Notowania

wiadomości
13.02.2019 18:35

Kredyt "Alicja" - pułapka na ponad 100 tys. klientów. "Kredytu nie da się spłacić".

Kredyt "Alicja", oferowany w latach 90-tych przez PKO BP, nadal spłaca kilkuset klientów - pisze bankier.pl. W niektórych przypadkach kwota urosła dwukrotnie. - To zwyczajna lichwa - mówią dłużnicy.

Podziel się
Dodaj komentarz
(flickr.com)
Kredyt "Alicja" nadal spłaca kilkaset osób.

Ofertę kredytu przygotowano w latach 90-tych. Był to produkt przeznaczony dla osób mniej zamożnych, których nie było stać na spłatę wysokich rak kredytu hipotecznego.

Klientom zaproponowano spłatę niskich rat, stanowiących tylko część odsetek z danego miesiąca. Pozostała kwota odsetek była wliczana do kapitału kredytu. Bank założył, że szalejąca w latach 90-tych inflacja się ustabilizuje, poprawią się zarobki a klienci będą mogli nadpłącać raty.

Taki sposób spłaty z jednej strony umożliwiał zaciągnięcie kredytu na mieszkanie osobom o niskich dochodach, a z drugiej strony sprawiał, że zadłużenie zamiast z miesiąca na miesiąc maleć, rosło.

Czytaj też: Ekspert ostrzega przed rekordowo niskimi stopami procentowymi. "Polecam poduszkę finansową"

Kredyt zaciągnęło ponad 100 tys. klientów. 99 proc. zobowiązań zostało już spłaconych, jednak jak twierdzi bank, w przypadku kilkuset osób kwota urosła do takiego rozmiaru, że nie da się jej spłacić.

- Bank oferuje możliwość zmiany formuły spłaty na dogodnych dla klienta warunkach - odpowiada na pytania bankier.pl biuro prasowe PKO BP. - W związku z tym, że wysokość dokonywanych wpłat nie pokrywała w pełni należnych odsetek, zmiany formuły spłaty na korzystniejsze zaproponowaliśmy już marcu 2000 r.

Zdaniem klientów, zaproponowane rozwiązania nie były jednak korzystne.

- W 2014 roku negocjowaliśmy z bankiem warunki spłaty kredytu mówi w rozmowie z bankier.pl klientka banku. - Zaproponowano nam umorzenie odsetek i od nowa spłatę 120 tysięcy zł kapitału na aktualnych warunkach rynkowych. Wtedy spłacone było już około 240 tys. zł odsetek i ani grosz kapitału. To nie były dogodne warunki. Nie przyjęliśmy tej propozycji i wystąpiliśmy do sądu. Sprawę przegraliśmy.

- Zdaję sobie sprawę, że zaciągnięte zobowiązania należy uregulować. Ja oddałam już dwukrotność pożyczonej kwoty. To lichwa w najczystszej postaci, na dodatek w wykonaniu banku państwowego. Wszyscy patrzą na frankowców, a nasz problem jest zamiatany pod dywan - komentuje klientka.

Z bankiem można jednak wygrać. W 2013 roku łódzki sąd apelacyjny wydał wyrok w sprawie jednej z klientek PKO BP. Kobieta pożyczyła 38 tys. zł, w ciągu 15 lat spłaciła ponad 80 tys. Bank domagał się dodatkowych 137 tys. zł. Sąd uznał, że kredyt stał się źródłem nadmiernego zysku dla banku, co jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego.

W 2009 roku korzystny dla klienta wyrok wydał sąd we wrocławiu. Powołał się na kodeks cywilny z którego wynika, że jeśli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie jakiegoś świadczenia groziłoby jednej ze stron nadmiernymi trudnościami lub rażącą stratą, sąd może ustalić nowe warunki realizacji umowy.

Sąd wyliczył, że skoro klient pożyczył 75 tys. złotych, musiałby spłącić 120 tys. Orzekł zatem, że jeśli 110 tys. zł klient dopłaci brakujące 10 tys. zł, umowa zostanie rozwiązana.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wiadomości, banki, kredyty hipoteczne
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-02-2019

miłego wieczoruprzypominam, że wtedy rządziły złodzieje z KLD=PO, SLD i PSL

13-02-2019

nhbo to Alicja z krainy kredytowych czarów... spłacasz, a kwota do spłaty rośnie.

13-02-2019

DarrDarekOpisy jak mały Kaziu wyobraża sobie wysoką inflację jaką utrzymywano w Polsce. Mieszkanie kosztowało wtedy 40 tys.zł a dziś 300 tys.zł.

Rozwiń komentarze (73)