chatte / 83.5.87.* / 2013-02-11 17:08
Małgośka83
Czytając Twoją wypowiedź zastanawiałam się czy nie piszesz o moim mężu...
Mam bardzo podobną sytuację i też nie potrafię przestać go kochać.
Teraz czeka mnie sprawa o alimenty i sprawa rozwodowa. Złożyłam też zawiadomienie o przestępstwie znęcania psychicznego i czekam na odpowiedź prokuratury.
Mąż w odpowiedzi wymyśla na mnie coraz nowe przestępstwa i zawiadamia ciągle policję o coraz nowych wyimaginowanych przestępstwach, których rzekomo się dopuściłam. Oczywiście wspiera go w tym mamusia, która tez ciągle do niego wydzwania i bez której on sobie nie wyobraża życia.
obelixus napisał post z pytaniem o chorobę psychiczną a ja odpowiadam: tak, jest to choroba psychiczna i wielkie kalectwo, które "wspaniałe" mamusie fundują swoim dzieciom. Tą chorobą jest niedojrzałość i uzależnienie od matki.
malutka23 / 31.0.178.* / 2013-04-25 17:21
Ja mam 23 lata, 2 wspaniałe córki i zero chęci do życia...gdyby nie moja mama nie skończyłabym szkoły...też jestem dla męża nikim i nawet raz zagroził mi że jak przeze mnie jego mama się źle poczuje to mnie zabije...też mnie poniża i wyzywa a potem przeprasza tylko że ja już nie chce jego przeprosin ...już go nie kocham...
zosia630 / 78.10.75.* / 2013-04-27 19:34
Mam 30 lat i 4 letniego synka od 13 lat jestem z mężem. Mam taka sama sytuacje tylko ze moj mąż pod wpływem alkoholu a pije prawie codziennie wyzywa mnie od najgorszych ,obraża wyganiał mnie z domu ostatnio nawet zaczoł mnie ciagnac za włosy niedawno szłam na 6 rano do pracy to robił awanture do 4 rano dobrze ze moj synek jeszcze ma na tyle twrady sen ze nie słyszy co mąż wyrabia.Najgorsze jest to że brakuje mi juz sił pomału i nie ma gdzie sie wyprowadzic a on swietnie zdaje sobie z tego sprawe.
obelixus / 2013-02-05 13:41
nie zastanawialas sie czy to nie sa jakies napady jakiejs choroby psychcznej? To co piszesz to nie jest normalne zachowanie zdrowego czlowieka. Powinnas z nim pojsc do lekarza specialisty. Moze sie okaze ze leki pomoga i rozwiaaza wasz problem raz na zawsze. 3 mam kciuki zeby sie udalo
justyna501 / 46.112.192.* / 2013-02-04 21:23
ojciec zneca sie nade mna moja mama i moim rodzenstwem , ma wyrok za probe mnie podpalenia w zawiasach, szukam kogos kto mi pomoze
kasik333 / 85.202.57.* / 2013-02-03 00:04
Mój mąż ciągle mi wypomina że był młody i głupi jak się żenił 11 lat po ślubie, nie pozwolił mi wziąć pieska małego, ale ja i tak zrobiłam wbrew jego zdaniu i teraz będę cierpieć za to. Kiedyś widział i mieszkał ze mną i zwierzętami i może nie kochał, jednak tolerował. W naszym związku tylko on ma zawsze racje moje zdanie jest niczego warte. PORAŻKA MAM DOŚĆ!!!
