Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|
aktualizacja

Rządowa (bankowa) pomoc dla kredytobiorców. W tym roku będzie kosztować prawie 6 mld zł

Podziel się:

Rząd wyszedł naprzeciw kredytobiorcom i ogłosił kilka opcji pomocy. W praktyce jednak będzie to pomoc banków, bo to one poniosą wszystkie koszty. Mowa o około 5,7 mld zł w tym roku i kolejnych miliardach w następnych latach. Prezes PFR Paweł Borys w rozmowie z money.pl przekonuje, że banki bez problemu udźwigną taki ciężar. Prognozuje, że ich zyski w tym roku przekroczą 20 mld zł. Tłumaczy też zawiłości związane z nową stawką, która zastąpi WIBOR.

Rządowa (bankowa) pomoc dla kredytobiorców. W tym roku będzie kosztować prawie 6 mld zł
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział pomoc dla kredytobiorców (PAP, PAP/Mateusz Marek)

Premier Mateusz Morawiecki niespodziewanie ogłosił w poniedziałek czteropunktowy plan wsparcia dla osób spłacających kredyty mieszkaniowe. Raty wielu rodzin w ciągu kilku miesięcy wzrosły o ponad połowę. W przypadku typowego zobowiązania na około 300 tys. zł skok jest blisko 70-proc. z 1400 do około 2400 zł.

Rząd zakłada m.in. dopłaty do rat dla osób w trudnej sytuacji, wprowadzenie w nowej formule wakacji kredytowych, zmianę stawki WIBOR na "bardziej transparentny wskaźnik" (to ma nastąpić najpóźniej od 1 stycznia 2023 roku) i zwiększenie środków w specjalnym funduszu, który ma być buforem bezpieczeństwa dla całego sektora bankowego.

Jak zwykle przy tego typu zapowiedziach nasuwa się pytanie: ile to będzie kosztować i kto to wszystko sfinansuje? Ekonomista i prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys w rozmowie z money.pl wskazuje, że całość kosztów poniosą banki. Nie będzie w tym udziału środków publicznych z budżetu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: "Tarcza antyputinowska" wspomoże gospodarkę? Ekspert: Trzeba się wziąć do roboty

Banki poniosą koszty pomocy kredytobiorcom

- Koszty szacuję w tym roku na 5-6 mld zł. Na to składa się kwota 3,5 mld zł, która zasili fundusz pomocowy. Ma on stanowić dodatkowe zabezpieczenie poza Bankowym Funduszem Gwarancyjnym (BFG). Kolejne 1,4 mld banki w tym roku wpłacą na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, a około 0,8 mld zł będą kosztować wakacje kredytowe - wylicza Paweł Borys.

Prezes PFR zauważa, że Fundusz Wsparcia Kredytobiorców ma docelowo dysponować w tym roku kwotą 2 mld zł. Zakłada, że około 100 tys. kredytobiorców w ten sposób będzie mogło otrzymać pieniądze na bieżące opłacanie rat.

Skąd kwota 0,8 mld zł w związku z wakacjami kredytowymi? Paweł Borys szacuje, że z opcji przesunięcia jednej raty kwartalnie może skorzystać około 30 proc. kredytobiorców. Gdyby wszyscy z takiej możliwości skorzystali, koszty mogłyby sięgać nawet 3 mld zł. Początek pandemii pokazał jednak, że większość osób nie potrzebowała takiej opcji i teraz może być podobnie.

Do tej pory nie było mowy o koszcie zastąpienia stawki WIBOR innym wskaźnikiem, który ma być korzystniejszy dla spłacających kredyty.

- To dla banków około 1 mld zł niższych przychodów rocznie. Tyle zostanie w kieszeniach kredytobiorców przez niższe oprocentowanie - wskazuje prezes PFR. Dodaje, że ten koszt obciąży banki dopiero w przyszłym roku.

Rząd ogłosił plan. Akcje banków poleciały w dół

Blisko 6 mld zł rocznie to nie mały koszt dla sektora bankowego. Widać to było po reakcji warszawskiej giełdy. Tuż po ogłoszeniu rządowych planów inwestorzy szybko przeliczyli w głowie potencjalne koszty i w związku z tym notowania akcji banków poleciały ostro w dół. W przypadku największych instytucji finansowych spadki wyniosły około 7 proc. Łącznie ich wartość rynkowa spadła o około 10 mld zł.