beatazofia93 / 2013-01-30 18:13
Byłam z mężczyzną który był dla mnie całym światem .Między nami różnica wieku była dość spora. Jednak zawsze byłam dojrzałą dziewczyną i rozumieliśmy się wspaniale, nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu . W tamtym momencie wydawało mi się , że jest miłością mojego życia ..Zaufałam mu w wielu sytuacjach , gdyż był wyrozumiały i troskliwy .Sprawiał ,żę wszystkie problemy nie miały najmniejszego znaczenia kiedy był obok. Jako młoda dziewczyna nie liczyłam się ze zdaniem innych ludzi na jego temat,czy też rodziców którzy od początku starali mi wybić go sobie z głowy. Potrafił czarować mnie swoim wdziękiem , imponował mi realizacją swoich planów .Był rozwodnikiem miał dziecko, więc wiele barier musiałam w sobie pokonać i stać się odpowiedzialną kobietą .Byłam z nim prawie 4 lata. Rok zapowiadał się wspaniale . Nie było kłótni , awantur i braku szacunku.Rozkochał mnie do stanu nie widzenia w nim wad. Kwiaty , kolacje , niespodzianki , wspólne wyprawy- i jego charakter ,który w tamtym momencie był dla mnie azylem. Po pewnym czasie Moi rodzice przekonali się do niego i traktowali jak syna. Po drugim roku bycia ze sobą zaczynały się problemy .Bardzo mnie ograniczał , nie pozwalał mieć przyjaciół , zabraniał ubierać spodenki w lato, obcisłe koszulki, sukienki, zero obcisłych spodni , makijażu - broń Bożę dekolt w koszulce .Twierdził że wtedy każdy się na mnie lampi a ja nie jestem wypożyczalnią kaset video.Jednak sam zwracał uwagę na inne kobiety .Dostosowałam się by zapobiec nie potrzebnych scen zazdrości,wtedy tłumaczyłam sobie , żę chce dla mnie dobrze. W któryś weekend Chcąc zrobić mu niespodziankę- podobać mu się bardziej ,bo zaczął podchodzić do mnie obojętnie zrobiłam się na bóstwo - chcąc obudzić w nim kogoś kogo kochał na początku ,jednak jego reakcja była ostatnią jaką mogłam się spodziewać . Zwyzywał mnie od ku***, że wyglądam jak dz**** i mam się przebrać bo tak ze mną nie wyjdzie na ulice mimo ,żę wyglądałam normalnie miałam koszulkę za pupe na ramiączkach bez dekoltu , i zwykłe rurki jeans .Było wiele sytuacji w których deptał mnie jak robaka swoja agresją. Szarpał mnie wielokrotnie kiedy nie chciałam dać mu sprawdzić mojego telefonu .-Ja nie dawałam mu go ,tylko i wyłącznie z powodu kasowania numerów , bo kasował do wszystkich do mojego szefa , szefowej , do dziewczyn z uczelni -ludzi, dzięki którym mogłam mieć możliwość jakiejś konfrontacji w sprawach zawodowych .Jednak kończyło się to zazwyczaj szarpaniną i słowem- rozpier**** Ci ten telefon!, napisał jakiś frajer? Jak mnie zdradzisz rozpier**** Ci twarz , wyleje ci kwas na ta całe ciało _już nie będziesz taka piękna! i inne zastraszania..Próbowałam szukać pomocy żeby się od niego uwolnić ale przez jego zachowanie ,szpiegowanie mnie i straszeniem zdjęciami które robił mi w sumie wszędzie -pod prysznicem , kiedy się przebierałam lub byłam w bieliźnie czy filmikami które nakręcał w różnych chwilach- jakie kiedyś mieliśmy będąc para..Zawsze pytałam czemu mnie nagrywa i żeby przestał , jednak jego odpowiedzi były znów obrócone przeciwko mnie .-Że jestem jego przyszłą żoną , matką jego przyszłego w planach dziecka i w partnerstwie stawia się na zaufanie, więc mi nie ufasz? , nie kochasz? a może inni k**** mogą na Ciebie patrzeć?Może masz innego kochasia? Zabije za Ciebie..Wiesz do kogo należysz.Kiedy wychodziłam do sklepu kazał robić mi zdjęcia ,jak nie odebrałam bo miałam zajęte ręce zakupami wyzywał mnie żę się k*****..Ze wszystkiego musiałam się tłumaczyć-strasznie się go bałam .. Jedna z sytuacji miała miejsce u jego babci , która wyjechała do rodziny i często bywaliśmy u niej w domu podczas jej nieobecności .szarpał mnie rzucając o łózko kiedy mój telefon był wyłączony , strasznie się przestraszyłam - poszłam do ubikacji ,która znajdowała się na wprost drzwi żeby uciec bo miałam wrażenie że zrobi mi krzywdę. Miałam wtedy możliwość jedynej ucieczki , nie interesował mnie wtedy telefon z który Sebastian próbował włączyć - jednym ruchem otworzyłam ubikacje , sięgając za klamkę od drzwi wejściowych i uciekałam z całych sił z 4 piętra na sam dół bo na nim właśnie mieszkała jego babcia, jednak wyleciał za mną , chwycił mnie za fraki i uderzyłam głową w skrzynkę na listy -nie wiedziałam co dzieje się dookoła, w jednej chwili czułam tylko jak ciągnie mnie za włosy na samą górę z powrotem - próbowałam krzyczeć ale uciszał mnie mówiąc ,że robię sobie krzywdę .Nie chciał mnie wypuścić z domu ,kazał milczeć -mówił ,że zrobi ze mnie zwykłą szma**..Moje psychika siadała mi z każdym dniem ,czułam się zmęczona i wyczerpana..Nie wierzyłam że to się skończy , moja mama wielokrotnie pytała czy wszystko jest w porządku ale wiedziałam ,że nie mogę jej powiedzieć ze względu na stan zdrowotny jaki obecnie miała -przeżywała rozwód z moim tatą i popadła w depresje .Wiedziałam,że przeze mnie w końcu wyląduje w szpitalu a była , jest i będzie najważniejszą osobą w moim życiu.Sebastian - grał pozorami , bawił się uczuciami , wyżywał się na mnie jakbym była jego sk
Alvin / 79.185.82.* / 2013-05-20 22:21
starczy pobieznie przeczytac,ten facet to ciezki psychopata ,nie da rady z takim zyc ,na razie kontroluje swoje zachowanie przed ludzmi dobry aktor stwarza pozory ze to z toba jest cos nie w porzadku,to jest nieuleczalne,z czasem sie nasili az przeksztalci sie w obled zazdrosci a wtedy uciekaj najdalej bo on cie zabije.caly tekst o tym swiadczy.
beatazofia93 / 2013-01-30 18:22
Sebastian - grał pozorami , bawił się uczuciami , wyżywał się na mnie jakbym była jego skazańcem. Byłam przetłoczona w swoim świecie , nieszczęśliwie zakochana i zupełnie bezradna . Miał kolegów policjantów i dorabiał sobie na ochronie w klubach . Więc naprawdę był silny , wyrafinowany i wszędzie miał znajomości.Przez niego próbowałam popełnić samobójstwo-by nie cierpieć- mam wypis ze szpitala jakiś czas temu , chodziłam do psychiatry . Jadłam środki uspakajające .Wykorzystywał mnie seksualnie wywierając na mnie presje ,traktował mnie jak rzecz . Kiedy chciałam odejść nie pozwalał mi , komplikował mi życie - powiedział że jeśli będę go słuchać będzie dla mnie lepszy - polegało to na tym ,że jak będzie chciał się kochać napisze do mnie na telefon i mam mu się nie przeciwstawiać . Było tak przez jakiś czas . Wiedział ,że oddaje się tylko mu i tylko on może mnie dotykać.Jednak mimo to ingerował w moje życie i decyzje . Wyzywał i szmacił . Mam filmik na którym obcina głowę karpiu i mówi że jak go zdradzę skończę jak ta ryba. Mam niektóre smsy z różnymi groźbami . Kolegę którego uderzył za to że podczas imprezy chciał ze mną zatańczyć i próbował się do mnie zbliżył. Przyjaciółki które potwierdza ,że tępił mnie publicznie .Moja mama napisała mu smsa w który nastraszyła ze pójdziemy na policje i ma trzymać się ode mnie z daleka gdy się przed nią otworzyłam. Co ja mam zrobić w takiej sytuacji? Nie czuje się bezpieczna - powiedział że mnie znajdzie jak ucieknę a nie jest karany ? grozi ze jedyne co zrobią na policji to dadzą mu zawias ale wtedy mnie zabije bo i tak mu nie zależy- było tego multum. Ostatnie 3 lata z tym człowiekiem było najgorszą rzeczą jaka mnie wogólę spotkała. Teraz włamał sie na mój telefon wcielił się w kolegę z którym się spotykam i w jego imieniu napisał do mojej mamy o tresci (Siema Seba , bajera idzie jak ta lala , dupne ja i foto pójdzie w świat bo szma** trzeba tępić haha ) mój kolega wyciągnoł bilingi by udowodnić ze jest niewinny ,jego reakcja, zachowanie powoduje że naprawdę tego nie pisał.Dzwoniąc do operatora sieci play jest to możliwe tylko trzeba mieć pojęcie i wtyki. Boje się ,żę może być to ukartowane ? Ale ten chłopak chce iść ze mną nawet na policje i ja mu wierze:( co ja mam zrobić - ten człowiek chce mnie zniszczyć!