- Zysk sektora bankowego w tym roku może wynieść 20-25 mld zł. Koszt rzędu 5,7 mld zł banki będą mogły spokojnie zaabsorbować - przekonuje Borys.

Ekonomista uważa, że inwestorzy trochę przereagowali. Faktycznie we wtorek notowania banków na giełdzie wyglądają lepiej i nawet lekko odrabiają straty.

- Rynek zawsze początkowo reaguje nerwowo. Banki w najbliższym czasie precyzyjnie przeliczą koszty i to powinno uspokoić inwestorów - wskazuje.

Podkreśla, że ważna jest przewidywalność polityki wobec banków. Rząd, określając konkretne działania, wyraźnie dał do zrozumienia, że nie będzie np. zamrażania stawek WIBOR i tego typu pomysłów, którym wcześniej środowiska bankowe się sprzeciwiały.

Koniec z WIBOR-em. Co w zamian?

Duży wzrost rat klienci banków zawdzięczają podwyżkom stóp procentowych w NBP. Warto jednak zauważyć, że to oprocentowanie nie jest bezpośrednio brane do wyliczania miesięcznych płatności za kredyty. O ratach ostatecznie decyduje rynkowa stawka WIBOR (3- lub 6-miesięczna).

Od wielu miesięcy trwa burzliwa dyskusja na temat sposobu wyliczania tych stawek, bo one bardzo mocno różnią się od głównej stawki w NBP. Są aktualnie wyższe o około 1,3-1,5 proc. Rząd chce, by od nowego roku banki uwzględniały w oprocentowaniu inną stawkę, która będzie odpowiadała jednodniowym stopom, a nie kilkumiesięcznym.

- Overnighty są tańsze średnio o około 0,3-0,4 pkt proc. - wskazuje Paweł Borys.

Jaki dokładnie rodzaj stawki będzie po zmianach brany do kredytów? Tego jeszcze nie wiadomo. Prace w sektorze bankowym nad nowym rozwiązaniem trwają już 3-4 lata. W tym kierunku działa też aktywnie instytucja o nazwie GPW Benchmark, która w poniedziałek zadeklarowała, że w drugiej połowie roku powinno być gotowe rozwiązanie.

Premier zapowiedział, że jeśli jednak nie będzie takiej rynkowej stawki, to od nowego roku będzie obowiązywać stawka POLONIA publikowana przez NBP. Aktualnie wynosi 4,12 proc. Jest więc znacznie niższa niż WIBOR.

Eksperci rynkowi przyznają, że aktualnie WIBOR 3M i WIBOR 6M są dużo wyższe niż jednodniowe stopy procentowe, bo uwzględniają spodziewane podwyżki stóp procentowych w kolejnych miesiącach. Jednak gdy np. w 2023 roku rozpocznie się dyskusja na temat obniżek oprocentowania w NBP, nowe stawka forsowana przez rząd będzie wyższa niż WIBOR 3M i 6M.

Paweł Borys przyznaje, że w ciągu kilku miesięcy, gdyby stopy procentowe miały szybko spadać, sytuacja by się odwróciła, ale w perspektywie 25 lat spłacania kredytu zawsze jednodniowa stopa będzie średnio niższa niż dotychczasowe stawki. Mowa o 0,3-0,4 pkt proc. oszczędności w skali roku.

Pozostaje jeszcze kwestia tego, jak często banki będą od przyszłego roku aktualizować oprocentowanie kredytów? Dotychczas w WIBOR 3M działo się to co 3 miesiące, a w WIBOR 6M co 6 miesięcy.

- To jest do ustalenia. Może być dalej aktualizowane co 3 lub 6 miesięcy na podstawie np. średniej stawek z danego okresu. Na pewno nie będzie aktualizowane oprocentowanie codziennie. Powinien powstać jednolity standard w tym zakresie - uważa ekonomista.

Prezes PFR ma przekonanie, że pomoc zaprezentowana w poniedziałek przez premiera Mateusza Morawieckiego odpowiada oczekiwaniom kredytobiorców i ulży budżetom domowy. Każdy będzie mógł liczyć na wakacje kredytowe i niższe stawki oprocentowania, a osoby z większymi problemami dodatkowo otrzymają bezpośrednie wsparcie finansowe.

Damian Słomski, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
gospodarka polska
wiadomości
Źródło:
money.pl