Majka618 / 178.36.136.* / 2013-01-30 15:36
Jak najbardziej jest to znęcanie się psychiczne. Jeżeli nie widzisz potencjału do poprawy relacji z mężem, to lepiej zdecydować się na rozwód, niż żyć w toksycznym związku. Odejdź od niego, nim on Cię wykończy. Najlepiej zacznij od porady prawnej - mecenas Sokołowski z Warszawy pomagał mi z moim rozwodem i jestem bardzo zadowolona z rezultatu. Trzymam za Ciebie kciuki.
zagatka / 91.150.222.* / 2013-01-27 23:32
Witam, moi rodzice są po ślubie 28 lat, od kąt pamiętam ojciec był nerwowy. Mama wykształcona matematyczka pracowała na całą rodzinę, a ojciec nie miał pracy całe życie, siedział w domu i może przez to wszystko go drażniło, wszystko było złe jeśli nie było tak jak on chciał. Od jakiegoś czasu jest coraz gorzej. Awanturuje się o wszystko, słowo na k.. używa co drugi wyraz.. ostatnio zrobił awanturę bo mama poprosiła go żeby przyniósł ogórki z piwnicy...a on się wydarł że już dawno by je sama przyniosła i jaka ona nie jest.. jak to słuchałam to chciało mi się płakać, że mój ojciec tak nie szanuje mamy. Mama powiedziała mi, że zagroziła mu że go wyrzuci z domu (jest przepisany tylko na moją mamę), ale to nic nie pomogło bo nadal jest tak samo. Nie wiem jak mam jej pomóc..nie mieszkam z rodzicami, po studiach zostałam w Krakowie i przyjeżdżam do domu raz na ruski rok i ciągle jest tak samo... Martwi mnie to że ona tak się męczy tam, a ja siedzę tutaj i nic nie mogę zrobić.
chadryanka / 188.33.103.* / 2013-01-16 22:42
bardzo dobrze cie rozumiem jakbym słuchała o sobie ale to tylko kropla w morzu bo nie da sie tego wszystkiego opisac w calosci czasem zastanawiam sie czy nie on nie chce zrobic ze mnie wariatki bo ile mozna zniesc tych przykrosci bolu zalu zlosci bezradnosci jak mozna jednoczesnie kogos kochac i tak nienawidzic?kiedys myslalam ze on ma racje ze to wszystko zawsze moja wina ze musi mnie tak tyrac ale teraz jestem juz pewna ze to on ma problem z soba on potrzebuje tych zlosci nerwow klotni obelg ponizania jak choleryk cos nie tak z nerwami ma ale co dalej?nie moge patrzec jak moj synek w tym doasta.co wy na to?kocham mojego meza ale juz nie wytrzymuje takiego traktowania mnie jak sciery do podlogi i tych wszystkich słów co rania jak sztylet.
neri / 79.175.224.* / 2013-02-19 22:39
Broń się jak możesz, idź do rodziny czy do przyjaciół, bo prędzej czy później wmówi Ci, że jesteś wariatką. Ale Ty masz dla kogo życ, musisz byc silna dla swojego dziecka, reszta się nie liczy.
neri / 79.175.224.* / 2013-02-19 22:03
To znowu ja (neri) po roku i już sama sobie z tym nie radzę, nie potrafię byc taka jak byłam, już się nie boję, ale nie ufam ludziom, nie potrafie z nimi rozmawiac, coraz częściej mysle, że to zmierza ku lepszemu koncowi, bo nie jestem sobą, a ludzie odemnie tego wymagają.
Chcę, aby to się skończyło!!!
pewna dziewczyna / 83.30.104.* / 2013-01-18 11:02
hmmmm ja mama to samo w domu...też myślę ze to znęcanie psychiczne,i czasem już nie daję rady,mam ochotę uciec gdzies daleko ale to nie takie proste...Mój mąż potrafi być tak wredny jednego dnia by następny dzień zachowywać sie tak jakby nic się nie stało.Płakalam,wybaczałam,walczyłam,znów wierzyłam ze sie wszystko ułoży,a potem znów powtórka...i znów ten bezsens...załamanie nerwowe....Widze ze twój post jest nowy z tego roku...może jakoś nawiążemy kontakt,może będzie nam łatwiej przez to przejsć...
ecka / 80.54.70.* / 2013-01-14 22:41
JA NIEWIEM CO JEST NIETAK.MAM OCHOTE TO MOJE MALZENSTWO ZAKNAC RAZ NA ZAWSZE NIE DA SIE TAK ZYC NIE DA.ON NIE BEDZIE LEPSZY ODEMNIE...DZIEWCZYNY SERDECZNIE MAM GO DOSC
pokrzywdzona / 89.78.108.* / 2012-09-27 12:05
Tak naprawdę w każdym opisanym przypadku tutaj, widać że to jest znęcanie psychiczne. Jeśli mężczyzna znęca się nad rodziną to oznacza że MUSI mieć zaburzenia psychiczne. Ja to przeżywam od roku, przez 365 dni potrafił się czepiać ponad 120 razy. Co 3 dni to samo, awantury, kłótnie, Policja. A o co się czepia? Przykładem może być to że na podłodze leżał okruszek chleba, moje złe samopoczucie (np. przeziębienie), obiad mu nie smakuje i wiele takich przypadków. Co kłótnia to się upija i robi taką awanturę że Policja musi przyjeżdżać, bo mnie szarpie, wyzywa.
A znęcanie psychiczne - przez rok, normalnie spałam tylko ... 10 razy, bo jak robi awanturę to nie daje mi spać do rana, tylko chce żebym mu całą noc wyjaśniała dlaczego zrobiłam coś źle, obiecuje że się poprawi i kłamie, bo nie się nie poprawia.

Polecam kobietom pomoc z zewnątrz:
- Policja
- Dom samotnej matki
- Ośrodek interwencji Kryzysowej
- PSYCHOLOGÓW RODZINNYCH

STOP PRZEMOCY WOBEC KOBIET!!!
alicja684 / 88.199.40.* / 2012-12-06 14:30
hmmm ten czlowiek jest psychopata!
neri / 79.175.224.* / 2012-09-25 19:19
Drogie Panie!
Jutro są moje 30 urodziny, czas przemyśleń...
Chcę tylko położy nacisk, na temat życia po takim gó...nie. Znałam go cztery lata, zanim wyszłam za mąż. Sytuacja diametralnie się odwróciła na weselu.... od tej pory moje życie było piekłem i uwieżcie, wolała bym by mnie pobił, zabił, zakopał. Ale on mnie separował od najbliższych i niszczył. w ciągu 3 miesięcy straciłam ponad 20kg, bałam się wejśc do domu. Tysiące razy chciałam z tym skończyc. Przekonał mnie, że to wszystko moja wina, poszłam do psychiatry- lekarz, chciał mnie zatrzymac, bo bał się że mogę sobie coś zrobic, nie poszłam do niego więcej (jaka ja wtedy byłam głupia) Znalazłam siłę i się uwolniłam. Parę tygodni póżniej okazało się że byłam w ciąży...byłam bo poroniłam. Po roku zdecydowałam się na rozwód, bez orzekania o winie. Skończyło się jednak na orzekaniu, dostałam rozwód i zasądzono mi pieniążki, których mój były nie zapłacił (i nawet nie chciałam iśc do komornika bo gów...a się nie tyka) zależało mi tylko na wolności. I jaki z tego morał??? Jutro uderzy mi 30 lat. z mężem nie jestem od 3 lat a rozwód dostałam półtora roku temu... Jestem wrakiem człowieka, nie potrafię zaufac, każdy mój związek niszczę, bo się boję. Od tej pory nie potrafię się śmiac, życ, jestem pusta od środka. Nigdy się z nikim nie zwiążę, nie bendę miała dzieci, strach i rozsądek są silniejsze. Można powiedziec, że ja swoje życie już przeżyłam. Nigdy nie wolno się dac tak zniszczyc jak ja. Niech to będzie przestrogą dla osób, które właśnie pomyślały po raz kolejny że coś jest nie tak w ich życiu.
josephine 25 / 88.240.27.* / 2013-01-19 16:10
...Twoje zycie sie nie skonczylo tylko zaczelo...tak jak moje od niedawna...wolnosc we wlasnym zyciu....
katowana / 89.76.19.* / 2012-12-31 21:31
Mam nadzieję, że i ja będę miała tyle siły żeby odejść.
Mój kat znęca się nade mną już 3 lata (zaczął na weselu). Wesele było dla mnie koszmarem, gdy wszyscy się rozeszli krzyczał, że w gówno sie wpakował, że nie mam kasy,,, a ja głupia go przepraszałam. Gdy byłam w ciąży kazał mi zbierać włosy na kolanach, jak wróciłam 5 min póżniej od rodziców czekał na mnie pijany i nagrywał moje tłumaczenie... żebym mogła z nim mieszkać kazał mi zapłacić 200tys, wtedy pierwszy raz uciekłam (byłam w 8 miesiącu ciąży)głupia wróciłam po kilku dniach z przeprosinami. Obwinia mnie o wszystko, wyzywa, każe za wszystko płacić, pozbawił mnie znajomych, boje sie wychodzić na ulice, boje się, że ktoś do mnie zadzwoni :( Dzieci nastawia przeciwko mnie, wszystko co robie jest złe. Mój mąż kat nie daje mi ani grosza, ja nie pracuje, wychowuje dwoje małych dzieci. Jestem dla niego sprzątaczką, służącą i niańką. A najgorsze jest to, że wszystko się dzieje w domu, na zewnątrz przy ludziach jest normalny. Kiedyś powiedział, że zrobi ze mnie psychiczną i zabierze mi dzieci. To właśnie o nie się najbardziej boję :(
smutna K / 98.249.59.* / 2012-12-09 00:24
Hmmmm....
Ja mam 27, jestem w zwiazku od 9 lat. Pierwsze kilka lat bylo super, potem stopnowo sie popsulo. Teraz wysłuchuję grozb i wyzwisk, czuję się głupia i bezwartościowa i boję się odejść, bo ten związek trwa praktycznie całe moje dorosłe życie i zupełnie nie wiem jak być sama. No i jeszcze pracujemy w tym samym miejscu, więc boję się, że on zrobi mi z życia piekło jak go zostawię... i tak mijają lata...
narwowa / 46.169.159.* / 2012-12-15 20:53
Uciekaj z tego związku jak najszybciej bo on wykończy Cię psychicznie.Sama to przerabiałam.Musisz wytrwać w postanowieniu że nie chcesz z nim być i nie bój się bo skończysz jak ja.Jestem 23 lata po ślubie i całe życie mam do dupy, mam straszną nerwice.Teraz czekam za pierwszą sprawą rozwodową, więc ty zrób to samo tylko szybko bo i tak za długo tkwisz w tym związku.pozdrawiam
sylwia.iz / 188.124.171.* / 2012-11-28 19:07
Neri, pogadajmy na priv - sylwia.iz@wp.pl Pozdrawiam
marymig / 83.7.235.* / 2012-09-20 16:29
witajcie
w sytuacji przemocy w rodzinie, czy to fizycznej czy psychicznej, ofiara stwarza pewien system przekonań który właściwie uniemożliwia jej odejście od oprawcy. w takim wypadku często konieczna jest pomoc z zewnątrz. w mojej okolicy taką pomoc oferuje Ośrodek Interwencji Kryzysowej. pomoc ta obejmuje grupy wsparcia, pomoc psychologiczną a także hotel dla ofiar przemocy. spróbujcie znaleźć taki ośrodek u siebie. tam otrzymacie odpowiednią pomoc
Lila604 / 94.251.251.* / 2012-12-14 15:39
Powiem tylko tyle,że te cudowne ośrodki niestety działaja na nie korzyść dla osoby nad która oprawca znęca sie psychicznie .Twierdza, że wszystko da się naprawić z obu stron .Ja jestem w takim związku 13 lat ...pierwszae trzy były wzorowe ...natomiast po nakryciu męża z kolezanka z pracy diametralnie sie zmieniło .Dałam mu niepotrzebnie szansę ...moja wina że nie spończyłam tego wcześniej .Teraz mam piekło na własne życzenie .
Mania410 / 2.24.219.* / 2012-09-03 02:16
Dobry wieczór.

Widzę że nie jestem sama z tym problemem. To co czytam to mnie przeraża bo ja mam niemal identycznie jak większość z was...
Mąż się znęca nade mną psychicznie. Do tego nie mam wsparcia w rodzinie. Przyjaciół też jak na lekarstwo...
Najbardziej mnie boli to że on wciąga w to naszego syna. Np mówi mu że matka jest p*********** idiotką itd....porażka i szok/:(
M.M / 195.117.146.* / 2012-12-20 07:46
Czytam i jestem przerażona tym wszystkim:(mam to samo:(najgorsze jest wciąganie syna w to wszystko,a walka w pojedynkę to walka z wiatrakami:9jestem po pierwszej rozprawie i czekam na badanie w RODK....nie mam dokad pójść ale 16 lat życia z katem to za dużo:(
gość907 / 79.190.55.* / 2012-09-24 19:42
mam to samo,mąż też wykorzystuje dzieci do tego by słuchały szyderstw z jego ust pod moim adresem,ale na szczęście one są za mną.chcę z tym skończyć i mam duże wsparcie rodziny...
smutna1986 / 46.113.43.* / 2012-09-06 10:28
Ja mam taką sytuację, odeszłam od narzeczonego, który miał napady agresji. Wróciłam do domu i tu zaczął się mój koszmar. Moja siostra sprowadziła sobie do domu chłopaka, więc siłą rzeczy dla mnie brakuje miejsca. Na trzy pokojowe mieszkanie mam jedną trzecią pokoju. Wyzwiska, agresja, upokarzanie jest na porządku dziennym. Grozi, ze zabije mi psa. Moje rzeczy z mieszkania z narzeczonym musiałam ulokować u ludzi. Czasami tak cholernie brakuje mi sił...
Jagoda62 / 84.25.57.* / 2013-01-30 15:19
Dziewczyno wez sie w garsc, jak czlowiek moze tak dac soba pomiatac, masz swoja godnosc, zrob cos z tym. Nie rozumie takich ludzi ktorzy na wlasne zyczenie zyja z takim oprawca. Nie poradzisz sobie? zostaw go!!!!Zacznij wszystko od nowa moze w innym miescie, inna praca.
bezsilnaaa / 5.60.57.* / 2012-08-24 22:29
witam mam 20 lat i prawie dwoch lat jestem w malzenstwie. bylo cudownie byl kochany przed slubem oczywiscie cywilnym. teraz jest bardzo z nami zle niewiem co robic bo go bardzo kocham. lecz teraz jestem zagubiona czuje sie samotna on ciagle mnie poniza wyzywa od szmat i ciagle to moja wina ale tylko chce zeby choc czasem sam id siebie prZytulil i keszcze jak jest ostra klotnia potrafi mnie uderzyc... booje sie rozwiesc bo nirwiem czy poradze sobie psychicznie juz nie raz zazylam tabletki bo mialam mysli samobojcze ale nie potrafie id niego idejsc moje dziecinstwi nue bylo udane ojciec pil potem rozwod z matka moj maz tez lubi wypic ja przy nim z braku sil na to wszystjo tez ale nie pomaga to jest od domu 400 km i jestem sama nue mam jyz swoich znajomych prYjaciol siedze w domu posrid 4 scian maz pracuje a jak przychodI to albo wyzqiska albo idzie spac czasem sa dibre momenty ale to juz nie to co kiedys w lozky on myslu o sobie juz nawet nie jest dla mnie przyjemny. co mam robuc? juz nue mam sil jestem sama w tym wszystkim ;( prisze pomóżcie nie mam odwagi na to zeby odejsc...
ecka / 80.54.70.* / 2013-01-14 22:38
jak nie masz dzieci to ja bym sie nie zastanawiala
skomentuj

Najnowsze wpisy